[RÓŻNE] Lista podstawowych różnic w zasadach dla sesji drugowojennych i modern

Tutaj należy dyskutować o samej grze
Post Reply
User avatar
SaSTrooP
Site Admin
Posts: 890
Joined: Mon Aug 01, 2011 10:26 pm

[RÓŻNE] Lista podstawowych różnic w zasadach dla sesji drugowojennych i modern

Post by SaSTrooP » Fri Jan 29, 2021 1:44 pm

Tu będzie aktualizowana lista rzeczy, które ostentacyjnie się różnią od zasad w sesjach modern, co zwykle wynika z innej mentalności oraz słabszych zasad międzynarodowych w latach '40 (i w toku najkrwawszej wojny w dziejach).

1) Odwrócona jest zasada zakazu aneksji terytorialnej bez solidnego casus - w tamtych czasach nikogo nie dziwiły przymusowe wysiedlenia czy mało homogeniczne państwa, gdzie mniejszości nie traktowano jak dziś, chuchając i dmuchając, a często dość bezwzględnie (vide Szeklerzy węgierscy w Rumunii). Nieszczególnie utwartodzne były też zasady z Karty ONZ, zwłaszcza w zakresie nienaruszalność terytorium, a krytyka wojen napastniczych dopiero się poważnie zaczynała z paktem Briandta-Kelloga jako forefront całego wątku. Z tego względu w sesjach drugowojennych dopuszczalne jest znacznie swobodniejsze wymienianie się terytorium i powinno to wzbudzać niższe oburzenie międzynarodowe.
Trzeba mieć na uwadze jedynie te podmioty, które zawarły pakt Briandta-Kelloga, one powinny starać się bardziej uzasadniać wszelkie roszczenia, acz nadal w stopniu mniejszym niż modern.

2) Znacznie łatwiejsze ukrycie doniesień medialnych i kontrola prasy - w tamtych czasach nie było satelitów, internetu i mediów społecznościowych. Społeczeństwo żyło z wolniejszym obiegiem informacji i z mniejszą ilością bodźców. Z tego względu możliwe było ukrycie w tych czasach całych koncentracji wojsk, przerzutów po terytorium kraju, a nawet działała mechanika tajnych mobilizacji - dziś nie do pomyślenia. Z tego względu jak w modernie przerzut większych sił bądź mobilizacje czy koncentracje przy takich autostradach są niemal niemożliwe do ukrycia, tak w drugowojennych sesjach wywiad odpowiada za gromadzenie takich informacji - a i te mogą być opóźniane, bo wywiad działał na mechanice spotkań z dyplomatami lub skrzynek informacyjnych, a nie szyfrowanych komputerów.

3) Brak nowoczesnych zasad prasowych - pamiętacie nagłówki Betteridge'a? Tu to tak nie działa, przynajmniej nie w latach czterdziestych. Normą wtedy było dość ostentacyjne kręcenie dram w prasie, często w ogóle w żaden sposób nie zasłaniano danych, a nawet pomagano w identyfikacji bohatera publikacji (np. Marian nie zrobił rozróby na rynku w Lublinie - zrobił ją Marian Florczyk, właściciel kwiaciarni przy ul. Długiej, syn Tadeusza i Zofii - naprawdę tak pisano xD). Dużo trudniej pozywało się o defamację. Jednocześnie ludzie nie mieli dostępu do danych na żądanie - a to przez brak internetu. W rezultacie pomimo braku zasad prasowych ludzie po prostu byli mniej pamiętliwi i dużo bardziej wybaczający niż dziś, znacznie łatwiej było też o drugi start. Jak czytacie czasami o postaciach historycznych z XIX czy początku XX wieku to powinno rzucać się w oczy, że nieraz robiły te osoby rzeczy wręcz skandaliczne, a już o kilku latach coś diametralnie innego (np. ktoś był dowódcą w powstaniu i zamordował licznych okupantów, a już kilka lat później zajmuje stanowisko w rządzie kolaboracyjnym). To jest właśnie rezultat mentalności sprzed społeczeństwa mediów na żądanie i należy mieć to na uwadze.

4) Detaliczność kompanii - nie jest konieczne rozpisywanie wszystkich kompanii na plutony ze względu na większą skalę walk. Zaleca się jednak nadal detaliczne rozpisanie kompanii broni (bo w praktyce często walczy podzielona na plutony dające konkretne bonusy) oraz kompanii pancernej, gdzie też może dochodzić do jej podziałów i wspierania różnych odcinków.

5) Dostępność sprzętu niepochodzącego od własnych dostawców - w nowoczesnym WDFie generalnie zwraca się poważniejsza uwagę na tego typu kwestie dostępności. Wynika to z tego, że w dzisiejszych czasach mowa o bardzo skomplikowanych rozwiązaniach technologicznych, zwłaszcza w dziedzinach i na polu elektroniki czy optyki. Trzeba więc uważać, by sprzęt nie trafiał potem po całym świecie pod reverse engineering. W tamtych czasach było inaczej. Były naturalnie pewne rewolucyjne zmiany, jak pancerze odlewane czy nitowane, zawieszenia Christie itp. Lecz dotyczyło to głównie sfery mechaniki, a główny koszt i wysiłek produkcyjny kręcił się wokół skomplikowanej maszynerii zdolnej produkować tysiące części, z których technika wojskowa była zbudowana. Dziś już precyzyjna maszyneria nie jest nie wiadomo czym. Z tego jednak względu w drugowojennych kampaniach sojusznicy są mniej poirytowani zakupem sprzętu od konkurencji, przynajmniej jeśli nie są z konkurencją w stanie wojny (sojusznik UK istotnie może poirytować Londyn importując masowo od Rzeszy i zasilając jej wysiłek wojenny wprost przeciwko UK). Za to podobnie mocarstwa nie wymagają w tych czasach szeroko pojętych lojalek. Pamiętajmy też, że nie istniały wtedy tak liczne światowe korporacje lobbujące za zabezpieczeniem interesów zbrojeniowych oraz nie działały raczej systemy konsorcyjne. Sprzedaż sprzętu - abstrahując, że bardziej sprywatyzowana niż dziś i nieobjęta w sumie żadnymi - często działała na zasadzie "wolność Tomku w swoim domu" i wierność handlowa stała na znacznie niższym poziomie.

6) Mniejsze zasięgi ognia artylerii - w tych czasach większość armat dysponowała znacznie krótszymi armatami aniżeli dziś - i to przy założeniu, że nie mówimy w ogóle o haubicach. Nie znany też wówczas amunicji typu RAP (Rocket-Assisted Projectile), czyli amunicji posiadającej dodatkowe silniki i zasilającej się w locie. W rezultacie zwykle większość armat strzela jedynie na kilka kilometrów, ewentualnie nawet kilkanaście. To znacznie mniej niż efektywnie zasięgi ognia dzisiejszych armatohaubic, co należy mieć na uwadze zwłaszcza przy artyleryjskich bombardowaniach strategicznych. Ma to także znaczenie przy walkach kontrbateryjnych - dużo trudniej w praktyce jest ustawić się tak, by pozostawać poza zasięgiem ognia nieprzyjaciela i wymaga to niezłych umiejętności.

7) Nieskuteczność radarów artyleryjskich i walka międzybateryjna - w tamtych czasach w ogóle technologia radarowa była tzw. metrowa bądź decymetrowa, tj. o niższej dokładności siatki aniżeli dziś (radary centymetrowe i milimetrowe). Analogicznie radary do wykrywania celów lądowych i drgań były na znacznie niższym poziomie. W rezultacie precyzyjne ustalanie położenia wrogich baterii było znacznie wolniejsze i mniej efektywne. Z popularniejszych urządzeń to stosowano takie specyficzne urządzenia nasłuchowe, wyłapujące grzmot ognia zza horyzontu i na podstawie jego głośności ustalano w przybliżeniu dystans oraz kąt tegoż. Alternatywnie rolą obserwatorów bateryjnych był obserwowanie... pocisków jak nadlatują i spadają na pozycje, a także bieżąca analiza lejów (nawet pod ogniem!), by ustalić kąt pod jakim pocisk uderzył w ziemię. Następnie w oparciu o znane dane techniczne wrogiej broni kalkulowano tor lotu pocisku wstecz i tak naprowadzano się na wrogą baterię. Do precyzyjnego ustalenia położenia nieprzyjaciela stosuje się przede wszystkim obserwację lotniczą.

8) Utrzymywanie mobilizacji jako cassus belli - w tamtych czasach armie mało kiedy były stricte zawodowe, raczej wszyscy znaczący gracze mobilizowali się w razie potrzeby. jednocześnie mobilizacji zwykle oznaczała wojnę, jako że i te zwykle prowadzono jako standardowy środek rozwiązywania konfliktów międzynarodowej. W rezultacie mobilizacja była swoistym preludium. Stąd źle patrzono na na utrzymujące się mobilizacje, bo odczytywano je jako jednoznaczne przygotowanie do ataku. Zresztą jedną z przyczyn wybuchu wojny w 1914 roku była powszechna mobilizacja na całym kontynencie i obawy, że zaatakowany zostanie ten kraj, który z przyczyn gospodarczych pierwszy będzie musiał zmobilizowanych zwolnić z powrotem do pracy. Z tego powodu sam fakt mobilizacji nieszczególnie, powiedzmy, uzasadnionej zagrożeniem może być w tych czasach dostatecznym powodem do ataku sam w sobie.

Więcej zasad będzie dodawane z czasem.

Post Reply