Przejęcie tankowca porwanego przez piratów

Tutaj należy prowadzić wojny i konflikty do nich zbliżone
Post Reply
Bocian
Gracz
Posts: 42
Joined: Sat Jan 03, 2015 3:27 am

Przejęcie tankowca porwanego przez piratów

Post by Bocian » Mon Jul 06, 2020 10:10 pm

Post opisujący sytuację wyjściową jest tutaj.

Od razu podjąłem decyzję o odbiciu tego statku, głównie ze względów prestiżowych, ale także dlatego, że chciałem użyć wreszcie swoich jednostek w praktyce, nawet jeśli chodzi o nieco nieortodoksyjną sytuację. W akcji brał udział Cyclone, dwa Pegasusy, afreński Gotland (chyba tylko na doczepkę, żeby zdjęcia porobili), dwa pożyczone od Malden Sea Kingi i dziesięciu ludzi; boarding team był wzięty głównie z szeregów plutonu rozpoznania (który roleplayowo uznaję za swoje siły SF). Rozrysowałem od razu plan, w którym założyłem - dosyć krótkowzrocznie - że wróg będzie chciał negocjować i będzie żądał okupu, i przez to będę mógł go spławić aż do zapadnięcia zmroku i po cichu wkraść się na statek. W rzeczywistości, tankowiec skierował się w stronę molatiańskiej wysepki Misleli, co udało się szybkim rozpoznaniem potwierdzić.

Oryginalny wariant wylądował wtedy w koszu; nie zdążyłbym wrócić po swoich i przywieźć ich na miejsce na czas. Rozwiązania, jakie się nasunęły, były następujące:
- próba abordażu przez członków załogi okrętów (co odrzuciłem ze względu na zakładników; marynarze nie są szkoleni do takich sytuacji);
- uszkodzenie napędu tankowca (co było dobrą alternatywą, acz ryzykowną ze względu na ładunek, i kilka innych czynników które niedługo się ukażą);
oraz
- wyżebranie od kochanego Sasa śmigieł i użycie ich do desantu, czego się ostatecznie podjąłem.

Nim helka z desantem pojawiła się w obszarze operacji, na horyzoncie (jeśli można tak to nazwać) pojawił się afreński U-boot, który upierał się, by wziąć udział w akcji (pomimo nieposiadania żadnego uzbrojenia na powierzchni). W każdym razie, tuż przed desantem okręty miały za zadanie położenie ognia zaporowego nad głowami piratów (by nie ryzykować uszkodzenia tankowca). I tu objawiła się pierwsza niespodzianka - gdy tylko Pegasusy podpłynęły na dystans broni pokładowej, otrzymały ostrzał z ATGM, jak się okazało Maljutek. Ostrzał był dość pokaźny, i choć początkowych strzałów udało się uniknąć, dwa lub trzy z nich trafiły. Pegasus, o ile dobrze pamiętam, wyrwał w wyrzutnię, a Cyclone w kajutę, gdzie niestety zginął jeden z członków załogi.

Gdy pożyczone śmigło z desantem na pokładzie zbliżyło się do celu - wciąż będącego pod huraganowym ostrzałem - okazało się, że bogaci piraci mają też rakiety p-lot. Ta, odpalona w wycofujący się i manewrujący helikopter, fartownie trafiła, uszkadzając tylny wirnik, przez co maszyna musiała awaryjnie wodować. Szczęście w nieszczęściu - zarówno pilot, jak i desant uratowali się. Ten drugi szybko został podjęty i wysłany ze szturmem na tankowiec.

Już na samym początku jeden z atakujących dostał zbłąkaną kulą, co wyłączyło go z akcji. Pozostali komandosi, wspierani z zewnątrz, podjęli walkę i bardzo sprawnie (rzuty poniżej 20) oczyścili górny pokład. Sterówka została przejęta, a kolos stanął w miejscu. Pozostało tylko zejść pod pokład - to tam zaczął się sajgon.

Komandosi: 49,8
Piraci: 3
Żołnierze, systematycznie czyszcząc pomieszczenia w CQB, nieco się rozpędzili, przez co jeden z murzynów został z tyłu. Z zaskoczenia zdążył wypuścić serię w plecy, co powaliło dwóch ludzi i zabiło jednego.

Poza tym przypadkiem, akcja poszła gładko, aż do samego końca. Ostatni z niedobitków, widząc swoją sytuację, wziął zakładnika i schował się w kajucie, co skutecznie uniemożliwiało zaskoczenie go. Dowódca sekcji sam zgłosił się na negocjatora - nieuzbrojony zbliżył się i wysłuchał żądań terrorysty. Ten, jak nietrudno się domyślić, chciał być puszczony wolno i zwiać. Po chwili, jego żądania zostały przyjęte... a plan szybko spełzł na niczym, gdy ostatni porywacz dostał w twarz drzwiami od pozostałych, którzy w międzyczasie się zaczaili.

Wskutek akcji wszyscy zakładnicy zostali uwolnieni. Piratów było 32, wszyscy poza dwoma, wziętymi do niewoli, karmią rybki. Zginął jeden komandos, trzech zostało rannych. Uszkodzony śmigłowiec został bezpiecznie odholowany.

Post Reply