PONTE NERO

Tutaj należy umieścić informacje o swoim państwie
Post Reply
User avatar
SaSTrooP
Site Admin
Posts: 968
Joined: Mon Aug 01, 2011 10:26 pm

PONTE NERO

Post by SaSTrooP » Sun Aug 22, 2021 8:10 pm

ZAKON ŚWIĘTEGO SEBASTIANA Z KLIFÓW PONTE NERO
(ORDO MILITARIS S. SEBASTIANUS EX RUPES EX PONTE NERO)
(ORDINE MILITARE DI SAN SEBASTIANO DALLE RUPI DI PONTE NERO)

“Na nas – i na nikim innym – spoczywa obowiązek ochrony wiary katolickiej do ostatniej kropli krwi. Wiara nasza jest zaś zagrożona słabością tronu piotrowego i grami wewnętrznymi, na które nasi przodkowie spojrzeliby tylko – i nic nie mówiąc – splunęliby nam na buty,”
~Fragment listu Komtura (jeszcze) Eterie Castellano do papieża Leona XIII, 1892 rok

RYS HISTORYCZNY:

Zakon Świętego Sebastiana z Klifów Ponte Nero – zwany najczęściej w skrócie Zakonem z Klifów, Zakonem ze Skał bądź po prostu Zakonem z Ponte Nero – to niewątpliwie jeden z silniejszych pod względem politycznym graczy regionu. W porównaniu też z innymi państwami, niewątpliwie dobre położenie oraz twardy system religijny połączony z zależnością od mocno hierarchicznej formacji kościelnej pozwoliły też uniknąć Zakonowi turbulencji, jakie spotkały sąsiadów.

Nie oznacza to jednak, iż ziemie zakonne są pełne pokoju i nadziei.

Świeckie Ponte Nero początki
Co znamienne, dzisiejszy Zakon Św. Sebastiana powstał w warunkach jedynie ograniczonego powiązania z Watykanem. Powstał on też zadaniowo – w zamyśle nigdy nie miał przekształcić się ani w zakon, ani nawet w jakikolwiek twór państwowy.

Zacznijmy jednak od początku.
Problem obaskiej kultury
Zakon blisko powiązany jest z lokalną ludnością autochtoniczną, a więc Obasami. Ani trochę jednak to powiązanie Obasów nie cieszy. Lud ten zamieszkuje północne rubieże regionu, choć jego osady są w istocie rozsiane niemalże wszędzie. Obasi praktykują jednak silnie kontrowersyjny rytuał, zwany u nich Lankonlet, będący formą ich pochówku. Mianowicie Obasi ciał w ogóle nie chowają, a jedynie wynoszą do lasu bądź na ziemie nieużytkowane, by ciała mogły zostać pożarte przez zwierzęta bądź zgnić i na zawsze stać się częścią ziemi. Próżno więc szukać u nich na przykład cmentarzy.

Praktyka obaska – czy raczej wiedza o niej – dotarła do Europy już w XIII wieku. Opowiadali o niej sami obascy marynarze, głównie w greckich i włoskich portach, a nadto miały miejsce incydenty, gdy marynarze ci – umierający na przykład na różne choroby – żądali wyniesienia do lasu i kategorycznie odmawiali pochówku poprzez spalenie bądź zakopanie w ziemi (choćby pod murami cmentarza). Europejczycy w takim przypadku często odmawiali ich żądaniom, obawiając się głównie o kwestie sanitarne, co jak wiemy jednak i tak Europy przed epidemią dżumy nie uratowało.

Tak czy inaczej, w 1281 roku papież Marcin IV potępił Obasów za praktykę Lankonlet i luźno podkreslił, że jeżeli Obasi nie nawrócą się ze swojej dzikiej wiary, winno ich spotkać oczyszczenie w ogniu. Europa miała jednak inne problemy – trwały akurat krucjaty na Bliskim Wschodzie, wkrótce potem zaczęła się też wojna stuletnia, a w międzyczasie miała miejsce wspomniana epidemia dżumy.
Działalność misjonarzy w Obaslanedzie
Skoro nie podejmowano się żadnych dużych, poważnych działań przeciwko Obasom, Kościół zdecydował się jedynie na serię misji ewangelizacyjnych. Pierwsze dotarły do dzisiejszego Kinsmudu i Zatoki Zielonej pod koniec XIII wieku i z początku wzbudziły co najwyżej zdziwienie. Szybko jednak misjonarze – czując poparcie i finansowanie papieskie, a także widząc pewną izolację regionu – odpowiednio wzmocnili przekaz, wkrótce grożąc Obasom śmiercią, wiecznymi mękami piekielnymi, a przede wszystkim krucjatami, które spalą ich świętą puszczę Zujadonfotil. Obasów krytykowali misjonarze także za praktykowany w ich religii relatywizm moralny oraz pogański zwyczaj budowy piramid.

Oczywiście na reakcję długo czekać nie trzeba było. Już wkrótce kapłani obascy zaczęli organizować lincze misjonarzy, którzy nieraz musieli salwować się ucieczką. Znany jest przypadek ucieczki z Modikfitil misjonarza imieniem Syanno w 1302 roku, który błąkał się następnie nago przez kilka tygodni po puszczy po tym, gdy jego szaty zerwała wściekła tłuszcza próbująca pozbawić go nie tylko odzienia, ale i żywota.

W rezultacie zmieniać się zaczęli i sami misjonarze. Po pierwsze, do działalności misyjnej zgłaszać się zaczeli rycerze zakonów wojujących – zwłaszcza szukający nowego życia Templariusze. Ewentualnie Watykan zaczął po prostu finansować zbrojną eskortę dla misjonarzy. To w I połowie XIV wieku wywołało jeszcze dalsze incydenty. Zbrojna eskorta była zbyt silna dla samych tłumów, dlatego szybko zmuszono właściwych królów obydwu głównych obaskich miast – Fotstanad oraz Modikfitil – do odpowiedniej pomocy świątynią za pomocą żołnierzy królewskich. I tak można mówić o dziesiątkach przypadków walk, które wybuchły w różnych miejscach Obaslanedu, a które jeszcze bardziej Obasów do chrześcijaństwa zantagonizowały. System obaski był bowiem daleki od prymitywnego – lud ten cieszył się stabilną strukturą społeczną, rozwiniętą względnie technologią i myślą filozoficzną, a i przede wszystkim sama wiara lokalna, zwana po prostu Rel, była bardzo mocna. Nadto misjonarzy widziano jako obcych prowokatorów odległych sił, niezdolnych do działania przeciwko lokalnemu systemowi.
Prywatna konkwista
Z czasem Obasi nauczyli się nawet, że mniej jest incydentów – ale za to więcej łupów – jeśli misjonarze zostaną zatrzymani i zawróceni po ograbieniu (bądź od razu zamordowani) bezpośrednio po lądowaniu. Zresztą Lansmud zamknął się na żeglugę europejską o religijnym charakterze już dekady wcześniej, więc misje i tak musiały korzystać z plaż, a nie z portów w górę rzeki Nedeto.

Z tego względu anty–obaski sentyment w Europie narastał, zwłaszcza na półwyspie Apenińskim. Napadano obaskie statki handlowe, napadano samych marynarzy, względnie nie wpuszczano ich do miast czy opluwano. Za konkwistą zaczęli namawiać przywódcy włoskich miast i przebąkiwać niektórzy kardynałowie, a Watykan w miarę możliwości dofinansowywał te operacje. I tak w II połowie XIV wieku i w I połowie XV wieku w Zatoce Zielonej wylądowało kilka prywatnych konkwist. Najsłynniejsza z nich to konkwista Bartolomeo z 1382 roku, która została zmuszona do odwrotu dopiero po tym, gdy obaska flota zniszczyła ogniem greckim ich statki pozostawione na plaży. Konkwistadorzy zdołali jednak zgładzić nawet kilkaset osób i spalić trzy wsie. Samego Bartolomeo zabito rozkazem królewskim z Modikfitil, a pozostałych konkwistadorów odesłano na jednej galerze do Europy, pozbawiwszy ich wcześniej wszystkich wartościowych rzeczy, jakie mieli na sobie.

Konkwisty prywatne były jednakże w sporej mierze nieskuteczne, choć pozwoliły Europejczykom zmapować w części teren i poszerzyć kontakty handlowe z Karthago na południu. Spora odległość od Europy czynnika żeglugę kosztowną wraz z poważnymi zapasami, a prywatne majątki chrześcijan nie wystarczyły do zebrania dostatecznie dużej ilości ludzi, by zwalczać bądź co bądź silny, scentralizowany system ludzi lasu. Ludzi zresztą obeznanych w europejskiej taktyce i technologii, którą wcześniej importowano i poznawano bądź wprost dzięki handlowi z Europą bądź też dzięki szlakowi Luveg z Karthago.

Wkrótce jednak miało się to zmienić.
Konkwista Bari – początek
Do tematu Obasów powrócił papież Kalikst III w 1456 roku, szukając pewnego sukcesu oraz tematu zastępczego dla niedawnego upadku Konstantynopola. Kaliks nie zdecydował się na formalne, jednoznaczne ogłoszenie krucjaty, jako instytucji niepopularnej od ostatecznego fiaska działań europejskich przeciwko muzułmanom.

Zamiast tego Kalikst III skontaktował się z włoskim możnym, silnie wierzącym katolikiem Francesco Galeatto Maria Sforzą, z tych Sforzów, który był wtedy jednym z bardziej wpływowych możnych książąt z Bari, należącego ówcześnie do Królestwa Neapolu. Zaproponował on, by Włoch zorganizował własną krucjatę prywatną, lecz tym razem z ponad połowie finansowaną ze środków papieskich i w sile dostatecznej, by zmiażdżyć ostatecznie Obasów i osadzić w regionie Morza Karmazynowego chrześcijaństwo katolickie.

Sforza chętnie przystał na propozycję, zwłaszcza że przeprowadzenie udanej konkwisty przez jedną wpływowa, włoską rodzinę znacznie zwiększyło jej prestiż, a także zapewniło intratne kontrakty dzięki zdobytym terytoriom. W tym samym czasie czasie Kalikst obiecał w serii listów do wiernych odpust wszystkim uczestnikom wyprawy.

Ci odpowiedzieli na wezwanie. Było wśród nich wielu najemników liczących na łatwy łup, ale też awanturników i poszukiwaczy przygód. Było rycerstwo ciężkie, przybyły delegacje rycerskie z Francji oraz Niemiec. Byli elitarni kusznicy i pawężnicy Bari i artylerzyści z Mediolanu. Rycerstwo przyzwało ze sobą zbrojnych, a nadto niezależni knechci z Niemiec i Szwajcarii też odpowiedzi na wezwanie. Ogółem Sforza zgromadził około trzy i pół tysiąca żołnierzy, w większej części zawodowców z różnych grup społecznych.

Do transportu całości wynajęto Wenecjan, znających trasy do Zatoki Zielonej dzięki wcześniejszemu przewozowi misjonarzy oraz służby w ich flocie handlowej nielicznych Obasów nieidentyfikujących się z leśnymi królestwami.

Tak też na wiosnę 1457 konkwista dotarła w rejon Morza Karmazynowego, w okolice Zatoki Wysokiej i klifów zwanych przez Kartagińczyków Kefitenaleti.
Konkwista Bari – misja dyplomatyczna kardynała Antoniego Cerda i Llosco
Świeckie siły Sforzy poprzedzała o kilka miesięcy misja kościelna prowadzona przez kardynała Antoniego Cerda i Llosco. Była to osoba istotna w otoczeniu papieża Kaliksta III – uprzednio kardynał w Messynie, a w 1457 roku administrator archidiecezji w Rawennie oraz skarbnik Kolegium Kardynałów w Watykanie.

Kardynał Cerda i Llosco prowadził z Królestwem Karthago i królem Hannideusem II rozmowy w przedmiocie kartagińskiego poparcia dla sprawy Watykanu, a także nawiązania regularnej współpracy między kościołami Karthago a Stolicą Papieską. Rozmowy te... nie zakończyły się najlepiej.

Wyobrażenie Watykanu o „odległych katolikach wschodnich” z regionu były zgoła inne, aniżeli praktyka. Watykan żył bowiem nadal wizją, iż w Karthago dominuje system nestoriański i nastawiano się na porozumienia zbliżone do choćby Kościoła Aleksandryjskiego. Tymczasem w 1017 roku patriarcha Sitraki Stan Szary ogłosił tzw. Zasady Maryjne, w których uznał, że Błogosławiona Maryja tak naprawdę jest wcieleniem kartagińskiej bogini Tanit – jednej z dwóch głównych figur wiary punickiej w regionie. Kościół Nestoriański Południa bynajmniej nie dominował zgodnie z wyobrażeniami Europy. Dominował właśnie Kościół Logos wyznający Zasady Maryjne, a będący zasadniczo synkretyzmem między systemami.

Naturalnie Zasady Maryjne szybko uznano za skandaliczną herezję. Kościół Logos nie podlegał jednak Papieżowi, więc jego wyklęcie było pozbawione sensu i skuteczności. Sytuacja stawała się napięta, jednakże konkwista potrzebowała bazy ekonomicznej w regionie, by na stałe zaznaczyć swoją obecność. Ewentualna krucjata przeciwko Karthago nie wchodziła w grę – było to państwo zbyt silne, by pokonać je z marszu.

Ostatecznie więc patriarcha Kościoła Logos – Ioniniaton – odmówił zawarcia porozumień z Watykanem i zatwierdził stan schizmy, jednocześnie nie określając Stolicy Papieskiej swoim wrogiem. Uczyniło to współpracę trudną, acz akceptowalną.

Nestoriański Kościół Południa – trzymający się twardo nurtu nestorianizmu klasycznego – zgodził się jednak na zwierzchnictwo Watykanu w zamian za uznanie pewnych dogmatycznych odstępstw. Kardynał zgodził się zwłaszcza na akceptację nestoriańskiego rozdziału Boga–Ciała od Boga–Bytu (Logos) i przymknął oko na powszechnie praktykowaną teorię, iż Jezus był tylko człowiekiem, w którego Bóg wstąpił, de facto go usynawiając.

Porozumienia między delegatem papieskim a Nestoriańskim Kościołem Południa zawarto ostatecznie w 1458 roku, a następca Kaliksta II – Pius II – zatwierdził je swoją bullą Dum Diversas II z 1460 roku.

Wątek ten będzie istotny w kontekście wojen religijnych w Karthago, które wybuchną około sto lat później.
Konkwista Bari – lokacja warowni Ponte Nero
Zabezpieczywszy „teren” misją kardynalską Sforza przybył niedługo później w region ze swoją flotą i armią. Brak jednoznacznego sojuszu z Karthago wykluczył możliwość rozbicia silnego obozu i utworzenia warowni na terenach tego królestwa. Zamiast tego Karthago zrzekło się wszelkich roszczeń (choć nigdy ich w istocie nie podniosło) do masywu Kefitenaleti po zachodniej stronie Zatoki Wysokiej. Tam za pomocą przewodników szybko ustalono korzystne fjordy do lądowania i wysadzono krzyżowców wraz z zasobami materiałów budowlanych. Karthago zapewniło dalszy budulec oraz – o czym głośno się nie mówi – ręce do pracy pod postacią niewolników. Dzięki temu raptem w kilka tygodni powstała pierwsza improwizowana warownia na klifie nazwanym przez konkwistadorów Ponte Nero (czasem zapisywane Punte Nero) – od czarnych i szarych skał i ostrego, śmiertelnie groźnego wybrzeża, nieznanego z zasady Włochom, Francuzom czy Hiszpanom.

W ten właśnie sposób lokowano Ponte Nero. Warownia oraz cały masyw Kefitenaleti ogłoszono księstwem stanowiącym własność rodziny Sforza, ale jednocześnie wstrzymano się przed dalszymi ukłonami w stronę samego Królestwa Neapolu. Francesco Galeatto Maria Sfora został więc pierwszym chrześcijańskim oraz jednoznacznie europejskim księciem jakichkolwiek ziem regionu.

Po przeczekaniu wiosennych deszczy i odnowieniu zasobów, konkwistadorzy ruszyli wzdłuż wybrzeża dalej na wschód, w stronę ziem obaskich.
Konkwista Bari – tarcia z Karthago
Szybko konkwistadorzy utracili jednak nieco przyjaciół w regionie. Okręty weneckie uzupełniały zapasy i przybijały do portów Karthago, między innymi miasta Sitraki oraz właśnie Karthago właściwego.

Krzyżowcy szybko jednak podchwycili wątek o Kartagińczykach–heretykach. Gdzie nie wylądowaliby Europejczycy, tam często sięgano po lokalne zasoby jak po swoje. Nie stroniono też od niechcianego dotyku wobec kobiet i nadmiernego spoufalenia się z winnymi piwnicami. W rezultacie w tygodniach podróży przez Karthago krzyżowcy szybko dali się poznać jako agresywni pijacy. Sprawa zrobiła się poważna nawet w samym Karthago, gdy władze miejskie zdecydowały się na zamknięcie murów i pozostawienie konkwistadorów w porcie, by zminimalizować zniszczenia i ograniczyć gwałty. Wścielki krzyżowcy ostrzelali mury miejsce najpierw z kusz, a potem z armat, de facto przystępując do samowolnego oblężenia, a Karthago odpowiedziało ogniem.

Incydent opanowano po kilku godzinach, lecz konkwistadorom polecono niezwłoczne uzupełnienie zapasów i natychmiastowe odpłynięcie ze stolicy.
Konkwista Bari – lądowanie w Obaslanedzie i oblężenie Modikfitil
Ostatecznie w połowie 1457 roku konkwista wylądowała w Zatoce Zielonej. Flota obaska została złamana niemalże natychmiast i zmuszona była zniszczyć własne jednostki, by uniknąć przejęcia. Patrole Królestwa Modikfitil wycofały się w popłochu w puszczę Zujadonfotil. Krzyżowcy ruszyli w górę rzeki Nedeto korzystając z pomocy nielicznych i szczególnie cennych w tych warunkach przewodników.

W tym czasie miastem–państwem Modikfitil rządził król Gabrus Mądry. Gabrus wiedział, że siły Europejczyków nadciągają – dzięki szlakowi Luveg (zignorowanemu przez krzyżowców) gońcy króla Hannideusa II, zniesmaczonego karygodnym zachowaniem sił inwazyjnych oraz pamiętającego setki lat pokoju i przyjaźni z Obasami, zdołali dostarczyć wiadomości o wrogu znacznie szybciej, aniżeli siły Sforzy zeszły na ląd. Raport Hannideusa był też względnie szczegółowy jeśli chodzi o organizację i wyposażenie wrogów.

Gabrus szybko zrozumiał, że samotna walka z takimi siłami może być bardzo niebezpieczna, a nawet zakończyć się całkowitym upadkiem Obasów. Bez chwili zwłoki poprosił swojego głównego przeciwnika, króla państwa–miasta Fotstanad Olitila, o pomoc i zjednoczenie sił. Olitil zresztą także wiedział już o nadchodzącej inwazji dzięki wiadomościom z Karthago.

Olitil zignorował jednakże zagrożenie, wykazując się krótkowzrocznością. Liczył bowiem na takie osłabienie Modikfitil, że po załatwieniu sprawy z konkwistą będzie on w stanie w końcu zdobyć miasto – po setkach lat wojen między tymi oboma polis. Nadto Fotstanad cierpiało w tym czasie głód wskutek tzw. Wielkiego Pożaru, w którym spłonęło sporo puszczy Zujadonfotil, a wraz z nią także sporo trzody oraz pól uprawnych na polanach.

W rezultacie Modikfitil stało przeciwko siłom Sforzy samotnie.

Po serii mniejszych walk i potyczek jesienią 1457 roku Sforza stanął u bram przygotowanego do Modikfitil oblężenia. Miasto było dla niego zaskoczeniem – dwa pierścienie kamiennych, solidnych murów (pokłosie setek lat oblężeń), do tego silny garnizon i liczne tunele prowadzące daleko w lasy. Tak czy inaczej, Europejczycy zaczęli grabić i plądrować okolicę, a także szykować narzędzia oblężnicze w celu przystąpienia do szturmu.

Na połacie ziem Modikfitil spadł miecz, topór i pożoga. Misjonarze mścili się za wieki odrzucenia Chrystusa, przymusowo konwertując mieszkańców wsi i miasteczek. Ci, którzy się sprzeciwiali, byli brutalnie mordowani, między innymi przez zrzucanie ze stopni obaskich piramid. Innym symbole Rel – bogów Urmozda i Armezda – przybijano do czoła. Co gorsza zaś, całe rodziny grzebano żywcem, co dla Obasów było szczególnie straszną śmiercią, bowiem w ten sposób ich ciałami nie mogły się pożywić leśne zwierzęta i co utrudniało odesłanie duszy w ramach rytuału zwanego Sedon. Część mieszkańców wywożono do okrętów jako zdobycz wojenną, by pokazywać ich jako dzikusów we Włoszech.
Konkwista Bari – upadek Modikfitil
Po ostrej zimie, która mocno uderzyła w obie strony, w końcu przyszedł czas na szturm, zwłaszcza że zaplecze logistyczne konkwistadorów niebezpiecznie się skurczyło.

Z początkiem kwietnia 1458 roku ostrzał hakownic, armat oraz trebuszy z pociskami wypełnionymi prochem zniszczył wewnętrzny pierścień murów miejskich. Pierścień zewnętrzny padł dokładnie w Dzień Bożego Narodzenia roku 1457, co było dla krzyżowców sygnałem, iż Bóg jest z nimi.

Rozpoczął się więc szturm. Obrońcy odpowiadali ogniem kusz, łuków, a nawet broni palnej, co mocno krzyżowców zaskoczyło. Broń tę jednak Obasi pozyskali od Królestwa Sigminji i Karthago już dekady wcześniej. Mimo wszystko pawęże i kusznicy z Bari zrobili różnicę. Lancknechci wtargnęli w wyrwę pod osłoną ciężkich kusz i zajęli mury. Wtedy do miasta wpadło spieszone i konne rycerstwo. Wybuchły chaotyczne walki uliczne, gdzie opór stawiali wszyscy mieszkańcy.

W takiej walce zadziałała przewaga ilości oraz masy (w sensie – opancerzenia) Europejczyków. Opór garnizonu został złamany, a eskorta królewska oraz resztki żołnierzy wycofały się do piramid Armezda. Krzyżowcy nie od razu przystąpili do szturmu na stożkowe budowle. Najpierw plądrowali, palili i gwałcili miasto, mordując mieszkańców jak ci stali. Ojcowie i synowie próbowali bronić swoich kamiennych i glinianych domów, ale krzyżowcy wpadali do nich cięli ich na kawałki. Kobiety gwałcono na ulicach, a potem podrzynano im gardła. Główki niemowląt rozbijano o drzwi domów, by krwią znaczyć, że ci poganie – dawni mieszkańcy – są już w drodze do piekła.

Rzeź Modikfitil była ukłonem w stronę starej dobrej masakry Jerozolimy – i mogłaby spokojnie konkurować z nią o tytuł jednego z brutalniejszych wydarzeń historii chrześcijaństwa.

Gabrus bezradnie patrzył, jak jego miasto zmienia się w cmentarzysko. Jego siły broniły się jeszcze kilka dni przed szturmami w najwyższej piramidzie Armezda. Lecz w końcu garnizon wytracił się w walkach, a sam król poległ walcząc w linii ze swoimi ludźmi.

Straty krzyżowców były znaczne – kilkuset zabitych i ciężko rannych – lecz sukces – niekwestionowany. Zniszczono połowę obaskiej kultury w niespełna rok. Wreszcie piramidy i zabudowę podpalono. Słupy dymu widoczne były z wielu kilometrów jako ostrzeżenie, że siła Chrystusa i jego wiernych jest przeważająca nad wszystkim.
Konkwista Bari – Blagikop
I w tych właśnie warunkach krzyżowców – upitych zwycięstwem i trunkami, zdezorganizowanych szabrem i gwałtami – zastała armia Fotstanad prowadzona przez króla Olitila.

Kapłani oraz doradcy króla ubłagali w końcu, by ten zebrał armię pomimo kryzysu i osobistej nienawiści do Gabrusa i ruszył mu na pomoc – inaczej bowiem tradycyjnego przeciwnika Fotstanad, a więc miasto Modikfitil, zastąpią wrogie siły znacznie gorsze od wszystkiego, co dotąd widział. Podobno też Olitil miał sen proroczy, w którym rzeka Nedeto spłynęła krwią.

Armia Fotstanad spóźniła się jednak. Miasto leżało już w ruinie. Podobnie jednak zdezorganizowana była armia Sforzy. I w tych warunkach – gdy krzyżowcy naprędce przegrupowali się i sformowali linię, na przedpolach Modikfitil doszło do walki obok wsi o nazwie Blagikop.

Był to jeden z definiujących historię regionu momentów.

Wściekli zniszczeniem ich – bądź co bądź – ziomków, żołnierze Fotstanad ruszyli do natarcia. Armia miała nawet nieliczne armaty, a zapasy krzyżowców były na wyczerpaniu. Olitil miał także formacje strzelców i załogi hakownic. Jakkolwiek armia ta była dostrzegalnie lżejsza, tak zdesperowana była zwycięstwa i absolutnie rozwścieczona pogorzeliskiem, jakie ujrzała.

Pomimo iż ciężka kawaleria dwukrotnie przetoczyła się w szarży przez część obaskich pozycji, pomimo iż pawężnicy wystrzelali całą amunicję, a siły konkwisty etapowo reorganizowały, nie wystarczyło to. Lekka kawaleria Obasów szarpała flanki, a w centrum do zmasowanego ataku ruszyli piechurzy osłaniani hakownicami i prymitywnymi arkebuzami. Nadto wspomniani pawężnicy mieli trudne zadanie: Wśród sił obaskich były także jednostki strzelające kuszami Czu–Ko–Nu, które również w region ściągnęło Sigminji, a które dawały znaczną przewagę szybkostrzelności.

W końcu załamało się centrum sił Sforzy. Lancknechci – choć początkowo nastawieni do bitwy pozytywnie widząc zwłaszcza przewagę masy – po naruszeniu linii złamali się i zaczęli wycofywać się w stronę rzeki. Kontrolowany odwrót obrócił się w panikę przez ataki kawalerii na flankach. Siły krzyżowców załamały się następnie na zasadzie domina, a wszystkie rodzaje sił uciekały wzdłuż Nedeto, by ustąpić pola. Ciężka kawaleria tonęła jednak w szerokiej rzece, podobnie jak i wielu piechurów. Szybka i wypoczęta armia Olitila goniła uciekających nawet na piechotę i dożynała ich jednego po drugim.

Raniony kilka razy Francesco Galeatto Maria Sforza, trafiony następnie jeszcze kilkoma bełtami, utonął we wspomnianej rzece. Los ten spotkał ponad cztery piąte niedawno jeszcze zwycięskich i brutalnych krzyżowców. Szlaki handlowe i święte ścieżki do świątyni Lansmud usłane były trupami Europejczyków.

Obasi przez wieki nie potrafili otrząsnąć się z szoku po tych wydarzeniach. Zniszczone zostało jestestwo ich kultury – rywalizacja pomiędzy dwoma polis, w istocie uzupełniające się wzajemnie ciągnęło rozwój Obasów, niemających innych naturalnych wrogów w regionie. Rzecz jest tym smutniejsza dla dzisiejszego Kinsmudu, że tragedii tej można by uniknąć – nie należy mieć wątpliwości, że siły Sforzy nie mogły wygrać z połączonymi siłami Modikfitil i Fotstanad. Lecz siły te nigdy nie walczyły połączone…

Król Olitil załamał się psychicznie po tej tragedii i popełnił samobójstwo rzucając się w nurt czerwonej od krwi Nedeto – dokładnie jak w jego proroczym śnie.
Konkwista – następstwa
Pobite siły kilkuset krzyżowców i towarzyszących im ciur obozowych wróciły w lato 1458 roku do Ponte Nero. Armia konkwistadorów nie przypominała niczym siebie samej sprzed roku. Wszystkie drzwi pozostawały przed nimi zamknięte – lokalna ludność pamiętała jak traktowali ją Europejczycy. Armia ta uzupełniała więc zapasy niczym trędowaci, często nie schodząc z okrętów. Jedynie groźbą i przemocą udało się też przekonać weneckie załogi, by te zabrały krzyżowców do swojej improwizowanej warowni. Łupów bowiem nie było, a Wenecjanie pływali z obietnicą, że przypadnie im trzecia część zysków.

Taki też obraz zastali administratywiści w twierdzy. W tym czasie – tj. przez ten rok – Ponte Nero z warowni (głównie drewnianej) stało się zaczątkiem twierdzy, a większość jej fundamentów była już murowana.

Porażkę w Europie przyjęto ze zgrozą. Mówi się, iż wieści spod Blagikop były jedną z przyczyn śmierci Kaliksta III, która nadeszła w sierpniu tego roku. Kolegium Kardynałów oraz jego następca – Pius II – postanowił o zamieceniu porażki pod dywan. Dzięki temu do dziś Blagikop nie uchodzi za blamaż całego europejskiego rycerstwa, a jedynie za indywidualną porażkę miasta Bari.

Tak czy inaczej, Sforzowie utracili jednego z potencjalnych dziedziców i wielką fortunę, jaką zainwestowali w całą wyprawę. Ich jedynym zyskiem była łysa skała z kamiennymi fundamentami wzniesionymi rękami niewolników, daleko od domu i pozbawiona jakichkolwiek istotnych surowców.
O krok od upadku twierdzy
Resztki krzyżowców przezimowały w Ponte Nero – ale raczej z trudem. Kartagińczycy jeszcze bardziej podnieśli ceny potrzebnego zaopatrzenia, w rezultacie najgorszy okres przetrwali mieszkańcy twierdzy łowiąc ryby z przerębli oraz na zasuszonym mięsie.

Na wiosnę kolejnego roku rozpoczęła się masowa emigracja. Resztki wielkiej armii łapały dowolny transport, a część zdecydowała się nawet na podróż lądem wzdłuż zatoki na ziemie Wasureta, by tam szukać powrotu do Europy.

Niech liczby przemówią same za siebie – według ksiąg kronikarskich twierdzy w 1461 roku w twierdzy żyło dwadzieścia osiem (28) osób! Sforzowie pozostawali tym samym właścicielami... właściwie niczego, położonego pośród jeszcze większego niczego i bez wizji rozwinięcia swoich regionalnych włości.

W tych warunkach rodzina zaczęła poszukiwać ewentualnych nabywców tych ziem. Rozważano między innymi Kościół Nestoriański Południa z Karthago wobec jego niedawnego uznania przez Papieża.

Lecz papiestwo miało inne plany, nie mniej zaskakujące niż porażka pod Blagikop.
Loderingo Permarotti
Jednym z weteranów walk pod Blagikop – a wcześniej także pod Castillon w 1453 roku – był rycerz włoski pochodzący spod Padwy, Loderingo Permarotti.

Permarotti był dewotycznym katolikiem, a trauma postbitewna pozostawiła go w nienawiści do Obasów. Odbył on pielgrzymkę m. in. do Santiago de Compostella, a także do samej Jerozolimy. Niezwłocznie po powrocie z regionu Morza Karmazynowego, Permarotti zdał Papieżowi relację z wyprawy i wojny, domagając się zwołania kolejnej krucjaty. Pius II pozostawał jednak niewzruszony na żądania rycerza. Upadek Konstantynopola nadal zbierał swoje żniwo, a papieskie środki zostały już przekierowane na nowy front obrony chrześcijaństwa – na wyspy śródziemnomorskie i Bałkany w celu zatrzymania tureckiej ekspansji.

Permarotti stał się znany w całym Rzymie. Codziennie rano przychodził on bowiem na Plac Świętego Piotra ubrany jedynie we włosienicę i żebrał wśród Rzymian o zwołanie krucjaty. Żebractwo kilkukrotnie doprowadziło do usunięcia rycerza z Placu, ale ten nie poddawał się, a wkrótce stał się fenomenem miasta. Mieszkańcy zaczęli wypytywać duchownych dlaczego nie popierają starań szlachcica.
Powrót do regionu i utworzenie Zakonu z Ponte Nero
Watykan w końcu uległ, jednakże nie bez warunków. Nowa krucjata była wykluczona – po prostu brakowało na nią ochotników, a zwłaszcza środków. Zamiast tego Papież zaoferował, że twierdza w Ponte Nero zostanie obsadzona ponownie ludźmi, którzy wraz z Permarottim pojadą na Skałę. Co więcej, ze względu na chęć zachowania stałej obecności w regionie, Permarottiemu zaproponowano założenie zakonu wojującego (militarnego), którego mógłby w takiej sytuacji zostać pierwszym Wielkim Mistrzem.

W kilka miesięcy udało się zebrać kilkuset ochotników. Permarotti powołał – pod błogosławieństwem także książąt Bari, od których oczekiwano dalszego współfinansowania projektu – Zakon Świętego Sebastiana z Klifów, a był to rok 1462. Na patrona wybrano Świętego Sebastiana, gdyż był on nie tylko patronem żołnierzy, ale też cyrulików i lekarzy, a jego ochrona zapewniała nietykalność od wszelkich epidemii i pandemii. Tymczasem region kojarzył się jednoznacznie chorobowo za sprawą rytuału obaskiego i porzucania ciał na pastwę zwierząt.

Struktura zakonna omówiona jest szczegółowo w części kulturowej.
Bulla Certe in Lumen
Powołanie Zakonu zostało zatwierdzone bullą papieską roku 1462, noszącą nazwę Certe in Lumen (od „Certe in Lumen Retensis” – „W świetle nowych okoliczności”), wydaną oczywiście przez Piusa II.

Papieże wstępujący na tron piotrowy i przyjmujący imię Pius będą szczególnie ważni i istotni dla rozwoju Zakonu jako konserwatywni stabilizatorzy roli Ponte Nero w warunkach osłabienia kościoła w dalszych setkach lat.
Ziemie zakonne
Bari wydzierżawiło także na rzecz nowopowstałej jednostki wszystkie swoje ziemie w rejonie Morza Karmazynowego… czyli właściwie tylko sam klif. Tak czy inaczej, Papież zapewnił ograniczone wsparcie finansowe, podobnie jak posłużyła temu zbiórka publiczna w czołowych włoskich miastach, a wraz ze świeżo upieczonym wielkim mistrzem popłynęło nieco żołnierzy, awanturników, ale też sporo personelu administracyjnego, w tym specjalistów od budownictwa.

Po około trzydziestu latach Bari za zgodą Królestwa Neapolu przekaże nieodpłatnie cały klif Kefitenaleti Zakonowi, gdy jego pozycja w regionie stanie się już pewna.
Rozbudowa Zakonu i twierdzy
Wkrótce do twierdzy popłynęły dalsze pieniądze Watykanu, naturalnie wedle aktualnych możliwości. Zakon rozwinął Ponte Nero w porządną późnośredniowieczną twierdzę, a wkrótce w samej twierdzy znalazły się aż cztery osobne kościoły, z których jeden z nich rozpoczęto na początku XVII wieku przebudowywać w katedrę, dziś znaną jako Katedra Św. Sebastiana.
Misja osiedleńcza
Następcy Permarottiego, zmarłego w 1482 roku – a uznanego błogosławionym w 1611 roku – kontynuowali politykę budowy twierdzy zapewniającej ochronę interesów katolicyzmu w regionie. W szczególności istotna jest tu rola Wielkiego Mistrza Escevao Macedo (etnicznie Portugalczyka), który Wielkim Mistrzem pozostawał w latach 1512–1530.

Przeprowadził on na szeroką skalę kampanię „reklamową” w Europie, zmierzając do zasiedlenia ziem rozpoznanych w ostatnich dekadach przez zakonników – mowa o ziemiach głównie bezpośrednio na północ od Kefitenaleti. Te zostały zbadane i częściowo zasiedlone przez pielgrzymów oraz ochotników już wcześniej. Ale to właśnie akcja promocyjna Macedo pozwoliła na ściągnięcie kolejnych setek ludzi, a ziemie zakonne zostały w prawidłowy sposób obsadzone ludźmi świeckimi, którzy to naturalnie wobec zakonu zachowali swoją zależność na takiej zasadzie, jak wcześniej wobec innego suwerena.

Dzięki temu wkrótce Zakon uzyskał w sporej mierze pewna niezależność handlową. Nie trzeba już było importować zboża za bezcen od Karthago czy Sigminji z Międzyrzecza. Pierwsze osady powstały bowiem na równinie Altopianuro. Osiedleńcy spod Alp czy bliższej Włochom części Bałkanów sprowadzili trzodę i zaadaptowali hale masywów górskich.

Wreszcie Ponte Nero doczekało się także solidnego portu. Przystań klifową przechrzczono w Portabasso, a niewielka przystań stała się wkrótce miasteczkiem. Do miasteczka górami poprowadzono pierwsze utwardzone szlaki, podobnie jak wyprowadzono je dalej na północ w stronę Altopianuro.
Nabycie Ponte Tirisi i początki wojen religijnych w Karthago
W XVI wieku w miarę jak pozycja Ponte Nero rosła i Zakon stabilizował się w regionie – choć nadal w roli pionierów – pozycja Karthago słabła. Tarcia religijne przez bliski kontakt z Sigminji oraz upowszechnienie Zasad Maryjnych promowanych przez Kościół Logos czyniły z tego królestwa beczkę prochu.

Samo Ponte Nero już wtedy nie stało obok, a wspomniany Wielki Mistrz Macedo miał świadomość, że heretyckim tezom Stana Szarego przeciwdziałać może jedynie Nestoriański Kościół Południa jako mniejsze zło. W tym wszystkim zaś pojawili się jeszcze nieliczni, lecz prześladowani w ojczyźnie katolicy koreańscy w II fali emigracyjnej Sigminji.

Wojny religijne omówione są bardziej szczegółowo niżej, acz pod względem terytorialnym dla Ponte Nero pojawia się tu istotny wątek. W toku tych wojen bowiem, w czasie gdy Nestoriański Kościół Południa uzyskiwał przewagę, a także gdy władza sprzyjała przede wszystkim nestorianom, nestorianie zawarli z Zakonem układ, na mocy którego sprzedano Zakonowi Św. Sebastiana niezdolne do podtrzymania gospodarki rolnej klify na północy wyspy Yedebubawi. Sprzedaż była oczywistym błędem ze strony Karthago – nikt bowiem w żaden sposób nie uwarunkował zasad zagospodarowania tych ziem. Kartagińczycy otrzymali wszakże sporo środków finansowych – znacznie więcej niż w ich opinii klify były warte – które umożliwiły prowadzenie wojen religijnych jeszcze przez dłuższy czas.

Tak czy inaczej, niezwłocznie na zapolu klifów zbudowano przystań, a krótko potem osadzono na nich warownię, którą wykorzystano niezwłocznie do obserwacji lokalnej żeglugi. Nim Karthago istotnie zorientowało się co zrobiło, to powstało już Ponte Tirisi. Była to kolejna warownia murowana rozwijana w dalszych dekadach.
Bateria Ponte Tirisi
Początkowo ta pełniła tylko funkcję obserwacyjną oraz zabezpieczenia położonego niżej Porto Meridionale (w którym wszakże dokowały nieraz karawele wojenne Zakonu). Wkrótce jednak w miarę rozwoju technologii coraz bardziej ulepszano uzbrojenie Ponte Tirisi, pierwszy raz w XVII wieku montując tam armaty zdolne samej żegludze już zagrozić. Dziś znajduje się tam bateria artylerii nadbrzeżnej, dzięki której Zakon Św. Sebastiana zdolny jest ostrzelać właściwie dowolną żeglugę w rejonie Tirisi, a co pozostaje kością niezgody w szczególności z Karthago, ale też z innymi państwami regionu.

W przeciągu setek lat bateria strzelała wielokrotnie, w szczególności losowo wybierając obaskie statki handlowe (czasem też atakowane w rajdach floty zakonnej). Nowoczesne, odtylcowo ładowane baterie strzelały zaś tylko raz – w 1878 roku, atakując żeglugę cywilną Karthago w czasie wojny z tym państwem.
Wojny religijne w Karthago
Pomimo trwania religijnych konfliktów w całym królestwie – a gdzie walki toczyły się przy zmiennie postępujących sojuszach Kościoła Logos, Nestoriańskiego Kościoła Południa oraz wyznawców pogańskich Baala i Tanit – Zakon Świętego Sebastiana nie zainterweniował bezpośrednio w tym konflikcie, choć niewątpliwie walczyli tam po stronie nestorian pojedynczy ochotnicy.

Trzeba wyraźnie w tym miejscu podkreślić, iż pomimo uznania Nestoriańskiego Kościoła Południa przez Papieża właściwą bullą, Zakon nigdy nie odnosił się szczególnie pozytywnie do tego kościoła. Poszczególni Wielcy Mistrzowie uważali go bowiem za mniejsze zło w tym sensie, że Kościół ten pozostawał w systemie nestoriańskim i nigdy w pełni nie przyjął kursu na chrześcijaństwo katolickie. Stąd też wsparcie tego Kościoła w wojnach było z zasady zależne od daleko idących ustępstw politycznych, w toku których m. in. uzyskano Ponte Tirisi, a także prowadzono eksport uzbrojenia za ceny znacznie wyższe niż rynkowe.

Mimo wszystko na żądanie Watykanu Zakon nadzorował jednak wsparcie dla nestorian, zmierzając do całkowitego zniszczenia Kościoła Logos. W praktyce jednak księgowość zakonna była... kreatywna, a Ponte Nero zachowało dla siebie większą część przekazywanych przez papiestwo środków.
Śledztwo budżetowe
Postawa zakonna nieszczególnie podobała się papieżowi Grzegorzowi XIII. Niecodziennym też było, że Zakon wojujący był wobec regionalnej ludności i wierzeń znacznie bardziej skrajny w swojej ocenie od Stolicy Apostolskiej.

Doszło wtedy do sporu znanego w Ponte Nero jako „I nostri soldi” (od pierwszych słów oskarżenia, dosłownie „te środki nasze”). Skarbnik papieski przekonał Papieża do skierowania oskarżenia przeciwko następcy Macedo, Wielkiemu Mistrzowi Biago Monaldo o sprzeniewierzenie środków papieskich. W toku trwającego cztery lata śledztwa – wydatnie utrudnianego przez rozbudowane już wtedy struktury zakonne – winy Wielkiemu Mistrzowi jednak nie przypisano.
Wojny religijne w Sigminji
Wojny religijne toczące się w Karthago blisko powiązane były z bliźniaczym konfliktem w Sigminji. Te rozpoczęły się bowiem w koreańskim Międzyrzeczu i wybuchły pierwszorzędnie między neokonfucjanami a buddystami. Obydwie religie – a nadto także koreańscy poganie wyznający religie totemiczne wspólnie nazywane Shindo – napadali również na katolików chrześcijańskich.

W rezultacie na początku lat '60 XVI wieku szkieletowe struktury kościelne w Sigminji, zgromadzone głównie wokół kościoła w Nasu w Międzyrzeczu, poprosiły Zakon Św. Sebastiana o protekcję. W odpowiedzi Zakon przysłał do Sigminji duchownych, a z ramienia Zakonu powołano tam w 1563 roku diecezję katolicką – pierwszą zagraniczną diecezję w historii Ponte Nero. Diecezja zachowała zwierzchność religijną właśnie wobec Zakonu z Klifów, co kłóciło się z pewną kontrolą państwową Królestwa Sigminji nad systemem religijnym kraju – który wszakże sypał się w posadach.

Król Sigminji Yeoungcheul Pięść doprowadził jednak do względnych ryzów wojujące strony po zniszczeniu armii konfucjańskiej i buddyjskiej pod Semyongseol w 1566 roku. Król ten jednak był zwolennikiem silnej pozycji ruchów Shindo, których naturalnym przeciwnikiem byli zarówno katolicy, jak i chrześcijanie nestoriańscy. W rezultacie shindoiści rozpoczęli ataki i grabieże na katolików.

Na reakcję diecezji Nasu nie trzeba było długo czekać. Agentura zakonna szybko przekazała przez całe południe ogarnięte brutalnym konfliktem prośbę o reakcję, która w końcu pokazałaby że chrześcijanie w regionie są silni i chronieni.
Ekspedycja Ferreiry
Co nie powiodło się w Karthago, powieść się mogło w Sigminji, zwłaszcza że tamtejsi katolicy chętnie zmierzali do uporządkowania swojej wiary i początkowo (ale tylko początkowo) chętnie poddawali się strukturom w stylu europejskim, czując w ten sposób bliskość dotychczas abstrakcyjnego i mitycznego Papieża.

I tak w roku 1569 roku z Ponte Nero wypłynęła licząca około tysiąc zbrojnych ekspedycja karna przeciwko Sigminji, przy czym w samym Zakonie nazywa się ją wprost krucjatą. Prowadził ją Kawaler Wielkiego Krzyża po Sprawiedliwości Ferdinando Ferreira. Ekspedycja rzuciła kotwicę i zeszła na brzeg w Zatoce Głębokiej. Krzyżowcy natychmiast zaczęli demolować i niszczyć buddyjskie świątynie w regionie i powoli zmierzać w stronę Międzyrzecza i diecezji w Nasu. Po drodze do Ferreiry przyłączali się lokalni katolicy, ośmieleni butą i odwagą zakonników. Sama armia zakonna – jakkolwiek niewielka – była złożona z samych profesjonalistów o wysokim morale, wyrosłych na ziemiach zakonnych i wychowywanych w duchu służby Chrystusowi, a w części także doświadczonych walkami w Karthago.

Król Yeongchul Pięść popędził ze swoimi wojskami przeciwko siłom inwazyjnym. Obca interwencja znacznie podniosła stawkę gry w wojnach religijnych. Lecz siły Sigminji były rozprężone i zdezorganizowane po walkach z konfucjanami – tak jak ponad sto lat wcześniej siły katolickie pod Modikfitil.

Kawaler Wielkiego Krzyża po Sprawiedliwości Ferreira starł się – wprost zmierzając do rozstrzygającego boju – z królem Sigminji w rejonie wioski buddyjskiej Sanhaye zaraz na początku 1570 roku. Obie strony weszły w strzelaninę arkebuzami pomiędzy budynkami, które wkrótce zapłonęły.Nad liniami strzelców siły chrześcijańskie wypuszczały jednak salwy bełtów – Armia Zakonna nadal używała kusz i pawęży, w tym zaadaptowanych czu–ko–nu, ich pogromcę spod Blagikop. Te miały lepszy zasięg i szybkostrzelność aniżeli ówczesna broń prochowa, jeśli były w rękach profesjonalistów. I tak też pod silną nawałą ogniową większe liczebnie siły Sigminji załamały się i zaczęły uciekać na północ. Tam ciężka kawaleria Zakonu z Klifów starła się z osłoną skrzydeł koreańskich i rozbiwszy ją weszła nawet w bój z konną gwardią królewską Sigminji! Ta zdołała wielkim wysiłkiem odeprzeć krzyżowców i zapewnić kontrolowany odwrót armii królewskiej i przeciwdziałać klasycznej masakrze.

Cios dla Sigminji był jednakże znaczny – król Yeongchul utracił rzeczywistą zdolność reagowania na poczynania krzyżowców, którzy mogli w Międzyrzeczu zadbać o własne porządki. Było to też pierwsze wyraźne zwycięstwo katolików w regionie, o którym wieści szybko rozeszły się po świecie, a także dotarły do Europy. Pozwoliło to jeszcze zwiększyć napływ osadników na same skały.
Utrata zaufania i koniec ekspedycji Ferreiry
Ferreira spędził w Międzyrzeczu cztery lata, zwalczając głównie shindoistów oraz wyprawiając się do Karthago na mordy przeciwko wyznawcom Baala i Tanit. W tym czasie jednak przegrano swoistą walkę o serca i umysły katolików koreańskich. Zakon obsadzał bowiem czołowe stanowiska głównie swoimi ludźmi i zmierzał do całkowitego porządkowania się – w tym kulturowego – katolikom lokalnym. Wkrótce katolicy z Międzyrzecza stali się więc obywatelami drugiej kategorii we własnym kraju, a w 1574 roku podnieśli wreszcie rebelię. Ta nie była szczególnie brutalna czy krwawa, ale wyrzucano Europejczyków z kościołów – tych Europejczyków chętnie witanych jeszcze dekadę wcześniej! – i odmawiano pomocy siłom krzyżowym.

Ekspedycja wreszcie opuściła Sigminji w 1574 roku i wracała na Klify jako zwycięska. Pomimo fatalnej polityki lokalnej, udało się katolików koreańskich ocalić przed zniszczeniem przez inne frakcje wojen religijnych.

Diecezja w Nasu formalnie istnieje do dziś, choć jej zależność od Ponte Nero jest raczej teoretyczna, a stanowiska katolickie obsadzone są przez lokalnych duchownych samodzielnie wyświęcających kolejne pokolenia.
Złoty czas zakonny
Koniec wojen religijnych na południu oznaczał także dla Zakonu Św. Sebastiana czas pokoju. Nie było to jednak równoznaczne z rezygnacją z rozszerzania swoich wpływów.

Zakon stał się w tym czasie już silną, lokalną organizacją funkcjonującą tak, jak działać powinno dobrze zarządzane państwo. Nad całością pieczę sprawowała zakonna elita wraz z najwyższym, rycerskim szczeblem armii. Nad bezpieczeństwem czuwała silna flota galer i karawel wraz z zawodową, dobrze opłacaną i nieustannie szkolącą się armią. Całość utrzymywała praca rąk rolników i pasterzy – ludzi jednakże wolnych! – suplementowanych przez specjalistów klasy średniej: lekarzy, prawników, konstruktorów statków i handlarzy. Zakon prowadził silny protekcjonizm wewnętrzny – na przykład surowo zakazana była wszelka forma lichwy – z jednoczesnym dopuszczeniem stosowania jej wobec nie–chrześcijan.

W tych czasach Zakon osiągnął też właściwie autarkię, a w 1609 roku powołano w Ponte Nero Uniwersytet Papieski Leona XI, dzięki któremu Zakon mógł także kreować własnych uczonych wielu nauk. Co ciekawe, pomimo jego jednoznacznie katolickiego charakteru, dopuszczano także do wykładania profesorów luterańskich (sowicie płacąc im za przybycie z Hanzy) czy nestoriańskich z Karthago.

Co więcej, już wkrótce specjaliści od metalurgii i górnictwa zainteresowali się opisanymi przez patrole konne terenami w suchej niecce regionu, która to omijały umiarkowane wiatry idące od morza. Mowa oczywiście o suchej sawannie Toge–Sabaku. Na ziemiach tej sawanny odkryto wkrótce złoża miedzi i rozpoczęto ich eksploatację. Zakonnicy nie byli jednakże jedynymi użytkownikami tych ziem – od tego momentu znacznie nasiliły się incydenty (zarówno dobre jak i złe – w całym XVII wieku doszło do serii starć o kopalnie miedzi) z rozpowszechnionymi już wtedy w centrum ludami Wasureta.

A to zaś otwierało Zakonowi drogę do działalności misyjnej. I dalszych krucjat.
Działalność misyjna Ponte Nero
Pierwsze misje chrystianizacyjne Zakon Św. Sebastiana organizował już w XVI wieku. Powiodła się chrystianizacja pojedynczych wiosek Pemigol, choć opór obaski był znaczny pomimo faktu, iż chodziło o ziemie wygnańców z właściwego kraju Obasów. Oczywiście okazjonalnie i Armia Zakonna musiała „poćwiczyć” – i tak niektóre wioski Pemigol znikały z mapy. Wasureta jednakże rozmnażali się jak króliki, a w miarę wmieszania się w ludność Pemigol (bądź jej zniewolenia) katolicy natrafiali na nich coraz częściej. Dochodziło więc do walk patroli, a Japończycy szybko dowiedli swojej brutalności i nieustępliwości.

Zakon z Klifów szykował się do wojny przeciwko Wasureta, ale nie miał po prostu tylu ludzi (w tym osadników), by umiejętnie podporządkować sobie te ziemie, a nadto konieczna byłaby budowa części twierdz. Dlatego ponownie zdecydowano się na misje chrystianizacyjne ze zbrojną eskortą. Te okazywały się skuteczniejsze niż wobec Obasów. Wasureta nie byli tak jednoznacznie uprzedzeni wobec chrześcijaństwa, zwłaszcza wśród niskich warstw, których wsie i dorobek życia był brutalnie grabiony albo palony przez watażków.

Bardzo często całe wsie przyjmowały księdza i budowały kościół w zamian za protekcję. Często we wsiach protest podnosili wtedy niewolnicy obascy – ale szybko ich pacyfikowano i nawracano przymusowo na chrześcijaństwo, a następnie od modlitwy czy niszczenia symboliki Rel uzależniano na przykład racje żywnościowe. Dobrze wyszkolone wojsko zakonne rozgramiało bandy przestępcze i na przykład nabijało jeńców na pale wzdłuż dróg jako ostrzeżenie.

W tych czasach nie bez powodu zachód ziem Wasureta uchodził za najbezpieczniejszy do życia, a nieraz całe wsie próbowały wraz z dobytkiem uciekać na ziemie katolickie. Zakonu nie odważyli się ruszać nawet najsilniejsi i najbrutalniejsi watażkowie Wasureta, jak choćby Kazeniha czy Bikuta.
Misja Boridellego
Wątek tego ostatniego jest szczególnie istotny w działalności misyjne. Na ziemie Bikuty – mało uważnego na wątki religijne – wyszedł misjonarz Alfonso Boridelli ze zbrojną eskortą jednej chorągwi mieszanej i zastał Bikutę liżącego rany po walkach z Niemcami, które wstrząsnęły regionem. Sam Boridelli wiedział zresztą czego się spodziewać – poproszono go o szczególną delegacją luterańskich wykładowców Uniwersytetu Leona XI.

Boridelli sam był zakonnikiem wojującym – i dobrym wyborem na ziemie Wasureta, gdyż miał przysłowiowe jaja. Ujrzał on i opisał dla potomnych pokłosie rzezi Bargardu. Kolumny niewolników niemieckich i gwałconych przez Japończyków białych kobiet, tony dobytku ze spalonego miasta – to wszystko wypełnia jego skrupulatne pamiętniki. Boridelli gardził Bikutą, a prywatnie mówił wprost, że takie rzezie są dopuszczalne, ale tylko w jedną stronę – w japońską. Gdyby bowiem Najwyższy nie chciał, by Wasureta zdychali tak, jakie nieszczęście spotkało Bargard, to uczyniłby Wasureta katolickimi niezwłocznie.

Boridelli zasłynął też wielką butą wobec Bikuty, gdy negocjacje, które zakonnik prowadził w celu odzyskania jeńców szły opornie (trwały zresztą aż siedem lat, od 1690 do 1696!). Bikuta usiłował wyzwać go na pojedynek, lecz zgodnie z ówczesnymi zasadami nie było to możliwe – Boridelli był osobą duchowną i nie miał godności pańskiej. Misjonarz miał – przy świadkach całego otoczenia watażki – odpowiedzieć zgodą na wysłanie prośby do Wielkiego Mistrza o zwolnienie go ze ślubów pod jednym warunkiem: jeśli obezwładni Bikutę, ukrzyżuje go na krzyżu ze stopionych bogactw Bargardu. Bikuta miał być przerażony taką propozycją – a zwłaszcza żądnym krwi spojrzenie misjonarza – i zgodzić się na jego warunki.

Ostatecznie Ponte Nero (i pośrednio Hanza Wschodnia) zapłaciło dość słono, lecz udało się wyprowadzić znacznie ponad połowę wszystkich jeńców wziętych w góry Kefitenyavi po rzezi Bargardu. Część z tych osób zasiliła szeregi osadników zakonnych, decydując się na pozostanie na ziemiach Ponte Nero, zaś część wróciła na Huffeisen do Hanzy. Tym ostatnim Boridelli pomagał także w ten sposób, że przygotowywany dla tych ludzi nowe tożsamości (zwłaszcza kobiet), by wyglądali oni jak nowi osadnicy z Europy, a nie ofiary gwałtów i innych nadużyć z Bargardu. Była to jedna z pierwszych tak szeroko przeprowadzonych akcji fałszowania tożsamości w historii.
Chrystianizacja Wasureta i rozwój administracji
Władza zakonna na ziemiach na wschodzie była jednakże względnie ograniczona za sprawą niedoboru osadników na tak wielkich terytoriach. Trzeba mieć też na uwadze, że próbowano osuszać oraz zasiedlać poprzecinane wzgórzami bagna Terroafoso – choć z mizernym skutkiem – i poszukiwać złóż miedzi na wydmach Dunogiallo. Te ziemie były jeszcze szersze i z trudem zasiedlano je kolejnymi wsiami, a w nich – specjalistami. Tam odkryto pierwsze w regionie złoża ropy naftowej. Wtedy odkrycie nie było jeszcze strategicznie istotne, ropy używano bowiem głównie do lamp. Trzeba mieć jednak na uwadze, że w 1732 roku powołano przedsiębiorstwo zakonne – jedno z pierwszych na świecie – produkujących prymitywny bitumen, znany dziś jako asfalt. I tu akurat zakonnicy szybko zorientowali się, że jest to materiał umożliwiający szybką poprawę infrastruktury, dzięki czemu Ponte Nero do dziś utrzymuje zaawansowaną infrastrukturę pomimo trudnych warunków geograficznych.

Mniej więcej w tym samym czasie misje chrystianizacyjne przybrały na sile, a na zachodzie ziem Wasureta powstawały już zasadniczo całe diecezje zarządzane przez zakonników. Te nazywano Distinctio – nie mylić z podziałem administracyjnym Zakonu na Divisio – i były zorganizowane na zbliżonej mechanice do tworzonych na ziemiach dzisiejszego Paragwaju tzw. redukcji jezuickich.
W rezultacie każda z Distinctio miała w zamyśle być względnie niezależną jednostką ekonomiczną (choć naturalnie te handlowały między sobą i uzupełniały się wzajemnie), otoczone były często przynajmniej palisadami, a kościół we wsi pozostawał budynkiem centralnym. Zakonnicy zarządzali codziennym życiem i pracą tych Wasureta, którzy w zamian za poddaństwo kościelne korzystali z pełni zakonnej ochrony, a także byli względnie wolni od opodatkowania innego niż systemy dziesięciny. Co więcej, wkrótce Wasureta mogli szkolić się także na żołnierzy garnizonowych, a od około 1650 roku pojawiały się pierwsze święcenia kapłańskie skośnookich tubylców.

Dziś miasteczkami z historią Distinctio w przeszłości są na Zachodzie Wasureta m. in. Kosen, Yuganaryoshu czy nieco dalej na wschód Sikuinushi.

Całość jednakże nadal odbywała się na uboczu wobec walk watażków Wasureta i w żadnym razie bez ich aktywnego udziału. To jednak miało zmienić się już wkrótce.
Oficjalna chrystianizacja czasów Josefu
Rokiem historycznie istotnym jest rok 1741. Wtedy to jeden z silniejszych watażków regionu, sympatyzujący już wcześniej z chrześcijaństwem, przyjął w imieniu wszystkich (pod swoją kontrolą) Wasureta chrzest. W toku chrztu udzielonego przez biskupa zakonnego ziem zachodnich, Mateo di Tomassiego, ów watażka przyjął imię pod którym przede wszystkim jest kojarzony – Josefu, od ojca wszystkich Wasureta.

W rezultacie nagle – przynajmniej formalnie – spora część centrum regionu znalazła się w rękach Ponte Nero. Zakon Świętego Sebastiana nie zamierzał odpuścić takiej okazji i szybko naciskał na reformy administracyjne. Josefu był zaś zajęty w sporej mierze wojowaniem. Jako jeden z pierwszych watażków zmierzał on bowiem do pełnego zjednoczenia całego centrum regionu.

W rezultacie misje zakonną na czele właśnie z biskupem Tomassim zaproszono do Nadaimu nad jeziorem Utsumi, jednego z istotniejszych ośrodków miejskich Wasureta, a który to dotychczas opierał się zakusom katolików. Tam utworzono pierwsze biskupstwo na terenach właściwych Wasureta, a co było wielkim sukcesem Zakonu. W zamian Zakon z Klifów udzielił Josefu serię pożyczek, z których sfinansował on kampanie wojskowe i reformy społeczne. Josefu popierał jednoznacznie katolików, a ograniczał wpływy buddyzmu – ten jednak nie był ani trochę konkurencyjny, jako iż kościół buddyjski Wasureta nie był poważnym przeciwnikiem. Zdecentralizowany, skorumpowany, podległy władzom świeckim Kościół mógł jedynie bezradnie przyglądać się, jak zachód zagrabiany jest i wpada w ręce pro–europejskich konwertytów.
Zniszczenie grobu Sundayokiego
Otwarcie biskupstwa w Nadaimu miało też swoje drugie, co bardziej... fundamentalistyczne odbicie.

W Nadaimu znajdował się grób Hidei Sundayokiego, duchowego „założyciela” Wasureta, zwanego też czasem Pierwszym Piratem. Naturalnie poza Wasureta jego postać nijak nie kojarzyła się w regionie dobrze, w tym Zakon nie pochwalał pewnej czci, jaką oddawano jego osobie i pielgrzymkom urządzanym nad jezioro Utsumi.

W rezultacie biskupstwo zdecydowano się powołać wprost na jego daczy nad brzegiem jeziora – a która też służyła jako świątynia buddyjska. Ruch ten wywołał spory opór w samym mieście, jednakże zależny finansowo i oddany sprawie Josefu wymusił likwidację całej daczy oraz postawienie od nowa fundamentów na kościół i willę biskupią wraz z całą infrastrukturą administracyjną. Protesty uliczne krwawo stłumiono.

Szczątki Sundayokiego wydobyto. Początkowo nie było pewnym co z nimi zrobić i co ostatecznie z nimi zrobiono, jednakże przeważająca i uzasadniona historycznie wersja mówi, iż kości wywieziono w centrum kraju, gdzie złożono je pod kamień węgielny twierdzy Aoiiro, której budowę rozpoczął Josefu.
Diecezja Nadaimu i biskup di Tomassi
Do dziś diecezja w Nadaimu jest najsilniejszym ośrodkiem kościelnym w Wasureta, silniejszym nawet niż diecezja przy klifach Iguarai. Di Tomassi wsławił się nie tylko kunsztem politycznym – był on także uczonym i lingwistą, między innymi opanował zarówno klasyczny japoński, jak i jego odmianę, czyli wasureta–gen. W rezultacie pozbierał on wiele danych o historii regionu i dobrze dogadywał z lokalną ludnością, zostając jednym z bardziej znanych w Wasureta historyków i kronikarzy.

Diecezja objęła też wiele dotychczas zależnych wprost od samej twierdzy Ponte Nero Distinctio, konsolidując administrację w rękach katolików.
Josefu i kryzys władzy
Wielki watażka katolicki z czasem stawał się jednak obciążeniem dla samego Zakonu. Twierdza Aoiiro była bowiem ekstremalnie kosztowna, zaś sam władca był nieco rozrzutny, a jego inwestycje bez kredytowania przez Zakon byłyby nie do zrealizowania.

W rezultacie gdy Wielki Mistrz przykręcił nieco „kurek” ze środkami pieniężnymi, Josefu zrobił to, co wielu przed nim. Zwrócił się o świadczenia do chłopstwa, drastycznie podnosząc podatki i ściągając je jeszcze brutalniej niż zwykle. Wkrótce zaowocowało to rebeliami chłopskimi, zwłaszcza na ziemiach katolickich własnie, gdzie chłopstwo przystosowane było do nieco większego standardu administracyjnego. Chłopi początkowo walczyli sami ze zbrojnymi, lecz z czasem zaczęli zwracać się po pomoc do lokalnych księży oraz garnizonów Distinctio. Te reagowały różnie – czasem unikano konfliktu, a czasem co bardziej obdartych ludzi Josefu traktowano jak bandytów i broniono się przed jego poborcami na samym środku jego ziemi.
Rebelie zaczęły przybierać na sile i w latach '70 XVIII wieku pogranicze Wasureta Zachodnich płonęło, zaś sytuacja wymykała się spod kontroli. Josefu stawał się też coraz brutalniejszy, a zdobywszy niektóre wsie palił też kościoły i zabijał księży.

W tych warunkach Wielki Mistrz Pietro Pesavento poprosił w 1780 roku papieża Piusa VI o podjęcie działań przeciwko nieformalnemu władcy Wasureta, by ten doprowadzony został do porządku. Nie zachował się niestety list Wielkiego Mistrza co do swojej treści, lecz oskarżenia i prośba musiały być poważne – rok później nadeszła odpowiedź, w ramach której Pius VI wyklął Josefu i odmówił mu ochrony jako chrześcijaninowi za jego barbarzyństwo.

Josefu – jak można się domyślić – nie uznał tego aktu i jeszcze bardziej zantagonizował się wobec Ponte Nero. Zakon był już zaś do dalszych kroków odpowiednio przygotowany.
Bitwa pod Indani
Armia zakonna była gotowa do konfrontacji, na którą szykowała się już dłuższy czas, aby pozbyć się niekończących się ataków na Distinctia. Jak zwykle Ponte Nero nie spało i jako zakon wojujący utrzymywało nowoczesne i świetnie wyszkolone siły zbrojne. Te pomaszerowały w linii prostej wprost z twierdzy na ziemie Wasureta i wbrew oczekiwaniom Josefu nie rozlokowały się w rejonie Nadaimu, zapewniając bardzo wiekowemu i schorowanemu już biskupowi di Tomassi ochronę. Te zamiast tego poszły prowadzone przez Kawalera po Sprawiedliwości Marino Benigno wprost w stronę Aoiiro, licząc na przechwycenie armii watażki po drodze na Nadaimu.

Tak się właśnie stało i zgodnie z przewidywaniami gotowe do walki siły zakonne spotkały pod Indani na ziemiach centralnych Wasureta wciąż formującą się i przegrupowującą armię Josefu – na czele z samym watażką. Podczas gdy wojska zakonne uzbrojone były w nowoczesne armaty i karabiny skałkowe, siły Wasureta były bardzo różnorodne, a część w ogóle nie miała broni palnej.

Rezultat mógł być tylko jeden – pomimo iż siły Josefu były niemal trzy razy bardziej liczne. Krzyżowcy zajęli natychmiast postawę defensywną i wypuszczali ze środka swojej linii kawalerię, która miażdżyła muszkieterów o niskiej szybkostrzelności. Donośność artylerii zakonnej pozwoliła szybko rozbić w pył słabe baterie watażki, a strzelcy liniowi rozprawiali się ze źle dowodzonymi po latach prowadzenia grabieży wojskami w centrum formacji Josefu.

Indani było wielkim zwycięstwem – wojska zakonne utraciły kilkudziesięciu ludzi, dominując po całym dniu walk na trakcie marszowym otoczone około tysiącem trupów Wasureta. Armia Josefu rozpierzchła się we wszystkie strony i przestała się liczyć jako jakkolwiek koherentna siła.

Pozycja Josefu słabła tak bardzo, że kilka tygodni po bitwie przybył on do Nadaimu jedynie w towarzystwie własnej gwardii prosząc di Tomassiego o wstawiennictwo, by Papież cofnął klątwę. Niestety dla niego, Josefu nie zdążył. Został zamordowany przez jednego z mieszczan w zamachu bombowym krótko po przybyciu do miasta.

Tak też skończył pierwszy chrześcijański watażka.
Stulecie misyjne i zimna wojna z Karthago
Wojska zakonne pozostawały w rejonie Wasureta Zachodnich jeszcze przez kilka lat, zwalczając wpływy buddystów oraz stabilizując zakonną administrację.

Czas ten ogólnie znany jest jako Stulecie Misyjne (Saecullum Missionibus). W tym czasie misjonarze nieskrępowani poruszali się po drogach i bez problemu docierali daleko za Yomyaku, w tym do nowo otwieranych kopalń złota czy żelaza, które wkrótce będą zmieniać układ sił w regionie. Za sprawą wysiłków tych ludzi większość Wasureta Zachodnich pozostaje aktualnie (przynajmniej formalnie) katolicka, a biskupstwo w Nadaimu kontroluje niemalże sto diecezji na terenie samego kraju, a gdzie najdalej położona jest w aktualnej stolicy Wasureta Wschodnich – Kabu.

Stulecie Misyjne jest może okresem pokoju i spokoju dla Wasureta, ale już niekoniecznie dla Zakonu. Jakkolwiek w tym czasie nie miały miejsca żadne poważniejsze walki w rozumieniu liniowym, tak nawracał wątek walk o wpływy.

Głównie z Karthago.

W późnym XVIII wieku Karthago stało się na tyle stabilne, że tamtejszy Kościół Logos usiłował przeciwważyć sukcesy Zakonu Św. Sebastiana. Karthago obudziło się jednak zbyt późno i działalność misyjna kościoła Logos była kontrowana przez nic innego, jak zakonną inkwizycję, prowadzoną w tych czasach przede wszystkim przez Kawalera po Sprawiedliwości Nestore del Mastro.

Inkwizycja zajmowała się naturalnie nie tylko polowaniem na heretyków – choć to było stosunkowo rzadkie i dotyczyło raczej powstrzymywania wpływów luterańskich na ziemiach Ponte Nero (śledztwo przez ponad pięćset lat istnienia Inkwizycji lokalnej poprowadzono tylko przeciwko kilkuset osobom). Del Mastro powołał w 1795 roku – także w odpowiedzi na ewentualne tąpnięcia regionalne po rewolucji francuskiej – niesławną w rejonie Morza Karmazynowego jednostkę Inkwizycji zwaną Auribus Muros, w praktyce często skracaną po prostu do Muros. „Uszy w Ścianach”, bo tak tłumaczy się nazwę tej struktury, była jedną z pierwszych w regionie scentralizowanych i zorganizowanych na nowoczesnych strukturach służb wywiadowczych, do dziś zresztą istniejących i owianych złą sławą.

Muros znani byli nawet ze zdolności utrzymywania wygaszonych agentów przez wiele lat jako szeregowych chłopów, by aktywować ich w odpowiednim momencie i wykorzystać do celów religijnych.

I tak Inkwizycja oraz Muros szybko spenetrowali południowe rubieże ziem Wasureta podstawiając swoich ludzi w kopalniach, wśród rybaków Zikitenyakade, a nawet wśród żołnierzy i oficerów watażków. Nie dziwota więc, że działalności misyjnej Karthago szybko działy się „wypadki” – a to jakaś wpadła w bandycką zasadzkę, inną wyganiali nagle agresywni chłopi, a jeszcze inni misjonarze Kościoła Logos po prostu przepadali bez śladu.

Jednocześnie Zakon z Klifów finansował szczodrze wszelką własną działalność misyjną jak wskazano wcześniej i pod koniec I połowy XIX wieku był już stabilnie ugruntowany zwłaszcza wśród Wasureta.
Zakon a zmiany społeczne
Trzeba także zwrócić uwagę, że Zakon Świętego Sebastiana dobrze poradził sobie z szeroko pojętym upływem czasu. Nie dotknęły go wojny religijne w Europie oraz powstanie luteranizmu. Wszelkie wpływy protestanckie były od XVII wieku eliminowane przez Inkwizycję, przy czym nie padały na podatny grunt. Oczywiście Zakon okazjonalnie krytykował Watykan, zwłaszcza ze względu na pewną korupcję, lecz zakonnicy z pewną odrazą obserwowali proces odchodzenia Europy od religii. Ta odraza paradoksalnie potęgowała ich wiarę – w końcu to Zakon Św. Sebastiana z Klifów Ponte Nero niósł teraz wartości, które Europa etapowo traciła.

Nadto Zakon kreował swoje własne elity. Nie do pomyślenia było, żeby główne funkcje pełnił ktoś z zewnątrz. Zakonnicy kontrolowali też edukację niższą zarówno w miasteczkach jak i w Distinctio. Dzięki temu – oraz wszechobecnym fundamentalizmie chrześcijańskim – każde kolejne pokolenie elit pozostawało nie mniej zatwardziałe od poprzedniego.

Ludzie ci zresztą nie musieli i nawet nie mieli jak kwestionować potęgi Kościoła. Nad trzonem ziem Ponte Nero wznosiła się i wznosi bowiem potężna, rozbudowywana warownia z systemem tuneli, a na środku tejże dominuje Katedra Św. Sebastiana, ukończona równo w 1800 roku po dwustu latach budowy. Wojska zakonne właściwie nie przegrywały bitew i tylko ograniczona populacja i koncentracja życia wokół Distinctio na zachodzie ziem zakonnych wpłynęło na ograniczoną, a nie całkowitą dominację Wasureta. przez to ludzi po prostu nie „narażono” na słabości kościoła, zaś ewentualne machloje czy intrygi toczyły się raczej za murami samej twierdzy.

Naturalnie wśród zakonników zdarzały się pewne wewnętrzne kłótnie i sprzeczności, choć największa nadejdzie dopiero pod koniec XIX wieku. Dyskutowano na Uniwersytecie Leona XI o dogmatyce wiary i miejscami podważano pewne rozwiązania katolicyzmu europejskiego.

Ponte Nero uniknęło też etapu oświecenia europejskiego przez brak zwierzchności królewskiej nad sobą. Po prostu nikt nie spróbował ziem zakonnych znacjonalizować, a żaden lokalny podmiot nie był dostatecznie silny, by jednoznacznie na te ziemie się targnąć. Nie próbowały też tego mocarstwa europejskie: Niemcy, Rosja czy Wielka Brytania inwestujące w regionie, a mające mnóstwo możliwości rozwoju z dala od pewnego zakonu wojującego.

Uniwersytet nieustannie promował jednak rozwój w duchu chrześcijańskim wzorem uczelni średniowiecznych, a kwitła także teologia racjonalna. Jedynie co to mniej docierało z Europy odkrywanych w toku renesansu dzieł filozoficznych ludów starożytnych, lecz tu w sukurs (choć ograniczony) przychodził kontakt intelektualny z Karthago, jako iż zarówno Zakon i jak i królestwo Kartagińczyków korzystało ze swych zdobyczy technologicznych i społecznych jednocześnie nieustannie rywalizując.

Do Ponte Nero przybywali też z dalekiej Europy pielgrzymi, pielgrzymowali też zwłaszcza mieszkańcy Południowej Jakucji (pomimo odmienności wyznania chrześcijańskiego). Pielgrzymki szybko stały się dodatkowym źródłem dochodu obok dotychczasowych częstych wizyt statków handlowych z krajów katolickich, które często przystawały choć na noc bądź dwie, by zakonnicy zejść mogli na ląd i oddać cześć Jezusowi Chrystusowi na Klifach Zatoki Wysokiej.

Sytuację jak zwykle skomplikował Południowy Blitz – choć szczęśliwie dla Zakonu był on stosunkowo mało destruktywny.
Agresja Oame Mau
W latach 1859 do 1860 watażka Wasureta zwany Oame Mau, czy też Władca Demonów Deszczu i Burzy, prowadził aktywną kampanię zjednoczeniową także na zachodzie Wasureta. Jego stosunki z Kościołem Katolickim nie były ogólnie najlepsze ze względu na dużą wojowniczość oraz bardzo ekstrawagancki i nieprzewidywalny charakter. Demon szybko wszedł także w prywatny konflikt z biskupem Nadaimu tych lat, Endrigą Pizzinim. Zakon odmawiał bowiem tytułowania watażki swoim wojennym pseudonimem, jako iż jak to rzekł ówczesny Wielki Mistrz Christiano Balestrieri: „jeśli ktoś przychodzi do mnie, urzędnika boskiego z nadania samego Pana, i śmie tytułować się władcą demonów niechaj wie, że posługę moją wykonam i umówię go na spotkanie ze Świętym Piotrem, strażnikiem Bram, bez zwłoki zbędnej”. Stąd Zakon konsekwentnie tytułował Oame Mau po prostu Hayashidą, jego mianem z urodzenia, a które podobno było dla samego watażki wielkim kompleksem.

Ostatecznie Oame Mau nie negocjował nawet statusu Zachodu Wasureta. Po prostu w 1859 roku najechał ziemie katolickie dość znacznymi siłami i tym razem bez problemu pokonał garnizonu wielu Distinctio, biorąc setki w niewolę. Na początku 1860 roku watażka zajął także Nadaimu wraz z tamtejszym biskupstwem, a sam Endigo Pizzini dostał się do niewoli, choć watażka nie zamordował go, zamiast tego wykorzystując go (wraz z resztą jeńców) jako kartę przetargową.
Wraz z upadkiem Nadaimu zagrożone zostały odkrywkowe kopalnie miedzi w Toge–Sabaku, w sporej mierze eksploatowane od wieków (i ciągle badane) przez fundacje zakonne.
Bój o Toge–Sabaku
Wielki Mistrz Balestrieri poirytował się butą watażki i zwołał armię, oddając ją pod kontrolę Kawalera po Sprawiedliwości Ramona Orrelana. Armia ponownie była nowoczesna, w tym uzbrojona powszechnie w brutalny nabój typu Minnie, nadal utrzymywała też ciężką kawalerię pod postacią kirasjerów zakonnych. Zakon z uwaga obserwował bowiem wojny napoleońskie w Europie, a potem wojnę krymską (w tym własnymi obserwatorami na miejscu) i wyciągał wnioski.
Zdecydowano się na manewr zbliżony do Indali, a więc oczekiwano, że wojska Demona ruszą na Toge–Sabaku, gdzie zostaną przechwycone, stąd zakonnicy nie ruszyli w stronę samych kopalń, ale poruszali się południową stroną sawanny.

Ponownie jednak Armia Przyboczna Demona – czyli Fukangun – zadziwiała. Oame Mau przewidział ten manewr znając przebieg bitwy o Indali dekady wcześniej. Fukangun ruszył więc szybkim tempem na sawannę, gdzie rozmieścił zasadzkę.

Kawaler po Sprawiedliwości Orrelan nie był jednak w ciemię bity. Muros wcześniej obserwowali poczynania watażki i podkreślali jego kunszt militarny, a nadto alarmowali o ubyciu żołnierzy okupujących biskupstwo w Nadaimu. Orrelan wiedział więc, że wróg jest blisko i poruszał się ostrożnie. Dzięki temu w rejonie samej sawanny w zasadzkę wpadła tylko jego awangarda, znaczne straty poniosły otwierające marsz formacje piechoty, lecz karne siły zakonne zwróciły ogień i ginęły w kolczastych chaszczach z imieniem Jezusa na ustach.

Zakonnicy zaczęli wycofywać ariergardę zamiast wprowadzać więcej sił – decyzja bardzo mądra zważywszy, że do bitwy nie doszło na ich warunkach – a dowódca aktywował kirasjerów oraz dragonię, żeby osłonić odwrót od ataków lekkiej kawalerii Demona. Ta decyzja też była trafiona – konne wojska zakonne starły się ze wściekłym, popędzanym atakiem wycelowanym w skrzydła kolumny. Przez dwa dni i dwie noce trwała chaotyczna akcja opóźniająca, gdzie w walkach w ciemności kirasjerzy odpychali harcowników konnych, a dragonia ostrzeliwała się w akcjach opóźniających.

Ostatecznie siły Zakonu z Ponte Nero zdołały oderwać się z kleszczy i powstrzymały zapędy Oame Mau, choć zapłaciły za to cenę niemal pięciuset zabitych oraz rannych. Straty Wasureta były jednakże porównywalne, o ile nie wyższe, choć ostatecznie Demon uzyskał kontrolę nad kopalniami.
Układy z Demonem
Hayashidzie palił się wtedy grunt pod nogami, a czas był złotem – opór stawiała bowiem twierdza Aoiiro, opór stawiali też watażkowie południowi, a on sam zaczynał popadać w zadłużenie, które rozwiąże wkrótce sprzedażą wschodniego wybrzeża Polakom z Lechii Mniejszej.

Kapituła Generalna z udziałem m. in. Wielkiego Mistrza Balestrierego oraz Kawalera po Sprawiedliwości Orrelanem zebrała się krótko potem i obradowała co czynić dalej, podczas gdy siły zakonne reorganizowały się. Orrelan optował za zmianą planu i sekwencyjną ofensywą. Doszło do ostrej wymiany zdań z Wielkim Mistrzem, obaj zakonnicy w pewnym momencie wyszli z sali krzycząc po sobie (byli oni na marginesie przyjaciółmi w broni z lat wcześniejszych)... lecz w końcu zajęli wspólne stanowisko.

Przeważył Wielki Mistrz proponując, by z Hayashidą pójść na układ. Dać mu wolną rękę na ziemiach Wasureta pod warunkiem niedotykania majątków kościelnych i pozostawienia władz zakonnych na swoich stanowiskach (oraz naturalnie uwolnienia jeńców). W zamian Zakon miał wyłączyć się z administracyjnej ingerencji wśród Wasureta. Do tego Zakon obowiązywał się zapłacić haracz i odprowadzać częśc dochodów z kopalń Toge–Sabaku. Balestrieri słusznie przewidział, że ambicje Oame Mau są nieskończone i szybko wywoła on kolejną wojnę. Wtedy zakon będzie musiał być gotowy, bowiem prawdziwy dramat zacznie się gdy Demon już upadnie.

Decyzja wtedy była bardzo niepopularna – zrezygnowało dwóch członków Kapituły oraz sam Kanclerz Wielkiego Mistrza. Obaj kilka lat później błagali Balestrierego o przebaczenie (które zostało im udzielone).

Tak też Ponte Nero uniknęło udziału w całym chaosie tak zwanego Południowego Blitzu. W 1865 roku, po trzech latach wielkich ofensyw, pozycja Oame Mau zaczęła słabnąć, a krótko potem został on zamordowany w toku tłumienia chłopskiej rebelii. Krótko żyjące państwo Zjednoczonych Wojowników (Wasureta Danketsu) przestało istnieć, a w miejsce wielkiej pustki po Demonie jak grzyby po deszczu powstawać zaczeły dalsze frakcje, co znane jest wśród Wasureta jako Henka no Hi („Czas zmian” bądź „Czas zawrotów”).

I to właśnie był czas, o którym mówił Balestrieri.
Powrót na ziemie Wasureta – Dekada Rycerska
Po rozpadzie Danketsu Wasureta ponownie stali się zbieraniną małych ośrodków władzy. Zakonnicy nie zamierzali czekać i szybko odzyskali terytoria utracone – niemal bez walki – w drodze ekspedycji prowadzonej przez Rycerza po Sprawiedliwości Villaroela. Ekspedycja ruszyła latem, zaś jesienią tak po prostu wkroczyła do pozbawionego istotnych sił Ishinosu, które nawet nie stawiało oporu w zamian za obietnicę poszanowania lokalnej władzy.

Tak zaczęła się tzw. dekada rycerska, czyli okres serii obcych interwencji w Wasureta. Niesprzyjające politycznie Zakonowi Karthago także skierowało się do serca Wasureta od południa, po drodze przekupując i przekabacając część watażków na swoją stronę. W tym czasie katolicy organizowali własne władze wśród Wasureta, ale nowy wątek pojawił się jeszcze na wschodzie, gdzie szybko urosły niemieckie – raczej areligijne, ale jak już to luterańskie – wpływy za sprawą misji von Karlinga i utworzenia niemieckiej bazy politycznej w Kashtami. Niedaleko walczył też Kinsmud i odzyskał część swoich ziem aż do rzeki Veratik z miastem Fred.

Von Karling rozgrywał umiejętnie buddyjskie ciągoty części Wasureta. Niemców nie interesowała chrystianizacja – ten koncept był przestarzały i chyba tylko Ponte Nero go jeszcze realizowało. Liczyły się pieniądze, zaś te leżały głównie na zachodzie, czyli tam gdzie garnizony Villaroela i wszystkie misje zakonne. Stąd Niemcy zaczęli organizować probuddyjskich Wasureta i centralizować ich wokół wątków antykatolickich. Co gorsza, Niemcy głosili raczej niepożądany w Ponte Nero liberalizm, kojarzący się z powiewem nowości i nadziei na zniszczonych wojną terenach. Rzeczywistym celem von Karlinga i Hanzy było wszakże usunięcie lub ograniczenie wpływów katolickich wśród Wasureta pod kątem otwarcia sobie w przyszłości dalszych rynków zbytu.
Ofensywa Stu Kompanii
Finałem trwających kilka lat napięć politycznych i szybkiej modernizacji centrum regionu była Ofensywa Stu Kompanii z 1878 roku, zainicjowana przez jednego z pierwszych liderów dzisiejszego ruchu Mirai, Mitohiro Saudę. Nazwa jest naturalnie mylące, siły nie były aż takie poważne, jednakże niemieckie wsparcie było istotne, a wojska Wasureta były znacznie liczniejsze niż choćby za czasów Oame Mau (co było także wynikiem industrializacji Wschodu). Siły prokatolickie trzymały się dzielnie, lecz padały, a na Zachodzie postępowała konsolidacja wymieszana jednak z chaosem. Watażkowie sprzyjający Ponte Nero gotowi byli oddać się zakonnej protekcji, byleby nie dopuścić do zwycięstwa liberałów z Mirai.

W rezultacie Zakon zaczał szybkie zwiększać obecność wojskową kierując w region siły pod osobistym dowództwem już wtedy Wielkiego Komtura Orrelana, lecz garnizony Villaroela musiały trzymać się przez jakiś czas same. Te padały po ciężkich walkach, a często ludzie Mirai mordowali jenców i niszczyli katolicką symbolikę.

Ponownie na jesieni 1878 roku siły probuddyjskie i proniemieckie dotarły pod Ishinosu. Obronę organizowały resztki sił kilku watażków naraz, trzymane razem charyzmą przeora oddziału zakonnego Św. Sebastiana w samym mieście, Allesandro Vitonellego. Pozycje obrońców rozstawiono w rejonie tzw. Skałek, pierwszej naturalnej przeszkodzie za bagnami Atsui Numa. Tam też doszło do bitwy na Przedpolach Skał (Zentoiwa No Tatakai lub Battaglia di Roccia in Avanti). Zginęli wszyscy (liczący około dwieście osób) obrońcy – w tym sam przeor Vitonelli (pośmiertnie odznaczony Orderem Św. Sebastiana) – ale zatrzymano „blitzkrieg” piechoty Mirai na trzy dni. W tym czasie Ishinosu zdołało prowizorycznie przygotować się do obrony, a samo miasto wytrzymało oblężenie późną jesienią aż do nadejścia odsieczy Wielkiego Komtura Orrelana – a siły Mirai odstąpiły, ostatecznie nie niszcząc ruchu chrześcijańskiego.
Odwrót z ziem Wasureta
Walki w czasie Dekady Rycerskiej oraz istotne wydarzenia w Karthago wymusiły na Zakonie zmianę w swoich priorytetach. Ponte Nero prowadziło bowiem od dekad nieustającą działalnośc ekspedycyjną, a siły katolików – choć zwykle zwycięskie – były mocno rozciągnięte. W 1881 roku zapadła decyzja o wycofaniu zakonnych garnizonów z Distinctio na wschód od równiny Altopianuro z zachowaniem administracji kościelnej, zaś cywilną powierzono prokatolickim watażkom. Na podstawie porozumień lokalnych utworzono drogi eksterytorialne do Toge–Sabaku, by zapewnić kontrolę zakonną nad około połową kopalń miedzi – choć nawet do dziś drugą połowe nieraz obsługują doradcy z Ponte Nero mimo struktury własnościowej Wasureta.

Decyzja do dziś bywa krytykowana. Późniejsze zawirowania i wewnętrzne migracje wsród Wasureta doprowadziły do osłabienia koncentracji władz prokatolickich na Zachodzie, a idea lokalnego mieszkańca i silnego katolika podupadała. Był to katalizator dla późniejszych krytyków, że Kościół Katolicki – i jego zakonne ramię zbrojne – opuściło swoich wiernych. Pojawiły się wątki rasowe – czy Wasureta porzucono, bo nie byli dość biali?

Z czasem stał się to młyn na wodę sił krytycznych wobec kościoła w ogóle, takich jak ruch Nowej Ery – czy też Shinjidai – w niemałym zakresie budowany na poparciu rozczarowanych katolików.
Ponte Nero w czasach Tefa w Karthago
Przyczyną przekierowywania sił i środków z ziem Wasureta były tak zwane czasy Tefa w Karthago. Czasy te były pokłosiem m. in. Południowego Blitzu, ale także wywołała je rasistowska polityka Karthago – kraju, który jako jedyny w regionie nadal utrzymywał niewolnictwo.

Komórki Muros w Karthago nie spały, zamiast tego pracowały już od lat, podjudzając pokątnie Tikurochi (mniejszość z rodowodem czarnoskórym) do rebelii przeciwko władzy królewskiej, a która wybuchła gdy nałozono na tę grupę społeczną limit dochodu maksymalnego w 1876 roku.

W kontekście kryzysu w Karthago Wielki Mistrz współpracował blisko z Watykanem. Leon XIII krótko po wstąpieniu na tron piotrowy w 1878 roku potępił Kościół Logos za podążanie za dogmatami pogańskimi, a także promocję nieludzkiego i antyboskiego wątku niewolniczego. Był to cios wizerunkowy dla tradycyjnie wyznających religię Zasad Maryjnych władców Karthago. Co więcej, działając pod naciskiem Ponte Nero oraz Watykany głowę podniósł Nestoriański Kościół Południa, również (choć niechętnie) opowiadając się przeciwko rasizmowi i niewolnictwu.

To otworzyło drogę do tego, na co Ponte Nero czekało od dawna. Karthago szło w rozsypkę, niepokoje wewnętrzne rozdzierały kraj, a dwór królewski próbował usilnie utrzymać jakąkolwiek kontrolę. To był właśnie czas, by wreszcie Karthago schrystianizować, a plan był nawet wart porzucenia Wasureta.
Gorący Róg
Naturalnie krótko po oświadczeniach Piusa XIII Zakon Świętego Sebastiana pierwszy raz od bardzo dawna ogłosił jednoznaczną krucjatę. Krucjata spotkała się co do swojej formy z krytyką Watykanu – zarzewie przyszłego konfliktu – jednakże nie powstrzymała Wielkiego Mistrza Balestrierego przed próbą zrobienia tego, co byc może powinien był zrobić już Loderingo Permarotti pół tysiąca lat wcześniej.

Siły inwazyjne naprędce zbierano z Ponte Nero oraz ishinosu, właściwie przerzucając żołnierzy zakonnych z dnia na dzień. Wyprawa miała być też testem długo ignorowanej floty zakonnej, a którą wziął pod dowództwo Komandor Po Sprawiedliwości Fausto Amadei – prywatnie jeden z dowódców niższego szczebla marszu Garibaldiego, cudownie nawrócony po tym, gdy jako jedyny przeżył zatopienie jego okrętu na minie morskiej.

Choć Zakon zmobilizował aż osiem jednostek liniowych, to nie były one pierwszej nowości, a wyszkolenie marynarzy było dość ograniczone. Dlatego szybko obsadzono część załóg w żołnierzy piechoty, zwłaszcza artylerzystów lądowych doświadczonych po walkach z Wasureta. Uzupełniały je jednak niewielkie torpedowce, używające pierwszych w historii torped z samodzielnym napędem.

Flota wraz z transportem żołnierzy wyszła z Zatoki Wysokiej i wkrótce dotarła do brzegów Karthago niedaleko pustyni Mokati. Komandor po Sprawiedliwości Amadei zdecydował jednak o opłynięciu pustyni, by nie ryzykować kryzysu logistycznego i skrócić drogę do samego miasta Karthago. Tam jednak – pod Gorącym Rogiem, czy też Corno Caldo – napotkał jednak flotę kartagińską, naprędce zmobilizowaną i obsadzoną w części najemnikami (w tym z Wasureta!). Doszło do nagłej i krwawej bitwy pod Gorącym Rogiem właśnie, która była największym w regionie starciem ironcladów.

Przez kilka godzin jednostki manewrowały w pobliżu siebie i zalewały się gradem pocisków. Według świadków Amadei głośno modlił się i przerywał tylko w celu wydania dalszych rozkazów swojemu okrętowi flagowemu „Ira di Dio” – jego siły biły się mając na pokładzie narażony transport, całą wielką krucjatą pieszą i konną. Lecz jednak fatalne morale floty Karthago oraz ograniczone umiejętności najemników (a nawet bariera językowa) przeważyły nad karnością sił zakonnych.

Luka w linii kartagińskiej pojawiła się, gdy jeden z ironcladów został zniszczony niemalże samobójczą szarża torpedowców – dwa z czterech zostały zniszczone krótko potem. Starając się zniszczyć dowództwo oraz sztandary, Kartagińczycy skupili ogień na okręcie flagowym Zakonu, silnie uszkadzając „Ira di Dio”. A jednak dzielny ironclad manewrował i łatał swoje dziury, po drodze silnie uszkadzając inny kartagiński liniowiec. Wreszcie jednak na okręcie wybuchły pożary, a straty w załodze przekroczyły połowę stanu. W tych warunkach „Dzień Gniewu” zatrzymał się wreszcie, a załoga otworzyła zawory, uprzednio zabezpieczywszy sztandary i spuszczając pod ogniem szalupy. Amadei przysięgał, iż na jednostce zostanie.

Oddani ludzie nie zamierzali jednak tego słuchać – Komandora po Sprawiedliwości po prostu obezwładniono i wyniesiono z pokładu do szalupy.

Obrażony na swoich ludzi – lecz nadal dowodzący – Amadei przeniósł się na bliźniaczego wypornością „San Gabriel” i nadal komenderował ogniem i manewrem. W tym czasie udało się dobić uszkodzonego wcześniej ironclada, a następnie zatopić jeszcze jednego. W tym momencie flota kartagińska rzuciła się do panicznej ucieczki, ostrzeliwana nawet z broni osobistej żołnierzy w transporcie. W chaosie i nerwach dwa źle dowodzone kartagińskie okręty – „Nebiri” oraz flagowy „Nisiri” utknęły na piaszczystej mieliźnie pustyń Mokati. W rezultacie z sześciu jednostek liniowych Karthago utraciło aż cztery, a co doprowadziło do całkowitego załamania się ich floty.
Krucjata na Karthago – Yedebubawi
Komandor Amadei podjął następnie kontrowersyjną z perspektywy czasu decyzję. Wysadził swoje desanty zarówno za pustynią, niedaleko Karthago, ale także pod miastem Sitraki na Yedebubawi (choć miasta nie ostrzelał, słusznie obawiając się baterii obrony wybrzeża).

Decyzja ta prowadziła do wolniejszego niż oczekiwany marszu na samo Karthago, lecz jednocześnie była całkowicie niespodziewana przez siły kartagińskie. Gross wojsk królewskich obecnych na Yedebubawi przystąpił bowiem do oblężenia i przez kilka dni blokował twierdzę Ponte Tirisi. Naturalnie twierdza była przygotowana na długie walki, ale teraz samym oblegającym groziło odcięcie, a nawet utrata Sitraki. W rezultacie kartagińskie dowództwo panicznie wycofało się spod twierdzy, a to uwolniło siły zakonne i umożliwiło prowadzenie natarcia na wyspie na dwóch osiach. Kartagińczycy unikali jednak walki, zaś Amadei miał tu zbyt mało ludzi, by przystąpić do szturmu na Karthago, toteż nie doszło w toku krucjaty do większy bitew.
Krucjata na Karthago - stolica
Co innego na lądzie właściwym.

Tu bezpośrednio po lądowaniu niedaleko Karthago z Komandorem po Sprawiedliwości spotkali się delegaci buntujących się niewolników, Tikurochi oraz co biedniejsze chłopstwo także uczestniczące w rebelii. Poprosili oni formalnie o protekcję, błogosławieństwo i ochronę przed władzą królewską Urufiranisiego II. Amadei wyraził zgodę i pomógł rebeliantów szybko zorganizować w co bardziej rozsądne siły, a także udostępnił im część własnej rezerwowej broni. Po kilku dniach bardzo silna armia łączona dotarła w rejon Karthago, by po tak długim czasie zakończyć rządy kościoła Logos.

Armia królewska była jednak poważnym przeciwnikiem. Wielu jej żołnierzy należało do klasy średniej, samemu posiadając niewolników. Walczyli więc dzielnie, gdyż ważyły się losy ich majątków. W linii kartagińskiej stały nadto siły gwardii królewskiej i dalsi jeszcze najemnicy.

Mimo wszystko krucjata ruszyła. Karabiny odtylcowe, w które uzbrojona była większość armii zakonnej, miały znaczną przewagę dystansu nad przeciwnikiem i kładła licznie jego szeregi. Wróg jednakże podchodził na dystans i wypuszczał pełne salwy z kalibru Minnie. Zakonni dostali więc to, czym dwadzieścia lat wcześniej raczyli Wasureta. Żołnierzom odrywało ręce i nogi, a flaki rozsiewało po równinie przed antycznym miastem. Biły armaty Kruppa i Armstronga. Rebelianci walczyli czym popadnie – od nowoczesnych karabinów danych im przez Amadei poprzez muszkiety, aż po proste sierpy. Wojska gwardii powstrzymywały jednak zmasowany napór rebeliantów, a straty w centralnym odcinku rosły. Po całym dniu manewrów na zadymionej od salw równinie, Amadei zdecydował się jednak przerwać atak. Na polu leżało ponad pięćset trupów sił prokrólewskich i niemal tysiąc atakujących, z czego większość ofiar należała do puszczonych do szarży niewolników. Wrzaski i krzyki rannych były słyszalne zarówno w obozie krzyżowców, jak i w samym Karthago. Amadei lizał rany, i szykował się do kolejnego szturmu, a następnie – przy dobrych wiatrach – do oblężenia miasta.

Amadei rozesłał wici, poszukując dalszych sojuszników. Od króla Urufiranisiego II, zważywszy na trudną sytuację stolicy, zaczęły się dystansować władze pogańskie. Krucjata powoli podchodziło pod miasto właściwe i ujrzała mury, a Amadei wraz z kilkoma innymi Kawalerami ruszył do negocjacji, by przedstawić królowi warunki kapitulacji miasta.
Krucjata w Karthago – nagły obrót zdarzeń
Na ich oczach król Urufiranisi II został wypchnięty z okna własnej twierdzy w wewnętrznym pierścieniu Karthago. Król zginął od upadku, a jego zabójcą okazał się oszalały żołnierz o imieniu Berekpetra.

Tego samego dnia syn Urufiranisiego II, Hannideus V ogłosił się królem Karthago, a następnego dnia zainicjował szereg reform o jednoznacznie populistycznym charakterze. Nowy król m. in. wprowadził z dnia na dzień kodeks pracy, zapowiedział powstanie systemu ubezpieczeń społecznych, a także pełną wolność religijną w kraju.

Nie zniesiono jednakże niewolnictwa. Zamiast tego ustanowił on cenę minimalną za żywego lub martwego niewolnika. W praktyce oznaczało to, że zaczynało się wielkie polowanie – kto przyniesie choć jednego zbiegłego niewolnika, ten zasadniczo stanie się z dnia na dzień bogatym.

Plan chytrego króla zadziałał. Rebelianci w obozie Amadei zaczęli się kłócić między sobą, a chłopstwo oraz Tikurochi zaczęli wyłapywać swoich niedawnych towarzyszy broni i oddalać się w stronę stolicy. Dla robotników najemnych oraz chłopów rebelia nie miała też sensu – spełniono wiele z ich postulatów. Siły krzyżowców zostały więc odosobnione, a część ich niedawnych sojuszników wprost przyłączyła się do sił królewskich, jednocześnie dostarczając bardzo przydatne dane o liczbie ludzi i stanie uzbrojenia zakonników.

Po krótkim impasie to nie Ponte Nero obległo Karthago, ale Karthago obległo obóz krzyżowy. Amadei, zważywszy na poniesione straty (oraz ubytki w broni, które „zniknęły” wraz z dezerterami), przeładowany logistycznie przez uciekających w jego stronę niewolników zdecydował się ratować jak najwięcej ludzi i wycofać. Rozpoczął się pościg za krzyżowcami, a towarzyszących niewolników odławiano bezlitośnie.

Komandor wycofał się na obrzeża Mokati, gdzie ufortyfikował swoją pozycję i odparł na resztkach zaopatrzenia kilka kartagińskich ataków. W tym czasie jego flota prowadziła pospieszną ewakuację, priorytyzując samych niewolników. Ostatecznie po dwóch tygodniach nerwów i dalszych stratach po obu stronach udało się wycofać krucjatę z Karthago. Ostatnie pozycje broniły się wprost z plaży i tylko wsparcie artylerii okrętowej zablokowało dalsze ataki.
Początek konfliktu z Leonem XIII
Tak też druga w historii regionu poważna krucjata zakończyła się porażką. Ponte Nero potrafiło spektakularnie wygrywać bitwy, ale najwyraźniej nie wojny.

Samowolna krucjata była początkiem poważnego konfliktu z papieżem Leonem XIII. Wielki Mistrz Balestrieri zmarł niedługo później, w 1881 roku, w czasie gdy do Ponte Nero przychodziła seria listów jednoznacznie krytykująca go za samowolny atak. Sam Papież krucjaty bowiem nie zwołał i formalnie Zakon nie mógł nawet posługiwać się tym pojęciem

Ze strachu przed ewentualnymi sankcjami Kapituła powołała na Wielkiego Mistrza Marco Colombo, słynącego z nieco bardziej appeasementowego nurtu. Rozpoczął się okres kilku lat pokoju i lizania ran, należało nadto zorganizować życie przywiezionym ponad półtorej tysiącom niewolników z Karthago i przyuczyć ich do życia w katolickim społeczeństwie.

Sytuacja Zakonu jednakże słabła. Muros donosili, że reformy Hannideusa V są picem na wodę, a tak naprawdę Karthago robi wszystko, by niewolnictwo zachować, a przynajmniej w praktyce. Wasureta coraz brutalniej bili się między sobą, a porzucone po odwrocie von Karlinga siły Mirai nie potrafiły zjednoczyć centrum. Muros podkreślali też niepokojący rozwój wydarzeń w Lechii Mniejszej, gdzie dotąd bezproblemowi, przykładnie katoliccy polscy koloniści zaczęli masowo przechodzić na islam albo praktykować małżeństwa mieszane.

W tym wszystkim zaś Leon XIII wzywał Zakon Św. Sebastiana do wstrzemięźliwości przed zdecydowanymi działaniami, zwłaszcza poszerzania agentury inkwizycyjnej w Lechii.

Prawdziwa bomba miała jednak dopiero nadejść.
Rerum Novarum i rozłam zakonny
Pod względem wewnętrznym Zakon Św. Sebastiana z Klifów Ponte Nero funkcjonował bardzo dobrze. Schronienie na ziemiach zakonnych znaleźli ludzie wszystkich klas i warstw społecznych, a przy powszechnej edukacji zapewnionej przez Zakon nawet pozycja najuboższych była znacznie lepsza niż na ziemiach ościennych. Katolicki system bardzo miękkiej encomiendy połączonej z fundamentalizmem katolickim zdawał się działać prawidłowo.

Stąd też większa część zakonników wpadła w szał, gdy Leon XIII w 1891 roku wydał Rerum Novarum – czy też „O rzeczach nowych”, jedną z istotniejszych encyklik w historii całego papiestwa. Nie dość, że papież ten zasadniczo poparł w niemałej części postulaty liberałów rynkowych, tak też nawoływał do akceptacji i współpracy ze związkami zawodowymi oraz demokratyzacji władz wysokiego szczebla w każdym kraju. Rerum Novarum było zaprzeczeniem dotychczasowej, zachowawczej misji Kościoła wobec ruchów rewolucyjnych i pełzającego marksizmu.

Jednocześnie Leon XIII w osobnych dokumentach pochwalił reformy Karthago, co w istocie dało temu krajowi pewną polityczną protekcję i legitymizowało władców z ramienia Kościoła Logos. Papież wzywał też Zakon do pomocy w normalizacji sytuacji pracowniczej na ziemiach swoich i Wasureta Zachodnich.

Wielu zakonników, a nawet osób świeckich powiązanych z Zakonem czuło się wprost zdradzonymi działaniami papieskimi, podejrzewano sabotaż bądź niezrozumienie tematu. Zważywszy na katastrofalny charakter tej encykliki i jej rolę w następnych latach, zakonni mieli pełną rację co do swoich obaw.

Wyłamał się Komtur Eterie Castellano. Podniósł on wprost – ku przerażeniu niektórych – że encyklika jest nieporozumieniem, nie ma zamiaru się do niej stosować i nie zaakceptuje żadnego Wielkiego Mistrza, który to uczyni, a także że Leon XIII może być bądź marksistowskim agentem bądź potencjalnym Antychrystem.

Wielki Mistrz Colombo oczywiście natychmiast za te słowa Castellano zawiesił. Ten jednak odrzucił decyzję Wielkiego Mistrza, podnosząc iż katolicyzm upadnie zniszczony ruchami socjalistycznymi, i że od tego jest zakon wojujący, by o katolicyzm trwały i wieczny właśnie wojować. Podziały szybko rozeszły się po zakonie, a w czerwcu 1891 roku doszło nawet do stand-offu pomiędzy siłami zakonnymi popierającymi jastrzębi kierunek komtura oraz zwolenników porządku i Wielkiego Mistrza. Obydwie strony zdecydowały się jednak do siebie nie strzelać (zważywszy też na grzeszność tego czynu) i przez całą dekadę utrzymywał się okres dwuwładzy, zaś w 1892 roku Castellano został przez „swoją” część Kapituły ogłoszony Wielkim Mistrzem – obok mającego się dobrze Colombo.

W 1899 roku Leon XIII posunął się nawet dalej, że usunął Castellano ze stanu kapłańskiego za nieustające ataki na Watykan. Część Kapituły jednakże rozkaz zignorowała, a to już były granice nie tylko herezji, ale też jednoznacznej rebelii przeciwko tronowi piotrowemu. Leon aż do swojej śmierci nie odwołał ani listów, ani krytyki zakonnika.
Lechistan
Wydarzenia te zbiegły się w czasie z rewolucją islamską w Lechii Mniejszej i wybuchu walk pomiędzy tamtejszymi coraz mniej licznymi katolikami, a zwolennikami islamizacji kraju pod wpływem Ibrahima Muhawwala Al-Nasr. Sama postawa Ponte Nero na początku konfliktu osłabiła zresztą stronę katolicką, jako iż często do diecezji lokalnych spływały sprzeczne rozkazy obydwu Wielkich Mistrzów, a te musiały interpretować po czyjej stronie aktualnie stoją. Przez to również reakcja biskupstwa polskiego w Pannie Maryji nie była jednoznaczna, a część księży nie chciała nawoływać do krucjaty, bo przeciwko niej mówił Leon XIII oraz Colombo.

Słąbość w tej dekadzie w Zakonie – bezprecedensowa podkreślić należy słabość – okazała się zbawieniem dla wkrótce powstałego Lechistanu. W normalnych warunkach powstańcy muzułmańscy mogliby spodziewać się wizyty poważnych, regularnych sił zakonnych, które mogłyby zmieść w pył wszelkie przejawy odstępstw od wiary chrystusowej. Gdyby bowiem ludzie Castellano porzucili go w twierdzy i popłynęli ratować polski katolicyzm, to Colombo mógłby wykorzystać tak powstałą słabość i zakończyć warunki dwuwładzy bez strachu o wybuch wojny domowej.

Wobec tego Castellano musiał zadowolić się interwencją ograniczoną – do Lechii wysłano jedynie naprędce powołaną i uzbrojoną w listy żelazne z Ponte Nero tzw. Gwardię Chrystusową. Ta rekrutowała się z młodocianych ochotników, najbiedniejszych Wasureta czy części niewolników z Karthago, których postraszono odesłaniem na południe, jeśli nie wezmą udziału w krucjacie. Do tego na wezwanie Castellano przybyli także fanatyczni chrześcijanie z Amestris po drugiej stronie Morza Karmazynowego.

Specjalistów popłynęło bardzo niewielu. Jakkolwiek Gwardia Chrystusa pozostawała dobrze zmotywowana – zwłaszcza natywni mieszkańcy Ponte Nero i Zachodni Wasureta byli często wręcz dewotyczni – tak ich uzbrojenie oraz zwłaszcza wyszkolenie pozostawiało wiele do życzenia. Rebelianci Muhawwala Al-Nasr szybko zorientowali się, że posiłki z Ponte Nero są słabe i odpowiednio przystosowali taktykę (z początku muzułmanie doznali nawet serii dezercji ze strachu przed zakonnymi). Gwardia zasłynęła w Lechii… nie najlepiej. Głównie poruszała się za siłami prokatolickimi, paliła wsie i mordowała ludzi, poszukując najmniejszych przejawów odstępstwa od wiary katolickiej. Na przykład ludzi mordowano za to, że nie znali podstawowych modlitw po łacinie – używanej powszechnie w liturgii na ziemiach Ponte Nero i jako język urzędowy – choć w XIX wieku podstawowe modły dawno już były prowadzone w językach lokalnych. Znana jest nawet historia szlachcica Barłowskiego, który przed „własną” Gwardią – będąc oficerem prokatolickim! – ukrywał muzułmańskich sąsiadów.

Gwardię udało się rozwiązać wpływami biskupów polskich oraz ogólną sytuacją strategiczną w Lechii dopiero po kilku latach, w 1899 roku, krótko przed porozumieniami z Kamiennego Kościoła, które de facto poddawały sprawę katolicką w kraju.

Ponte Nero zachowało jednak w nowopowstałym Lechistanie system siatek wywiadowczych i informacyjnych, a w latach po wojnie organizowało za pomocą Muros i uzbrajało bandy rebelianckie walczące z „muzułmańskim okupantem”.
Rozwiązanie konfliktu i lobby jastrzębi
Konflikt oraz dualizm władzy w Zakonie rozwiązał się samoczynnie z początkiem XX wieku. Wielki Mistrz Colombo był już wtedy schorowany i stary, a w 1903 roku tron piotrowy objął Pius X – krytyk poprzednika Leona XIII, konserwatysta, augustianin oraz co najważniejsze – zatwardziały antymodernista w Kościele Katolickim. Jego słowa, iż „bić modernistów należy bez opamiętania – w pojedynku nie baczysz, czy nie zranisz swego przeciwnika” szybko dotarły do Ponte Nero, a konserwatywna doktryna osłabiła frakcję Colombo. Sam Wielki Mistrz zmarł w 1904 roku, według niepotwierdzonych historii dowiedziawszy się o tym, że ludzie wymyślili i opatentowali samolot. Pius X mimo wszystko nie odważył się ingerować w sprawy Ponte Nero w tamtym momencie i pozwolił zmarłemu Colombo zachować wszelkie tytuły.

Jego miejsce zajął naturalnie teraz już Wielki Mistrz Eterie Castellano, przy papieskim poparciu łatwo uzyskując poparcie Kapituły. Wielki Mistrz wdzięczny był Papieżowi i sporo z nim korespondował – między innymi obaj duchowni przewidzieli, że do dziesięciu lat świat czeka wielkie przetasowanie, a wiara katolicka poddana zostanie próbie. Pius cenił też swój jedyny pozostały zakon wojujący, hojnie obdarzając go środkami, a co pozwoliło poczynić szerokie inwestycje na klifie jak i poza nim, a także zainwestować w nowe technologie militarne. Pius polecił też „szukać ziem i płodzić katolików, a poganom nie dać się”.
Odkrycia na północy
I tak w 1907 roku z Ponte Nero wzbił się pierwszy samolot sprowadzony z Brazylii. Wkrótce wykonywano loty nad Tantum i Lacus Minores, które działały w koordynacji z kawaleryjskim rozpoznaniem. W tym samym czasie dociągnięto linię kolejową do Toge-Sabaku, korzystając z kolejnego okresu niepokojów wśród Wasureta, wywołanego rozłamem w Mirai i powstawaniem ruchu Nowej Ery, a więc Shinjidai.

W samym Ponte Nero prowadzono serię programów społecznych promujących dzietność. Rozważano nawet zwolnienie zakonników wyższych szczebli ze ślubów czystości, jednakże temu rozwiązaniu Papież się sprzeciwił. Na północ od Tantum odkryto żyzne, obiecujące ziemie i jeziora pełne ryb, a zamieszkałe tylko przez nielicznych, zacofanych Pemigol, których jakimś cudem cywilizacja przez tak długi czas omijała. Leciano i wyprawiano się wzdłuż brzegów Luhat, do Masywu Trójkątnego i aż po rzekę Fagik. Korpus lotniczy Święta Sebastiana latał na puszczami północy i mapował z wielką dokładnością ziemie niezażądane przez żadne z mocarstw jak i graczy regionu.

Żartowano w tych czasach, że ostatni Wielcy Mistrzowie powinni zamienić się nazwiskami – Castellano winien być poprzednim, a Colombo – aktualnym (gra słów od „Castello” jako twierdza i „Colombo” jako nawiązanie do Kolumba).

Nie obyło się jednakże bez ofiar. W 1908 roku napotkano patrole obaskie, początkowo wzięte za lokalnych, zmodernizowanych Pemigol. Kawalerie wymieniały strzały, zestrzelono dwa samoloty zakonne, a w całym roku bilans strat osobowych Zakonu wyniósł niemal sześćdziesięciu zabitych.

Wkrótce wyjaśnione miało być dlaczego.
Lot nad Fotstanad
W maju 1909 roku pilot-zakonnik Stanislao Amatucci wzbił się w powietrze swoim Bleriotem VIII z obozu założonego na równinie w pobliżu wielkiej, starej puszczy, co do której Zakon skuł powolne plany eksploatacji. Wraz ze swoim wingmanem piloci usiłowali wykonać fotografie w celu zmapowania regionu i oszacowania rozmiarów puszczy.

Gdy mieli już zawracać do obozowiska, las nagle się skończył a zakonnicy znaleźli się nad miastem, którego piramidy równały się z czubkami drzew. Ludzie na dole przystanęli w swoich codziennych obowiązkach i z otwartymi ustami przyglądali się pierwszym w ich życiu samolotom.

Było to Fotstanad – stolica Kinsmudu, według wielu absolutnie nieosiągalna inaczej niż rzeką Nedeto i następnie szlakami leśnymi przez ziemie Obasów. Fotstanad leżało niespełna jeden lot od granicy Zujadonfotil, a za puszczą rozciągała się wielka równina. Zaś za wielką równiną – ziemie Zakonu Św. Sebastiana.

Potrzeba było samolotów, by adwersarze sprzed pół tysiąca lat zrozumieli, iż droga lądowa – choćby dzika i trudna – jest kilkukrotnie bliższa niż znana od centurii droga morska. Adwersarze byli blisko. Bliżej niż kiedykolwiek mogli sądzić, bądź też po prostu nowoczesna technologia dopiero uczyniła ich bliskimi.

Wieści szokujące były dla obydwu administracji, obaskiej i zakonnej. Nagle, w przededniu Wielkiej Wojny, zmieniał się układ sił w regionie, a dotychczas nieobsadzone ziemie na dalekim zachodzie, dzikie niczym centralne USA jeszcze trzy dekady wcześniej, stało się ważne jak nigdy. Obasi odpowiedzieli szybką militaryzacją puszczy znanej jako Nesevadik i utworzeniem strażnicy obronnej Plodik przy rzece Fagik. Zakon Świętego Sebastiana zaś – rozbudową infrastruktury w stronę rzeki Tantum i szybkimi planami kolonizacji dotychczas zaniedbywanych prowincji Terra Pecatum i Periculum.
Czasy najnowsze
Ponte Nero przeszło Wielką Wojnę bez istotnych incydentów. Statek szpitalny floty zakonnej służył jedynie w rejonie Gallipoli, gdzie ciężko uszkodzony został osmańskim ostrzałem. Kompania ochotników służyła też w siłach austro-węgierskich na froncie pod Isonzo, ponosząc ciężkie straty od warunków atmosferycznych i beznadziejnych ataków. W odróżnieniu jednak od Hanzy czy Jakucji, Zakon w regionie swym nie walczył.

Podobnie Zakon Św. Sebastiana wyszedł obronną ręką z Drugiej Wojny Centralnej, czy też Santo Senso. Nieznaczne rozmiarowo wojska zakonne obecne były za cichym przywoleniem Wasureta Zachodnich w okolicy jeziora Utsumi i osłaniały katolickie osiedla na wypadek kontruderzeń, wspierano też najbardziej prochrześcijańskie frakcje, poza tym jednak Zakon modernizował się bez wytchnienia korzystając z sowitej pomocy papieża Piusa X, a także doprowadzając do perfekcji obróbkę ropy wydobywanej z wydm Dunogiallo.

Nowe dekady przynoszą jednak nowe wyzwania, z którymi Zakon musi się zmierzyć. Jego sama konstrukcja jest względnie archaiczna, lecz jak wcześniej podkreślono Zakon uniknął sekularyzacji poprzez odmienny niż europejski rozwój regionu, nie musząc walczyć z wpływami mocarstw i ich potężnych królów. Przed królami lokalnymi katolicy obronili się zaś sami. Gospodarka – choć mała – jest stabilna, a osiągnięta częściowo autarkia – bezprecedensowa.

Wieloletnie poparciu Piusa X oraz XI – papieży konserwatywnych i wyrażających sprzeciw wobec postępującej sekularyzacji – w okresie lat dwudziestych i trzydziestych pozwoliły na zachowanie silnej pozycji budżetowej i pomocy Watykanu dla jedynego chyba zbrojnego ramienia Kościoła, jakie na świecie się ostało.

Jednocześnie czasy się zmieniają – stolica apostolska nie żąda już chrystianizacji siłowej czy krucjat. Czy w takiej sytuacji zakony wojujące są potrzebne? A jeśli tak, to czy powinny zmienić formułę swej działalności, czy też zamiast tego skupić się na obronie wartości chrystusowych tak, jak pokazał to według Pisma Świętego Archanioł Gabriel, nierozstający się ze swoim mieczem?

Zakon Św. Sebastiana dziwnym jest człowiekiem regionu i świata, niepasującym elementem układanki. Z tego względu też po śmierci ostatniego Wielkiego Mistrza w 1941 roku – Lamberto Vittorii – Kapituła wybrać musiała nowego, zaś skłócona pozostawała w toku tego wyboru niczym niejedno konklawe.

Z jednej strony wpływowym jest Loreno de Benedictis, który proponuje, by Zakon prowadzić jak dotychczas, jako iż dekady trwałej, jednoznacznej polityki zwróciły się w bogactwie Zakonu i jego stabilności po czasach dwuwładzy. A więc zmierzać do zbadania ziem na północy, strzec interesów wśród Wasureta i obserwować Kościół Logos, zaś w pozostałym zakresie opierać się na silnych siatkach Muros. Nie mierzyć zaś w żadnym wypadku sił ponad zamiary.

Nieszczególnie wtóruje mu Ignaccio de Herrera. De Herrera jest bowiem byłym jezuitą, którego kościół w rejonie Tarragony w Hiszpanii podpalony został na początku lat ’30 w toku jednego z wielu antykościelnych zamachów anarchistów za cichym przyzwoleniem lewicującej hiszpańskiej władzy. Porzucił on Hiszpanię oraz jezuitów, zmierzając do działania, a nie czekania i unoszenia się wśród fal historii. Człowiek ten optuje za katolicyzmem agresywnym wobec innowierców i wszystkich tych, którzy źle mu życzą. Jeżeli bowiem raz odpuści się prześladowcom, ci nie uznają tego za akt miłosierdzia, lecz za akt słabości.

W opozycji do obojga powyższych stoi profesor psychologii z instytutu w Lozannie oraz wykładowca Uniwersytetu Leona XI, Gabriele Vetere, dotychczasowy Summus Marescalcus Zakonu. Uważa on, iż proces sekularyzacji wynika ze zmian w wartościach wskutek oddziaływania świata zewnętrznego i na nic nie zda się ręka zakonna dzierżąca miecz, jeżeli wiernych nie przekona się, że droga Chrystusa jest drogą właściwą. Stąd nakłania on do pracy u podstaw i priorytyzacji roli Auribus Muros w dbaniu o zachowanie i szerzenie chrześcijaństwa w regionie poprzez poszukiwanie wiernych chętnych i zdolnych do działania z jednoczesnym podminowaniem władz świeckich, ilekroć te się potkną.

W mniejszości – acz ciesząc się poparciem wielu świeckich mieszkańców Zakonu – pozostaje wreszcie Tito Freire, wiekowy zakonnik i dawny biskup Nadaimu, który odpowiadał za plan ochronny katolików w czasie Santo Senso. Twierdzi on, iż wobec postępującej sekularyzacji oraz przemocy światowej Zakon Św. Sebastiana powinien zmierzać do konwersji na zakon cywilny i zapewniać pomoc humanitarną, zaś siły zbrojne utrzymywać jako twór świecki, poddany Zakonowi w drodze nowoczesnych aktów prawnych. Freire jest także katolickim modernistą. Jego poparcie wśród Kapituły jest niskie, lecz przeważające mogą być sygnały z sektora świeckiego. Jakkolwiek życie mieszkańców ziem zakonnych jest wygodne i bezpieczne, tak ci woleliby się skupić na postępującym handlu światowym i mechanizacji rolnictwa, zaś życie pośród zakonu wojującego nakazuje oczekiwać wojny w każdej chwili i w każdych warunkach. A to zaś jest mocno niepożądane dla ludzi żyjących z pokoju.

Niezależnie od tego kto zastąpi nowego Wielkiego Mistrza, przeprowadzić będzie musiał Zakon Świętego Sebastiana przez czasy kolejnych turbulencji, czasy miecza i topora – a na horyzoncie słychać szczęk żelaza nowej, światowej rozprawy…
RYS KULTUROWY:

Struktura społeczna Zakonu
Trzeba zacząć od tej podstawy, żeby zrozumieć istotę działania całego państwa.

W Ponte Nero mieszka dostrzegalnie ponad 100 tysięcy ludzi. W rekordowym momencie rycerze zakonni (czas wojen religijnych na południu) liczyli około… 1500 rycerzy. Mowa tu stricte o rycerzach, czyli zakonnikach pochodzenia szlacheckiego, którzy z różnych przyczyn przybyli na Klif.

Następnie w Zakonie jest personel duchowny niewojujący, stanowi on statystyczną większość względem wojującego. To mnisi i zakonnicy poszczególnych klasztorów skupiający się na modlitwie i produkcji. W tej roli są również zakonnice i to od dość dawna. Opactwo Gentabueva nad jeziorem Fosso powstało w 1562 roku i było pierwszym „damskim” odłamek Zakonu Św. Sebastiana.

Stricte osób duchownych jest więc – optymistycznie licząc – około 10-15% (zależnie od okresu historycznego).

Pozostali to świeccy poddani Zakonu – czyli wszyscy ludzie przybyli tu, dostawszy do pracy warsztaty, pola i trzody, którzy następnie budowali miasteczka (z czego w prawie każdym jest jakieś opactwo). W tych grupach społecznych mamy typową produkcyjną klasę średnią (rzemieślnicy, zwykli lekarze, mechanicy, budowlańcy etc.), jak również „woły robocze” kraju, czyli właśnie rolników i hodowców zwierząt. Wszyscy oni są w miażdżącej naturalnie części katolikami – głównie to skutek zdominowanej przez Zakon edukacji – lecz nigdy nie przyjmowali święceń i jak w każdym innym kraju pracują, żyją i zakładają rodziny jak osoby świeckie.

Tym samym Ponte Nero to nie tyle stricte państwo, co raczej typowe włości zakonne, ocalone sporym dystansem od Europy przed nacjonalizacją i zniszczeniem w czasie wprowadzania rządów absolutystycznych i politycznym atakiem na Kościół.

Poten Nero jest jednocześnie światowo uznane i postrzegane jako państwo, a nie jako twór quasi-państwowy (international actor) tak jak Zakon Kawalerów Maltańskich, a co wynika z posiadania przez Ponte Nero ziemi i systemu granic.

Jednocześnie struktury państwowe są formalnie zastąpione przez struktury zakonne, z czego podobieństwo obydwu jest dość widoczne – Zakon wydaje paszporty czy dowody osobiste, Dyrektoriat Bankowy pod Głównym Skarbnikiem działa analogicznie do banku centralnego itp. W końcu Zakon musi się odnajdować w gospodarce rynkowej, zresztą regulacji handlu jest bardzo mało i robi to dobrze od lat.

Podobnie armia – zwłaszcza na niższych szczeblach – jest zdecydowanie przeważająco świecka i służy ona Zakonowi znów dzięki solidnej katolickiej indoktrynacji oraz podległości na takiej zasadzie, jak armia narodowa podlega władzom państwowym.
Władze zakonne i stopnie zakonne
Zgodnie z bulą z 1462 roku, Zakon jest zorganizowany na modłę Zakonu Krzyżackiego, jako iż w obydwu przypadkach zakony miały być mocno terytorialne i być swoistym „frontier force”, przez nie mogły polegać na pomocy administracji lokalnej. Na marginesie to kolejna z przyczyn, która Ponte Nero ocaliła przed rozpadem.

Podawane są najpierw nazwę łacińskie, potem włoskie, łacina była i nadal jest językiem urzędowym, ale włoski stosowany jest równolegle, hiszpański też jest nierzadki. Niemiecki jest incydentalny, stąd nie ma zapożyczeń z nazewnictwa krzyżackiego.

Tak więc na czele zakonu stoi Wielki Mistrz (Magnificum Dominum, Gran Maestro) – ten rządzi zasadniczo absolutnie i sprzeciwy wobec Mistrza są bardzo rzadkie. Tytuł jest dożywotni, chyba że stan zdrowia Mistrza wyklucza zarządzanie Zakonem. W całej historii Ponte Nero w ten sposób Wielki Mistrz został pozbawiony władzy tylko dwukrotnie.

Wielkiemu Mistrzowi pomaga Kanclerz Zakonny (Cancellari, Cancelliere) wraz z samą Kancelarią, funkcjonującą podobnie jak kancelarie prezydenckie. Kanclerz prowadzi i urządza sprawy administracyjne wokół Wielkiego Mistrza. Prawą ręką jest jednakże jego Doradca Główny (Consiliaro Princeps, Consigliere Principale), zwykle zakonnik o bardzo wysokiej estymie i osiągnięciach, niekoniecznie na polu militarnym. Bardzo często Doradca Główny jest także rektorem Uniwersytetu Leona XI.

Następnie mowa o tak zwanej Wielkiej Piątce. Są to kolejno:
1) Wielki Komtur (Magnus Commendator, Gran Comandante) – luźny odpowiednik Dowódcy Generalnego Sił Zbrojnych, najwyższy z oficerów, to pod nim odpowiada Sztab Generalny. W sytuacjach kryzysowych bądź gdzie honor całego Zakonu jest w grze oczekuje się od niego, że przejmie osobiste dowództwo nad armią i doprowadzi konflikt do zwycięskiego końca. Wielki Komtur jest także zastępcą samego Wielkiego Mistrza.
2) Marszałek Zakonny (Summus Marescalcus, Maresciallo dell’Ordine) – jego świeckim luźnym odpowiednikiem jest Minister Wojny, odpowiada on za wszelkie administracyjne i zaopatrzeniowe sprawy militarne, a pod nieobecność Wielkiego Komtura jest także dowódcą garnizonu Ponte Nero.
3) Główny Szpitalnik (Hospitalis Princeps, Principale Ospedaliero) – luźny odpowiednim Ministra Zdrowia, ale też często ogólnych spraw społecznych i infrastruktury, zależnie jakie zadania przydzieli mu Wielki Mistrz.
4) Główny Skarbnik (Summus Thesaurarius, Tesoriere Principale) – naturalnie odpowiada za zarządzanie majątkiem zakonnym i kierunkami inwestowania. Nadzoruje także główny bank zakonny, będący odpowiednikiem banku centralnego.
5) Główny Szatny (Summus Trappearius, Vestiti Principale) – tytuł tradycyjny, dziś osoba ta zarządza głównie sprawami handlowymi i pracowniczymi. Jej szczególnym obowiązkiem jest też nadzór na pieczęciami z głosami przychodzącymi z Ponte Tirisi, jeżeli Ponte Tirisi jest nieobecne na zebraniach Kapituły.

Cała Wielka Piątka jest wybierana bez żadnych innych warunków przez Wielkiego Mistrza.

Nad Wielkim Mistrzem oraz Wielką Piątką jest tylko jedna instytucja – Kapituła (Capitulum, Capitolo). Kapituła to zjazd wszystkich zakonników zdolnych w niej uczestniczyć, tj. wszyscy rycerze, księża oraz tzw. półbracia. Głównym założeniem Kapituły jest wybór Wielkiego Mistrza, lecz Wielki Mistrz może ją zwołać także, gdy poszukuje poparcia dla szczególnie istotnej decyzji.

Potem są już członkowie Zakonu, ewentualnie obdarzani rolami bardziej lokalnymi.

Ci członkowie – i w ogóle członkowie mogą mieć następujące stopnie:
1) Komtur (Comentador, Comandante) – odpowiednik wysokiego rangą oficera, najczęściej generała. Tytuł komturski może też uzyskać kapłan (czyli zakonnik niewojujący), jest on mocno honorowy, lecz istotny o tyle, że tylko Komtur może być wybrany Wielkim Mistrzem bądź kimś z Wielkiej Piątki. Wszyscy Komturzy złożyli śluby zakonne i są zakonnikami w rozumieniu prawa kanonicznego.
2) Kawaler bądź Komandor po Sprawiedliwości (Eques a Iustitia, Cavaliere di Giustizia) – zwani też czasem pokrótce profesami, to średnie stopnie zakonne, przy czym nie muszą pozostawać w związku z militaryzmem. Stopień ten wymaga jednakże statusu rycerskiego (który nie jest aż tak trudny do uzyskania). Tu również złożone są śluby zakonne i są to zakonnicy wg. Prawa kanonicznego.
3) Kawaler Honoru (Eques Honoris, Cavaliere di Onore) – zwany także półbratem, najniższy ze stopni pionu cywilnego lub militarnego. Nie wymaga ślubów zakonnych, o ile te nie są potrzebne by przystąpić do konkretnego opactwa czy innej lokalnej struktury. Nie wymagają też statusu rycerskiego, każdy może je osiągnąć.

Każdy stopień ma pion cywilny i wojskowy – wojskowy specjalizuje się i kształci w sztukach militarnych, zaś cywilny – w sztukach cywilnych.
Lichwa
Jak można się domyślić, za lichwę można mieć w Ponte Nero kłopoty. Przynajmniej tak długo, jak bezpośredni nadawca-odbiorca to katolicy, względnie przynajmniej chrześcijanie. Pożyczki oprocentowane są ścigane i karane, bardzo nieliczne przedsiębiorstwa zajmują się takimi pożyczkami, przy czym każda musi być uzasadniona i przejść bezpośrednio przez ręce Wielkiego Mistrza.
Prawo
W Ponte Nero obowiązuje przede wszystkim Kodeks Prawa Kanonicznego z 1917 roku, lecz pomocniczo stosuje się nadal Corpus Iuris Canonici (uchylony z zasady tym poprzednim aktem). Wynika to z tego, że regulować trzeba nie tylko sam zakon, lecz także cały mechanizm funkcjonowania kraju. Poza tymi dokumentami stosowana jest zwykle wprost Biblia wraz z wszystkimi pismami towarzyszącymi.

Jako iż Ponte Nero jest państwem fundamentalistycznie katolickim, należy mieć to na uwadze. I tak choćby niezbyt dobrze jest widziana apostazja bądź też w ogóle ateizm. Jak wyżej wskazano lichwa jest zakazana. Rozwody także są niemożliwe, a zdrady małżeńskie penalizowane. Chroniona i uznawana jest wszakże własność prywatna.
Distinctio
Distinctio to założone bądź zorganizowane wsie (rzadziej miasteczka) katolickie, głównie na wschodzie Ponte Nero i na zachodzie Wasureta Zachodnich. Inspiracją dla nich była działalność jezuicka w Paragwaju, która nazywała się Reductio. Redukcje jezuickie działały na mechanice zbliżonej do kibutzów, tzn. nieszczególnie panuje tam własność prywatna rozumienia jednostkowo i mocno dba się o silną autarkię gospodarczą, choć nadwyżki dóbr podlegają naturalnie dalszemu obrotowi dzielonemu pośród wszystkich mieszkańców. W praktyce Distinctio tracą na znaczeniu, jako iż produkują tylko prostsze towary. Wsie zwykle są chociaż podstawowo ufortyfikowane i w razie czego mieszkańcy uczeni są, by chwycić za broń i walczyć samodzielnie.

Można więc powiedzieć, że samego Distinctio funkcjonują w uproszczonej mechanice syndykalistycznej, ale naturalnie z silnie katolicką indoktrynacją.
Inkwizycja
Zakon z Ponte Nero ma swoją własną inkwizycję, podlegającą bezpośrednio Wielkiemu Mistrzowi. Na czele inkwizycji stoi Inkwizytor Główny.

Inkwizycja naturalnie do dnia dzisiejszego prowadzi postępowania przeciwko heretykom, jednakże te są względnie rzadkie. Inkwizycja zajmuje ogólną dbałością o bezpieczeństwo wewnętrzne. Pełni więc ona funkcję m. in. prokuratury i ściga za wszelkie przestępstwa, ale również to pod nią podlega kontrwywiad, a przede wszystkim – jednostki Auribus Muros.
Auribus Muros
„Ściany mają uszy” – bo tak można przełożyć ich nazwę – to specyficzna forma jednostek wywiadowczych. Stosują oni nowoczesne metody wywiadowcze, ale przede wszystkim działają na sieciach informatorów w środowiskach katolickich w całym regionie. Ich podstawowe zadanie to badanie nastrojów i zbieranie informacji, ale w razie zdarzyło się już, że ludzie ci wywoływali rozruchy czy zabijali innowierców.

Komórki Muros bardzo ciężko jest wytropić i wyeliminować. Odpowiednim warunkowaniem mogą one tkwić w uśpieniu całymi latami, a całość opiera się o system solidaryzmu społecznego katolików. W rezultacie żeby komórkę ewentualnie „przetrzepać”, trzeba przystąpić do jednoznacznego prześladowania katolików, przeszukiwać kościoły czy aresztować osoby duchowne. To oczywiście spotyka się często nie tylko ze sprzeciwem społecznym, ale jest to też młyn na wodę dla militarnej polityki Zakonu.
Pochodzenie etniczne
Ponte Nero jest pewną mieszanką ludzi, których łączy przede wszystkim urzędowa łacina oraz silna wiara katolicka. Etnicznie dominują potomkowie Włochów żyjący tu z dziada pradziada, których przodkowie docierali tu w pogoni za chlebem i interesami, gdy Zakon stał się rozpoznawalny. Zdarzają się jednak potomkowie osób i same osoby, który przybyły tu w tych celach z innych krajów katolickich. I tak jest wielu Hiszpanów czy Portugalczyków, których rodzice czy dziadkowie przybyli tu oczekiwawszy na kolejne konkwisty. Są pojedyncze osoby i ich potomkowie z Francji czy Wielkiej Brytanii. Jest wreszcie cała linia potomków Niemców sprowadzonych z ziem Wasureta przez Boridellego po upadku Bargardu, a niemiecko brzmiące nazwiska nie są wyjątkami.

No i są oczywiście Wasureta, zwłaszcza na pograniczu i w strukturach Distinctio. Ci stanowią istotną mniejszość, a etapowo także działają od jakiegoś czasu w strukturach zakonnych.
Twierdze zakonne
Podstawowymi warowniami Zakonu są twierdze w samym Ponte Nero oraz Ponte Tirisi. Ponte Nero ma rodowód późnośredniowieczny i luźno przypomina zamki krzyżackie późnego okresu, zaś Ponte Tirisi jest fortem bastionowym połowicznie, tj. od tyłu, gdzie strzeże podejścia przez góry, zaś od strony morza jest zamurowaną baterią nadbrzeżną.

Twierdze są do dziś istotne i nieustannie podlegają modernizacji, choć ograniczone możliwości terenowe ze względu na klify często to utrudniają. I tak też obydwie twierdze mają nowoczesne zespoły bunkrów połączonych pieczołowicie wykuwanymi tunelami oraz składy artyleryjskie. Do tego w miarę rozwoju technologii zwłaszcza w XIX wieku rozszerzono je w ten sposób, że teraz chroniony nie jest tylko sam pierścień twierdzy, lecz ma ona kilka pierścieni. Trzeba je więc przełamać, by pod samą twierdzę dopiero podejść.
Uniwersytet Leona XI
Jest to jedna z większych uczelni w regionie. Od wieków nauczają tam także przedstawiciele innych odłamów chrześcijaństwa, zwłaszcza luteranie z Hanzy Wschodniej, z którymi twierdza ma długotrwałą współpracę.

Co ciekawe, po tak długim czasie regularnie pojawiają się krytycy, którzy uważają, że na katolickim uniwersytecie luteranie czy kalwiniści wykładać nie powinni. Naturalnie nawet, jeśli nie wykładają teologii (czego zwykle nie robią). Co jakiś czas wybuchają więc… konserwatywne protesty studenckie.

Sama uczelnia jest publiczna i opiera się o egzaminy wstępne, nie ma znaczenia bogactwo czy status szlachecki kandydata.
WIATRY CZASU:
Zakon Świętego Sebastiana Z Klifów Ponte Nero (Ordo Militaris S. Sebastianus Ex Rupes Ex Ponte Nero, Ordine Militare di San Sebastiano Dalle Rupi di Ponte Nero)


Ustrój:
Zakon wojujący podległy Papieżowi, fundamentalizm katolicki, państwo jednoznacznie wyznaniowe.
Władzę niemalże absolutną sprawuje Wielki Mistrz, który obsadza wedle swego uznania większość stanowisk zakonnych, zwłaszcza Wielką Piątkę. Wielkiego Mistrza wybiera zaś zwoływana w tym celu Kapituła.
W roku 1941 zmarł poprzedni Wielki Mistrz Lamberto Vittori, który jest dobrze wspominany na ziemiach Ponte Nero. W tym samym roku zebrała się niezwłocznie Kapituła, by wobec napięć światowych jak najszybciej wybrać Wielkiego Mistrza. Wybór Kapituły jest zaś definiowany losowaniem wariantu, i tak:
WARIANT A (0-40) – Wielkim Mistrzem zostaje Loreno de Benedictis, w pewnym sensie protegowany zmarłego Vittori, który to priorytyzuje zrównoważone podejście do polityki i strategii regionalnej, zauważając serię zagadnień wymagających indywidualnego podejścia. Prowadzi on Zakon ścieżką rozsądnego wyboru ruchów i korzysta ze wszystkich dostępnych mu narzędzi. Wielki Mistrz wykazuje szczególne zainteresowanie ziemiami na północ, które mogą prowadzić do oczekiwanej konfrontacji z Kinsmudem w bliższej lub dalszej przyszłości…
WARIANT B (41-65) – Wielkim Mistrzem zostaje z pochodzenia Hiszpan, Ignacio de Herrera, zwolennik zakonnego lobby jastrzębi, powołujący się wyraźnie na dziedzictwo Wielkiego Mistrza Eterie Castellano z okresu dwuwładzy zakonnej. Podnosi on, iż negocjacja z heretykami jest co najwyżej taktyczna, a przyszłość religii chrześcijańskiej w regionie jest skorelowana z siłą i nieprzejednaną postawą Zakonu. De Herrera – podobnie jak jego guru – wykazuje obsesyjną wręcz nienawiść do socjalizmu w każdej postaci.
WARIANT C (66-90) – Wielkim mistrzem zostaje psycholog (oraz politolog) Gabriele Vetere i zmierza on do przebudowania sposobu działania zakonu na mniej militarny wprost, a oddziałujący innymi środkami. Vetere uważa, że polityka rządzi się innymi prawami niż religia i makiawelizm gra pierwsze skrzypce, zaś postawami społeczeństwa można w inteligentny, niedostrzegalny dla niego sposób manipulować. Ten wariant priorytyzuje wszelkie działania wywiadowcze oraz inne machinacje polityczne jako priorytet w osiąganiu celów Zakonu.
WARIANT D (91-99) – Ku zaskoczeniu Kapituła – w dużych bólach – wybiera jednak Tito Freire ze względu na jego charyzmę oraz logiczny i umiejętny sposób wysławiania się, a także fakt, iż pomógł on w przeszłości wielu osobom, a te są jego dłużnikami. Freire jest cenionym członkiem Zakonu, lecz nigdy nie był postrzegany jako przyszły lider, tymczasem obrót spraw zaskakuje. Tak czy inaczej, Freire reprezentuje nieobecny dotychczas wariant quasi-pacyfistyczny, gdzie Zakon winien skupić się na ochronie chrześcijan poprzez działalność niebojową, a polegającą na pomocy w stabilizacji państw regionu i poprawy sytuacji materialnej zarówno katolików, jak i chrześcijan, zaś działania militarne winny być tylko ostatecznością;
Na wszelkie losowania wewnętrzne nie przysługują punkty szczęścia.
Populacja: ok. 125 tysięcy ludzi, roczny przyrost ok. +~1000 osób;
Bazowa duma narodowa: 1,3 (A), 1,4 (B), 1,2 (C), 1,0 (D);
Bazowa popularność przywódcy: 1,3 (A), 1,2 (B, C oraz D);
Budżet militarny: 4,0-4,4 miliarda w wariantach A oraz C, Wariant B +0,3mld, Wariant D -0,5mld;
Szczególna cecha terenowa (zwiększa prawdopodobieństwo na jej wylosowanie): Doktryna ofensywna;
Początkowy dochód miesięczny:
SEP ogólny: 45 mln, SEP przemysłowy: 25 mln, przedsiębiorstwa państwowe: 18 mln
Poziomy socjalu (minimalny-wystarczający-maksymalny):
8%-14%-22%
Demografia: ok. 60% zakonników oraz świeckich pochodzenia włoskiego, ok. 15% pochodzenia niemieckiego, hiszpańskiego i portugalskiego oraz inny europejski plankton, 20% Wasureta katoliccy, ok. 5% inni, zwłaszcza potomkowie niewolników uratowanych z Karthago czy handlarzy z Hanzy Wschodniej;
Religia panująca: 98% katolików, 2% ukrywających to lub sugerujących ateistów czy innowierców chrześcijańskich tolerowanych z jakiegoś powodu na ziemiach zakonnych;
Język: Urzędowe języki są dwa równoległe – łacina włoska oraz sam włoski. W praktyce wiele osób przynajmniej radzi sobie po hiszpańsku, a nadto dość powszechna jest znajomość Wasureta-gen. Szkoły zakonne szczególnie dbają o rozwój nauki języków;
Bazowi partnerzy handlowi:
Hiszpania (jeśli frankistowska) – partner silny;
Portugalia – partner silny;
Grecja – partner silny;
Austro-Węgry – partner silny;
Rumunia – partner średni;
Węgry – partner średni;
Argentyna – partner średni;
Włochy – partner słaby;
PKB na osobę: Wysokie, różnice społeczne są niskie, edukacja powszechna jest najbardziej rozwinięta w regionie, Zakon jest powszechnie uznany bądź za państwo bądź za international actor poza niektórymi autonomiami arabskimi (Lechistan uznaje Ponte Nero jako państwo);
Sugerowana gazeta główna: Cotidie Orationis Christianae („Codzienna Modlitwa Katolika”);
Sugerowana stacja radiowa: Radio Christi („Radio Jezus”)
Sugerowana stacja telewizyjna (jeśli dotyczy): TV Catholico (TVCh) („Telewizja Katolicka”) (od początku 1942);
Sugerowana nazwa sił zbrojnych: Militum Terra (MT), Militum Vim Aeris (MVA), Militum Vim Navali (MVN);
Zdolność transportowa: Wysoka (5 kompanii korpusu ekspedycyjnego na lądzie, a 3 kompanie na morzu chyba, że GM zadecyduje inaczej);
Inne: Ponte Nero i Ponte Tirisi to naturalnie twierdze. Obydwie zaczynają grę na 4lvl fortyfikacji. Co istotne, mają one zabezpieczenie pierścieniowe.
Z tego względu hexy operacyjne okalające hex z twierdzą mają lvl3 fortyfikacji. Do tego ufortyfikowana na lvl2 jest także na granica prowincji Tergum i Aditum, która działa jako ostatnia linia przed twierdzą właściwą.

Opis gospodarki:
Ponte Nero opiera się o system samowystarczanych wspólnot zajmujących się produkcją podstawową - rzemiosłem, rolnictwem, a także handlem swoimi produktami. Z jednej strony jest to rozwiązanie dość archaiczne i mało wydajne, z drugiej wspólnoty te same zabezpieczają swoich członków i zajmują się ich edukacją, co zdejmuje obciążenie z państwa. Z drugiej strony istnieje szereg nowoczesnych przedsiębiorstw będących własnością Zakonu lub co bardziej wpływowych świeckich, bazujących na taniej energii oraz dostępowi do światowych technologii dzięki watykańskim koneksjom i pieniądzom. Nie bez znaczenia jest też eksport surowców.

SPIS PRZEDSIĘBIORSTW PAŃSTWOWYCH:
Przedsiębiorstwo; Produkt; Lokalizacja; Dochód; Bonus do utrzymania

Kopalnia Miedzi Sabaku (udział); Miedź; Sabaku; 4 mln
Rafineria Zakonna; Benzyna, olej napędowy, asfalt; Terra Periculum; 7 mln; U
Stocznia Meridionale; Statki; Anguli Fidei; 4 mln; U
Warsztaty Zakonne; Narzędzia i proste maszyny; Anguli Fidei; 3 mln; U


Przynależność traktatowa (Wiatry Czasu):
Liga Narodów: Obserwator
Pakt Brianda-Kelloga: Nie
Konwencja haska I-III (pokojowe rozstrzyganie sporów oraz zasady walki na lądzie): Tak
Konwencje haskie z 1907 roku: Nie
Konwencja genewska I-III (humanitarne traktowanie rannych oraz znak ochronny Czerwonego Krzyża wraz z wymianą informacji o rannych i zabitych): Nie
Konwencja genewska IV (ochrona jeńców wojennych): Tak, ale z zastrzeżeniem, że muszą być chrześcijanami bądź wykazywać wolę nawrócenia
Protokół genewski roku 1925 (zakaz użycia gazów bojowych): Tak

Przynależność traktatowa (czasy dzisiejsze):
ONZ: Nie (status niejasny)
Dodatkowe organizacje ONZ: Nie
Konwencja Wiedeńska o Prawie Traktatów: Tak
Konwencja Wiedeńska o Stosunkach Dyplomatycznych i Konsularnych: Tak
Konwencja o Prawie Morza z Montego Bay: Tak, jeden z sygnatariuszy oryginalnych
Konwencja Ottawska o Nieużywaniu Min Przeciwpiechotnich: Tak
Commonwealth: Nie
Dodatkowo: Brak


Prowincje (do skopiowania i ew. edycji przez gracza):
(Nazwa, % krajowego SEP ogólnego, początkowy SEP ogólny, % krajowego SEP przemysłowego, początkowy SEP przemysłowy, fabryka wojskowa)
Terra Periculum 10%, 4,500, 14%, 3,500, 8,000
Terra Pecatum 7%, 3,150, 5%, 1,250, 4,400
Armenta Beatus 11%, 4,950, 13%, 3,250, 8,200
Terram Quiflavo 17%, 7,650, 23%, 5,750, 13,400, F
Aditum 13%, 5,850, 15%, 3,750, 9,600, F
Tergum 14%, 6,300, 13%, 3,250, 9,550
Anguli Fidei 24%, 10,800, 14%, 3,500, 14,300, F
Meridionali Carceris 4%, 1,800, 3%, 0,750, 2,550
MISTRZ GRY
GAME MASTER
GM

Ratesu
Gracz
Posts: 121
Joined: Sun Jan 21, 2018 5:56 pm

Re: PONTE NERO

Post by Ratesu » Sun Sep 12, 2021 10:56 pm

Image
Dane:
Utrzymanie sprzętu: 6,90175 mln [zniżka na utrzymanie: 23 %] po zniżce ~5,315 mln
Pobór 12-miesięczny (3,8% populacji) [EXP -6, umożliwia pełne kompanie rezerwy]
Podstawowa baza rekrutacyjna: 4750
Obecna baza rekrutacyjna: 4743
Liczebność Wojska: 3877
Pozostaje: 866

Podstawowa broń piechoty:
Broń główna: Sacro Fucile a Ripetizione - 7,92 (w skrócie SFaR-7,92; repetierowa lepsza, Gewehr 98 własnej produkcji) 2,5-8,5
Broń wsparcia: MG-13 7-12 (+1 do zabudowanego albo bliskich dystansów)
Broń ppanc.: Solothurn S-18/100 0,6-2,6 ; Koktajl Mołotowa 0-0,8
Skuteczność broni piechoty: 4,75-10,25

Doktryny:
Lądowe

Ofensywne
INFILTRACJA - EXP +3, MOR +5, [piechota i kawaleria] atak +0,05, kompanie piechoty i kawalerii koszt -10%, kompanie czołgów koszt +10%

DUCH WALKI DO OSTATNIEGO - MOR +5, Test szansy na załamanie przy 50% stanu

SZARŻA - MOR +10, Rozkaz „Atak Frontalny” +7%, Rozkaz „Atak oskrzydlający” dla kawalerii +5%, [piechota i kawaleria] atak +0,1

Defensywne
MOTTI - EXP +2, [wszystko] obrona +0,1, jednostki o specjalizacji górskiej koszt -20%

KUOLEMA VIHOLLISELLE - MOR +5, przyrost chętnych do służby +3, możliwość uzupełnienia stanów formacji regularnych doraźnie, czas szkolenia formacji pieszych i kawaleryjskich -1

UKIERUNKOWANIE NATARCIA - EXP +3, [wszystko] obrona +0,07 Rozkaz „Okopanie +5%, Rozkaz „Ufortyfikowanie” +5%

Powietrzne

Myśliwskie
THE BOX OPENER - A-EXP +3, A-MOR +6, Cena myśliwców ciężkich -3%, Wszystkie rozkazy powietrzne +6%

GRUPY WIELOPUŁAPOWE - Rozkaz „Defensive Spiral” +5%, Rozkaz „Immelmann” +5%, Unik +6%

Morskie

PODEJŚCIE NIEBEZPOŚREDNIE - M-EXP +10, M-MOR +10, Obserwacja wszystkich jednostek +7%, Rozkaz „Wyjście na zasięg” +10%

RAJDY OKRĘTAMI LINIOWYMI - Rozkaz „Polowanie na konwoje” +8%, Kamuflaż jednostek nawodnych +5%

POMOCNICZA ROLA U-BOOTA - M-EXP +4, M-MOR +6, Kamuflaż jednostek podwodnych +4%, Rozkaz „Wyjście na zasięg” +5%, Rozkaz „Minowanie szybkie” +5%

SUMA BONUSÓW:
[wszystko] obrona +0,17; [piechota i kawaleria] atak +0,15; [wszystko] Rozkaz „Atak Frontalny” +7%, Rozkaz „Okopanie +5%, Rozkaz „Ufortyfikowanie” +5%; [kawaleria] Rozkaz „Atak oskrzydlający” +5%;
Wszystkie rozkazy powietrzne +6%, Rozkaz „Defensive Spiral” +5%, Rozkaz „Immelmann” +5%, Unik +6%
Obserwacja wszystkich jednostek +7%, Rozkaz „Wyjście na zasięg” +15%, Rozkaz „Polowanie na konwoje” +8%, Kamuflaż jednostek nawodnych +5%, Kamuflaż jednostek podwodnych +4%, Rozkaz „Minowanie szybkie” +5%
Militum Terra 1º Battaglione di fanteria di montagna
Dowódca: Alfredo Fanton (Doktryna ofensywna, Góra, 8)

Nazwa: 1º Compagnia di fanteria di montagna
Rodzaj (typ, specjal., wyszk.): Piechota górska
Dowódca: Valter D'Amico (Komandos, Świętokrzyski, 46)
Stacjonowanie: UZUPEŁNIJ RĘCZNIE W POŚCIE
EXP: 60
MOR: 83
Łączna skutecz. kompanii: 4,75 – 10,25
Łączna skutecz. Kompanii Ppanc: 0,6 – 2,2
Łączna skutecz. Artylerii Kompanii: 0.08 - 0.88
Plutonów: 4
Łącznie ludzi w linii: 154
Łącznie etatów: 170 Osób
Łącznie sprzętu: 4x 81mm Mortaio da 81/14 Modello 35
Broń piechoty: SFaR-7,92; MG-13; Solothurn S-18/100
Skutecz. Końcowa broni piech.: 4,75 – 10,25 , Bonus: 1
Skutecz. Końcowa ppanc piech.: 0,6 – 2,2
Skutecz. Bazowa broni piech.: 4,75 - 10,25 , Bonus: 1
Skutecz. Bazowa ppanc piech.: 0,6 – 2,6

Nazwa: 2º Compagnia di fanteria di montagna
Rodzaj (typ, specjal., wyszk.): Piechota górska
Dowódca: Alamanno Sansalone (Komandos, Miejski szczur, 7)
Stacjonowanie: UZUPEŁNIJ RĘCZNIE W POŚCIE
EXP: 60
MOR: 83
Łączna skutecz. kompanii: 4,75 – 10,25
Łączna skutecz. Kompanii Ppanc: 0,6 – 2,2
Łączna skutecz. Artylerii Kompanii: 0.08 - 0.88
Plutonów: 4
Łącznie ludzi w linii: 154
Łącznie etatów: 170 Osób
Łącznie sprzętu: 4x 81mm Mortaio da 81/14 Modello 35
Broń piechoty: SFaR-7,92; MG-13; Solothurn S-18/100
Skutecz. Końcowa broni piech.: 4,75 – 10,25 , Bonus: 1
Skutecz. Końcowa ppanc piech.: 0,6 – 2,2
Skutecz. Bazowa broni piech.: 4,75 - 10,25 , Bonus: 1
Skutecz. Bazowa ppanc piech.: 0,6 – 2,6

Nazwa: 3º Compagnia di fanteria di montagna
Rodzaj (typ, specjal., wyszk.): Piechota górska
Dowódca: Leonardo Rolla (Czarodziej, Góral, 96)
Stacjonowanie: UZUPEŁNIJ RĘCZNIE W POŚCIE
EXP: 60
MOR: 83
Łączna skutecz. kompanii: 4,75 – 10,25
Łączna skutecz. Kompanii Ppanc: 0,6 – 2,2
Łączna skutecz. Artylerii Kompanii: 0.08 - 0.88
Plutonów: 4
Łącznie ludzi w linii: 154
Łącznie etatów: 170 Osób
Łącznie sprzętu: 4x 81mm Mortaio da 81/14 Modello 35
Broń piechoty: SFaR-7,92; MG-13; Solothurn S-18/100
Skutecz. Końcowa broni piech.: 4,75 – 10,25 , Bonus: 1
Skutecz. Końcowa ppanc piech.: 0,6 – 2,2
Skutecz. Bazowa broni piech.: 4,75 - 10,25 , Bonus: 1
Skutecz. Bazowa ppanc piech.: 0,6 – 2,6

Nazwa: 1º Plotone d'indagine
Rodzaj (typ, specjal., wyszk.): Zwiad konny
Dowódca: Pasquale Brestrich
Stacjonowanie: UZUPEŁNIJ RĘCZNIE W POŚCIE
EXP: 46
MOR: 70
Łączna skutecz. kompanii: 4,75 – 10,25, Bonus: 1
Łączna skutecz. Kompanii Ppanc: 0,0 – 0,8
Łączna skutecz. Artylerii Kompanii: 0.0 - 0.0
Plutonów: 1
Łącznie etatów: 36 Osób
Łącznie sprzętu: Konie Średniej Jakości
Broń piechoty: SFaR-7,92; MG-13, Koktajl Mołotowa.
Skutecz. Końcowa broni piech.: 4,75 – 10,25, Bonus: 1
Skutecz. Końcowa ppanc piech.: 0,0 – 0,8
Skutecz. Bazowa broni piech.: 4,75 - 10,25, Bonus: 1
Skutecz. Bazowa ppanc piech.: 0,0 – 0,8

Nazwa: 2º Plotone d'ingegnere
Rodzaj (typ, specjal., wyszk.): Inżynierowie
Dowódca: Maximiano Sapateiro
Stacjonowanie: UZUPEŁNIJ RĘCZNIE W POŚCIE
EXP: 46
MOR: 70
Łączna skutecz. kompanii: 4,75 - 10,25
Łączna skutecz. Kompanii Ppanc: 0 - 0
Łączna skutecz. Artylerii Kompanii: 0,02 - 0,22
Plutonów: 1
Łącznie ludzi w linii: 36
Łącznie etatów: 43 Osób
Łącznie sprzętu: 1x Buldożer, 1x 81mm Mortaio da 81/14 Modello 35
Broń piechoty: SFaR-7,92; MG-13
Skutecz. Końcowa broni piech.: 4,75 - 10,25 , Bonus: 1
Skutecz. Końcowa ppanc piech.: 0 - 0
Skutecz. Bazowa broni piech.: 4,75 - 10,25 , Bonus: 1
Skutecz. Bazowa ppanc piech.: 0 - 0

Nazwa: 1º Batteria di artiglieria di montagna
Rodzaj (typ, specjal., wyszk.): Artyleria lekka
Stacjonowanie: UZUPEŁNIJ RĘCZNIE W POŚCIE
Łączna skutecz. Artylerii Baterii: 0,48 - 2,34
Łącznie etatów: 36 Osób
Łącznie sprzętu: 6x 70mm Cannone da 70/15 (G)

Nazwa: 2º Batteria di contraerea
Rodzaj (typ, specjal., wyszk.): Artyleria p-lot
Stacjonowanie: UZUPEŁNIJ RĘCZNIE W POŚCIE
Łączna skutecz. Artylerii Baterii: 57%/57%/33%
Łącznie etatów: 64 Osób
Łącznie sprzętu: 8x 40mm Bofors L/60

Nazwa: 7º Batteria di controcarri
Rodzaj (typ, specjal., wyszk.): Artyleria p-panc.
Stacjonowanie: UZUPEŁNIJ RĘCZNIE W POŚCIE
Łączna skutecz. Artylerii P-panc. Baterii: 0,3 - 3,78
Łącznie etatów: 24 Osób
Łącznie sprzętu: 6x 47mm Schneider-Concordia M1936

2º Battaglione di cavalleria
Dowódca: Gennaro Agrusa (Komandos, Miejski szczur, 68)

Nazwa: 4º Compagnia di cavalleria
Rodzaj (typ, specjal., wyszk.): Kawaleria
Dowódca: Balderico Agresta (Specjalista zimowy, Bojowa bandana, 69)
Stacjonowanie: UZUPEŁNIJ RĘCZNIE W POŚCIE
EXP: 55
MOR: 78
Łączna skutecz. kompanii: 4,75 – 10,25
Łączna skutecz. Kompanii Ppanc: 0,7 – 3,86
Łączna skutecz. Artylerii Kompanii: 0.08 - 0.88
Plutonów: 4
Łącznie ludzi w linii: 114
Łącznie etatów: 138 Osób
Łącznie sprzętu: 2x 47mm Schneider-Concordia M1936; 4x 81mm Mortaio da 81/14 Modello 35
Konie średniej jakości
Broń piechoty: SFaR-7,92; MG-13; Solothurn S-18/100
Skutecz. Końcowa broni piech.: 4,75 – 10,25 , Bonus: 0
Skutecz. Końcowa ppanc piech.: 0,7 – 3,86
Skutecz. Bazowa broni piech.: 4,75 - 10,25 , Bonus: 0
Skutecz. Bazowa ppanc piech.: 0,6 – 2,6

Nazwa: 5º Compagnia di cavalleria
Rodzaj (typ, specjal., wyszk.): Kawaleria
Dowódca: Fernando Ascolese (Doktryna ofensywna, Ranger, 95)
Stacjonowanie: UZUPEŁNIJ RĘCZNIE W POŚCIE
EXP: 55
MOR: 78
Łączna skutecz. kompanii: 4,75 – 10,25
Łączna skutecz. Kompanii Ppanc: 0,7 – 3,86
Łączna skutecz. Artylerii Kompanii: 0.08 - 0.88
Plutonów: 4
Łącznie ludzi w linii: 114
Łącznie etatów: 138 Osób
Łącznie sprzętu: 2x 47mm Schneider-Concordia M1936; 4x 81mm Mortaio da 81/14 Modello 35
Konie średniej jakości
Broń piechoty: SFaR-7,92; MG-13; Solothurn S-18/100
Skutecz. Końcowa broni piech.: 4,75 – 10,25 , Bonus: 0
Skutecz. Końcowa ppanc piech.: 0,7 – 3,86
Skutecz. Bazowa broni piech.: 4,75 - 10,25 , Bonus: 0
Skutecz. Bazowa ppanc piech.: 0,6 – 2,6

Nazwa: 6º Compagnia di cavalleria
Rodzaj (typ, specjal., wyszk.): Kawaleria
Dowódca: Romoaldo Mastrogiacomo (Doktryna ofensywna, Lis pustyni, 43)
Stacjonowanie: UZUPEŁNIJ RĘCZNIE W POŚCIE
EXP: 55
MOR: 78
Łączna skutecz. kompanii: 4,75 – 10,25
Łączna skutecz. Kompanii Ppanc: 0,7 – 3,86
Łączna skutecz. Artylerii Kompanii: 0.08 - 0.88
Plutonów: 4
Łącznie ludzi w linii: 114
Łącznie etatów: 138 Osób
Łącznie sprzętu: 2x 47mm Schneider-Concordia M1936; 4x 81mm Mortaio da 81/14 Modello 35
Konie średniej jakości
Broń piechoty: SFaR-7,92; MG-13; Solothurn S-18/100
Skutecz. Końcowa broni piech.: 4,75 – 10,25 , Bonus: 0
Skutecz. Końcowa ppanc piech.: 0,7 – 3,86
Skutecz. Bazowa broni piech.: 4,75 - 10,25 , Bonus: 0
Skutecz. Bazowa ppanc piech.: 0,6 – 2,6

Nazwa: 3º Plotone d'indagine
Rodzaj (typ, specjal., wyszk.): Zwiad konny
Dowódca: Diogene Mannella
Stacjonowanie: UZUPEŁNIJ RĘCZNIE W POŚCIE
EXP: 46
MOR: 70
Łączna skutecz. kompanii: 4,75 – 10,25, Bonus: 1
Łączna skutecz. Kompanii Ppanc: 0,0 – 0,8
Łączna skutecz. Artylerii Kompanii: 0.0 - 0.0
Plutonów: 1
Łącznie etatów: 36 Osób
Łącznie sprzętu: Konie Średniej Jakości
Broń piechoty: SFaR-7,92; MG-13, Koktajl Mołotowa.
Skutecz. Końcowa broni piech.: 4,75 – 10,25, Bonus: 1
Skutecz. Końcowa ppanc piech.: 0,0 – 0,8
Skutecz. Bazowa broni piech.: 4,75 - 10,25, Bonus: 1
Skutecz. Bazowa ppanc piech.: 0,0 – 0,8

Nazwa: 4º Plotone d'ingegnere
Rodzaj (typ, specjal., wyszk.): Inżynierowie
Dowódca: Sansone Cappello
Stacjonowanie: UZUPEŁNIJ RĘCZNIE W POŚCIE
EXP: 46
MOR: 70
Łączna skutecz. kompanii: 4,75 - 10,25
Łączna skutecz. Kompanii Ppanc: 0 - 0
Łączna skutecz. Artylerii Kompanii: 0,02 - 0,22
Plutonów: 1
Łącznie ludzi w linii: 36
Łącznie etatów: 43 Osób
Łącznie sprzętu: 1x Buldożer, 1x 81mm Mortaio da 81/14 Modello 35
Broń piechoty: SFaR-7,92; MG-13
Skutecz. Końcowa broni piech.: 4,75 - 10,25 , Bonus: 1
Skutecz. Końcowa ppanc piech.: 0 - 0
Skutecz. Bazowa broni piech.: 4,75 - 10,25 , Bonus: 1
Skutecz. Bazowa ppanc piech.: 0 - 0

Nazwa: 3º Batteria di artiglieria
Rodzaj (typ, specjal., wyszk.): Artyleria lekka
Stacjonowanie: UZUPEŁNIJ RĘCZNIE W POŚCIE
Łączna skutecz. Artylerii Baterii: 0,78 - 3,54
Łącznie etatów: 36 Osób
Łącznie sprzętu: 6x Cannone da 75/27 modello 06

Nazwa: 4º Batteria di contraerea
Rodzaj (typ, specjal., wyszk.): Artyleria p-lot
Stacjonowanie: UZUPEŁNIJ RĘCZNIE W POŚCIE
Łączna skutecz. Artylerii Baterii: 57%/57%/33%
Łącznie etatów: 64 Osób
Łącznie sprzętu: 8x 40mm Bofors L/60

3º Battaglione di fanteria
Dowódca: Alberto Corsini (Starogwardzista, List pustyni, 42)

Nazwa: 7º Compagnia di fanteria
Rodzaj (typ, specjal., wyszk.): Piechota
Dowódca: Cecilio Petrucci (Specjalista zimowy, Świętokrzyski, 13)
Stacjonowanie: UZUPEŁNIJ RĘCZNIE W POŚCIE
EXP: 52
MOR: 75
Łączna skutecz. kompanii: 4,75 – 10,25
Łączna skutecz. Kompanii Ppanc: 0,7 – 3,86
Łączna skutecz. Artylerii Kompanii: 0.08 - 0.88
Plutonów: 4
Łącznie ludzi w linii: 154
Łącznie etatów: 178 Osób
Łącznie sprzętu: 2x 47mm Schneider-Concordia M1936; 4x 81mm Mortaio da 81/14 Modello 35
Broń piechoty: SFaR-7,92; MG-13; Koktajl Mołotowa
Skutecz. Końcowa broni piech.: 4,75 – 10,25 , Bonus: 0
Skutecz. Końcowa ppanc piech.: 0,1 – 2,06
Skutecz. Bazowa broni piech.: 4,75 - 10,25 , Bonus: 0
Skutecz. Bazowa ppanc piech.: 0,0 – 0,8

Nazwa: 8º Compagnia di fanteria di leva
Rodzaj (typ, specjal., wyszk.): Piechota poborowa
Dowódca: Miguel Angel Pescador (Doktryna defensywna, Góral, 93)
Stacjonowanie: UZUPEŁNIJ RĘCZNIE W POŚCIE
EXP: 44
MOR: 67
Łączna skutecz. kompanii: 4,75 – 10,25
Łączna skutecz. Kompanii Ppanc: 0,7 – 3,86
Łączna skutecz. Artylerii Kompanii: 0.08 - 0.88
Plutonów: 4
Łącznie ludzi w linii: 154
Łącznie etatów: 178 Osób
Łącznie sprzętu: 2x 47mm Schneider-Concordia M1936; 4x 81mm Mortaio da 81/14 Modello 35
Broń piechoty: SFaR-7,92; MG-13; Koktajl Mołotowa
Skutecz. Końcowa broni piech.: 4,75 – 10,25 , Bonus: 0
Skutecz. Końcowa ppanc piech.: 0,1 – 2,06
Skutecz. Bazowa broni piech.: 4,75 - 10,25 , Bonus: 0
Skutecz. Bazowa ppanc piech.: 0,0 – 0,8

Nazwa: 9º Compagnia di supporto
Rodzaj (typ, specjal., wyszk.): Broń wsparcia
Dowódca: Nicola Pozzi (Specjalista zimowy, Miejski Szczur, 49)
Stacjonowanie: UZUPEŁNIJ RĘCZNIE W POŚCIE
EXP: 52
MOR: 75
Łączna skutecz. kompanii: 2,75 – 11,75
Łączna skutecz. Kompanii Ppanc: 0,7 – 3,86
Łączna skutecz. Artylerii Kompanii: 0.08 - 0.88
Plutonów: 4
Łącznie ludzi w linii: 110
Łącznie etatów: 178 Osób
Łącznie sprzętu: 8x Maschinengewehr 08; 4x 81mm Mortaio da 81/14 Modello 35; 4x 20mm Oerlikon
Broń piechoty: SFaR-7,92; Koktajl Mołotowa
Skutecz. Końcowa broni piech.: 2,5 – 8,5, Bonus: 0
Skutecz. Końcowa ppanc piech.: 0,0 – 0,8
Skutecz. Bazowa broni piech.: 2,5 – 8,5 , Bonus: 0
Skutecz. Bazowa ppanc piech.: 0,0 – 0,8

Nazwa: 5º Plotone d'indagine
Rodzaj (typ, specjal., wyszk.): Zwiad konny
Dowódca: Michelangelo Passariello
Stacjonowanie: UZUPEŁNIJ RĘCZNIE W POŚCIE
EXP: 46
MOR: 70
Łączna skutecz. kompanii: 4,75 – 10,25, Bonus: 1
Łączna skutecz. Kompanii Ppanc: 0,0 – 0,8
Łączna skutecz. Artylerii Kompanii: 0.0 - 0.0
Plutonów: 1
Łącznie etatów: 36 Osób
Łącznie sprzętu: Konie Średniej Jakości
Broń piechoty: SFaR-7,92; MG-13, Koktajl Mołotowa.
Skutecz. Końcowa broni piech.: 4,75 – 10,25, Bonus: 1
Skutecz. Końcowa ppanc piech.: 0,0 – 0,8
Skutecz. Bazowa broni piech.: 4,75 - 10,25, Bonus: 1
Skutecz. Bazowa ppanc piech.: 0,0 – 0,8

Nazwa: 6º Plotone d'ingegnere
Rodzaj (typ, specjal., wyszk.): Inżynierowie
Dowódca: Giacobbe Dalpiaz
Stacjonowanie: UZUPEŁNIJ RĘCZNIE W POŚCIE
EXP: 46
MOR: 70
Łączna skutecz. kompanii: 4,75 - 10,25
Łączna skutecz. Kompanii Ppanc: 0 - 0
Łączna skutecz. Artylerii Kompanii: 0,02 - 0,22
Plutonów: 1
Łącznie ludzi w linii: 36
Łącznie etatów: 43 Osób
Łącznie sprzętu: 1x Buldożer, 1x 81mm Mortaio da 81/14 Modello 35
Broń piechoty: SFaR-7,92; MG-13
Skutecz. Końcowa broni piech.: 4,75 - 10,25 , Bonus: 1
Skutecz. Końcowa ppanc piech.: 0 - 0
Skutecz. Bazowa broni piech.: 4,75 - 10,25 , Bonus: 1
Skutecz. Bazowa ppanc piech.: 0 - 0

Nazwa: 5º Batteria di artiglieria
Rodzaj (typ, specjal., wyszk.): Artyleria lekka
Stacjonowanie: UZUPEŁNIJ RĘCZNIE W POŚCIE
Łączna skutecz. Artylerii Baterii: 0,78 - 3,54
Łącznie etatów: 36 Osób
Łącznie sprzętu: 6x Cannone da 75/27 modello 06

Nazwa: 6º Batteria di contraerea
Rodzaj (typ, specjal., wyszk.): Artyleria p-lot
Stacjonowanie: UZUPEŁNIJ RĘCZNIE W POŚCIE
Łączna skutecz. Artylerii Baterii: 57%/57%/33%
Łącznie etatów: 64 Osób
Łącznie sprzętu: 8x 40mm Bofors L/60

Jednostki Samodzielne

Nazwa: 10º Compagnia di supporto
Rodzaj (typ, specjal., wyszk.): Broń wsparcia
Dowódca: Paolo Critelli (Czarodziej logistyczny, Góral, 20)
Stacjonowanie: UZUPEŁNIJ RĘCZNIE W POŚCIE
EXP: 52
MOR: 75
Łączna skutecz. kompanii: 2,75 – 11,75
Łączna skutecz. Kompanii Ppanc: 0,7 – 3,86
Łączna skutecz. Artylerii Kompanii: 0.08 - 0.88
Plutonów: 4
Łącznie ludzi w linii: 110
Łącznie etatów: 178 Osób
Łącznie sprzętu: 8x Maschinengewehr 08; 4x 81mm Mortaio da 81/14 Modello 35; 4x 20mm Oerlikon
Broń piechoty: SFaR-7,92; Koktajl Mołotowa
Skutecz. Końcowa broni piech.: 2,5 – 8,5, Bonus: 0
Skutecz. Końcowa ppanc piech.: 0,0 – 0,8
Skutecz. Bazowa broni piech.: 2,5 – 8,5 , Bonus: 0
Skutecz. Bazowa ppanc piech.: 0,0 – 0,8

Nazwa: 7º Plotone di carri armati
Rodzaj (typ, specjal., wyszk.): Pluton pancerny
Dowódca: Arminio Neubert
Stacjonowanie: UZUPEŁNIJ RĘCZNIE W POŚCIE
EXP: 52
MOR: 75
Łączna skutecz. kompanii: 11-13
4x Turan II
Razem ludzi: 20

Nazwa: 8º Plotone di carri armati
Rodzaj (typ, specjal., wyszk.): Pluton pancerny
Dowódca: Surano Cerino
Stacjonowanie: UZUPEŁNIJ RĘCZNIE W POŚCIE
EXP: 52
MOR: 75
Łączna skutecz. kompanii: 11-13
4x Turan II
Razem ludzi: 20

Kompania nieregularna wynikająca z cech państwa.

Dowódcy rezerwowi:
Thiago Escribano (Komandos, Ranger, 97)
Adrione Capuzzi (Dowódca czołgów, Bojowa bandana, 90)
Militum Vim Navali Religioso Nave - Okręt Zakonny - W skrócie RN

Grupa Okrętów I

(CL) RN San Sebastiano
Tromp Class
Dowódca: Callisto Tripi (Wybitny taktyk, 33)
M-EXP: 64
M-MOR: 66
Załoga: 380
Szybkość: 60
Skuteczność: 20 – 45 (53cm - Bliss-Leavitt Mk8: 8 – 18) (+1 hydroplan)
Zasięg bojowy: 21 (Bliss-Leavitt Mk8: 9)
Rozmiar: Bardzo Duży
Obrona: 4 – 13 (8x 57%/57%/33%) (2x 60%/41%/-)
Obserwacja: 114% + 7% = 121%
Kamuflaż: 30% + 5% = 35%
Unik: 30%
ZUN:17/40/44

(DD) RN Alfonso Boridelli
Tatra class
Dowódca: Melchiade Forti (Starogwardzista, 74)
M-EXP: 64
M-MOR: 66
Załoga: 105
Szybkość: 60
Skuteczność: 6 – 14 (45cm)
Zasięg bojowy: 15
Rozmiar: Średni
Obrona: 4 – 7 (2x -/16%/37%)
Obserwacja: 72% + 7% = 79%
Kamuflaż: 40% + 5% = 45%
Unik: 25%
ZUN:43/30/27

(DD) RN Christiano Balestrieri
Tatra class
Dowódca: Santo Pavia (Spotter, 54)
M-EXP: 64
M-MOR: 66
Załoga: 105
Szybkość: 60
Skuteczność: 6 – 14 (45cm)
Zasięg bojowy: 15
Rozmiar: Średni
Obrona: 4 – 7 (2x -/16%/37%)
Obserwacja: 72% + 7% = 79%
Kamuflaż: 40% + 5% = 45%
Unik: 25%
ZUN:43/30/27

(PT) RN Frecce
Spica class
Dowódca: Vidiano De Bari (Bicz na rekiny, 97)
M-EXP: 64
M-MOR: 66
Załoga: 116
Szybkość: 53
Skuteczność: 4 – 10 (45cm) ASW Średnie: 4 – 9
Zasięg bojowy: 15 (ASW Średnie: 2)
Rozmiar: Średni
Obrona: 3 – 6 (2x -/28%/54%) (2x 56%/37%/-)
Obserwacja: 84% + 7% = 91%
Kamuflaż: 65% + 5% = 70%
Unik: 27%
ZUN:49/30/21

(PT) RN Spada
Spica class
Dowódca: Valentin Pascoal (Starogwardzista, 22)
M-EXP: 64
M-MOR: 66
Załoga: 116
Szybkość: 53
Skuteczność: 4 – 10 (45cm) ASW Średnie: 4 – 9
Zasięg bojowy: 15 (ASW Średnie: 2)
Rozmiar: Średni
Obrona: 3 – 6 (2x -/28%/54%) (2x 56%/37%/-)
Obserwacja: 84% + 7% = 91%
Kamuflaż: 65% + 5% = 70%
Unik: 27%
ZUN:49/30/21

Grupa Okrętów II
(CL) RN San Gabriel
Tromp Class
Dowódca: Rodrigo Randazzo (Wybitny taktyk, 17)
M-EXP: 64
M-MOR: 66
Załoga: 380
Szybkość: 60
Skuteczność: 20 – 45 (53cm - Bliss-Leavitt Mk8: 8 – 18) (+1 hydroplan)
Zasięg bojowy: 21 (Bliss-Leavitt Mk8: 9)
Rozmiar: Bardzo Duży
Obrona: 4 – 13 (8x 57%/57%/33%) (2x 60%/41%/-)
Obserwacja: 114% + 7% = 121%
Kamuflaż: 30% + 5% = 35%
Unik: 30%
ZUN:17/40/44

(DD) RN Escevao Macedo
Tatra class
Dowódca: Massimiliano Vecchione (Spotter, 40)
M-EXP: 64
M-MOR: 66
Załoga: 105
Szybkość: 60
Skuteczność: 6 – 14 (45cm)
Zasięg bojowy: 15
Rozmiar: Średni
Obrona: 4 – 7 (2x -/16%/37%)
Obserwacja: 72% + 7% = 79%
Kamuflaż: 40% + 5% = 45%
Unik: 25%
ZUN:43/30/27

(DD) RN Fausto Amadei
Tatra class
Dowódca: Ezequiel Cavaco (Spotter, 3)
M-EXP: 64
M-MOR: 66
Załoga: 105
Szybkość: 60
Skuteczność: 6 – 14 (45cm)
Zasięg bojowy: 15
Rozmiar: Średni
Obrona: 4 – 7 (2x -/16%/37%)
Obserwacja: 72% + 7% = 79%
Kamuflaż: 40% + 5% = 45%
Unik: 25%
ZUN:43/30/27

(PT) RN Palma del martirio
Spica class
Dowódca: Ludovico Cusano (Bicz na rekiny, 54)
M-EXP: 64
M-MOR: 66
Załoga: 116
Szybkość: 53
Skuteczność: 4 – 10 (45cm) ASW Średnie: 4 – 9
Zasięg bojowy: 15 (ASW Średnie: 2)
Rozmiar: Średni
Obrona: 3 – 6 (2x -/28%/54%) (2x 56%/37%/-)
Obserwacja: 84% + 7% = 91%
Kamuflaż: 65% + 5% = 70%
Unik: 27%
ZUN:49/30/21

(PT) RN Scudo
Spica class
Dowódca: Pierluigi Polsinelli (Bicz na rekiny, 89)
M-EXP: 64
M-MOR: 66
Załoga: 116
Szybkość: 53
Skuteczność: 4 – 10 (45cm) ASW Średnie: 4 – 9
Zasięg bojowy: 15 (ASW Średnie: 2)
Rozmiar: Średni
Obrona: 3 – 6 (2x -/28%/54%) (2x 56%/37%/-)
Obserwacja: 84% + 7% = 91%
Kamuflaż: 65% + 5% = 70%
Unik: 27%
ZUN:49/30/21

Dowódcy rezerwowi:
Albert Criado (Wybitny taktyk, 60)
Militum Vim Aeris 4º Stormo da ricognizione
Dowódca: Emmerico Vincenzo
3x Kaproni Bulgarski KB-11 Fazan (Liaison aircraft)

1º Stormo da ricognizione marittima
Dowódca: Ernesto Lobo
2x Blackburn Velos (Hydroplan rozpoznawczy)

5º Stormo da ricognizione marittima
Dowódca: Matias Sastre
2x Blackburn Velos (Hydroplan rozpoznawczy)
[Transportowane w okrętach]

2º Stormo di combattimento aereo
Dowódca: Giona Bertuzzi (Wybitny taktyk, 69)
A-EXP: 53 A-MOR: 56
5x Messerschmitt Me-210
5x [2x 20mm MG 151/20]
Zasięg operacyjny: 1818
Prędkość maksymalna: 463
Celność: 77,00%
Airframe (N): 0 – 2
Airframe (Ś): 5 – 14
Airframe (W): 10 – 20
Unik: 24-45% +6% z doktryn
Przeżywalność: 60/40
Bazowy ląd: 142%
Atak lądowy: 0,32/0,27
3º Stormo di combattimento aereo
Dowódca: Teodoro Amatucci (Spotter, 22)
A-EXP: 53 A-MOR: 56
4x Messerschmitt Me-210
4x [2x 20mm MG 151/20]
Zasięg operacyjny: 1818
Prędkość maksymalna: 463
Celność: 77,00%
Airframe (N): 0 – 2
Airframe (Ś): 5 – 14
Airframe (W): 10 – 20
Unik: 24-45% +6% z doktryn
Przeżywalność: 60/40
Bazowy ląd: 142%
Atak lądowy: 0,32/0,27
Potencjalnie:
4x Konwencjonalne bomby 12kg
Zasięg operacyjny: 1818
Prędkość maksymalna: 463
Celność: 77,00%
Airframe (N): 0 – 2
Airframe (Ś): 5 – 14
Airframe (W): 10 – 20
Unik: 21-42% +6% z doktryn
Przeżywalność: 60/40
Bazowy ląd: 142%
Atak lądowy: 0,40/0,30
Dowódcy rezerwowi:
Benigno Henzler (Niszczyciel czołgów, 67)


Pozostały sprzęt:
16x 47mm Schneider-Concordia M1936
2x 70mm Cannone da 70/15 (G)
2x 20mm Oerlikon
2x 81mm Mortaio da 81/14 Modello 35
2x Buldożer
1x Turan II
28x Konwencjonalne bomby 12kg
1x ASW Średnie
3x Bliss-Leavitt Mk8

CECHY PAŃSTWA:
+ Świetnie rozwinięte służby wewnętrzne
+ Solidaryzm społeczny
+ Szczególnie rozbudowana infrastruktura
+ Pruska szkoła wojskowa (bonusy do porad wojskowych)
- Niestabilna waluta
- Silne związki zawodowe
- Kryzys funduszy emerytalnych

STRATEGICZNE ELEMENTY ROZWOJU BEZPIECZEŃSTWA PAŃSTWA:

Dostępne punkty: 33
Technologia radarów 5
Służby graniczne i obrony wybrzeża 3
Podstawowa obrona przeciwlotnicza (działka plot. W prowincjach) 5
Artyleria nadbrzeżna 3
Zabezpieczenie medyczne 4
Centra logistyczne i magazyny uzbrojenia 4
Centra dowodzenia i łączności 3
Istotna militarnie infrastruktura transportowa 4
Zaplecze konwojowe 2

ZMIANY W POPARCIU I DUMIE
STARTOWE
Duma: 1,0
Poparcie: 1,2

TURA 1
Poparcie: +0,1
Poparcie: +0,1
Duma: +0,1
Poparcie: -0,1
Duma: -0,1

TURA 2
Duma: +0,1

TURA 3
Poparcie: +0,1
Duma: +0,1

TURA 4
Poparcie: -0,1
Poparcie: +0,1
Duma: +0,1
Poparcie: +0,1
Duma: -0,1

TURA 5
Poparcie: +0,1
Duma: +0,1
Poparcie: +0,1 (Nie aplikuje się ze względu na stabilność)
Duma: +0,1

TURA 6
Poparcie: +0,1
Duma: +0,1
Poparcie: -0,1

TURA 7
Poparcie: +0,1 (Nie aplikuje się ze względu na stabilność)
Duma: +0,1

TURA 10
Poparcie: +0,1
Duma: +0,1

TURA 12
Poparcie: +0,2
Duma: +0,1

TURA 14
Poparcie: +0,1
Duma: +0,1
Poparcie: -0,1
Duma: -0,1

TURA 15
Poparcie: -0,1

SUMA:
Duma: 1,8
Poparcie: 1,8

ZMIANY W STABILNOŚCI
STARTOWA
65%

TURA 1
-5%

TURA 3
+5%

TURA 4
+5%

TURA 7
+15%

TURA 9
+5%

TURA 10
+5%

TURA 11
-5%

TURA 12
+5%

TURA 15
+5%

SUMA:
100%

SPIS PRZEDSIĘBIORSTW PAŃSTWOWYCH:
Przedsiębiorstwo; Produkt; Lokalizacja; Dochód; Bonus do utrzymania

Kopalnia Miedzi Sabaku (udział); Miedź; Sabaku; 4 mln
Rafineria Zakonna; Benzyna, olej napędowy, asfalt; Terra Periculum; 7,2 mln; U
Stocznia Meridionale; Statki; Anguli Fidei; 5,95 mln; U
Warsztaty Zakonne; Narzędzia i proste maszyny; Anguli Fidei; 3,02 mln; U
Zakonna Kopalnia Ropy Naftowej; Ropa Naftowa; Terra Periculum; 7 mln
Kopalnie Złota Ghimnji (udział); Złoto; E. S. Ghinmji; 1 mln
Zakonna Kopalnia Rudy Żelaza; Ruda Żelaza; Terra Pecatum; 8,5 mln

Post Reply