LUDY WASURETA

Tutaj należy umieścić informacje o swoim państwie
Post Reply
User avatar
SaSTrooP
Site Admin
Posts: 924
Joined: Mon Aug 01, 2011 10:26 pm

LUDY WASURETA

Post by SaSTrooP » Thu Aug 05, 2021 8:00 pm

LUDY WASURETA (忘れた)
„Mąż z diabłem starł się w uścisku burzy,
Walczy niezachwianie – i nic go nie nuży,
Lecz szczur zawziął się rękawa niby ważka,
Aż w końcu burza rozłączyła ich
I nie naszły zwycięstwo, nie naszła porażka”
~Fragment poematu „Pieśń Pierwszego Samuraja", autor nieznany, końcówka XVII wieku

(UWAGA: Rys historyczny i kulturowy aplikuje się do wszystkich państw Wasureta, ze względu na swoją randomizację historia miejscami jest niedopowiedziana, a jeśli jest to istotnie konieczne, to poszczególne tereny watażków nazywane są Krajem Południa, Zachodu i Wschodu, co oznacza że w każdym wariancie rozgrywki mogą się do nich aplikować różne wydarzenia!)
W razie stwierdzenia niezgodności bądź błędu w historii wskutek wylosowanych zestawów wariantów, GM dogrywa różnice zgodnie ze swoim uznaniem



RYS HISTORYCZNY:

Ludy Wasureta to niewątpliwie czarny koń całego regionu, a którego pojawienie się pośród ziem północy i południa na zawsze zmieniło losy wszystkich - od puszczy Zujadonfotil po wyspę Yedebubawi.

Wokou
Historia Wasureta nierozerwalnie związana jest z tzw. Wokou (czasem pisanymi też Wakau lub Wako). Wokou to potoczne – głównie chińskie – określenie piratów zamieszkujących zachodnie wybrzeże Japonii w okresie średniowiecznym. Ich wioski skupione były głównie na wyspie Kyushu, a ich niepisaną stolicą było miasto Hirado. Rajdy rozciągały się od wybrzeża Korei aż po główne chińskie miasta na brzegach Pacyfiku – Ningbo, Taizhou, Wenzhou, Xinhua, Xiamen przy Formozie. Celem bywała nawet wyspa Hainan niedaleko Indochin!

Każdorazowo rajdy kończyły się brutalnymi mordami, paleniem wsi i miast, grabieżą wszelkiego dobytku – w tym jedzenia – oraz masowymi porwaniami niewolników do pracy na ziemiach samych piratów w Japonii.

Samo określenie Wokou bierze się wprost z języka chińskiego i oznacza „karłowatych bandytów” – choć by ująć lepiej pejoratywne znaczenie słowa Wo należałoby je raczej przełożyć jako „zaplute karły”.

Błędem jest jednakże powiedzenie, iż Wokou to po prostu Japończycy. Coraz więcej teorii zdaje się potwierdzać (a nadto przemawiają za tym analizy szczątków ludzkich), że Wokou byli zbieraniną multi-etniczną, pełną samych Japończyków, ale także Chińczyków, Koreańczyków czy nawet Mongołów. Całość funkcjonowała na ziemiach opartych na systemie feudalnym, z niską centralizacją, gdzie zgoda zapanowywała jedynie, gdy ustalono rajd na kontynent. W międzyczasie bądź ziemie tych piratów były pełne przestępstw i gwałtów, bądź też piraci wojowali w najlepsze między sobą.

Och, jakże Wasureta wylądowali niedaleko od jabłoni, z której wyrośli!
Rajdy Hidei Sundayokiego oraz spór rodzinny między nim a Sinem Chungdo
W drugim oraz trzecim dziesięcioleciu XV wieku jednym z takich piratów był Hidei Sundayoki, posiadający ziemię oraz niewolników w bezpośredniej bliskości cieśniny cuszimskiej. Sundayoki był zaś znany z brutalnego rajdowania – choćby na własną rękę – wybrzeża koreańskiego oraz wyspy Jeju, należących do ówczesnego Królestwa Joseon. To postawiło go w sporze z Sinem Chungdo, koreańskim możnym, który poświęcił swe życie i zdrowie walce z piractwem łupiącym ziemie królewskie.

Sin był jednym z uczestników największej w historii Japonii zagranicznej inwazji na ten kraj – tzw. Inwazji Oei z 1419 roku, która miała doprowadzić do zniszczenia Wokou raz na zawsze. Ostatecznie inwazja nie zakończyła się sukcesem, a problem piractwa japońskiego ciągnął się jeszcze przez około sto lat – w najlepsze kultywowany w dobie wielkich japońskich walk wewnętrznych i zerowej władzy cesarskiej – jednakże jest to istotny początek naszej historii. Ziemie i dobytek Sundayokiego padły łupem zespołu zbrojnego prowadzonego przez Sina. Sin – nie mogąc znaleźć Sundayokiego, który wraz z częścią piratów wycofał się w góry – wymordował brutalnie całą jego rodzinę, w szczególności jego jedynego syna. Późniejsze podania ludowe Wasureta mówią – zapewne niekoniecznie zgodnie z prawdą – iż Sin Chindgo, zgwałciwszy żonę lokalnego kacyka, obciął jej srom, a następnie wargi przyszył zamordowanej kobiecie zamiast powiek, by z każdym zamknięciem powiek w życiu pozagrobowym pamiętała „kim tak naprawdę była”.

W każdej legendzie jest ziarno prawdy – Sin Chingdo został pozbawiony dowództwa polowego wskutek bezprecedensowej brutalności, nie do zaakceptowania nawet dla koreańskiego dowództwa. I na to akurat zachowały się nawet dokumenty!

Widząc śmierć i pożogę, Sundayoki dowiedział się o sprawcy swojego nieszczęścia i poprzysiągł publicznie zemstę, rozpoczynając waśń rodową, która zmieniła ostatecznie kształt regionu po drugiej stronie globu.

Odbudowawszy względnie swoją pozycję, Sundayoki powrócił do rajdowania i zbierał wokół siebie wierną sobie grupę piratów wszelkich nacji. Wtedy też dowiedział się, iż wskutek postępującego konfliktu pomiędzy Sinem a królem Joseon, ten pierwszy objąć ma dowództwo nad koreańskim szwadronem w kolejnej ekspedycji chińskiego odkrywcy Zheng He. Wtedy też Hidei Sundayoki ogłosił „Okami Kari” – Wilcze Łowy roku 1431, mające na celu zniszczenie koreańskiego szwadronu i zrealizowanie własnej zemsty.

I tak zaczyna się historia jednego z bardziej zażartych pościgów w historii świata.
Pościg Sundayokiego
Flota Sundayokiego złożona była z około trzydziestu jednostek znacznych jak na tamte czasy rozmiarów, a na nich – kilkuset oddanych mu feudalnie piratów oraz towarzyszący niewolnicy i służba. Zespół wyruszył niedługo po ekspedycji głównej, żyjąc z lokalnie prowadzonej grabieży i unikając flot poszczególnych krajów regionu. Wreszcie w rejonie archipelagu Malediwów Sundayoki odnalazł przybliżone położenie zespołu Zheng He, a ostatecznie zbliżył się do niego niedaleko Zatoki Arabskiej, gdy już oderwał się od konwoju zespół Honga Bao żeglujący do dzisiejszego Kuwejtu. W rezultacie rozpoczął się tzw. shadowing – pirat poruszał się w zasięgu wzroku floty chińsko-koreańskiej, ale poza jej zasięgiem walki, a także zręcznie unikał wszelkich prób doprowadzenia do walki przez eskortę.

Podążając dalszymi niezbadanymi szlakami morskimi, nękana wciąż przez swoich prześladowców, mniejsza grupa chińsko-koreańska odłączyła się od zespołu głównego. Niedługo później, na własną rękę osiągnęła region Morza Zielonego, gdzie jednostki koreańskie były już w całości pozbawione wsparcia pozostałych konwojów Honga Bao, a które skierowały się ku swoim oryginalnym celom. Sundayoki uznał, że jest to dobra okazja, by próbować dopaść Sina i dokonać zemsty.

Wkrótce flota odkrywców dotarła do dzisiejszych wybrzeży Republiki Qilin i nawiązała pierwszy kontakt z prymitywnymi tubylcami. Po wielodniowej podróży Sin oraz Chińczycy zadecydowali o tymczasowym pozostaniu na miejscu, a rejon lądowania szybko ufortyfikowano, oczekując rychłego ataku piratów. W tych warunkach Sundayoki zdecydował się nie atakować – musiał pozostawać w pobliżu i czekać na dobry moment, starając się uniknąć niepotrzebnych strat wśród swoich sił. W rezultacie jego flota częściowo rozproszyła się w okolicy Cieśniny Wielu Narodów, rajdując i łupiąc wsie Bahassa pośród Archipelagu Sakuarno.

Jednocześnie Chińczycy z ekspedycji czuli presję piratów. Stawało się dla nich jasnym, że tak naprawdę to nie oni są celem działań Japończyków, lecz cała chińska ekspedycja pozostaje w stanie zagrożenia; ich przywódcy nie chcieli ryzykować przyszłości nowej kolonii. W rezultacie, Sin Chungho otrzymał ultimatum: jego ludzie oraz on sam mieli opuścić nowe chińskie włości i ruszyć w dalszą podróż… a raczej by spotkać oczekujący ich los.
Bitwa w Cieśninie Wielu Narodów
Do bitwy o Cieśninę Wielu Narodów, spowodowanej tymże ultimatum, doszło w warunkach niesprzyjających zdesperowanym Koreańczykom. Okręt flagowy Sina – dowodzony przez jego syna – wykonał szarżę w kierunku japońskiego szyku i zdołał go rozerwać, unikając przy tym abordażu. W rezultacie linia Sundayokiego przyjęła kształt litery U, co pozwoliło wyrwać się niektórym z uciekających koreańskich okrętów. Pozostałe walczyły zawzięcie, a przeciwko Japończykom stanęły nawet kobiety i dzieci. Nie było litości – ilekroć piraccy samurajowie dokonywali abordażu, tylekroć zostawali odepchnięci na swoje jednostki. W trakcie walki, w bój włączyły się zaalarmowane walką jednostki patrolowe pobliskiej – jak się okazało – Aquilii. Małe kogi rzymskie w europejskim stylu nie wystarczyły, by walczyć jak równy z równym z azjatyckimi atakebune, bądź tzw. pływającymi miastami. Wachlarzowe maszty okazały się dużo bardziej odporne na ogień, a przewaga wysokości jednostek azjatyckich dawała im też lepszy zasięg w walce. Mimo wszystko flota rzymska związała walką Sundayokiego na tyle długo, by umożliwić Koreańczykom ucieczkę.

W regionie zaczęły gromadzić się jednostki innych prefektów rzymskich. Podobnie do walki przygotowywały się ludy Bahassa na północy, otrząsnąwszy się z pierwszego szoku niespodziewanej grabieży ich archipelagu wysp. Sundayoki wraz ze swymi ludźmi już wkrótce musiał uciekać, otoczony przez nieprzyjaciół. W tym celu opłynął chińską kolonię i żył przez jakiś czas z grabieży z ciepłych ziem południa.
Podróż nieznanymi lądami południa
Ląd rozłączył śmiertelnych przeciwników i oddzielił zwierzynę od łowców, ale ich wspólna historia nie dobiegła bynajmniej końca. Choć część samurajów porzuciła Sundayokiego po bitwie o Cieśninę Wielu Narodów, uważając jego zemstę za bezsensowne samobójstwo, po jego stronie pozostało wielu wiernych, którym udzielił się także duch przygody oraz pionierstwa.

Flota piracka skierowała się na południe i podążyła dużo dalej, niż sięgają ziemie dzisiejszego Qilinu. O tamtejszych odkryciach i rajdach można by pisać tekst nie krótszy od tego, dlatego pomińmy ten wątek. Tak czy inaczej, w tym czasie w Sin Chungho korzystał z hojności rzymskiej i pouczany był o słabo znanych wśród tutejszych Rzymian ludach dalej na zachód, po drugiej stronie Morza Karmazynowego.

Sundayoki dotarł w tym czasie do tego morza niejako od drugiej strony, a w końcu osiągnął okolice dzisiejszego Ponteu Seikeillon, pomiędzy wyspą Yedebubawi a Biełają i Pierwają. Miejsce to znane też jest jako Gorące Głowy, jako iż są to dwie wysokie wysepki, wokół których od setek lat obserwuje się trudne do zdefiniowania anomalie pogodowe, nieco zbliżone do rejonu Trójkąta Bermudzkiego.
Spotkanie i bitwa w Oku Cyklonu
Sposób, w jaki obydwie floty spotkały się znów – po wielu miesiącach – pozostaje tajemnicą. Mogło być to przeznaczenie, a mógł też być czysty przypadek. Tak czy inaczej, zespół Sundayokiego wpadł na konwój Sina, który – mając już niewiele zapasów po długiej podróży – nie był skłonny walczyć w otwartej bitwie. Wobec tego próbował on jak najszybciej dotrzeć na ląd, by zapewnić bezpieczeństwo swoim ludziom.

Rozpoczął się dramatyczny wyścig z czasem, a także walka o wytrzymałość wioślarzy obu stron. Sam wiatr wiał jednakże korzystniej dla Japończyków, a wreszcie Sundayoki zbliżył się na tyle do floty Sina, by rozpocząć jej ostrzał. Obydwie floty ścigały się w stronę lądu, który wkrótce zaczął majaczyć na horyzoncie. Wiatr wiał coraz mocniej, a piraci byli coraz bliżej swojego celu – połamania wioseł i abordażu na poszczególne jednostki.

Obydwaj niesieni nienawiścią mężczyźni nie wiedzieli jednak, że ich głównym przeciwnikiem – i zdrajcą – jest wiatr. Od dawien dawna Kartagińczycy wiedzieli, że w rejonie Ponteu Seikeillon można oprzeć się tylko na wiosłach. Wiatr niósł ich bowiem prosto w powstający cyklon... i wir morski.

Bitwa nad Złączeniem – a także bitwa w Oku Cyklonu (Sesshoku Notatakai) jest jednym z bardziej dramatycznych wydarzeń regionu. Bitwa przerodziła się szybko w walkę o przetrwanie przeciwko naturze, a w toku próby ucieczki z wiru, nad walczącymi rozpętał się jeszcze sztorm. W toku walk obydwie strony (Koreańczycy dwukrotnie, Japończycy raz) przejmowali własne okręty, gdyż ich własne tonęły bądź przewracały się pod naporem fal. Jednostki koreańskie były jednak większe i przystosowane lepiej do trudnych warunków długich podróży. W końcu ich wytrzymałość przeważyła szalę. Siły Wokou tonęły w wirze: ludzie wypadali z wywracanych przez wodę okrętów, niektórzy popełniali samobójstwa, by nie zostać zmiażdżonymi pod naporem fal.

Ostatecznie sztorm i wir zadecydował o oderwaniu się walczących – Koreańczyków rzuciło na północ, zaś Japończyków – na południe oraz zachód. Następnego dnia flota Sundayokiego ponownie była zagubiona, w strzępach – oraz głodna. W tym czasie Koreańczycy wpadali już na mieliznę półwyspu Seikeillon, gdzie wkrótce, po serii niepokojów, nieporozumień i wojen z Karthago, założyli własne państwo, znane teraz jako Sigminji.
Podróż na zachód oraz Tirisi
Trudne położenie logistyczne Sundayokiego ponownie zmusiło go do dobrze znanego mu procederu: piractwa i bandyterki. Skierował się on czym prędzej do najbliższego sobie lądu – półwyspu Reshimi. Teren ten należał wcześniej już do Karthago, zaś Sundayoki nie zdawał sobie sprawy, iż w regionie znajduje się tak silnie zaawansowana cywilizacja.

Sundayoki jął uzupełniać zapasy, rajdując i mordując wioski na półwyspie. Naturalnie słowo szybko dotarło do króla Karthago, Hannideusa II. Władca wcześniej już był powiadomiony o „najeźdźcach o skośnych oczach”, lecz z początku nie rozróżnił Koreańczyków i Wokou, biorąc ich za jedną i tę samą grupę. Karthago natychmiast zmobilizowało znaczne siły przeciwko nowemu zagrożeniu, łącząc swoje floty i żeglując wzdłuż archipelagu Tirisi, by zniszczyć napastników.

W ten sposób, kilka tygodni po bitwie pod Okiem Cyklonu, flota Sundayokiego ponownie znalazła się w boju. Japończyk nadal poruszał się na zachód, poszukując wskazówek, gdzie może być flota Sina. Natrafił on zaś właśnie na flotę Karthago. O ile z Sinem i jego statkami wiozącymi uchodźców mógł jeszcze walczyć, tak bitwa z galerami i karakami Kartagińczyków mogła skończyć się w tylko jeden – i dość nieprzyjemny – sposób. Nadto nawigacja w rejonie Tirisi wymaga wprawy (a najlepiej map), więc część okrętów pirackich rozbijała się o wysepki przy zdradliwych nurtach.

Z masakry pod Tirisi wyłamała się jedynie mniejsza część dalekowschodniej floty, która umknęła pościgowi dzięki korzystnym wiatrom i nadal żeglowała na zachód. Sundayoki – widząc swoje rozpaczliwe położenie – jak najszybciej szukał bezpiecznego lądu. Przepłynął nawet w bezpośredniej bliskości samego Karthago, „podziwiając” (pod ostrzałem) potęgę lokalnej cywilizacji. Docierało do niego, że kopnął w gniazdo szerszeni, a jego czas się kończy. Mimo wszystko wiedział, że jeżeli się podda – i miejscowi zgadną, że jest piratem – to prawdopodobnie zrobią z jego egzekucji widowisko. Jego rozumowanie było słuszne: wieści o brutalności Wokou rozeszły się po Karthago tak szybko, że schwytanych w czasie bitwy pod Karthago jeńców albo zamordowano na miejscu, albo pokazowo, po długich torturach, nabito na pale na targowiskach Beriwochi.
Lądowanie w Zatoce Wysokiej
Sundayoki uciekał wzdłuż brzegu, regularnie odpierając ataki awangardy Karthago, jednakże pomimo dalszych strat ani razu nie dał się złapać pościgowi. Wpłynął wreszcie do Zatoki Wysokiej, nazwanej tak od majestatycznych klifów na jej końcu i zdradliwych nurtów wywoływanych aktywnością wulkaniczną pod Kefitenyavi. Tam zaś – na skraju wytrzymałości i ponownie zdradzony przez nurty – rozbił się ostatecznie w rejonie bagien Atsui Numa. W pewnym sensie dopisało Sundayokiemu szczęście: alternatywą była śmierć na klifach zatoki, nie bez powodu uważanej za nieprzystępną i nieprzydatną przez inne lokalne kultury.

Patrząc w przyszłość, jak bardzo ci wszyscy ludzie mylili się wtedy w swojej ocenie, i jak bardzo nad Atsui Numa przydałaby się choć jedna warownia! Taki był początek „lądowej” historii Wokou, którzy mieli wkrótce stać się Wasureta.
Wokou stabilizują swoją obecność, dominacja nad Pemigol
Początki „nowego życia” ludzi Sundayokiego były trudne. Trzon ich floty został zniszczony, lecz pozostali przy życiu ludzie nie byli słabi; przy mściwym piracie pozostali najsilniejsi i najwierniejsi. Nie zmienia to jednak faktu, że rozbitkowie szybko poznali trudy życia w nowym środowisku. Ukształtowanie gór w regionie powoduje, że przez bagna Atsui Numa przez większość czasu przechodzą ciepłe fronty atmosferyczne, ale w połączeniu z niosącą od morza wilgotnością, front ten jest parny i gorący. Rezultatem było samoistne powstanie niebywale parnych bagien, przechodzących w las przypominający równikową dżunglę. W tych warunkach, wśród nękanych szkorbutem marynarzy, rozszalała się także febra. Sundayoki podjął decyzję, by czym prędzej rozpoznać ląd, zebrać zapasy na dalszą podróż i opuścić to zapomniane przez bogów miejsce. Piraci poruszali się więc w górę rzeki Yedoro, zwanej dziś przez Wasureta Hikari no Michi, co oznacza dosłownie Ścieżkę Życia.

Podróżnicy dość szybko natrafili na ślady cywilizacji – były to młodsze osady Obasów, powstające jako odszczep szlaku handlowego Menigedu (po obasku Luveg), czyli szlaku łączącego Obaslaned (dziś Kinsmud) z Karthago. Wioski te zakładane były bez jakiejkolwiek centralizacji, a głównie tworzyli je tzw. Pemigol – mieszane rodziny pochodzące z obydwu miast obaskich lub terenów im podległych, połączone wbrew woli swoich władców bądź rodziców, a w rezultacie wygnane na peryferia ziem obaskich lub wprost na ziemie niczyje. Ludzie ci nieraz wykazywali się znaczą inwencją, a ich los nie był wcale smutny – tworzyli oni wsie i miasteczka, mając wokół siebie jedynie (niekoniecznie przyjazną) matkę naturę.

Przybycie Wokou zmieniło wszystko. Początkowe położenie Azjatów było tak złe, że poprosili oni o pomoc, a Obasi, w przypływie samobójczej gościnności, udzielili jej, witając przyszłych najeźdźców pod własnym dachem. Naturalnie Obasi Pemigol stawiali opór, ale był on daremny przeciwko zaprawionym w bojach wojownikom Sundayokiego, którzy wykarmieni miodem i mlekiem swoich gospodarzy przystąpili wkrótce do ich zniewolenia.

Hidei Sundayoki szybko podporządkował sobie wioski obaskie po drugiej stronie Atsui Numa. Wojowniczy mężczyźni byli w wymyślny sposób mordowani, a ci co bardziej spolegliwi, chcący zachować życie lub skłonni do kolaboracji – traktowani jak niewolnicy, choć nie bez szans na awans w społecznej hierarchii. Obaskie kobiety były zaś gwałcone i rozdzielane jako łup wśród pirackich wojowników.

Drugą grupą etniczną podporządkowaną Sundayokiemu stali się kartagińscy wyzwoleńcy lub ich potomkowie, którzy zdołali znaleźć schronienie w górach Kefitenjavi, gdzie pościg był trudny. Ludzie ci zaczynali więc nowe życie, zakładając własne osady lub akceptowani przez Pemigol, a w obu przypadkach padali łupem przyszłych Wasureta.

Gdy stało się oczywiste, że Wokou staną się częścią tej ziemi, kultury najeźdźcy oraz podbitych autochtonów zaczęły się synkretyzować.
Sundayoki umiera
Władza Sundayokiego zmierzała ku końcowi, dając początek erze watażków.

Ostatecznie nie dopadł on Sina Chungho, który w tym czasie budował już zaczątki Królestwa Sigminji. Wielki samuraj-mściciel zmarł we własnym łóżku nad brzegiem jeziora Utsumi, dwanaście lat po wydarzeniach z bitwy nad Złączeniem oraz Tirisi. Zabił go nie wrogi miecz, nie zdrada (o dziwo, jego wojownicy pozostali wierni do końca!), ale febra oraz grzybica płuc, nabyta w czasie konstruowania miasta portowego Ishinosu. Ciężko chorego, wyniesiono go z bagien oraz zabrano do jego posiadłości, gdzie jakoby zmarł o wschodzie słońca, 17 sierpnia 1447 roku. Szczątki Sundayokiego – złożone w pobliżu jeziora Utsumi – po trzystu latach przeniesiono i pochowano jako kamień węgielny pod twierdzą Aoiiro, a więc sam grób wielkiego pirata per se nie istnieje. Do samego końca pirat poszukiwał też Sina, a gdy dotarły go wieści o nowym królestwie na południowym-wschodzie, próbował do niego wszelkimi sposobami dotrzeć.

Na próżno.
Czas watażków
Zwolnieni z przysięgi życia wojownicy podążyli różnymi ścieżkami. Część zadecydowała się wrócić do domu. Czy im się to udało? Na pewno niektórym, jako iż o Sundayokim i jego „kolonii” wspomina się w archiwach cesarskich z Kyoto z końcówki XV wieku. Inni zdecydowali się powrócić do pirackiego życia. Ze względu jednak na siłę Karthago jako lokalnego „szeryfa”, ich piractwo miało ograniczoną skuteczność. Zakładali oni jednak pirackie osady i małe warownie nawet na Pierwajej i Biełajej, atakowali jednostki handlowe Sigminji, brali niewolników, a także rozpoznali i zmapowali dzisiejsze tereny Ponte Nero. Pozostawali oni jednak w stałym związku z lądowymi Wasureta – a więc trzecią podstawową grupą wojowników. Ci zdecydowali się pozostać tu i ułożyć sobie życie na nowo, zwłaszcza z białymi kobietami. I to oni właśnie otworzyli okres watażków – trwający właściwie do dziś po krótkim zjednoczeniu w czasie wydarzeń Południowego Blitzu z XIX wieku.
Infrastruktura Wasureta
Pierwszym etapem budowy nowej przyszłości dla ludzi znających się głównie na żegludze był port. Rozbudowano więc osadę obaską nad jeziorem Utsumi, nazwaną następnie Nadaimu. Był to dobry teren do szybkiego rozwoju. Obasi znali się względnie na rolnictwie, a z lepiej zorganizowaną i scentralizowaną siłą ludzką wzrosłą szybko wydajność plonów. Samo jezioro było też bogate w ryby, choć dziś jest już niemal w całości wyeksploatowane. Starania ku jego ponownej repopulacji utrudnia nieprzerwany konflikt w regionie.

Jednocześnie na bagna Atsui Numa sprowadzano drewno z okolicznych wzgórz i wytyczano szlaki. Wreszcie u ujścia samego bagna, zaraz przy klifach Zatoki Wysokiej zbudowano osadę o nazwie Ishinosu, która stała się pierwszym – i na długi czas jedynym – portem morskim Wasureta. Na początku powstał port niski. Wzorem japońskim powołano pierwszego prefekta w 1461 roku, co poniekąd ostatecznie reguluje kształt miasta. Wkrótce jednak rozrost Wasureta, dalsze rajdy i masowa niewolnicza praca umożliwiły zbudowanie ścieżek oraz systemu prymitywnych wind na samych klifach. Przystosowano także do użytkowania jedną z częściowo zalanych jaskiń pod klifem. Tak zrodziło się Ishinosu jakie znamy dziś, choć ostatecznie ukończono je blisko 1550 roku – miasto z portem niższym i wyższym, ulokowane na klifie oraz pod nim, gdzie klif przeobrażono w naturalną twierdzę. Jakkolwiek miasto mogło wydawać się prymitywne z zewnątrz, jego stworzenie w tak niesprzyjających warunkach jest jednym z większych wyczynów Wasureta, a nawet i całej ludzkości. Niektórzy nazywają Ishinosu ósmym cudem świata.
Wojna domowa między watażkami
Wróćmy jednak do samych watażków. Po śmierci swojego przywódcy Wasureta podzielili się na klany i stworzyli skomplikowany system zależności pseudo-feudalnych i niewolniczych. Klasy powoływano w oparciu o wywodzenie się lub przyjaźń od jednego z wojowników Sundayokiego, a zwykle także w oparciu o cechy fizyczne, jak kolor włosów, czy stopień kąta nachylenia oczu. Bardzo szybko naturalnie przypisano sobie ideologię do swojego klanu. Niektórzy chcieli nieść typowe japońskie idee i porzucić piractwo na rzecz żywiołowej budowy cywilizacji, część sama obwołała się kapłanami buddyzmu bądź shinto, jeszcze inni twierdzili, że połączenie kulturowe z Obasami jest rozwiązaniem i zaczęli praktykować Rel. Do tego kilku watażków obwołało się też królami i cesarzami – jeden nawet wysłał list cesarski do króla Karthago z żądaniem poddania się jego władzy.

Oczywiście bardzo szybko zamieniło się to w permanentną wojnę domową, gdzie jedni brali drugich do niewoli, a chłopstwo (bądź niewolnicy) byli obciążali dalszymi opłatami, ilekroć nowy watażka wchodził na zajęty przez siebie teren. Wysyłano skrytobójców, zatruwano jedzenie, palono wsie, oblegano miasta – pełny repertuar zbliżony do wojen szogunackich. Wygląda więc na to, że pewne rzeczy być może przenosi się w genach.

Watażków były dosłownie setki, książka im poświęcona byłaby jeszcze dłuższa. Dlatego skupmy się na kilku szczególnych, którzy odcisnęli swoje piętno w historii regionu, a także stworzyli szczególnie dobre warunki rozwoju dla Wasureta jako takich.
Sylwetki watażków - Kazeniha
Jednym z silniejszych watażków okresu przejściowego pomiędzy średniowieczem a renesansem był Kazeniha. Zgromadził on wokół siebie dość pokaźne siły, a znany był z tego, iż nie miał stałej siedziby, inspirując się mocno koczowniczym życiem w stylu mongolskim. Kazeniha bardzo dbał o to, by jego ludzie byli jedyną siłą kontrolującą region, stąd też zwalczał niezależną obaską bandyterkę, lub też podporządkowywał ją sobie w zamian za udział w łupach. W ten sposób Kazeniha zaczął serię kampanii wzdłuż szlaku Menigedu (Luveg). Szlak ten w tym czasie był szczególnie osłabiony, jako iż w Karthago szalały wojny religijne, a z drugiej strony Obaslaned doznał nagłego uszczuplenia ludności po wcześniejszej bitwie pod Blagikop i na dłuższy czas pogrążył się w swoistym izolacjonizmie. Ci nieliczni kupcy, którzy w tych trudnych czasach próbowali utrzymać lądową więź z Karthago i kultywować starożytny szlak, poruszali się teraz bez wsparcia, często atakowani przez bandytów. Wasureta, zwłaszcza Kazeniha, doprowadzili ataki do perfekcji. Rozbito aż kilkadziesiąt kupieckich konwojów na przełomie kilkunastu lat, zadając znaczne straty obu handlującym kulturom. Jednakże, straty oznaczały mniejszą aktywność na szlaku i zarazem spadek jego atrakcyjności dla łupieżcy.
Kazeniha – zniszczenie osady Cuk (Memilesi)
W rezultacie, w 1498 roku Kazeniha skierował się w ramach kampanii letniej przeciwko samemu szlakowi Menigedu. Jego siły podeszły z trzech stron graniczną osadę Memilesi, a po obasku zwaną Cuk. Rozpoczęło się oblężenie, a chwilę później szturm przeciwko łączonemu obasko-kartagińskiemu garnizonowi, wspartemu przez najemników, kupców i cywilów, w tym też kobiety i dzieci. Choć zdana na własne siły, osada broniła się twardo. Po miesiącu ataków i częściowym podpaleniu, obrońcy (straciwszy też sporo ludzi) wycofali się do głównego pierścienia grodu. Tam też odparli serię ataków Wasureta. Ostatecznie jednak Kazeniha miał stanąć wraz ze swoją gwardią przed grodem i ogłosić, że jeżeli osada się nie podda, wszyscy zostaną przybici do drzew okalających szlak Memilesi, gdzie będzie się przechadzać i obserwować, jak kruki zjadają oczy i genitalia umierających, którzy na siłę będą dokarmiani przez jego sługi. Na to dowódca obrony osady, Kartagińczyk Sikarkushor, miał odrzec, że jeżeli osada się nie obroni, to szybciej popełni zbiorowe samobójstwo, jak Żydzi z Masady.

Kazeniha jednocześnie zwrócił się swoimi kontaktami także do najemników, którzy stanowili sporą część załogi osady (bądź znaleźli się tam przypadkiem wraz z karawaną, którą osłaniali zgodnie z kontraktem). Watażka zaoferował im darowanie życia, sowite wynagrodzenie, a także udział w łupach i jeńcach, jeżeli najemnicy otworzą bramy od wewnątrz.

Na odpowiedź nie był długo czekać. Już po kilku godzinach najemnicy podnieśli wewnętrzną rebelię, pokonali słaby garnizon i uniemożliwili samobójstwo.

Tak też – de facto od wewnątrz – upadła osada Memilesi, a wraz z nią szlak Menigedu został przecięty. Upadek osady to nie koniec – Kazeniha wywiązał się ze swego zobowiązania. Istotnie rozdzielił pomiędzy najemników kobiety i dzieci (które część z nich posprzedawała dalej), jak i podzielił łupy. Garnizon oraz kupcy zostali jednak zgodnie z oryginalną obietnicą przybici do drzew. Te dzieci i kobiety, które nie przedstawiały wartości dla najemników i Wasureta, miały obowiązek karmić i dbać o swoich mężów, ojców i synów przybitych do drzew przez siedem dni. Jeżeli taki człowiek nie przeżywał tyle czasu – jego rodzina dołączała do niego na drzewie.

Co istotne, Kazeniha nie był brutalny i sadystyczny wobec własnych ludzi. Nigdy nie został zdradzony, choć powszechnie się go bano. Zmarł śmiercią naturalną, w sędziwym wieku niemalże dziewięćdziesięciu lat jako pan rozległych włości w centrum regionu.

Memilesi zasadniczo do dziś dnia pozostaje pod kontrolą ludów Wasureta. Sama osada została częściowo odbudowana i była jednym z miast Wasureta, a w lepszych czasach kupcy obascy i kartagińscy mogli, zapłaciwszy myto, poruszać się szlakiem Luveg. Osadę jako taką ostatecznie zburzono jednak ponad dwieście lat później, w czasie wznoszenia twierdzy Aoiiro.
Sylwetki Watażków - Sakashimi
Innym watażką, nastawionym raczej na próbę zjednoczenia i zbudowania czegoś w rodzaju nowoczesnej państwowości, był Sakashimi, władający w szczególności zachodem w latach 1604-1634. Sakashimi był częściowo obaskiego pochodzenia i bez wątpienia był blondynem. Sakashimi był watażką mórz: to on skonstruował pierwszą windę dla okrętów, (według opowieści – własnoręcznie), miał też znaczny udział w rozbudowie Ishinosu. Był to niewątpliwie człowiek światły i poszukujący stabilnej przyszłości. Jednocześnie miał być też próżnym mężczyzną, otoczonym wianuszkiem kobiet i pochlebców, nie stroniącym też od uczt i hulanek. Miał w zwyczaju mówić, że jego władza będzie pełna, jeśli wszyscy możni będą jedli tak, jak on.

Sakashimi pokonał przeciwnych mu watażków w serii bitew, między innymi pod Nashimi w 1628 roku oraz pod Zagzop w 1632 roku. Był dobrym dowódcą, jego zwycięstwa nie były okupione krwią jeńców i postronnych, zaś sposób prowadzenia wojny nader humanitarny. Umiejętnie lawirował też pomiędzy mniejszymi liderami, często skutecznie prowokując ich, by skoczyli sobie do gardeł, osłabiając ich przy tym bez utraty własnej krwi. Promotor buddyzmu w regionie, na bazie serii poważnych święceń kapłańskich usiłował zbudować państwowość.

Co jednak najistotniejsze – Sakashimi zmierzał do powołania jednolitego państwa Wasureta i poszukiwał aktywnie uznania międzynarodowego dla swojej władzy. Możliwość uzyskania tegoż wystąpiła w 1634 roku, gdy nawiązano kontakt z ekspedycjami specjalistycznymi z Karthago, badającymi góry Kefitenyavi pod względem możliwej ekspansji. Zamian zwyczajowo zaatakować Kartagińczyków i wywołać kolejną wojnę, ekspedycje mogły pracować pod nadzorem ludzi Sakashimiego, a on sam zaprosił delegację kartagińską do niższego Ishinosu. Z watażką rozmawiał książę Paltimaryam i uznaje się to za oficjalne nawiązanie stosunków dyplomatycznych. Paltimaryam dostał sporo informacji na temat ziem rozlewiska zwanego w Karthago Diri, a wśród Wasureta jako Yomyaku. Pozwoliło to Kartagińczykom zmapować północną stronę gór i poznać położenie eksploatowanych już przez Wasureta w regionie jeziora Utsumi złóż miedzi. W zamian Wasureta uzyskali zdobycze technologiczne. Co więcej, Sakashimi wynegocjował rozpoczęcie rozmów z przedstawicielstwem dyplomatycznym w celu jego koronacji oraz wsparcia militarnego umożliwiającego pełne zjednoczenie Wasureta, choć Paltimaryam mocno naciskał na wydanie Kartagińczykom czystej krwi potomków ich zbiegłych niewolników. Sakashimi przystał na tę propozycję, zapewne nie rozumiejąc jak jest niebezpieczna dla jego władzy. Potomkowie tzw. czystej krwi zależnej (Junsuina) byli dość liczni, a wśród nich znajdowali się jego oficerowie, żołnierze, kapłani i kupcy, jako iż Wasureta od początku przywiązywali ograniczoną wagę do detalicznego pochodzenia.

Przeciwko Sakashimiemu niemal od razu wybuchły rebelie trudne do natychmiastowego stłumienia i pojawiły się dezercje. Sam niedoszły król został zdradzony przez własną małżonkę, która zamordowała go w jego własnym łożu około miesiąc po proklamacji listy Junsuina. Następnie natychmiast oferowała się jako małżonka kolejnemu watażkowi, który wkroczył do Ishinosu nie niepokojony.
Małżonka Sakashimiego - Araatan
Opowieści notabene mówią, że Sakashimi miał dwóch synów. Jego małżonka, nazywana Araatan (Bestia), na dowód swojego oddania nowemu mężowi miała na jego oczach zamordować swojego młodszego syna (jako nosiciela krwi Sakashimiego i ewentualnego pretendenta), a także zobowiązać się do osobistego zamordowania swojego pierworodnego, jeżeli nowy watażka zacementuje jej pozycję zapewniając jej nowego syna. Według źródeł historycznych, wywiązała się z zobowiązania, osobiście zrzucając z klifu Ishinosu pierworodnego z własnego łona, gdy urodziła pierwszego syna drugiemu mężowi.
Sylwetki watażków - Bikuta
Podobnie w tym czasie ludy Wasureta nawiązały połączenie lądowe z Królestwem Sigminji, które rozwijało się w stronę gór Kefitenyavi, poszukując dostępu do złóż wraz Kartagińczykami.

W tym kontekście warto przywołać postać Bikuty. Bikuta nie był watażką per se, a raczej najsłynniejszym w historii całego regionu bandytą. Przewodził on sporej armii bandycko-najemniczej o nazwie Krwawe Ostrza, czy też Chimamine Kami Sori. Grupy Bikuty walczyły między innymi na pasie granicznym z Kartagińczykami, polowały na koreańskie transporty surowców, a także ochraniały konwoje Hanzy Wschodniej oraz sprzymierzały się z Obasami w toku ich walk wewnętrznych.

Bikuta i Krwawe Ostrza znani są jednakże przede wszystkim z wojny zwanej Krwawym Najazdem (Piu-gang). Wojna ta trwała cztery lata (1680-83) i stanowiła serię postępujących po sobie najazdów w ciepłych miesiącach, gdzie wojownicy Bikuty schodzili z gór i atakowali kopalnie w Kefitenyavi bądź – a nawet zwłaszcza – koreańskie tartaki po południowej stronie lasu Taigu.
Bikuta – Krwawy Najazd
Historia Krwawego Najazdu jest o tyle problematyczna, że szczególnie istotne jest jego tło. Bikuta – jak na najemnika naturalnie przystało – nie działał bowiem we własnym interesie. Został on wynajęty z tym zadaniem przez przedstawicieli Hanzy Wschodniej (Osthanseverband) przybyłej w ramach tzw. ekspedycji Graffa. Niemcom zależało bowiem na przerwaniu wyścigu gospodarczego z Sigminji w eksporcie wysokiej klasy drewna na południu regionu. Wilhelm Graff zawarł więc z Bikutą kontrakt, w którym Niemcy zobowiązali się do zapłaty konkretnej sumy za każdą przyniesioną im koreańską głowę, ze szczególnym wyróżnieniem możnych kierujących biznesem wyrębu oraz najemnych drwali.

I tak też zaczęły się cztery sezony brutalnych rajdów, sięgających samych gór Supsai, puszczy Taigu oraz bagien Gumeong. Był to pierwszy od czasu Sundayokiego otwarty konflikt pomiędzy Wasureta a Koreańczykami. I choć od śmierci wielkiego pirata Wokou, jak i Sina Chungho minęło już wtedy ponad dwieście lat, obie strony – pomne swoich historii – walczyły jakby to było wczoraj. W toku rzezi Chimamine Kami Sori wymordowali ok. 15% całej populacji Sigminji. Krwawe Ostrza wpadły także na Międzyrzecze, atakując brutalnie tamtejszych chrześcijan. Spalono pola i urządzenia melioracyjne, zniszczono nawet prowizoryczne tamy na rzekach Nalanhi, ogniem zajęła się także sama puszcza; lato było bezwzględnie suche tego roku, przez co miał miejsce pierwszy kataklizm przyrodniczy w regionie. Spanikowani ludzie osłaniani byli od południa przez zdezorganizowanych Koreańczyków, zaś od północy uchodźców i sieroty przyjęły shindoistyczne twierdze Yosae, twardo opierając się najeźdźcom. Co ważne, ludzie ci przyjmowani byli niezależnie od wyznawanej przez siebie wiary, a sami shindoiści zorganizowali milicje ludowe, złożone z górali, którzy atakowali ludzi Bikuty w górach Supsai, zadając im znaczne straty. Koreańczycy nie pozostawali także bierni w walce. Powołano jednostkę o nazwie Geulimja, czy też Zastępy Cieni, którzy stanowili lokalny odpowiednik (w oryginalnym kształcie raczej nieznanej Koreańczykom) koncepcji ninja. Jednostki te operowały z użyciem lekkiej broni palnej – głównie kilku pistoletów noszonych za pasem – oraz tasaków, działając w grupach po kilkadziesiąt osób i odpowiadały lekkiej, nieregularnej armii Krwawych Ostrzy pięknym za nadobne. Geulimja wchodzili głęboko w bagna Gumeong, a nawet rajdowali włości pirackie na północ od jeziora Zikitenyakade, w tym nawet wznoszoną już powoli twierdzę Aoiiro, nie bacząc kogo nawet atakują. Wywołało to więc same niepokoje wśród Wasureta, z których część zasilała szeregi Krwawych Ostrzy, a część opowiadała się przeciwko nim chcąc funkcjonować we względnym spokoju. Ludzie Bikuty wycofywali się zimą na zamarznięte bagna, a następnie wracali wczesną wiosną i kontynuowali – jak to nazywali – zbiory (Shukaku).

Z biegiem czasu lekkie wojska Bikuty zaczęły jednak przegrywać. Armia koreańska stawała się coraz bardziej zorganizowana po pierwszych wielkich porażkach. Zorganizowane na nowo tzw. siły rządowe pokonały Krwawe Ostrza w zażartym starciu pod Wonson, kończąc de facto Krwawy Najazd. Jednocześnie Bikuta podjął decyzję, iż „zbiorów” wystarczy. Wymordował tylu ludzi, że w dzisiejszym standardzie mógłby zostać miliarderem. Skąd możemy to policzyć?

Sigminji dysponuje oryginalnym dokumentem umowy między Bikutą a Hanzą Wschodnią. Jak do tego doszło? Niemcy liczyli, iż Bikuta zada zniszczenia, lecz jego siły pójdą w brutalną rozsypkę. Tymczasem Krwawe Ostrza wyszły z tej wojny lepiej, niż wypalone i wyludnione Sigminji. I zgłosiły się po zapłatę. Niemcy – nie oczekując takiego obrotu spraw – po prostu mętnie próbowali wyłgać się z zapłaty, a w praktyce po prostu jej odmówili.

I to był błąd.
Bikuta – rzeź Bargardu
Pieniądz nie śmierdzi. A więc Bikuta niezwłocznie wysłał gońców do króla Sigminji Chungnyeola II, którzy nieśli jego długi list. W liście tym Bikuta przepraszał za cztery lata wojny (sic!), obiecał nie powrócić, a także w szczegółach opisał przyczyny jego zatrudnienia, negocjacje z Niemcami, ich oczekiwania, liczenie głów, no i oczywiście przedłożył też sam kontrakt Wilhelma Graffa. Kontrakt jest do dziś przez Sigminji Hanzie Wschodnie wypominany przy licznych okazjach. Jak widać, nie tylko od europejskich Niemców domaga się odszkodowań za wydarzenia Wielkiej Wojny…

Na tym jednak nie koniec. Bikuta, co oczywiste, potrzebował pieniędzy, i to szybko – jego ludzie byli jednak na nie łasi. Dlatego Bikuta poszedł wyegzekwować dług, co czasami nazywa się też – w nawiązaniu do późniejszych wydarzeń – Małym Blitzem. Krwawe Ostrza runęły traktem rozbudowanym w przyszłości jako Hochtrakte i spadły, na wiosnę 1684 roku, na niczego niespodziewający się Bargard, jedno z czołowych hanzeatyckich miast i jedno z dwóch położonych na stałym lądzie, a nie wyspie Huffeissen lub Biełaja. Bargard był całkowicie nieprzygotowany do odparcia takiego ataku.

Bikuta postawił miastu ultimatum – zapłata za kontrakt oraz odszkodowanie (wyliczone notabene z pomocą niemieckiego kantoru) – albo ludzie Bikuty sami wyegzekwują ów kontrakt. Następnie przystąpiono do drugiego wariantu gwałcąc i plądrując całą okolicę. Bargard liczył jednak, że wytrzyma aż do przybycia posiłków z Huffeisen.

Otóż nie wytrzymał. Miasto najpierw zbombardowano trebuszami, które strzelały także odciętymi, a nieodebranymi koreańskimi głowami, a potem przyłączyły się nabyte na wolnym rynku (w tym i w Hanzie) armaty odprzodowe. Za nimi postąpiły zastępy arkebuzerów, a następnie ludzie Bikuty dali pokaz szturmów w stylu japońskim – nocnych, z użyciem lekkiej piechoty, z minimalnym wykorzystaniem urządzeń oblężniczych. W tym miejscu Niemcy wyraźnie przeszacowali czas przygotowania oblężenia – w standardzie europejskim atak na Bargard był szturmem z marszu. Miasto padło po dwóch dniach krwawych walk, a po obu stronach zginęło ponad pięć tysięcy ludzi.

Następnie ludzie Bikuty przez kilka dni je plądrowali i gwałcili, aż wreszcie zachowali najlepsze kobiety i najsilniejszych mężczyzn dla siebie i popędzili ich w góry Kefitenyavi do swoich siedzib. Resztę – w tym ciężarne już kobiety – pozostawili pod strażą na brzegu Zatoki Płaskiej, gdzie reszta Hanzy mogła ich odebrać, naturalnie za stosownym wynagrodzeniem.

W tych dniach wzięto niemalże pięć tysięcy niewolników. Hanza wykupiła pozostałych mieszkańców Bargardu, płacąc za nich odpowiednikiem dzisiejszych dwóch ton czystego złota – sumą jak na ówczesne czasy niebotyczną (dziś jest to ok. 100 milionów dolarów). Niemieccy niewolnicy zasilili następnie dalszą mieszankę genową Wasureta, a dalsze pokolenia niemieckich jeńców odkrywano jeszcze w czasach pruskiej misji wojskowej z drugiej połowy XIX wieku.
Wasureta-Gen
W tych czasach też mniej więcej zaczyna się klarować Wasureta-gen jako określenie języka Wasureta, mocno opartego na japońskim, lecz z licznymi zapożyczeniami z okolicy, zwłaszcza z obaskiego, a także z elementami dialektów mongolskich, koreańskich i chińskich.
Sylwetki watażków - Josefu
Spośród innych watażków warto jeszcze wspomnieć o Josefu. Był to jeden z pierwszych istotnych chrześcijańskich watażków. Przyjął on chrzest z rąk Zakonu z Ponte Nero w 1741 roku wobec postępującej chrystianizacji ziem północnych i zachodnich Wasureta. Chrześcijaństwo generalnie padało tu na dobry grunt: w odróżnieniu od Sigminji buddyzm, jakkolwiek silny osobowo, nie był silny systemowo, jako iż poszczególni watażkowie próbowali podporządkować sobie kościół buddyjski, słynący z korupcji na cały region. Z drugiej strony brak silnej władzy królewskiej i powszechna praktyka samotytulatury książęcej otwierała drogę do społeczeństwa, w którym silni i słabi zamieniali się miejscami jak w kalejdoskopie, a każdy mógł osiągnąć bardzo wiele, jeśli tylko miał szczęście i warunki. Innymi słowy – wśród Wasureta nie wytworzyły się mechaniki quasi-kastowe, zwłaszcza z podtekstem religijnym, co otworzyło drogę do egalitarnych teorii chrześcijańskich.

I tak też Josefu – naturalnie to wasuretyzacja Józefa, imienia obranego w toku chrztu, umożliwił powołanie biskupstwa w Nadaimu nad jeziorem Utsumi. Było to także pierwsze zaproszenie rzeczywistych i silnych wpływów Zakonu z Ponte Nero w Wasureta, co w dalszej perspektywie miało też spore znaczenie dla biegu historii regionu. Wraz z kościołem Josefu otrzymał też wydatne środki finansowe, które jednak przeznaczał na rozwój militarny. Jego największym osiągnięciem było niewątpliwie ukończenie twierdzy Aoiiro, choć jej budowę rozpoczęto już wcześniej. W ramach tejże zburzono większość dawnego Memilesi i jego grodu. Przeniesiono także szczątki samego Sundayokiego z jego grobu przy jeziorze Utsumi i umieszczono pośród kamieni węgielnych, co miało stanowić symbol jego czuwania nad twierdzą i przyszłością Wasureta.

Historia miała jednak drugie dno – Sundayoki był powszechnie znany jako zawistny morderca, a jego grób przy jeziorze okazał się leżeć na ziemiach darowanych kościołowi. Sama dacza Sundayokiego została zresztą przebudowana na ufortyfikowaną willę biskupią, a pierwszym biskupem został Mateo de Tomassi, następnie zresztą jeden z czołowych historyków Wasureta. W każdym razie Sundayoki został usunięty z grobu na prośbę oficjeli kościelnych, a incydent ubrano w legendę.
Josefu – budowa twierdzy Aoiiro
Twierdza Aoiiro powstała w oparciu o europejskie know-how i bardzo odstaje od azjatyckiego klimatu Wasureta. Obrabowanie biblioteki Bargardu dało impuls do rozwoju nowoczesnego budownictwa. Zacieśniająca się współpraca z Ponte Nero (oraz wiedza wcześniej wyniesiona z Bargardu) dała zaś żywych i pewnych specjalistów zdolnych przekuć teorię, aplikowaną etapowo przez lokalną ludność, w rzeczywisty profesjonalizm.

Twierdza jest największą budowlą obronną w regionie. Jest to trzypoziomowy fort artyleryjski w układzie pięcioramiennym z połowiczną fosą od strony wschodniej. Formalnie twierdza była w stanie utrzymać garnizon na dwa tysiące ludzi oraz sześćdziesiąt osiem armat. Wykute w skale tunele ciągną się nawet kilka kilometrów pod samą twierdzą. Obiekt wzniesiono niedaleko rozstaju rozlewiska Yomyaku, pośród wzgórz Bald, efektywnie rozcinając szlak handlowy z północy na południe. Jak na czasy XVIII wieku, twierdza mogła ostrzeliwać rozgałęzienia Veratik, tj. Amal na prawo i Yedoro na lewo. Wszelkie siły poruszające się wzdłuż tych rzek musiały także spotkać się z potęgą twierdzy. Powstanie Aoiiro zachwiało całym handlem w regionie centralnym, a nadto ograniczyło wpływ wschodnich sąsiadów Wasureta na ich sprawy wewnętrzne, pomimo nieustającego rozbicia dzielnicowego.

Aoiiro pozostaje niezdobyta do dnia dzisiejszego, choć jedynie raz była oblegana. Na marginesie, miało to miejsce wiele lat po jej wzniesieniu, co dowodzi skuteczności samej konstrukcji oraz jej ponadczasowości.

Tak czy inaczej, militarne inwestycje dla samego Josefu nie opłaciły się w większym stopniu. Wydatki budowy twierdzy zachwiały jego własnym budżetem, a chłopi buntowali się, szukając schronienia także w kościele. Etapowo biskupstwo odbierało watażce popleczników, a gdy ten zaczął zwalczać kolejne rebelie katolików, papież Pius VI pod naciskiem Ponte Nero wyklął Josefu w 1781 roku, co doprowadziło do jego śmierci w zamachu bombowym rok później, gdy ubiegał się o zdjęcie kary u wspomnianego biskupa de Tomassiego.
Stulecie Misyjne
Jego słabsi następcy stali się nawet bardziej zależni od kościelnych pieniędzy. Śmierć Josefu oznacza początek tak zwanego Stulecia Misyjnego, gdzie zakonnicy z Ponte Nero rozszerzali znacznie swoje wpływy na terenach Wasureta, etapowo przekształcając około połowę populacji na klasyczny katolicyzm, w ramach przeciwwagi dla tzw. herezji kartagińskiej, a w przyszłości także na upadek katolicki w Lechii Mniejszej, zwanej dziś Lechistanem. Okres Stulecia Misyjnego to też czasy wyjątkowego pokoju u Wasureta i rozwoju kulturowego, w tym duchowego. Czas ten został jednak przerwany przez strategicznie ważne dla losów regionu wydarzenie, zwane Południowym Blitzem, a następnie konkurencję z niemieckimi wpływami w okresie tzw. misji von Karlinga.

W tym samym czasie w rejonie Kefitenyavi odkryto pierwsze (w przyszłości – z wielu) pokładów złota. Wkrótce poszczególni Wasureta – zwłaszcza z użyciem europejskiej technologii pozyskanej od Ponte Nero – przystąpili do ich wydobycia, otwierając szereg kopalń po północnej stronie Kefitenyavi. Główne złoża znajdowały się jednak na południu, bliżej bagien Gumeong oraz w rejonie jeziora Zikitenyakade. W rezultacie jakkolwiek Wasureta nie zostali usunięci z rynku tego surowca, tak też od samego początku musieli starać się o udział w nim, rywalizując z Sigminji oraz Karthago. Przy podziale dzielnicowym Wasureta, zadanie to było szczególnie trudne. Tak czy inaczej, w 1812 roku otwarto największą dotychczas kopalnię w aktualnych granicach terenów Wasureta – zwaną Kiroi Nagare – która jest do dnia dzisiejszego eksploatowana, w tym z użyciem stale modernizowanej technologii, a w czym wydatnie pomogła potem misja von Karlinga.

Przejdźmy jednak do wydarzeń być może najważniejszych w historii całego Wasureta poza pościgiem Sundayokiego – czyli wydarzeń zwanych Południowym Blitzem.
Oame Mau - początek
Urodził się w jednym z miasteczek dzisiejszego Wasureta Północnych, Hazukashigariya. W życiu wychowywany był jako buddysta, choć zdaniem jego biografów nie był osobą jakkolwiek religijną. Przy urodzeniu nadano mu imię Hayashida. Być może było to prorocze zważywszy, iż Hayashida oznacza „mam jednego Pana przede mną” (nie jest to wszakże nawiązanie chrześcijańskie). Nie jest on jednak zwykle znany pod tym imieniem.

Znany jest za to jako Oame Mau – w przełożeniu: Władca Demonów Deszczu i Wody, w skrócie zaś często mówi się o nim po prostu Demon. Japończycy zawsze cenili sobie artystyczne bądź teatralne przydomki. W tym przypadku było nie inaczej.

Oame Mau (czy raczej w tym czasie jeszcze Hayashida) trafił w 1851 roku jako nastolatek na służbę oficerską w armii watażki Saito Nobuo, kontrolującego rodzinne terytoria w rejonie jeziora Tjebi, którego północna część pozostawała wtedy w rękach Kinsmudu. Początkowo odpowiadał za prowadzenie plutonu eskortowego w baterii artylerii w systemie Gribeauval, bardzo szybko zwrócił uwagę przełożonych na swoje ponadprzeciętne zdolności matematyczne. Tych jednak nie realizował jako artylerzysta baterii – Hayashida był mistrzem w ukrywaniu się i skrytym przemieszczaniu. Przerzucał swój pluton nocami w czasie walk z innymi watażkami i eliminował wrogie posterunki niczym najsprawniejszy zwiadowca. Zasłynął też w czasie oblężenia Matsakai w 1853 roku, gdy jego ludzie w biały dzień – pomalowani w kolorze skał, na tle których się skradali – podeszli niewykryci kilkadziesiąt metrów do linii wroga i rozstawili słupki dystansowe dla armat, czym udało się zniszczyć jeden z kluczowych szańców obronnych.

Młody oficer szybko rósł w rangach armii Saito Nobuy. Wkrótce prowadził kompanię, a następnie cały batalion jako jeden z jego zaufanych przybocznych. Wtedy właśnie uzyskał przydomek Oame Mau. Ten zawdzięczany jest jego forsownym marszom lekkiej piechoty w deszczu i mgle, i dzięki którym Władca Demonów perfekcyjnie wymanewrowywał przeciwnika i niszczył go, nim ten był w stanie zorientować się co się święci. Co ciekawe, w odróżnieniu od części innych oficerów w regionie, Hayashida nigdy nie szkolił się u Europejczyków z Ponte Nero, w Europie ani w Hanzie Wschodniej. Był całkowitym samoukiem, co czyni jego postać tym bardziej genialną.

Tak czy inaczej Saito Nobuo słabł, a żądza władzy Oame Mau rosła. Czara goryczy przelała się, gdy Saito desygnował na swojego następcę swego niezbyt popularnego syna, wprost przeciwko wyraźnym naciskom jego armii, by wybrał pomiędzy Hayashidą a jego konkurencją, Sawayą Bunko. Saito przestawał już ufać Oame Mau – do tego przeszkadzał mu jego megalomański, ekscentryczny i względnie celebrycki tryb życia. Watażka uważał go za dobrego oficera, ale fatalnego polityka – i w tym względzie się nie mylił.
Oame Mau - sylwetka
Syn Saito Nobuo po jego śmierci nie przeżył trzech dni. Córka Saito uciekła wraz z Sawayą Bunko na wschód, a wkrótce wśród północnych Wasureta wybuchła krwawa wojna domowa. Po roku jednak (był to 1858) Bunko przegrał i stał się jedną z pierwszych ofiar Demona. Co więcej, córka Saito – po tym jak jej mąż został zamordowany na jej oczach – została trzecią już żoną Oame Mau. Trzecią, ale jednocześnie – nowy watażka prowadził harem, który rozwijał o kolejne zdobycze. Twierdził on bowiem, że z piersi żon swoich przeciwników może spić ich wiedzę oraz moc (przekazywaną tym żonom wcześniej poprzez nasienie poprzednich mężów), postanowił je toteż „kolekcjonować”.

To nie były jedyne dziwactwa watażki. Mężczyzna ten preferował spać w dzień, a planować i myśleć w nocy. Do własnego łoża sypał groch, by jego życie nie było zbyt łatwe i by nigdy dobrze się nie wysypiał. Nauczył się sześciu języków. Zakupił w Kinsmudzie pumę leśną i hodował ją jak psa. Pił kawę kilkanaście razy dziennie i nawet bez niej zachowywał się hiperaktywnie. Był także „niedożywiony”; nigdy w swoim życiu nie przekraczając 60 kilogramów masy ciała, był mimo to ponadprzeciętnie silny. Mało przywiązywał się do ludzi, zwłaszcza kobiet, które go otaczały, i zdawał się cały czas postrzegać ich jako pionki na szachownicy. Miewał niekontrolowane wybuchy złości, a w toku tychże mógł być nawet zabójczy. W jednym przypadku powiesił własnego oficera na żyrandolu, gdy ten, zapytany o surę otwierającą Koranu, nie znał odpowiedzi. Paradoksalnie, miało to swoje dobre strony – jego otoczenie nieustannie się dokształcało, ale też uważało na wszystkie swoje słowa i ruchy, a Hayashida nigdy nie wykreował sobie prawdziwych przyjaciół, których brak miał mu dać się we znaki.
Oame Mau – zdobycie Ishinosu
W 1859 roku Oame Mau poprowadził ofensywę na zachód, gdzie podbił jezioro Utsumi oraz podporządkował sobie sporą część katolickich Wasureta. Frakcje katolickie błagały o pomoc Ponte Nero. Ta nadeszła wkrótce, ale w 1860 roku została rozbita w zasadzce zwanej bitwą pod Sawanną, od suchych ziem Toge-Sabaku. Po krótkiej i nieszczególnie krwawej walce, acz po rozbiciu awangardy kawaleryjskiej, siły Ponte Nero odstąpiły i zgodziły się kampanii nie kontynuować w zamian za odpowiedni haracz i zachowanie majątków biskupstw Wasureta.

Demon zubożał – więc uderzył na południe i obległ Ishinosu, uprzednio wygrywając serię bitew na bagnach Atsui-Numa, mocno osłabiając watażków południowych. Ishinosu było jednakże naturalną twierdzą, lecz nie stanowiło to przeszkody dla Demona. Pod pozorem prowadzenia rozmów pokojowych, wysłał swojego człowieka na negocjacje, obiecując mu w zamian za jego… poświęcenie poważne wsparcie finansowe dla jego rodziny. Łódź dyplomaty została wciągnięta przez system wind wykutych w skałach miasta i spotkana w porcie przez watażków. Posłaniec siedział jednakże, dosłownie, na beczce prochu. Tak bezprecedensowo przeprowadzony zamach zaskoczył wszystkich. Zniszczył system wind w mieście, przez co oblegani nie mogli opierać się na nocnych połowach uzupełniających magazyny. Zabił też większość uwięzionych watażków, a do tego wywołał pożar, w którym zniknęła większość rezerwy żywieniowej. W tych warunkach Ishinosu się poddało, a Demon stał się w przeciągu raptem czterech lat najsilniejszym watażką w historii Wasureta, pod względem zdobyczy terytorialnych oraz rozmiaru armii.
Oame Mau – sprzedaż ziemi Polakom
Demon finansował się także na inne sposoby. Słabo zagospodarowane ziemie na wschodzie, w rejonie puszczy Tannenwald oraz dalekie zachodnie wybrzeże zostało sprzedane polskim inwestorom, działającym w dawnym niemieckim Neuerhafen, zwanym już wtedy Maryją Naszą. Polacy zapłacili Demonowi znaczne pieniądze, a w zamian uzyskali pas ziemi wzdłuż wybrzeża od Zatoki Zielonej aż po Zatokę Płaską. Oame Mau nie przejmował się także ani trochę kwestią własnych obywateli – ziemię sprzedał wraz z nielicznymi mało znaczącymi watażkami i zależnym od nich chłopstwem. Wkrótce Polacy wylądowali na swym terytorium niedaleko dorzecza rzeki Seidan i założyli w pobliżu niewielkiej rybackiej osady Wasureta swoje pierwsze miasto i następnie stolicę – Pannę Maryję, nazywaną następnie po tzw. wojnach polskich Al-Mariam.

Polskie środki zainwestowane w Demona w przeliczeniu na bardziej aktualne kursy mogły wynosić nawet kilkaset milionów dolarów. Ta kwota pozwoliła mu szybko odbudować zniszczenia na zachodzie, zmodernizować swoje siły zbrojne oraz wyszkolić nowych żołnierzy do dalszych kampanii przeciwko Wasureta kontrolującym pasko Kefitenyavi na południu i południowym-wschodzie. Nie budzi więc wątpliwości, że szukający swojego miejsca na świecie Polacy sfinansowali największy konflikt całego regionu.
Oame Mau – kapitulacja Aoiiro i zdobycie południa
Pozostawali więc watażkowie wschodni, górscy, trzymający ręce na większości kopalń, jak również na twierdzy Aoiiro. Sama twierdza skapitulowała po negocjacjach, gdy jej pierwszy pierścień został zneutralizowany ładunkiem prochowym. Byłoby to dość szokujące, zważywszy na gabaryty i geniusz samej twierdzy. Problem w tym, że Oame Mau nakazał kopać tunel kilka lat wcześniej, bezpośrednio po zwycięstwie nad Sawayą Bunko. By dobrze zrozumiano ten wątek: Demon przewidział z trzyletnim wyprzedzeniem, że zaatakuje twierdzę Aoiiro i zlecił budowę długiego na kilkaset metrów tunelu (w tym w litej skale) robotnikom, których cały czas finansował. Załoga twierdzy po tym incydencie była tak zszokowana, że wynegocjowała kapitulację w zamian za włączenie do armii Oame Mau, spodziewając się dalszych tuneli i podkopów, a nawet powołując się na sabotaż przy budowie twierdzy wiek wcześniej! Naturalnie krótko potem w ręce Demona weszła także Kiroi Nagare, co pozwoliło mu jeszcze rozszerzyć swe wpływy i importować nowoczesne uzbrojenie z Europy.

Większość złota oraz cała chwała leżała jednak dalej na południe. W koreańsko-kartagińskiej części Kefitenyavi.
Oame Mau – zjednoczenie Wasureta
Dominując militarnie i gospodarczo nad pozostałymi watażkami, ci kolejno oddawali się pod „opiekę” Oame Mau, zdając mu pełną kontrolę nad swoimi armiami i skarbcami. W przeciągu kilku lat, w centrum regionu wyrosło silne i zmilitaryzowane państwo, obejmujące ok 65% aktualnych terenów Wasureta, które Demon nazwał Danketsu – Ziemie Zjednoczonych Wojowników. Bezpośrednim dowódcą podległym samemu watażce został Kurisaka Ameyda.

Wreszcie, po krótkim czasie reorganizacji i dalszego pozyskiwania sprzętu (zwłaszcza nabyto karabiny kapiszonowe w Austrii i Rosji, a także nowoczesne armaty i haubice), siły zbrojne zjednoczonych watażków wyruszyły na kampanie przeciwko Karthago i Sigminji, co zapoczątkowało najbardziej dramatyczną wojnę regionu – Południowy Blitz.
Południowy Blitz – struktura wojsk Wasureta
Oame Mau podzielił swoje wojska na dwie podstawowe armie. Pierwsza z nich – Fukangun, czy też Armia Przyboczna – stanowiła nieco lżejszą, mobilną siłę i była dowodzona bezpośrednio przez największego z watażków. Przez swoich przeciwników była początkowo ironicznie nazywana Bosą Armią; wydatki zbrojeniowe obciążyły gospodarkę Wasureta Danketsu, pozostawiając Fukangun mocno niedozbrojoną w kwestii umundurowania i wyposażenia - także butów. Żołnierze tej formacji chodzili całkowicie boso i na bieżąco pozyskiwali buty na wrogu, lub też używali wiklinowych klapek, z których następnie staną się słynni także japońscy żołnierze walczący z Rosjanami.

Nazwa Bosa Armia nie utrzymała się zbyt długo – przeciwnicy szybko przestali ironizować o Fukangun.

Drugim rodzajem armii były Armie Regionalne, czy też Jimotogun – te były prowadzone przez najpewniejszych z watażków i operowały częściowo niezależnie. Luźny nadzór nad nimi sprawował wspomniany watazka Kurisaka Ameyda, samemu korzystający z części eskorty Fukangun. Co ciekawe, jednym z oficerów Oame Mau został Nakamura: według mniej lub bardziej potwierdzonych historii potomek samego Bikuty, w bezpośredniej linii. Armie Regionalne miały prowadzić rajdy i bogacić się na swoich wrogach, a także oblegać mniejsze osady i miasta tak, by odwracać uwagę przeciwnika oraz utrudniać mu koncentrację.
Południowy Blitz – ruchy otwierające
Latem 1863 roku Władca Demonów Deszczu i Wody wraz z Fukangun wymaszerowali na południe. Ich celem były wysunięte kopalnie oraz forty graniczne Sigminji w Kefitenyavi. Jednocześnie same ataki na te pozycje pozostawiono siłom Jimotogun, zaś po przekroczeniu granicy i spaleniu kilku posterunków, Fukangun rzekomo wycofała się, a w rzeczywistości rozbiła obozy w regionie jeziora Zikitenyakade, w bezpośredniej bliskości samej granicy.
Południowy Blitz – bitwa nad Krwawym Jeziorem
Koreańczycy – zgodnie z przewidywaniami – szybko skierowali w region ekspedycję punitywną armii królewskiej pod dowództwem generała Kwaka Myung-Ki. Ekspedycja szybko zwalczyła słabsze elementy Jimotogun i po uwolnieniu okolicznych fortów od najazdów wojsk lekkich, wyruszyła w górę Nalanhi i wzdłuż jeziora Zikitenyakade. Szybki marsz Koreańczyków był Demonowi na rękę: jesień nadeszła prędko tego roku, a w górach była szczególnie dotkliwa. I tak też rozegrała się pierwsza poważna bitwa tej wojny.

Dnia 28 września 1863 roku ekspedycja Kwaka została zaatakowana w przygotowanej szczegółowo zasadzce nad jeziorem. Japończycy uderzyli synchronicznie (użyto też między innymi fajerwerków jako improwizowanych flar sygnałowych) na kolumny koreańskie maszerujące wąskimi ścieżkami wzdłuż jeziora. Fukangun czekała bowiem na pozycjach już od dłuższego czasu i przygotowała pułapki: lawiny kamieni, ładunki wybuchowe na ścieżkach prowadzące do ich zarwania się do jeziora, przewrócone drzewa, a także zakamuflowane stanowiska artylerii do strzelania na wprost. Oame Mau miał doskonały plan: jego celem nie było tylko zatrzymanie ekspedycji i jej poniżenie, ale całkowita fizyczna eliminacja.

„Bitwa” trwała kilka godzin – Koreańczycy walczyli dzielnie, do ostatniego naboju, niektóre kompanie nawet do ostatniego żołnierza. Ale nie zdało się to na nic, odwieczni wrogowie wpadli w sidła Demona, a ich ucieczka prowadzić mogła tylko w śmierć. W bitwie nad Krwawym Jeziorem (Chimamire No Mizumi) zginęło ponad tysiąc Koreańczyków. Straty Fukangun wyniosły około czterdziestu zabitych. Do dziś dnia za zgodą Wasureta Wschodnich zwłoki są odzyskiwane, część żołnierzy spadła bowiem w dół jeziora i roztrzaskała się na skałach, a rozpadające się szkielety wymywane są etapowo przez wodę lub pozostają wciśnięte pośród kamieni. Widok jest dość zatrważający i raczej nie sprzyja turystyce – prostą lornetką można namierzyć kilkadziesiąt szkieletów (część nawet nadal w strzępkach mundurów). Rybacy łowiący w jeziorze wyławiali szczątki bądź ich fragmenty jeszcze kilka miesięcy po bitwie. Resztki wozów i fragmenty armat nadal leżą zawieszone na co wyższych półkach skalnych. Koreańczycy tę nierówną walkę zwą mniej dramatycznie, starając się dramat ograniczyć – mówią oni po prostu o Bitwie nad Kładką, od jednego z drewnianych mostów wysadzonych po jego przekroczeniu przez Japończyków.

To, co nie zostało zniszczone w odwrocie bądź nie zaległo na wieczność w górach, trafiło w ręce Fukangun. Teraz armia watażków wzmocniona była także o koreańską broń i ich armaty, a szacuje się przez to, że jej siła ognia mogła wzrosnąć nawet o około czterdzieści procent. Ta bron już wkrótce miała być użyta z niszczycielskim skutkiem.
Południowy Blitz – upadek Geumdoljin i Gojidae
Zaraz po zwycięstwie nad Krwawym Jeziorem Oame Mau skierował się z powrotem do kopalń i fortów Sigminji. Teraz już mógł oblegać je i szturmować do woli – trzon ekspedycji został zniszczony i nikt nie mógł już mu zagrozić w walnej bitwie. I tak też na zimnej jesieni (która wszakże zgarnęła też krwawe żniwo wśród armii watażków) upadły dwie główne kopalnie i forty gór Kefitenyavi – Geumdoljin i Gojidae, krótko zresztą przed opisywanymi wydarzeniami zmodernizowane, w tym i o pierwsze urządzenia elektryczne, między innymi system dynamo.

Forty strzegące dostępu do kopalń były ostrzeliwane przez haubice sprowadzone z połowy ziem Wasureta. Dzień i noc obrońcy zalewani byli ołowiem i prochem, a także ogień prowadzono po samych górach, by wywołać lawiny oraz tąpnięcia w samych kopalniach. Częściowo się to udało – kopalnia Gojidae została przywrócona do dawnej świetności dopiero w 1878 roku!

Tak czy inaczej, wspomniane Gojidae skapitulowało 12 grudnia 1863, nie doczekawszy się wcześniej kolejnej pomocy. Geumdoljin skapitulował już wcześniej, bo 6 grudnia. W ręce Demona dostało się kilkuset jeńców, zarówno cywilów (głównie górników), jak i sporo wojskowych. Górnicy początkowo zostali zmuszeni do dalszej, niewolniczej pracy. Część była bita i torturowana, jednakże złoto płynęło do twierdzy Aoiiro i dalej na północ, a watażkowie byli bogaci jak nigdy. Demon miał jednakże inne plany, jak zawsze sięgające kilka kroków do przodu…
Południowy Blitz – epidemia tyfusu
Ze względu na ciężką zimę oraz trudne warunki naturalne, a także generalny problem żywieniowy z powodu trwającej wojny, wśród populacji Wasureta w regionie wybuchła epidemia tyfusu. Ta została szybko rozpoznana, choć ostatecznie na tyfus zapadło kilka tysięcy ludzi, głównie wśród Wasureta Zachodnich. Demon użył tego jednak na swoją korzyść. Część chorych osadził pod płaszczykiem rzekomych dezercji wraz z więźniami koreańskimi, a już wkrótce – w połączeniu z deszczową wiosną roku 1864 – także w obozach jenieckich tyfus szerzył się i zbierał żniwo.
Południowy Blitz – armia sprzymierzona przed bitwą o Kefitenyavi
W tym czasie król Sigminji Sandaye III oraz król Karthago Urufiranisi II zawarli porozumienie, w ramach którego obydwa państwa odwołały się do długotrwałego sojuszu, czasu prosperity i poprzysięgły współpracę w celu odzyskania terenów Sigminji, a także przełamania potęgi samego Oame Mau. W tym celu wiosną do terenów granicznych Sigminji skierował się korpus ekspedycyjny Karthago dowodzony przez księcia Adonijoniego Crespa. Było to półtorej tysiąca dobrze wyszkolonych piechurów, oraz baterie artylerii. Te siły połączyły się już nie z ekspedycją, a armią Sigminji, prowadzoną przez Kima Sanyouk. Ta armia liczyła nieco ponad dwa tysiące ludzi, głównie piechoty poborowej, acz zmotywowanej do walki, zważywszy na los pobratymców w górach, a także lekkiej artylerii. Łącznie więc siły sojusznicze liczyły ponad trzy i pół tysiąca ludzi, a także około sześćdziesiąt armat i haubic różnych kalibrów.
Południowy Blitz – obrona Wasureta
Na wiosnę Fukangun zgromadzony w regionie Gojidae liczył około dwa tysiące ludzi. Wojska Wasureta okopały się u zejścia gór w stronę bagien Gumoeng, przez całą zimę budując skomplikowany system fortyfikacji ziemnych. Pierwszą linię obsadzały słabe siły tworzące wrażenie garnizonu. Jednocześnie żołnierze zawzięcie szyli kukły własnych kolegów, odsłaniali część stanowisk tak, by zwracały uwagę, a inne zaś kamuflowali na wszelkie sposoby. Druga linia była już znacznie mocniejszym systemem szańców. Jednocześnie zwiadowcy każdego dnia rozpoznawali teren oraz wytyczali ścieżki w stronę bagien, czyniąc z niego teren własny. Przez ostatnie kilka miesięcy Demon dokonał niemożliwego – wojska Danketsu działały niczym jedna siła.

Oame Mau skrył na bagnach dalszą, mniejszą część sił Fukangun. Dowództwo nad lekkim elementem manewrującym powierzył Kurisace Ameydzie. Sam przejął dowództwo nad szańcami.
Południowy Blitz – bitwa o Kefitenyavi
Środkiem wiosny 1864 roku Armia Sprzymierzona podeszła pod zewnętrzny pierścień obrony Wasureta. Generał Kim nakazał przeprowadzenie zmasowanego bombardowania tego pierścienia. Artyleria Sigminji i Karthago bombardowała pozycje Wasureta przez cztery dni oraz noce. Pierwsza linia została mocno zniszczona, zaś Demon przygotował już ewakuację do odwrotu na linię drugą. Wreszcie piątego dla siły generała Kima uderzyły frontalnie na zewnętrzny pierścień. Okazało się, że bronią go niewielkie siły, które szybko odstąpiły, zaś bombardowania zniszczyły głównie plecione kukły oraz mylące stanowiska obronne. Ten ogień miał jednak inną wadę – zużył sporą część zapasów amunicji Armii Sprzymierzonej.

Jednocześnie siły Kurisaki Ameydy nie próżnowały. Kilkuset żołnierzy przedzierało się przez bagna Gumeong, flankując wojska sojusznicze od północy. Manewr ten został słusznie przewidziany przez południowców, a na spotkanie na bagnach wyruszyły siły kartagińskie. Tam jednak Kartagińczycy nie napotkali Japończyków, lecz… uciekających więźniów koreańskich, wypuszczonych przez Wasureta. Więźniom powiedziano, że mają bagnem wracać do własnych linii, gdyż Wasureta nie mają już zapasów, by ich wyżywić. Kartaginczycy początkowo uwierzyli, podobnie jak uwierzyli też więźniowie. Lecz to był błąd ze strony ufnych królestw. W istocie Japończycy liczyli, że więźniowie wymieszają się z żołnierzami. „Rycerski” Adonijoni Crespa przyjął zagłodzonych jeńców, co niewątpliwie było gestem politycznym. Problem w tym, że nim zorientował się co się dzieje, przyjął wraz z nimi także epidemię tyfusu.

W tym czasie Sigminji prowadziło szturmy na główną linię Oame Mau. Wasureta, karni i dobrze uzbrojeni, trzymali się twardo, zadając w korzystnym dla siebie terenie wysokie straty Koreańczykom. Po kilku dniach oraz serii kontrataków prowadzonych przez Fukangun, Koreańczycy uzyskali jedynie bardzo ograniczone sukcesy, a te zostały okupione wieloma ofiarami.

Po półtorej tygodnia walk na głównym froncie, w obozie kartagińskim szalała już epidemia, a dziesiątki żołnierzy nosiło objawy choroby. Crespa podjął decyzję o pospiesznym odwrocie, gdy siły Ameydy zbliżyły się do jego osłabionego obozu, a następnie zaczęły go ostrzeliwać małymi zespołami harcowników. Nieprzyjemne warunki na bagnach jeszcze przyspieszyły rozwój epidemii. Spanikowany książę wrócił więc do sił generała Kima, co było istotnym błędem operacyjnym. Szlak wycofujących się Kartagińczyków znaczyły spuchnięte, nasiąkające śmierdzącą wodą zwłoki niszczone bakterią. I tak też elitarna armia ekspedycyjna nawet nie miała jak sprawdzić się w boju. Sam Crespa również był jedną z ofiar tyfusu, a jego ciała nie odnaleziono do dnia dzisiejszego.

Południowy Blitz – zniszczenie obozu Armii Sprzymierzonej i odwrót spot Kefitenyavi

Gdy wieści o skali epidemii dotarły do Kima, ten zachował się tak, jak był powinien – ogłosił kwarantannę i odciął sojuszników od własnego obozu. Jednocześnie przybywało mu rannych, a jego własne zaopatrzenie było już na resztkach. W rezultacie zapewnił Kartagińczykom jedynie niewielkie ilości medykamentów, a większość taborów semickich została zniszczona w czasie odwrotu z bagien. To wywołało tarcia między sojusznikami. Żołnierze Karthago posunęli się nawet do ataków na strażnice Sigminji, by ukraść leki i zaopatrzenie. Te ataki spotkały się z odpowiedzią, zwłaszcza przy pierwszych ofiarach tyfusu wśród Koreańczyków. Sojusznicy zaczęli do siebie strzelać, a w obozie generała Kima Sanyouk wybuchły regularnie walki. Wtedy zsynchronizowane siły Oame Mau oraz Kurisaki Ameydy uderzyły z dwóch stron i w decydującym szturmie po dwóch dniach zaciętych walk zniszczyły obozowiska obu armii.

O ile wojska Sigminji wycofały się we względnym porządku, acz z bardzo poważnymi stratami, tak położenie Kartagińczyków było tragiczne. Ranni byli dobijani bądź przez własnych kolegów bądź – z ostrożności – przez siły czyścicieli Wasureta. Do granic Karthago dotarła jedynie grupa kilkudziesięciu zdrowych żołnierzy, reszta na zawsze zakonserwowana została w bagnie bądź wrzucona do bezimiennych dołów, gdy wiele miesięcy po walce misjonarze dotarli w ten rejon, by zmarłych odprawić na tamten świat. Demon bowiem nie tracił czasu i nie zamierzał ryzykować – złupił tylko broń i podstawowe zaopatrzenie, porzucając niszczony chorobą obóz na pastwę losu.
Południowy Blitz – kryzys Królestw Południa oraz zmiana kierunku działań
Jeśli po zdobyciu Gojidae oraz Geumdoljin przez Wasureta w Sigminji nie należało jeszcze mówić o panice, tak po walkach w Kefitenyavi w kwietniu 1864 roku można już niewątpliwie użyć tego terminu. Spanikowany władca Sandaye III powołał pospolite ruszenie oraz zamówił w Hanzie Wschodniej kolejną już partię broni, by uzbroić kolejną już armię, a także zaciągnął tam pożyczki. Również zszokowane stopniem porażki Karthago ogłosiło pierwszą w całej swojej historii mobilizację powszechną.

Niebywałe, lecz i na tę okoliczność Oame Mau był gotowy. Jego oponenci spodziewali się ataku na Sigminji po osi podobnej do wcześniejsze najazdu Bikuty dwa wieki temu. Ewentualnie spodziewano się szybkiego ataku na linię rzeki Nalanhi, by rozciąć sojuszników i zniszczyć tamtejsze pola, powodując znaczne straty w regionie, co mogłoby zmusić aliantów do awaryjnego importu jedzenia. Spodziewano się ogólnie, że Demon wyceluje przede wszystkim w Sigminji, by wreszcie – po pięciuset latach – wziąć zemstę za rodzinę Sundayokiego.

Przeciwnicy w pewnym sensie zgadli, co zamierzał Oame Mau. Ale nie sposób, w jaki zamierzał to osiągnąć.
Południowy Blitz – ofensywa na Hochtrakte i najazd na ziemie polskie
Istotnie, Demon planował wyłączyć Sigminji z wojny. Powziął on jednak informacje, że Hanza Wschodnia szykuje (na kredyt) dostawę uzbrojenia. Było to uzbrojenie dobrej jakości, między innymi niewielka ilość karabinów iglicowych Dreysego oraz odtylcowo ładowane armaty. Wobec tego Demon zadecydował, że zniszczenie Sigminji będzie możliwe, jeżeli odetnie się dostawcę ich sprzętu.

Wczesnym latem 1864 roku siły Fukangun zeszły z gór Kefitenyavi i wkroczyły od północy na tzw. Hochtrakte – drogę handlową prowadzącą od hanzeatyckiego miasta Voclkamarkt przez Sigminji aż do samego Karthago. Jednocześnie zajmując Hochtrakte, doszło też do przecięcia jednej z pierwszych linii kolejowych w regionie i jedynej o strategicznym znaczeniu. Pierwszy atak padł jednak wcale nie na Niemców, ale na Polaków. Od kilku lat bowiem w tym regionie rozrastało się terytorium Lechii Mniejszej, dziś zwanej Lechistanem. Polacy wykupili także północną część Zatoki Płaskiej i zakładali na niej swoje osady, jednocześnie akceptując ograniczone osadnictwo japońskie ze strony tych Wasureta, którzy zwęszyli okazję i uciekali od ciągłych wojen watażków w centrum regionu. Armia Lechii Mniejszej była jeszcze słaba, niedofinansowana, a przede wszystkim – nieobecna. Wojska polskie pozostawały ześrodkowane w rejonie dorzecza Amal, gdzie koncentrowały się polskie interesy, zwłaszcza w obliczu napięć z Hanzą Wschodnią i trudnej początkowej współpracy. Polacy przeciwstawili więc Fukangun jedynie lekkie siły, które po kilku dniach prób opóźnienia wrogiego marszu wycofały się bezradne w stronę centrum kraju.

W ten sposób Wasureta przedarli się przez Hochtrakte od północy i szybko rozcięli umówioną granicę między Lechią Mniejszą a Hanzą Wschodnią. Lechia do dziś dnia nie odzyskała tych terenów, pozostały one bowiem pod kontrolą Japończyków. Jednocześnie Lechistan nigdy się o nie upomniał, jako iż były one zasiedlone w marginalnym stopniu, a jedyna większa strata wywołana przez Południowy Blitz to utrata wartości ich nabycia od Niemców.

Tak czy inaczej, po dwóch tygodniach siły Demona były już na terytorium marchii Volkamarkt i ponownie rozwiesiły sztandary Danketsu na ruinach Bargardu, złupionego przez Krwawe Ostrza Bikuty dwa wieki wcześniej. Wreszcie siły Wasureta podeszły pod sam Volcklamarkt.

Tempo ataku oraz jego niespodziewany kierunek całkowicie zaskoczyły Niemców. Garnizon samego miasta był dość silny, liczący około tysiąca żołnierzy; wypakowano także część broni przeznaczonej dla Sigminji, której ostatecznie nie dostarczono do Yong-Gamhan. Oblegała ich większość Armii Przybocznej, w sile nieco ponad półtorej tysiąca ludzi. Oame Mau nie miał czasu na zbyt długie oblężenia. Jakkolwiek słusznie założył, że Sigminji nie będzie zagrożeniem bez uzbrojenia, tak Hanza mogłą w każdej chwili przygotować się do interwencji (co istotnie czyniła), a i mobilizacja Karthago niepokoiła.
Południowy Blitz – szturm na Volcklamarkt
Szturm na Volcklamarkt – miasto z murami jeszcze z XVII wieku – trwał dwa tygodnie. Artyleria strzelała bezlitośnie po mieście i samym porcie, wywołując pożary i niosąc pożogę. Obrońcy jednak, pamiętając skutki przegranej z Bikutą, walczyli do upadłego. Niemcy w toku obrony użyli także dwóch (i jedynych w regionie) karabinów maszynowych Gatlinga, które zadały spore straty Japończykom, dopóki nie zlikwidowała ich artyleria. Trafiony kilkukrotnie został, zainstalowany krótko przed Blitzem, Volcklamarkter Kran, czyli największy w regionie dźwig portowy. Zdjęcie złamanego i przewróconego na port dźwigu pozostaje do dziś ikonicznym zdjęciem Południowego Blitzu.

Po dwóch tygodniach obrońcy zostali jednakże wypchnięci z pierścieni obronnych. Niemcy utracili około tysiąca zabitych, z czego ponad połowa to cywile zabici w ostrzałach. Niemiecka obrona zabolała jednakże i Armię Przyboczną. Władca Demonów Deszczu i Wody utracił w szybkich atakach kilkuset ludzi, zwykle doświadczonych ludzi, co było szokiem przy uwzględnieniu ogólnego odsetka ofiar. Cel Wasureta został jednak osiągnięty. Przechwycono – a w praktyce zniszczono – broń przewidzianą dla Sigminji. Zadano Niemcom potężny cios, okupowano bowiem jedno z ich kluczowych miast hanzeatyckich i jedyne pozostające poza Huffeisen. Ponownie poniżono hanzeatyckie siły zbrojne, tak jak dwieście lat wcześniej. Miasto ograbiono z wielu wartościowych przedmiotów, zaś część mieszkańców pognano w niewolę do Kefitenyavi w dobrym, średniowiecznym stylu. Ostatecznie jednak, po miesiącu okupacji rozpoczęto odwrót, choć sam garnizon opuścił miasto dopiero zimą 1864 roku, a ruiny Bargardu zostały obsadzone do dziś dnia. Hanza ponownie wykazała się słabością – ich kredyt przepadł, Stadtsrat nie potrafił się dogadać co do jednoznacznego wejścia w wojnę, a zniszczenia Volckamarktu i tak w końcu zadłużyły Hanzę na kilka lat.
Południowy Blitz - podsumowanie
Południowy Blitz był jednym z pierwszych przykładów, że państwa o rodowodzie europejskim lub wprost starożytnym niekoniecznie muszą zwyciężyć ze swoimi azjatyckimi przeciwnikami. Wasureta pod władzą Władcy Demonów Deszczu i Wody niewątpliwie nie dali sobie posmakować popularnego wtedy klimatu kolonializmu. Zamiast tego zwalili na kolana najsilniejsze państwa regionu, a i sami skolonizowali nadzieje Europejczyków na wpływ na ten konflikt. Gwiazda Oame Mau lśniła pod koniec 1864 roku najjaśniej. Jednakże już wkrótce miała przygasnąć.

Kampania na południu uczyniła Karthago, Sigminji, a następnie także Hanzę oraz Lechię Mniejszą wrogo nastawionymi. Agresja i brutalność sił Danketsu wzbudziły także opory Ponte Nero, którzy rozpoczęli aktywną kampanię podburzania katolików Wasureta przeciwko Demonowi (wprost go tak nazywając). Jakkolwiek Hayashida cieszył się poparciem buddystów, hojnie obsypywanych złotem z Gojidae, tak na jego tyłach zaczątki miał konflikt religijny, chyba jedyny w historii Wasureta.

Nadto bardzo nerwowo reagował na poczynania Demona północny Kinsmud, wychodzący akurat z izolacjonizmu. Jednostki Jimotogun pozwalały sobie na coraz więcej w rejonie puszczy Zujadonfotil, atakując w zasadzkach kupców, a co gorsza – czasem podpalając puszczę. Reakcja Kinsmudu była spowolniona przez brak wypracowanych mechanizmów działania w takich sytuacjach, ale też postępującą ekspansję na niezbadany dotychczas północny-wschód. Tak czy inaczej, Oame Mau uzyskał dość pewne informacje, że Kinsmud powoli zbiera siły i być może rozważa ofensywę.
Oame Mau – Kampania Leśna roku 1865
Ponownie więc Demon zadziałał wyprzedzająco. Korzystając z przewagi ilościowej, przegrupował większą część względnie odbudowanej Fukangun na północy, zostawiwszy na południu słabsze garnizony. Jimotogun puścił zaś samopas, by rabowali, gwałcili, palili i dezorganizowali działalność Obasów na południowej części puszczy. Trzy kolumny, każda po kilkaset ludzi, okazały się być za mocne na zdecentralizowane siły Obasów, zaś rzeczywiste doświadczenie wojenne – w tym w walce w trudnych warunkach – okazało się być dla Kinsmudu całkowicie miażdżące. Obasi – naturalni łowcy oraz ludzie lasu – przegrywali z ludźmi bagien, gór, traktów i miast – przewaga Danketsu była zbyt silna.

W toku tzw. kampanii leśnej roku 1865 nie było żadnej dużej bitwy. Walki toczyły się w lasach, pomiędzy mniejszymi siłami, a także w warunkach walki podjazdowej. Z tego też względu kampania szła wolniej i znaczyła już okres dwóch i pół roku ciągłej wojny prowadzonej przez watażków Wasureta. W toku kampanii kilkaset osób utraciło życie, spalono kilka miejscowości i zniszczono posterunki obaskie po południowej stronie puszczy.

Cios dla Obasów był poważny. Bezprecedensowy atak z południa – wyprzedzający w stosunku do ich własnych działań – wywołał panikę populacji głównie mniejszych miasteczek regionu utworzonych przez Pemigol. Ucieczka na północ przyjęła szybko formę trudnego do opanowania exodusu, zaś tanim kosztem Wasureta Danketsu byli ponownie zwycięscy. Zdobycie południa puszczy Zujadonfotil było ciosem moralnym dla Obasów i sygnałem, że dekady stagnacji w kontaktach ze światem zewnętrznym uczyniły z nich ludzi słabych i niedoświadczonych codziennym trudem polityki. Jednocześnie Wasureta rozszerzyli swoją kontrolę na jeszcze jeden istotny surowiec: drewno wysokiej jakości, naruszając święte dla Obasów zasady nietykalności lasów w celach wyrębu hurtowego.
Oame Mau – ciężar wojny
Oame Mau pozostawił silne garnizony na północy, a Obasi nigdy nie odzyskali zabranych im w ramach kampanii leśnej terytoriów. Już rok później pojawiło się bowiem nowe zagrożenie na wschodzie pod postacią wyprawo niemiecko-austriackiej, która zostanie (ciężkim dla Obasów kosztem) pobita pod Nulikspel, lecz w rezultacie Kinsmud nie będzie w stanie długo poprowadzić udanej kampanii przeciwko Wasureta.

Polityka nie zna jednak przerwy. Do Japończyków regionu docierało powoli – i boleśnie – że nie mogą się po prostu rozdwoić. Koszty poważnych kampanii prowadzonych w krótkim czasie rosły. Koszty te były pokrywane w sporej części z nowo zajętych kopalni, jednakże kopalnie oraz trwający konflikt pochłonął wiele żyć, odbierając gospodarce (głównie rolnictwu) tak bardzo istotnych pracowników. Po drodze w centralnym regionie Wasureta uderzyła plaga szarańczy, wskutek czego żywność trzeba było zaimportować po wysokich cenach od Ponte Nero. Ci jednocześnie kontynuowali budowanie agendy przeciwko Demonowi.
Oame Mau – Operacja Minesati
Prawdziwy cios nadszedł jednakże z Karthago. Kraj ten nieprzerwanie odzyskiwał gotowość bojową po wydarzeniach z gór rok wcześniej. Późnym latem 1865 roku Karthago powołało po mobilizacji armię liczącą ponad cztery tysiące ludzi – była to największa dotychczas armia powołana w regionie. Co więcej, korzystając z wysokiej popularności kontaktów z Zachodem, Karthago czerpało także garściami z niedawnych konfliktów w Europie i rozplanowało pierwszą w historii regionu nowoczesną operację militarną z pełnym zabezpieczeniem logistycznym oraz fazowością. Minesati – bo tak się ona zwała – polegała na wkroczeniu kilkoma silnymi kolumnami w góry Kefitenyavi i odzyskanie utraconych wcześniej terenów. Demon przewidywał taki rozwój wydarzeń, lecz przeciągające się walki na północy i kryzys gospodarczy utrudniały dyslokację strategiczną w kraju pozbawionym nawet linii kolejowych.

Ofensywa Minesati napotkała jedynie słaby opór wyizolowanych jednostek Jimotogun. Nadto opór stawiały uporczywie niektóre garnizony, lecz samą masą przewagi ilościowej Karthago większość z nich pominęło. Ofensywa uderzyła też od wschodu, tym razem bez przeszkód w niespełna miesiąc zajmując na powrót kopalnie Geumdoljin i Gojidae, co natychmiast wywołało potężny kryzys dyplomatyczny między Karthago a Sigminji, a nadto pewien negatywny sentyment, który trwa do dziś.

Oame Mau gotów był ponownie przerzucać Fukangun na południe i stawić czoła Karthago, choć armia ich przeciwnika była dwukrotnie liczniejsza i umocniona w górach. Demon jednakże nie zdążył. Nagły upadek dostaw złota z Geumdoljin i Gojidae spowodował już całkowite załamanie wysiłku wojennego Wasureta Danketsu. W kraju wybuchły strajki robotnicze i protesty chłopskie, do których tłumienia trzeba było użyć Armii Przybocznej. Jednocześnie siły Jimotogun stały się niepewne, jako iż nagle przestały być sowicie opłacane. Misternie skonstruowana struktura wojskowa junty Hayashidy sypała się wskutek klasycznego przeładowania wojennego.

W czasie prowadzenia działań opóźniających przeciwko siłom kartagińskim w potyczce zginął też Kurisaka Ameyda, który sprawował zarząd nad wszystkimi południowymi zdobytymi terytoriami. Demon utracił w ten sposób jedynego szczerego sprzymierzeńca i pozostał otoczonym jedynie przez ludzi przejętych strachem wobec jego wybuchów agresji.
Śmierć Władcy Demonów Deszczu i Wody
W dniu 11 grudnia 1865 roku Władca Demonów Deszczu i Wody został zabity w toku tłumienia jednej z chłopskich rebelii w centrum kraju, nie tak daleko od twierdzy Aoiiro. Nie było w tym (prawdopodobnie) żadnego spisku, ani żadnego wielkiego planu. Zbłąkana kula postrzeliła go w brodę, wywołując ciężkie obrażenia. Niepotwierdzone doniesienia jednak głoszą, że eskorta, sprowadziwszy go do sztabu, nie kwapiła się szczególnie z zapewnieniem profesjonalnej pomocy chirurgicznej, jakiej Oame Mau potrzebował. W rezultacie watażka odszedł z tego świata późnym wieczorem, konawszy kilka godzin.
Rozpad Wasureta Danketsu i okres Henka No Hi
Przyroda nie znosi pustki. Lukę po Demonie wypełniali na powrót podlegli mu watażkowie, ciesząc się poparciem większej lub mniejszej części Armii Przybocznej, która to nie występowała już jako skoncentrowała siła, zwłaszcza że śmierć przywódcy zastała ją rozproszoną w misjach tłumienia rebelii. Następne lata są zaś znane wśród Wasureta jako Henka No Hi – Dni Przemian.

Ofensywę dyplomatyczną, ekonomiczną, a nawet w nieznacznym stopniu militarną przeprowadził Zakon z Ponte Nero. Ponowny napływ środków oraz względnego ładu ustabilizował zachodnie części terenów Wasureta, a wobec upadku naturalnego obrońcy interesów skorumpowanego buddyzmu, katolicyzm finansowany przez Watykan święcił sukcesy. Kościół wykupywał masowo ziemię i zatrudniał chłopów jako własnych pracowników, samemu broniąc się przed bandami za pomocą broni sprowadzanej z zachodu. Gdy sytuacja zrobiła się zaś zbyt gorąca, interweniował sam zakon.
Ekspedycja Villarroela i dekada rycerska
W 1866 roku siły ekspedycyjne Zakonu z Ponte Nero wkroczyły do Toge-Sabaku, zabezpieczając tamtejsze złoża materiałów rzadkich. Dowódca ekspedycji, Rycerz Po Sprawiedliwości Roberto Villarroel udał się wzdłuż wybrzeża, a następnie za pomocą przewodników bagnami i wkroczył z początkiem jesieni do targanego konfliktami Ishinosu, zabezpieczywszy handel w Zatoce Wysokiej. Tak wyraźny ruch ze strony katolików zaniepokoił Karthago, które zaczęło zbroić własne frakcje na południu, co było próbą generalną przed konfliktem między tymi krajami w latach 1879-1880.

Był to początek tzw. dekady rycerskiej, chyba największej stałej obecności „Europejczyków” na ziemiach Wasureta. W tym samym czasie, w 1870 roku, Obaslaned poprowadził krótką ofensywę z północy, dzięki której odzyskał część terenów zagrabionych pięć lat wcześniej – lecz nie wszystkie. Watażkowie bronili bowiem twardo swego wyrębu, w oparciu o który rozpoczęto już stabilny wzrost gospodarczy.
Misja von Karlinga
Wreszcie jeszcze później, bo w 1876 roku do Wasurety trafiła z Volcklamarktu ekspedycja karna finansowana przez II Rzeszę pod dowództwem von Karlinga. Zadaniem von Karlinga było otworzenie Hochtrakte po latach bandyterki (a nawet kradzieży kamieni z samej drogi!) i ukaranie Wasureta za Południowy Blitz.

Ekspedycja miała poważny wydźwięk w regionie. Na wschodzie, a także części północy i południa ziem centralnych poparcie i wpływy katolicyzmu były względnie ograniczone. Po kilku latach jedności pod Oame Mau, zasady ponownie ustalały siły lokalne, zwykle popierane luźno przez kościół buddystów. Ci ludzie aktywnie szukali protektora i nauczyciela, w szczególności w celu postawienia się naporowi Obasów z północy, a następnie wpływom zakonnym na zachodzie.

I tak ludzie von Karlinga, w tym ciemnoskórzy Askarysi, tak naprawdę nie walczyli. Staraniem lokalnych watażków ataki na Hochtrakte ustały niemal natychmiast, zaś watażkowie zaproponowali, by w zamian za know-how Niemców obsypać złotem z zachowanych kopalń w Kefitenyavi i zwalczać interesy Ponte Nero na zachodzie. Niemcy przystali na tę propozycję, i to wskutek interwencji samego Berlina, nadpisującej sprzeciw lokalnej Hanzy Wschodniej. Wasureta rozpoczęli stałe dostawy złota do Vocklamarktu, a w zamian zachowali sporą część zagrabionego terytorium z jednoczesnym obowiązkiem utrzymania Hochtrakte na swoim odcinku. Złoto japońskie było zaś tańsze niż sztucznie windowane handlem z Wielką Brytanią złoto Karthago. Tzw. Karlingowcy szybko zaś szkolili armie watażków na swoich ziemiach i obficie je zbroili. Między innymi dzięki temu ostatecznie zatrzymano ofensywę Obasów na północy, co pozwoliło Wasureta zachować pełną kontrolę nad jeziorem Tjebi. Niemcy otworzyli także pierwszy nowoczesny uniwersytet w Kashtami, w tym promujący tzw. niemiecką szkołę polityczną. Niemiecka technologia zmodernizowała też centralne kopalnie, co uczyniło je – pomimo wszystkich niepokojów! - sensownymi konkurentami dla sąsiadów.
Ofensywa Stu Kompanii
Wasureta polaryzowali się więc na tych bardziej katolickich oraz buddyjsko-ateistycznych (jakkolwiek to brzmi). Rozstrzygnięciem pokłosia dziedzictwa Oame Mau była tzw. Ofensywa Stu Kompanii z 1878 roku lecz siły te, choć dobrze wyposażone przez Niemców, nie były tak znaczne, jak wskazuje jej nazwa. Tak czy inaczej, luźna konfederacja watażków zachodnich i południowych prowadzona przez Mitohirę Sauda uderzyły na prokatolickie posterunki i zmierzały bagnami na Ishinosu. Ofensywa ta została zatrzymana właśnie w krwawej bitwie na tzw. przedpolach skał (Zentoiwa No Tatakai lub Battaglia di Roccia in Avanti). Bój był niebywale krwawy, a sama tzw. wysunięta pozycja skalna trzymana była przez oddział zakonny wraz z wiernymi im Wasureta katolickimi, a dowodzona przez przeora Vitonettiego. Wszyscy bez wyjątku obrońcy zginęli pod naporem fal piechoty watażków, jednakże pozycja trzymała się całe trzy dni. Dostatecznie długo, by reszta sił zdołała wycofać się do Ishinosu i przygotować do obrony samego miasta, które ostatecznie utrzymało się, gdy wyjątkowo mroźna zima i rosnące straty atakujących wskutek nieudanych szturmów wymusiły przerwanie kampanii. Jakkolwiek Zakon wyszedł z tego zwycięsko, tak narastający koszt utrzymania garnizonów wśród Wasureta oraz ostatecznie nieudana (a priorytyzowana budżetowo) operacja w Karthago spowodowały, że Ponte Nero ostatecznie rozpoczęło zorganizowany odwrót z ziem Wasureta, kończąc swoją istotną obecność w 1882 roku, a zachowując jedynie eksterytorialną drogę pomiędzy Ponte Nero a Toge-Sabaku. Jednocześnie zabezpieczywszy swoje interesy, misja von Karlinga także wycofała się wobec rosnących potrzeb niemieckich w Afryce. Po tuzinie lat Wasureta uwolnili się ponownie od zewnętrznych wpływów, a zachwianie po tych wydarzeniach przetasowało układy polityczne w regionie.

I to doprowadza tę historię do finału Henka No Hi – a więc uformowania się względnie nowoczesnych bytów zbliżonych do państwowych.
(W tym miejscu kończy się historia wspólna Wasureta, a rozpoczyna historia trzech państw watażków
Jakkolwiek układ państw Wasureta jest randomizowany ze względu na zmiany stref wpływów poszczególnych watażków, tak w razie czego dopuszczalny choć niezalecany jest pseudo-kanoniczny podział: na zachodzie Wasureta autorytarni, na Wschodzie demokratyczny, na Północy socjalistyczni)



WASURETA SHINJIDAI – NURT AUTORYTARNY
Założycielem tego nurtu politycznego był w szczególności watażka Onishi Tomio. Tomio wywodził się podobnie jak wielu watażków-polityków z niemieckiej szkoły Kashtami. Dzięki wysiłkowi jego ojca, jednego z weteranów kampanii leśnej 1865 roku, Onishi studiował także w Lozannie. Sprowadził on na swoje ziemie nie tylko francuską, włoską i niemiecką myśl polityczną, lecz także zainspirował się myślą niemieckiego filozofa Nietzschego. Samemu także w 1900 roku przełożył na Wasureta-gen włoski przekład Tako Rzecze Zaratustra, a następnie innych prac.

Nurt Shinjidai – czy też Nowej Ery – opowiada się za rozwojem Wasureta w drodze poszukiwania podobieństw, samodoskonalenia oraz działania w oparciu o to, co lokalnych mieszkańców łączy. Zwolennicy Tomio pozostawali podzieleni w toku Ofensywy Stu Kompanii. Ruch stał raczej z boku, choć nieznaczna większość opowiedziała się po stronie Ponte Nero w tym jedna kompania walczyła w bitwie na przedpolach skał. Ruch w sporej mierze inspiruje się myślą włoską – Włosi już wtedy byli inspiracją ze względu na osiągnięcia Garibaldiego w populistycznym procesie zjednoczenia tego kraju. Ta linia jednakże szybko staje okoniem wobec znaczenia katolicyzmu o włoskim zabarwieniu. Z jednej strony Shinjidai podnoszą, że katolicyzm może być czynnikiem łączącym ludzi, zwłaszcza w kontekście współczesnej im encykliki Rerum Novarum, z drugiej zaś zaufanie doń jest ograniczone – Watykan realizuje bowiem przede wszystkim swój interes. W tym wszystkim kościół buddyjski nie cieszy się powszechnym szacunkiem – ale być może to on będzie prawidłowym łącznikiem?

Tak czy inaczej, ruch Shinjidai podąża przede wszystkim za wyrazistym liderem a także za partią o tej samej nazwie, która ma działać jako podstawowe spoiwo społeczne zmierzające do ograniczenia dysproporcji klasowej, wzrostu militaryzmu jako formy budowania odpowiedzialności za wspólne dobro, a także wykreowania solidaryzmu społecznego wokół jednej idei. W rezultacie ruch ten jest także silnie popierający działania właściwych Japończyków w toku ery Meiji i konsolidacji japońskiej, a także zmierzający raczej do ograniczenia i wreszcie eliminacji ducha samurajskiego. Wzrost faszyzmu włoskiego nadał Shinjidai ostateczny kształt, posuwając ruch do przyjęcia systemu partyjnego w stylu europejskim, rozważenia ścieżki trzeciej drogi w gospodarce, a nadto budowy systemu autorytarnego na podstawach ideologicznych.

Sędziwy Onishi Tomio zmarł w 1932 roku. Pozostawił on po sobie dwóch podstawowych liderów partyjnych, których kreował na kilka lat przed śmiercią. Jeden z nich to Ogasawara Junko – zwolennik prowłoskiego wariantu rozwoju Shinjidai z szczególnym uwzględnieniem rozważenia budowy przyszłości z którymś z systemów religijnych kraju, i to raczej katolicyzmem. Jego wewnątrzpartyjny oponent, pół-Wasureta pół-Obas Tayakama Vojdank to zaś zwolennik bardziej agresywnego nurtu zmierzającego do uczynienia ze wszystkim Wasureta „nas”, zaś oponentów - „ich”.

W ostatnich dekadach Shinjidai przeprowadzili serię reform. Chłopów w całości uwłaszczono, wielokrotnie stosowano pobór, a także w ramach samej partii powołano tzw. Keibitai – Gwardię. Ta stoi naprzeciw paramilitarnych sił prokościelnych; kościoły były głównym celem wywłaszczenia, choć za względnie właściwym odszkodowaniem.

Ruch nie jest jednakże całkowicie jednorodny. Ostatni duży rozłam miał miejsce w 1912 roku, gdy Shinjidai opowiedzieli się jednoznacznie za kierunkiem zbliżonym do tzw. trzeciej drogi oraz korporacjonizmu. Odrzucono rozliczenie z klasą posiadającą na rzecz budowania współpracy międzyklasowej. Nie odpowiadało to bardziej prosocjalistycznemu ruchowi protonarodowemu dowodzonemu przez Hideyoshi Totomę, który wraz ze zbrojnym ramieniem armii oraz Keibitai odłączył się i pomaszerował na terytoria kontrolowane w toku rebelii komunistycznej. Wydarzenie było to o tyle istotne, że siły te (zwane Korpusem Totomy) niosły ciężar walk w rejonie Aoiiro i zdefiniowały istnienie tego, co dziś znamy dziś jako WHBS.

WASURETA MIRAI – NURT DEMOKRATYCZNY
Nurt ten wywodzi się wprost z niemieckiej szkoły z Kashtami, a nurt Shinjidai jest jego odłamem wynikłym ze sporu wewnętrznego i rozłamu roku 1877. Ruch Mirai opowiada się za zachowaniem przewodniej roli tradycji samurajskiej wśród watażków z jednoczesnym budowaniem wspólnoty poprzez stymulację rozwoju oraz postępujące reformy gospodarcze na wzór europejski, a także cesarski japoński.

Watażkowie powołali więc w 1884 roku swój pierwszy parlament, złożony wzorem nowoczesnym z dwóch izb: Shomin, a więc izbę niższą oraz Bushinkai – izbę samurajską. Bushinkai mógł zablokować wszelkie reformy Shomin, a izba niższa w takim przypadku nie mogła przegłosować izby wyższej. Na czele państwa – a także rządu – stał Shusho, a więc wzorem niemieckim odpowiednik kanclerza, a nie prezydenta bądź premiera jak w Japonii cesarskiej. Shusho posiada jednakże znacznie węższe prerogatywy, a jego kadencja trwa jedynie półtora roku!

Sama reforma powołania parlamentu nazywa się Kokan – a więc wymiana. Nazwa bierze się z tego, iż powstał problem co do prywatnych armii watażków i ich ziemi. Wobec tego porozumieniem zawiązującym ruch Mirai watażkowie ci przekazali część swoich ziem na rzecz mniej lub bardziej formalnie proklamowanym tym aktem państwa. Ziemie te są nie tyle co własnością skarbu państwa, co bardziej ziemiami do wyłącznego użytku aktualnego Shusho po zatwierdzeniu jego działań przez parlament. Przypomina to więc bardziej brytyjski koncept King’s Own lub Royal Household, aniżeli nowoczesną koncepcję ziem państwowych. Ilość i jakość „wkładu” dokonywanego w ramach wyborów stała się bowiem istotną marchewką wyborczą, zwłaszcza że możliwe jest wydzierżawienie ziemi pod warunkiem, iż… pozostanie się członkiem rządu.

Jak można się domyślić, jest to system bardziej oligarchiczny niż demokratyczny, rząd składa się zwykle z samych przedstawicieli watażków, czyli w luźnym ujęciu rodowodu samurajskiego, a izba wyższa korzysta ze znacznie poważniejszej dominacji. Wywołuje to więc pewne zaniepokojenie ludności ze sfer niższych, zwłaszcza w porównaniu do bardziej populistycznego ruchu Shinjidai. Jednocześnie jednak wpływ demokratyczny na politykę niewątpliwie istnieje – jeśli bowiem robotnicy czy rolnicy będą strajkować, to będą nieustannie proponować izbie wyższej rząd dla nich nieakceptowalny. Nad całością tego systemu czuwa Kenpo – a więc uchwalona w 1891 roku konstytucja Mirai.

Niestety, jakkolwiek system trzyma się względnie stabilnie, zwłaszcza że jego standard uzależnia współpracę ze strony Zachodu, tak wewnątrz pozostaje w zupełnym nieładzie. Ciągłe machlojki, korupcja, podkopywanie pozycji czy wprost zdrady polityczne to norma w świecie tutejszych samurajów. Po prostu watażkowie nadal czynią to, co czynili setki lat ich przodkowie, lecz w sposób bardziej ucywilizowany, by zachować wsparcie z zewnątrz.

Na polu gospodarczym Mirai działają w warunkach mechaniki wolnorynkowej, jednakże ze sporą dozą hiperkapitalizmu. Nie jest to trudne zważywszy na fakt, iż obrót zdominowany jest przez najmajętniejszych z watażków, zaś reszta pracowników ma bardzo utrudniony start konkurencyjny, choć normą jest wzajemne podkradanie sobie siły roboczej, zwłaszcza specjalistów. System ten więc jedynie teoretycznie spłodził klasę średnią. W rezultacie w 1911 roku uruchomiono system Fukushi, ponownie luźno modelowany na wzór niemiecki. Jest to zestaw uniwersalnych świadczeń społecznych wpisanych do Kenpo, których break rozliczenia w roku budżetowym przez każdego z watażków prowadzi do unieważnienia jego mandatu w izbie. Naturalnie zrodziło to serię sporów, a watażkowie nieraz uprawiają księgowość kreatywną. Z drugiej strony w takiej sytuacji taki samurai szybko przestaje być konkurencyjny…

Nie każdemu jednakże system Fukushi wystarczył, czy bardziej rzec można – powołany został po prostu zbyt późno. Niektórzy mieli dość swoistego systemu chaebol i wzięli sprawę we własne ręce. Tak też powstała w 1919 roku po tzw. Drugiej Wojnie Centralnej WHBS – Wasureta Hitobino Sobieto, czy też Ludowy Sowiet Wasureta.

Najistotniejszym spośród polityków – bo już raczej nie watażków – pozostaje Osada Masaru, wpływowy baron, a także posiadacz jednej z kopalni złota. Nie bez powodu nazywa się go zresztą Złotym Księciem. Inni wpływowi działacze ruchu Mirai to Tone Kazuhiro (potentat rolniczy i inwestor w jego mechanizację) oraz Matsunaga Yoshinori – stary weteran jeszcze Ofensywy Stu Kompanii i twórca nowoczesnego, zunifikowanego wojska Mirai, cieszącego się jednocześnie jego posłuchem. Choć Matsunaga ma 81 lat, jako idealista ruchu od dekad wtłacza w siły zbrojne zasady poszanowania Kenpo. Co jednak, jeżeli zostanie ograny w grze politycznej?

Ruch Mirai opowiedział się też względnie wprost przeciwko wpływom katolickim, a przynajmniej na polu politycznym. To wokół tego ruchu w ogóle zbudowano koncept Ofensywy Stu Kompanii. Sama ofensywa, nawet wśród lokalnych mieszkańców i myślicieli, zebrała oceny mieszane. Tzw. Miraistom zarzucono, że – w nawiązaniu katolickim – dostrzegli belkę w oku innych ludzi, głównie bojowników Shinjidai, lecz nie ujrzeli jej w oku własnym – chodzi pierwszorzędnie o wpływy misji Karlingowców. Także jednak wśród samych Mirai nie brakuje chrześcijan – pytanie o mniej lub bardziej wyznaniowy charakter państwa pozostaje jednakże otwarte.

WASURETA HITOBINO SOBIETO – TWÓR KOMUNISTYCZNY
Ruch ten jest najmłodszy pod względem chronologicznym. Zasadniczo ukonstytuował się w czasie zbliżonym do innych, choć raczej w latach ‘80 XIX wieku, zaś terytorialnie znaczenie ma od 1918 roku.

Szkoła Kashtami przyniosła niemiecką myśl nie tylko w ujęciu koncepcji monarchii lub republik liberalnych. Wraz z nią przyszły także myśli kierujące się bardziej na lewo, zwłaszcza koncepcja demokracji socjalistycznej oraz socjaldemokracji. W szkole tej wykładano także i dyskutowano nad ruchami bolszewickimi, mienszewickimi oraz bakuninowskimi. Te trafiać zaczęły na podatny grunt: szkoła żądaniem niemieckim była otwarta nie tylko dla samurajów, lecz także dla klasy średniej (po trudniejszych egzaminach wstępnych). Wstępu nie miały jedynie kobiety (poza córkami klasy wysokiej) oraz osoby trudniące się pracą na roli i wypasem bydła; to byłoby dla Wasureta nie do pomyślenia.

Tak czy inaczej, pośród tzw. miraistów wykreowała się także frakcja socjaldemokratyczna. Ta proponowała, by wzorem niemieckim wprowadzać na terenach Wasureta mechanikę państwa opiekuńczego, które po ustabilizowaniu warunków pokoju, centralnej władzy oraz centralnej armii byłoby następnym etapem budowania wreszcie nowoczesnej społeczności. Projekt początkowo budził opory (jego oryginalny inicjator, Sugihara Minori, został zamordowany po pierwszym czytaniu w parlamencie), a procedowany był częściowo pod naciskami niemieckich wykładowców szkoły Kashtami, częściowo zaś wskutek rosnących niepokojów społecznych. Po powołaniu izby niższej parlamentu Mirai, a więc Shomin, wkrótce do ludzi zaczęło docierać, że być może znaczą coś więcej, aniżeli swoje poletko. Reformy prodemokratyczne szybko uruchamiały protesty rolników, górników oraz robotników, zmierzające do poprawy warunków bytowych. W rezultacie młode państwo szybko znalazło się w kryzysie wywołanym niepokojami społecznymi.

Odpowiedzią na to był system zwany Fukushi – etapowe świadczenia społeczne realizowane przez państwo niezależnie od tego kto w danym momencie pozostaje Shusho i w równej (wyrażonej udziałem w księgach przychodu) wysokości dla każdego samuraja. System ten doprowadził do znacznego zubożenia części z nich i podniesienia, że państwo ma charakter rozbójniczy dla biedniejszej grupy klasy wyższej. Wybuchła seria rebelii byłych watażków, zniszczona jednakże staraniem głównych graczy politycznych. Ci wycofali się na ziemie kontrolowane przez Shinjidai i zasilili w części ich szeregi (jest to tzw. rebelia niezamożnych lat 1902-1903).

Gdy jednak kurz bitewny opadł, okazało się, że tam gdzie nie zadziałała broń, zadziałał spryt. Czołowi samurajowie-watażkowie Mirai wszelkimi pomysłowymi sposobami zmierzali do zmniejszenia swoich środków finansowych tak, by efektywnie czynić system Fukushi mniej wydajnym. Poza tym system nie przewidywał (pomimo planów pracowniczych) mechanizmów ochronnych przed nadużyciami, i tak też często liderzy strajków bądź postulatów przeżywali szykany.

Te same osoby były świetnym celem działań socjalistów, którzy przyciągali głównie niesamurajskich absolwentów tej szkoły, jak i innych, które własnym staraniem próbowali otwierać i prowadzić (a samurajowie nieraz ich zwalczali). Dalej już mowa o klasycznej równi pochyłej – atakowane przez samurajów społeczeństwo zaczęło się radykalizować. Socjaldemokraci stawali się socjalistami, a ci komunistami. Ruchy te organizowały wiece, a wkrótce przystąpiły do walki partyzanckiej, kierując żądania bardzo szerokiego rozszerzenia Fukushi, jak również likwidacji izby wyższej parlamentu Mirai, a więc Bushinkai. Na tak dalekie reformy watażkowie nie byli absolutnie gotowi zważywszy na fakt, iż i tak powołanie Mirai stanowiło bezprecedensową mobilizację i ruszyli do walki. Tak rozpoczęła się rebelia roku 1911. Komuniści dość szybko zaczęli ją przegrywać przeciwko posiadającej przewagę armii centralnej, lecz na ich szczęście rebelia zbiegła się z czasem z rozłamem wewnętrznym wśród Shinjidai. Stamtąd bowiem wyłamała się frakcja socjalistyczna o względnie narodowym zabarwieniu, malująca dawnych watażków jako podstawowych wrogów ludu (a nie sąsiadów oraz wrogie kościoły zgodnie z ogólną linią Shinjidai) i w rezultacie tzw. Korpus Totomy opuścił terytoria autorytarystów i z dość dobrym zasobem broni wsparł w walce komunistów. Doszło wtedy (w 1912 roku) do kolejnej bitwy w rejonie twierdzy Aoiiro, która nie była jednakże rozstrzygająca. Boje toczyły się ze zmiennym szczęściem przez kilka lat, lecz w ich toku Mirai coraz bardziej obciążane było kosztami działań partyzanckich przy jednoczesnym ograniczaniu lokalnych niemieckich interesów.

Wreszcie rewolucja lutowa, a potem październikowa były wyraźnym sygnałem dla komunistycznych Wasureta. W 1919 roku na kontrolowanych terytoriach powołano Wasureta Hirobino Sobieto, a wzorem radzieckim przyjęto międzynarodowy skrót WHBS. W skrócie zaś kraj ten jest znany jako Sobieto – to fonetyczna adaptacja rosyjskiego słowa „Sowiet”, a więc przedstawicielstwa kolektywu ludzi pracy. W skład kolektywu weszło kilka frakcji, co naturalnie wywołało jeszcze dalsze konflikty wewnętrzne, lecz nastąpiło to nieco później. Pierwszym liderem WHBS był Tamanaha Gzwibi, do czasu jego zamordowania przez wrogą agenturę w 1938 roku. W rezultacie wpływowi w WHBS są przedstawiciele poszczególnych frakcji: Moriyama Tetsuo jest niewątpliwie najsilniejszy ciesząc się wyraźnym wsparcie ZSRR jako komunista bolszewicki, Sugiyama Bebrułow jako przyjezdny do Sobieto mienszewik z Sachalinu oraz Kiyabu Shinji jako socjalista syndykalistyczny. Nadal jednak wpływowy pozostaje sam Hideyoshi Totoma, budujący konsekwentnie bardziej narodowy wariant frakcji socjalistycznej.

Naturalnie ustanowienie Sobieto wiązało się z powołaniem bardzo silnej tajnej policji (Kagegoei), a także bardziej populistycznej Gwardii Dobrobytu (Fukuhosho), pełniącej funkcję milicji robotniczej. Przeprowadzono reformę rolną, głównie poprzez rozdanie opanowanych ziem samurajskich chłopom i robotnikom – zwłaszcza tym pierwszym, bo niska industrializacja regionu powoduje, że ludem pracującym są raczej chłopi i pasterze. Bezlitośnie zrabowano też majątki kościelne, choć robi się to raczej pokątnie i po nocach. Wielu chłopów szanuje bowiem kościoły ze względu na wgląd na stare czasy. Szybkie nawiązanie bliskich relacji z ZSRR zapewniło jednakże napływ know-how oraz inwestycji mogących dać WHBS zastrzyk rozwoju. Nie bez powodu Sobieto jest szczególnie istotne dla komunistów Eurazji. Jest to jedyny w regionie jednoznacznie udany i istniejący od lat eksperyment komunistyczny, który póki co się powodzi…
(W tym miejscu kończy się historia poszczególnych państw watażków w ujęciu ideologiczno-politycznym, a rozpoczyna historia trzech terytoriów. Ta historia będzie aplikowalna odpowiednio względem tego, gdzie w danej edycji położone jest państwo i w ten sposób należy je czytać
UWAGA: należy pamiętać, że WHBS zawsze wywodzi się z ziem Mirai, a nigdy Shinjidai! Oznacza to, że wszystkie wydarzenia sprzed powstania WHBS odnoszą się terytorialnie głównie do ruchu Mirai)



WASURETA PÓŁNOCNI
Północ tradycyjnie uchodziła za najbiedniejszy z regionów Wasureta. Pojęcie północy jest też względne o tyle, że przez większość czasu „północni” byli zlokalizowani zdecydowanie bardziej na południe, zaś umowna granica między terenami watażków z południowej strony była twierdza Aoiiro. Co nawet ważniejsze, granicą północną była ściana puszczy Zujadonfotil. Do XVIII wieku Wasureta byli też o tyle mało liczni na tych terenach, że ich obecność nie przełamywała handlu rzecznego prowadzonego przez Obasów w stronę rzeki Amal.

Rzecz zmieniała się w dwóch momentach. Po pierwsze, postępująca kolonizacja, rozwój broni oraz budowa twierdzy Aoiiro rozszerzyły kontrolę Wasureta nad rozwidleniem rzek Veratik, Amal i Yedoro. Silna baza wypadowa pozwalała rajdować karawany, a wkrótce Obasi zostali zmuszeni do płacenia „haraczu za ochronę” w toku podróży do Karthago drogą lądową.

Najważniejsza jednak zmiana była wynikiem kampanii leśnej Oame Mau z 1865 roku. W toku trwającego kilka miesięcy konfliktu Obasi utracili rzeczywistą kontrolę nad około jedną trzecią puszczy. Jakkolwiek konflikt ten nie przyniósł wielkich, rozstrzygających bitew, tak puszcza znacząco ucierpiała, była bowiem miejscami podpalana przez Wasureta. Co więcej, względnie jednoznaczna obrona Obasów doprowadziła do licznych agresji wobec lokalnej obaskiej ludności (często wcześniej handlującej z południowymi sąsiadami regularnie!), a w rezultacie exodus nawet i pięćdziesięciu tysięcy ludzi z tych ziem. Exodus ten w Kinsmudzie znany jest jako Xilon. Poza puszczą Wasureta uzyskali też kontrolę nad większością dorzecza jednej z dwóch świętych rzek Obasów, czyli Veratik, włącznie z rozlewiskiem Yomyaku (lub Diri po kartagińsku), a więc jeziorem pośród wzgórz Bald.

Jednocześnie wraz ze zdobyciem puszczy od tego samego roku ruszyła jej przemysłowa wycinka. Ta stanowi podstawowe źródło dochodu Wasureta północnych obok handlu rzecznego i ceł związanych z tym handlem, a także wydobyciem wapna i żwiru z kopalń pośród Bald. Wycinka drzew świętej puszczy także stanowi dość istotną kość niezgody z Kinsmudem.

Na wyciągnięcie ręki dla Wasureta północnych leżą jednakże poważne złoża miedzi pośród sawanny Toge-Sabaku, tradycyjnie wcześniej leżące blisko włości kościelnych Wasureta Zachodnich. Do ostatnich poważnych walk w tym regionie doszło w latach 1922-23 pomiędzy obydwoma Wasureta, jednakże ograniczona ofensywa północnych nie zakończyła się sukcesem.

Największym miastem tego regionu jest Aoiiumi, wzniesionie w czasie ekspansji Wasureta w połowie XVIII wieku jako strażnica graniczna przy rozlewisku Yomyaku. Na ziemiach północy leży także Hazukashigariya – miasto, w którym narodził się Oame Mau i obsesyjne wręcz miejsce pielgrzymek działaczy Shinjidai.

Pielgrzymki polityczne to jedno – ale na tym pielgrzymki się kończą. Północ tradycyjne jest najmniej religijna, a wpływy wszelkich kościołów są tu najsłabsze. Katolicyzm prawie tu nie występuje (dzięki czemu koegzystencja obok Obasów zapewne w ogóle mogła zaistnieć), a względnie słaby buddyzm nieraz ustępuje pola protojapońskiemu szamanizmowi wymieszanemu z obaską religią Rel – bądź też samej Rel, na którą przeszły na północy całe wioski Wasureta.

WASURETA ZACHODNI
Rodziny Wasureta Zachodnich są najstarsze spośród wszystkich przybyszów w ten region. To na zachodzie bowiem Sundayoki dotknął pierwszy raz ziem regionu, a wkrótce założył pierwsze miasta i obozy.

Zachodni Wasureta powszechnie i słusznie uchodzą za najbogatszych, co jednakże pozwala im też być najagresywniejszymi. Przede wszystkim Wasureta utrzymują się z odkrytych ok. 1470 roku największych w regionie (oraz istotnych na świecie) złóż miedzi oraz materiałów rzadkich w sawannie Toge-Sabaku. Region ten był ledwo znany samym Obasom, jako iż nie prowadzą do niego żadne naturalne trakty, zaś jego powstanie jest zapewne wynikiem serii trzęsień ziemi miliony lat temu. Pierwsze kopalnie były odkrywkowe, jako iż miedź miejscami leżała dosłownie pośród kamieni. Część kopalni była przeklęta i zamknięta krótko po otwarciu. Od kilku lat wiadomo już, że wysoka śmiertelność robotników na tajemniczą chorobę była wynikiem napotykania także pokładów uranu. Wydobycie w Toge-Sabaku nie jest jednakże niezależne. Traktami zawartymi pomiędzy Zakonem z Ponte Nero a zachodnimi watażkami, pomoc finansowa i kulturowa z Europy była uzależniona także od eksportu miedzi. Do dziś Zakon zachowuje eksterytorialną drogę prosto do Toge Sabaku oraz znaczne udziały w wielu działających tam kopalniach.

Niedaleko Toge-Sabaku leży jezioro nazwane Utsumi. Oryginalna obaska nazwa nie zachowała się. Nad Utsumi rozbudowano obaskie miasto, które nazwano Nadaimu. Nadaimu pozostaje do dziś istotną faktorią rybacką ryb słodkowodnych, a wokół miasta rozciągają się żyzne ziemie, korzystne dla rozwoju rolnictwa. Dalej na południe leżą bagna Atsui Numa, powstałe wskutek nietypowych prądów powietrznych pomiędzy górami Kefitenyavi a Zatoką Wysoką oraz niestabilnych wylewów rzeki Yedoro. Bagna te nie są szczególnie ekonomicznie przydatne, lecz wydobywa się na nich naturalny asfalt, a także wytwarza pochodną od niego naftę, zwaną kerozyną. Ponad bagnami na klifach zalega miasto Ishinosu. Jest to najstarsza osada Wasureta i tradycyjna stolica Wasureta Zachodnich, choć pod względem populacji jest ono nieco mniejsze od Utsumi.

Dalej na południe to już góry Kefitenyavi i ich ostre klify. A w górach tych wielkie pokłady żelaza oraz złota, nieustannie odkrywane na coraz większych głębokościach. Wszystkie te dobra zapewniają zachodnim Wasureta względny dobrobyt, choć ten setki lat był marnowany na wewnętrzne walki.

Zachód Wasureta to najsilniejsze wpływy katolików, głównie za sprawą misji prowadzonych przez Ponte Nero. Ograniczone misje prowadziły też poszczególne kościoły Karthago, lecz ze względu na trudne jak na tamte czasy warunki przekroczenia Kefitenyavi, misje te były mało skuteczne. Wpływy katolików są widoczne zwłaszcza na północnych regionach, zaś Utsumi uchodzi za miasto z większością katolicką, a pod względem populacji jest to w ogóle najistotniejsze miasto regionu tej wiary. Tam też założono pierwsze biskupstwo. Bardziej na południu sporo do powiedzenia mają także buddyści, którzy utrzymują klasztory w samym Kefitenyavi, największym z nich jest klasztor Shikuzana lokowany w 1589 roku po zachodniej stronie jeziora Zikitenyakade.

Silna gospodarka oznaczała zawsze silne armie watażków w tym regionie. To watażkowie Zachodni właśnie uderzyli w 1893 roku na Wasureta Wschodnich i odnieśli istotne zwycięstwo w bitwie na przełęczy Nanzade, dzięki której przesunięto granicę i oparto ją o rzekę Veratik oraz ściany samych jezior, przez co bez zgody tych Wasureta szlaki zachodnie są niedostępne.

Podobnie to Zachód zainicjował tzw. Drugą Wojnę Centralną w latach 1924-25 (choć trzeba wyraźnie zaznaczyć, że była ona odpowiedzią na ofensywę północnych Wasureta w stronę Toge-Sabaku. W toku jednakże tej wojny sytuacja w regionie skomplikowała się jeszcze bardziej…

Wcześniej – co warto dodać – Wasureta Zachodni brali też udział (czy raczej byli ofiarami) w toku jednych z ważniejszych incydentów początku XX wieku, a więc incydentu z Yahasani w 1905 roku. Rosyjski patrol – działający zresztą w bezpośredniej bliskości wód terytorialnych Karthago – zaatakował dwa transportowce z japońskimi ochotnikami zmierzającymi na wojnę z Imperium Rosyjskim, kolejno: „Bartio Dimini” pod banderą Ponte Nero oraz „Gobezi Yerasikuri” bandery Karthago. Incydent ten wywołał stand-off pomiędzy Karthago a Południową Jakucją, przy czym został on rozstrzygnięty na korzyść tych drugich, co do dziś uchodzi za potwarz dla Kartagińczyków.

W miejscowości Utsumi czczony – choć może bardziej w ujęciu patriotycznym – jest Sundayoki, który w willi nieopodal miasta zmarł. Willa została zburzona staraniem biskupstwa Utsumi, a ciało legendarnego pirata spoczęło pod kamieniem węgielnym Aoiiro, lecz do dziś składa się w rejonie dawnej willi kadzidła, a także obchodzi oddolne święto Senpaku Kashidashi.

Podczas Wojny Trzech Frakcji (Santo Senso) Zachód zdecydował się na działanie bezprecedensowe. Poszukując środków do dalszej walki, Zachód już wcześniej się zadłużał, choć dług szczęśliwie nie został wyegzekwowany ze względu na krach światowy roku 1929. Tak czy inaczej, w 1925 roku Wasureta Zachodni skoncentrowali część sił niedaleko Linii Azdeusa w Karthago i przeprowadzili nagły atak. Korzystając z zaskoczenia oraz taktyki lekkiej piechoty i szeroko zakrojonych działań sabotażystów, Zachodnim udało się wtargnąć na Linię oraz zdobyć (i ograbić) kilka przygranicznych kopalń. Karthago szybko jednak otrząsnęło się z szoku i przeszło do kontruderzenia wspieranego nowoczesnym sprzętem, w tym lotnictwem. Watażkom udało się wprawdzie uciec z częścią zdobyczy, ale generalnie atak szybko okazał się być zniszczony, zaś Karthago wdarło się na terytorium Wasureta zarówno Zachodnich jak i Wschodnich i zajęło część kopalń po japońskiej stronie – zwłaszcza na Wschodzie, które oddano Sigminji na podstawie tzw. Porozumień Dwóch Królów. Ogólnie więc kampania przeciwko Karthago była dość katastrofalna i przyniosła więcej szkód niż pożytku dla wszystkich Wasureta, a skutki tej kampanii nie zostały do końca rozliczone. Szczegółowo wydarzenia te są opisane w historii Karthago.

WASURETA WSCHODNI
Wasureta Wschodni zostali „Wschodnimi” wskutek migracji XVI wieku i późniejszych sukcesów w wydobyciu złota na płytkich złożach Kefitenyavi. Ci ludzie zajmowali większą część północnych gór oraz dolną pasma Bald. Oryginalnie założono przy rzece Amal warownię zwaną Kabu, która dziś formalnie uchodzi za stolicę tych Wasureta. W praktyce istotniejszym miastem jest jednak górski węzeł handlowy w Kefitenyavi z XVIII wieku, a więc miasto Kashtami. Kashtami stało się swoistym nowym „Memilesi regionu”, ochraniając i regulując handel górami wcześniej zdominowany przez Karthago i Kinsmud (czy też wtedy Obaslaned). Nadto z Kashtami wkrótce poprowadzono drogi na wschód i tak połączono je wkrótce ze spalonym dziś Bargardem, a także dalej – z Volcklamarktem. Dzięki temu Kashtami rozkwitło także jako centrum kulturowe w dwóch etapach. Wpierw wskutek sprowadzenia przez Bikutę niemieckich niewolników na te ziemie. Ich dzieci żyją na nich do dziś, zmieszani w większym lub mniejszym stopniu z lokalną krwią Obasów i Wasureta. Wśród tych niewolników byli także nauczyciele i artyści, którym zezwolono na rozwój i naukę, choćby i w kajdanach. Następnie było to pierwsze obiecujące miasto, na jakie trafiła ekspedycja niemiecka von Karlinga. To jego ludzie założyli tu Uniwersytet Kashtami. Pomimo tego, iż jest to raczej górnicza stolica, sam uniwersytet pozostaje priorytetowo humanistyczny i zawdzięcza się mu unowocześnienie Wasureta w toku tzw. Dni Przemian (Henka No Hi).

Przede wszystkim jednak to w rękach Wschodnich znajduje się twierdza Aoiiro, która broni ich interesów od dawna, a kiedyś znaczyła także (do czasu przetasowania po śmierci Oame Mau i po Południowym Blitzu) terytoria północne. Potężna XVIII-wieczna twierdza na planie gwiazdy z serią poziomów, tajnymi tunelami i nawet kilkoma bateriami dział strzeże dawnego traktu Menigedu i mieści setki żołnierzy garnizonowych, zdolnych wytrzymać lata oblężenia oraz razić wrogów na długości całego szlaku. Aoiiro pozostaje bezapelacyjnie największym punktowym miejscem obrony w całym regionie, a nawet rozwój techniki wojskowej nie uczynił twierdzy łatwą do zdobycia – uchwycił ją jedynie Oame Mau, uczyniwszy to podstępem, a nie siłą.

Rozmiarowo oraz twierdza Aoiiro jest zbliżona do twierdzy austriackiej w Kłodzku, jest minimalnie mniejsza.

Wasureta Wschodni zachowali także sporo terytoriów odebranych Polakom oraz Niemcom w toku Południowego Blitzu. Niemcy tereny te uważali za średnio przydatne i niewarte dotychczas odbijania, a to ze względu na wysokie koszty zasiedlenia. Polacy zaś także swoich nie zagospodarowali (czy raczej – nie zdążyli). W rezultacie Wschód uzyskał dostęp do Morza Karmazynowego i posiada dłuższą linię brzegową niż Zachód w Zatoce Wysokiej. Niewiele jednak z tego wynikło: nie ma tam żadnego dużego portu. Poza naturalnie ruinami Bargardu, pozostającego w granicach Wasureta, lecz porty Bargardu nigdy nie zostały odbudowane w obawie przed niemieckimi próbami ich odzyskania.

Wschód to także liczne rzeki. Przede wszystkim prawa strona tzw. Pajęczyny, w tym cała górna część rzeki Amal, przy czym mówi się, że w rejonie Kabu korzystne byłoby postawienie tamy, co jednakże może być hipotetycznie groźne dla interesów Lechistanu. Od Amal odchodzi jeszcze mniejsza rzeka Suiro, która w całości pozostaje w rękach Wasureta. Ta cechuje się interesującą fauną zwierząt słodkowodnych, zwłaszcza w rejonie lasu iglastego Tannenwald nazwanego tak jeszcze przez Niemców), współdzielonego z Lechistanem.

Na wschodzie stosunkowo słabe są wpływy chrześcijańskie. Pośród religii najsilniejszy jest tu buddyzm, choć kościół buddyjski cieszy się znacznie mniejszym szacunkiem aniżeli chociażby w Sigminji, co wynikało z jego upolitycznienia, które nie ustało do dziś, a także uległości wobec władzy świeckiej. Niemieckie próby osadzenia kościoła protestanckiego spotkały się ze zdecydowanym sprzeciwem ludności, a na całym terenie Wschodu jest jedynie kilka kościołów tego typu.

Gospodarczo Wschód opiera się przede wszystkim na rybołówstwie rzecznym, zwłaszcza na Amal oraz Suiro. Pracuje też kilka kopalń złota i żelaza w Kefitenyavi, w tym największa kopalnia Wasureta spośród wszystkich, a więc Kiroi Nagare niedaleko Kashtami. Działa także rybołówstwo na jeziorach Zikitenyakade, choć szczególny charakter tych jezior i ich wodospady nie sprzyjają bezpiecznym połowom, a co roku ginie co najmniej kilku rybaków. Wschód zarabia także na cłach handlu śródlądowego, a nadto na wymianach studenckich Kashtami z innymi uczelniami i wystawach naukowych. Kontrola nad częścią bagien Gumeong wpuściła także Wasureta na rynek torfu, choć ciężko jest walczyć z względną dominacją eksportu tego surowca przez Sigminji.

Wasureta Wschodni walczyli także w konflikcie z Sigminji w latach 1904-08, zwanym też Wojną o Porachunki. Konflikt ten został wprost sfinansowany przez Jakucję Południową w celu zablokowania napływu (oraz finansowania) ewentualnych ochotników dla japońskich starań w wojnie w Mandżurii. Ofensywa ta nazywa się w Sigminji ekspedycją Sona Ae. Wasureta Wschodni wzięli na siebie trzon uderzenia koreańskiego, a nawet poprosili o pomoc pozostałe frakcje. W rezultacie watażkowie częściowo ponownie się zjednoczyli i wciągnęli Sigminji w przeciągającą się walkę partyzancką, ostatecznie z pomocą reszty Wasureta wypchniętą w bitwie pod Geumdoljin w październiku 1904 roku. Istotnie jednak koreańskie cele zostały częściowo osiągnięte – mobilizacja watażków odwróciła ich uwagę od ewentualnego wspierania Cesarza.

Jednocześnie Wasureta Zachodni skierowali swoich ochotników do Mandżurii, jednakże statki ich przenoszące zostały zatopione przez Rosjan w pobliżu wybrzeża Karthago, w incydencie znanym jako incydent z Yahasani.

Na północnych rubieżach ziem Wasureta Wschodnich toczyły się najcięższe walki okresu powstania Sobieto w 1919 roku i później. Wschód był także celem ataku Zachodu podczas rozszerzenia tzw. Drugiej Wojny Centralnej lat 1924-25, gdzie Wschód utracił wszelkie tereny na zachód od rzeki Veratik, choć potęga Aoiiro zablokowała dalsze ataki Wasureta Zachodnich.

To nie jedyny problem Wschodu. Wojujący w desperacji podczas Wojny Trzech Frakcji Wasureta Zachodni zaatakowali Linię Azdeusa w Karthago, tymczasowo uzyskując w niej wyłom w 1925 roku i zagrabiając sporo złota z tamtejszych kopalń. Karthago kontratakowało i ustabilizowało sytuację, ale z pomocą Sigminji przeprowadziło tzw. Ofensywę Dwóch Narodów, przy czym prowadząc ją nie wyróżniało poszczególnych Wasureta. Ofensywa Kartagińczyków uderzyła głównie po Zachodnich Wasureta, lecz jej druga oś – wspierana właśnie przez Sigminji – spadła na Wschodnich, odbierając im dość poważną połać ziemi na południu, zwłaszcza ruiny twierdzy Sarsa-Ye oraz kopalnię Ghinmji, którą Sigminji eksploatuje przed linią Azdeusa na zasadach eksterytorialności. Wydarzenia te szczegółowo opisane są w historii Karthago oraz Sigminji.

RYS KULTUROWY:

Ishinosu
Ishinosu to jedno z dziwniejszych miast w regionie. Składa się z Ishinosu Górnego i Dolnego, z czego Dolne powstało jako pierwsze w dorzeczu Yedoro i służyło jako wioska przejściowa dla pierwszych rozbitków Sundayokiego. Dziś jest to podstawowy port na większe gabarytowo jednostki i w sumie jedyny na Zachodzie Wasureta. Główne miasto rozbudowano jednak w latach późniejszych, a w celach obronnych (by strzegło Zatoki Wysokiej) wzniesiono je na klifie nad tą zatoką. By połączyć obydwa miasta zbudowano system wind. Dziś system ten jest elektryczny lub paliwowy, na początku działał jednak siłą ludzkich rąk, głównie więźniów i niewolników. Windy zewnętrzne nie są jednak tak spektakularne jak tzw. Winda Sakashimiego, a więc system podciągów wbudowany w sam przebity w tym celu klif (!). Statek (mniejszych jednakże gabarytów) wpływa do sztucznie poszerzonej jaskini, a tam jest zabezpieczany i wciągany do miasta ponad sto metrów wyżej. W przeszłości był to mechanizm ochrony łodzi rybackich na wypadek uchwycenia dolnych jaskiń. Dziś używa się go raczej do transportu towaru już rozładowanego, acz okazjonalnie nadal wciąga się nawet małe okręty wojenne!

W Ishinosu znajduje się także najstarsza świątynia Buddy w całym Wasureta.
Wasureta-gen
Wasureta używają języka nazywanego przez nich Wasureta-gen. Jest to wynik spotkania średniowiecznego japońskiego z lokalnym językiem obaskim, a potem jeszcze naleciałościami kartagińskimi. W rezultacie pośród gramatyki i słownictwa japońskiego można znaleźć liczne obaskie wstawki, zaś część samej gramatyki wyewoluowała w stronę bardziej protoeuropejskich struktur. Do dziś niektóre określenia bądź powiedzenia Wasureta brzmią po japońsku dość nienaturalnie – inny jest także akcent. Japończycy „rodowici” powszechnie pogardzają w ogóle Wasureta, ale już zwłaszcza ich dialektem, uchodzącym za gwałt na czystym języku japońskim.
Legenda o Araatan
Wasureta Zachodni do dziś opowiadają legendy o upiornej Araatan. Dzieciobójstwo powszechnie uważane jest za skandaliczne, a zwłaszcza jeśli następuje w recydywie i każdorazowo dotyczy własnych dzieci. Powszechnie straszy się nią kolejne pokolenia Wasureta mówiąc, że jeśli dzieci doprowadzą swoją matkę do płaczu, to Araatan wyłoni się z podłogi w ich pokoju równo o północy i porwie je do świata podziemi, gdzie będzie pożerać je po kawałku przez tysiąc lat. Jej wizerunek jest powszechny nie tylko wśród Wasureta, ale jest powszechnie kojarzony w regionie jako emanacja zła o źródle w śmiertelnym człowieku. Kościół buddyjski Wasureta (ale nie Sigminji) uznaje Araatan oficjalnie za demona i odmawia jej w ogóle człowieczeństwa uważając, że człowiek nie byłby zdolny do jej czynów.
Pobór podatkowy w Wasureta Mirai
W Wasureta Mirai, celujące w libertariańskie wątki, prowadzi się pobór podatkowy na mechanice rzymskiej. Oznacza to, że za pobór podatków ustalonych przez struktury państwowe odpowiadają prywatne firmy świadczące takie usługi. Firma kontraktuje pobór z państwem, a następnie wypłaca mu z własnych środków całkowitą wartość podatku, czyli de facto podatek opłaca w imieniu wszystkich podatników, co zapewnia efektywne i szybkie pozyskiwanie środków przez państwo, które już pozyskaniem środków nie musi się przejmować. Następnie taka firma ma ograniczony czas (zwykle kilka miesięcy) na „pozyskanie” podatku, który zdobywa we własnym imieniu i do własnego kapitału, a więc jakby odzyskuje inwestycję wyjściową. Pobierając podatek pobiera go wraz z ustaloną przez państwo prowizją, co jest głównym źródłem zarobku firmy. Oczywiście prowadzi to do bardzo szybkiej i skutecznej egzekucji, ale też do licznych nadużyć w toku poboru.
Samurajowie
W Wasureta, jak już zasugerowano w części historycznej, interpretacja pojęcia samuraja jest dość luźna. Trzeba pamiętać, że mechanika „wyższych sfer” jak również władz religijnych jest spaczona od samego początku, gdyż Wasureta wyszli zasadniczo od piratów. Czyli ludzi, którzy średnio podążali rozumnie bądź wiernie za kodeksem Bushido. Piraci zostali więc początkowo zarówno lokalnymi szlachcicami, jak i kapłanami, gdyż ludzie jednak potrzebują jakichś ideałów i hierarchii. W rezultacie „samurajskość” lokalnych władz jest dość umowna, a samurajowie okresu Edo prawdopodobnie by swoich ziomków z naszego regionu zamordowali za splugawienie serii tradycji.

W rezultacie powszechnie tytułami samurajskimi się handluje, kradnie je lub podszywa się fałszując drzewa genealogiczne. To ostatnie jest szczególnie proste, bo niekończące się wojny są łatwym uzasadnieniem za gubieniem dokumentów. W praktyce samurajem zostaje się posiadając dostateczne środki finansowe by utrzymać w przeszłości własne siły zbrojne i wmusić uznanie swojego tytułu. Zabawa w poszukiwanie linii genealogicznej wiele pokoleń wstecz to bardzo niebezpieczny sport i mało kto zarzuca swoim oponentom brak czystości krwi, bo samemu może nie wykazać czystości swojej. Z drugiej strony pozwala to na bezprecedensowo szybki awans społeczny, niemożliwy do osiągnięcia w Japonii właściwej. „Samurajem” może zostać bowiem dostatecznie bogaty przedsiębiorca lub nawet rolnik z obfitą ilością ziemi, zdolny sfinansować właściwe fałszerstwo. I nikt zdaje się nie mieć z tym problemu.
Senpaku Kashidashi
Wasureta Zachodni praktykują nieformalne święto zwane Senpaku Kashidashi – „puszczaniem łódek”, lub bardziej poetycko „wodowaniem życzeń”. Święto powszechnie praktykuje się w Nadaimu, choć katolicy nieudolnie próbują je powstrzymać, a czasem przybywają na nie nawet ludzie z odległych ziem Wasureta. Podczas święta Wasureta puszczają na jeziorze Utsumi tysiące łódek z origami, w których znajdują się symboliczne dary dla ducha Sundayokiego (uważa się, że choć ciało przeniesiono, jego duch nierozerwalnie związany jest z jego domem, który był nad tym jeziorem). Dary to głównie jedzenie lub biżuteria. Na samym papierze wypisane są życzenia, głównie powodzenie w wychowaniu dzieci bądź w biznesie, choć zdarzają się życzenia co do zdrowia bądź miłości. Jest to dość istotny event wśród Wasureta i budzi zainteresowanie także regionalnych mediów. Zdarzyło się także, że ambasadorowie bądź attaché również uczestniczyli w tym obrzędzie. Wiadomo, iż jeden raz osobiście uczestniczył w nim von Karling, a jego życzeniem wypisanym na papierze origami była przyjaźń Wasureta oraz Niemców.

W Karthago działa Misja Pamięci Przyjaciół – to szczególna organizacja funkcjonująca przy północnych granicach kraju w górach Kefitenyavi, która ma na celu zabezpieczanie wykopalisk historycznych i ich prowadzenie. Chodzi przede wszystkim o odzyskiwanie ciał z jezior (pozostałości po bitwach 1863 i 1864 roku), głównie ciał Koreańczyków, ale Komisja działa też często finansując badania na bagnach Gumeong, choćby poszukując zwłok Adonijoniego Crespa, księcia Yesarimeda. Jest to największa organizacja archeologiczna w regionie. Misja Pamięci Przyjaciół posiada posterunki oraz jednostki badawcze wśród Wasureta Wschodnich, pomagając jednocześnie regionalnej gospodarce.
Wygląd Wasureta
W tym miejscu trzeba właściwie opisać Wasureta. Jakkolwiek ludzie ci mają azjatycką urodę, tak Wasureta są swoistym „nowym ludem”, powstałym z miscegenacji i tak przemieszanych Wokou oraz z początku obaskich i byłych niewolniczych kobiet, a potem także kobiet pozyskiwanych jako łupy pirackich rajdów, głównie z Karthago, a nawet Sigminji.

W rezultacie ludzie ci z reguły posiadają zmarszczkę nakątną (tzw. epicanthus) charakterystyczną dla Azjatów, w połączeniu z szeroką gamą cech indoeuropejskich, takich jak wzrost, budowa szkieletowa, jasny kolor skóry i oczu, zwłaszcza wśród północnych i wschodnich Wasureta. Daje się również zauważyć wpływ krwi śródziemnomorskiej, pochodzącej od kartagińskich niewolników i żonobranek wśród Wasureta z zachodu.

WIATRY CZASU:
Ludy Wasureta (忘れた)


UWAGA: W każdej edycji Wasureta – w Wiatrach Czasu podzieleni na trzy „kraje”, a w zasadzie quasi-zjednoczone terytoria (Shinjidai, Mirai, Sobieto) układają się inaczej politycznie i terytorialnie. Innymi słowy, w każdej edycji Shinjidai, Mirai i Sobieto mogą znaleźć się w innych miejscach na mapie, lecz generalnie w wyznaczonych granicach.
Poszczególne kraje uzyskują następujące cechy względem położenia lub ideologii:
• Znaczenie ideologii (czyli idzie za państwem, a nie za terenem) – władza i jej warianty, bonus lub minus do SEP, bonus lub minus do budżetu wojskowego, wzajemne animozje, stosunek do religii wszelakich;
• Znaczenie terytoriów (czyli idzie za terenem, niezależnie od ideologii) – położenie na mapie regionu, posiadane surowce i ogólny charakter gospodarki, właściwa stolica, wyjściowy SEP (przed modyfikatorem ideologii), wyjściowy budżet wojskowy, populacja państwa, traktaty międzynarodowe;

Każda frakcja ma takie same szanse na uzyskanie terytoriów, a losuje się je w kolejności: północ, zachód oraz wschód. I tak też losując która ideologia zakorzeniła się na północy wybieramy:
0-32 – Shinjidai
33-65 – Mirai
66-98 – Sobieto
99 – powtórzenie losowania

Odpowiednio przydzielone terytoria „dziedziczą” wszystkie dane historyczne i kulturowe odpowiednio Wasureta Północnych, Zachodnich oraz Wschodnich.

Lecz to nie koniec. Poza ogólnym kształtem terytoriów, uwzględniamy jeszcze ogólny tumult wywołany dużymi walkami w latach ’20 pomiędzy frakcjami watażków. W rezultacie losujemy przynależność prowincji Seibunoka do jednej z trzech frakcji (na mapie jest ona bazowo ukazana jako terytorium Wasureta Wschodnich). Przynależność ma następujące prawdopodobieństwa:
0-45 – Wasureta Wschodni
46-75 – Wasureta Zachodni
76-99 – Wasureta Północni
W razie wątpliwości (obok innych istotnych wątków) uważa się, że posiadacz prowincji Seibunoka jest także zwycięzcą terytorialnym Drugiej Wojny Centralnej (niezależnie od tego, że dzięki niej powstało Sobieto, które zawsze może to uważać za sukces sam w sobie). Wojnę tę nazywa się także Wojną Trzech Frakcji (Santo Senso).

Mając regulacje terytorialne, można przejść do dalszych ustaleń państwowych. Te przedstawiane są tu tabelarycznie ilekroć to konieczne.


Ustrój:

Państwo: Shinjidai
Ustrój:
Autorytaryzm, władza monopartyjna, inspirowana ruchami okołofaszystowskimi, kult przywódcy oraz państwa, ograniczony rewolucjonizm, krytyka wobec postaw religijnych, promocja nacjonalizmu i idei zjednoczenia Wasureta w obronie przed wrogiem zewnętrznym. Demokracja oligarchiczna z elementami autorytaryzmu, elitaryzm, nacisk na libertarianizm (przynajmniej wśród elit), utylitarne podejście wobec religii.
Władzę sprawuje Komitet Partii Shinjidai złożony z wybieranych w partyjnych wyborach pięciu członków Komitetu, zaś głos Prezesa (członek, który w wyborach uzyskał najwięcej głosów) liczy się podwójnie. Formalnie co cztery lata powinien odbywać się Zjazd Partii zatwierdzający skład Komitetu.
Warianty:
Wariant A (0-69):
Prezesem Komitetu Shinjidai jest Ogasawara Junko (nurt quasi-faszyzmu trzeciodrogowego)
Wariant B (70-99):
Prezesem Komitetu jest Tayakama Vojdank (nurt nacjonalistyczny trzeciodrogowy)
Państwo: Mirai
Ustrój:
Dwuizbowy parlament z izbą niższą (Shomin) oraz wyższą (Bushinkai). Do izby wyższej przynależeć może tylko samuiraj, co budzi pewne wątpliwości interpretacyjne. Najwyższym aktem jest Kenpo, a więc konstytucja. Głową państwa jest Shusho, a więc kanclerz, którego jednak prerogatywy są bardziej zbliżone do prezydenckich, bo niebezpiecznie jest zbytnio zdenerwować parlament, który patrzy się na ręce Shusho dość dokładnie.
Shusho wybierany jest jedynie na okres półtorej roku. Wybiera go izba niższa, lecz każda uchwała bądź ustawa izby niższej może być zawetowana przez izbę wyższą. Shusho powinien negocjować swoje działania z parlamentem, by uniknąć nieporozumień.
Warianty:
Wariant A (0-55): Funkcja Shusho jest pełniona przez Osadę Masaru (frakcja progórnicza lub prousługowa),
Wariant B (56-79): Funkcja Shusho jest pełniona przez Tone Kazuhiro (frakcja agrarystów i zwolenników industrializacji powszechnej)
Wariant C (80-99): Funkcja Shusho jest pełniona przez Matsunagę Yoshinori (frakcja militarystów, nacjonalistów w duchu demokratycznym i zwolenników zrównoważonego rozwoju)
Państwo: Sobieto
Ustrój:
Silny autorytaryzm w stylu komunistycznym, absolutna dominacja Partii Dobrobytu Wasureta (Fukushito lub PDW), rozwinięty kult partii oraz system tajnych służb zwalczających wszelkie przejawy antykomunizmu, silny rewolucjonizm, powszechna promocja socjalizmu z ograniczeniem roli nacjonalizmu, skrajna krytyka wobec religii.
Władzę sprawuje I Sekretarz Partii Fukushito wybierany na plenum w powszechnych wyborach partyjnych. Władza sprawowana jest dożywotnio, o ile plenum wcześniej nie odwoła I Sekretarza w tej czy inny sposób. Plenum zwoływane jest w razie potrzeby, ale częściej niż raz w roku tylko wyjątkowo.
Warianty:
Wariant A (0-50): I Sekretarzem jest Moriyama Tetsuo (komunizm bolszewicki)
Wariant B (51-75): I Sekretarzem jest Sugiyama Bebrułow (komunizm mienszewicki oraz frakcja internacjonalistyczna)
Wariant C (76-90): I Sekretarzem jest Kiyabu Shinji (socjalizm syndykalistyczny)
Wariant D (91-99): I Sekretarzem jest Hideyoshi Totoma (socjalizm z odchyleniem narodowym, koncepcja robotników i chłopów jako wyłącznych przedstawicieli narodu Wasureta)
Bazowa duma narodowa:
Shinjidai: 1,3 (A), 1,2 (B), modyfikator terytorialny (Płn/Zach/Wsch): -0,1, +0,1, brak
Mirai: 0,7 (A), 0,8 (B), 0,9 (C), modyfikator terytorialny (Płn/Zach/Wsch): -0,2, +0,1, brak
Sobieto: 1,0 (A), 0,9 (B), 1,1 (C), 0,8 (D), modyfikator terytorialny (Płn/Zach/Wsch): brak, brak, +0,1

Bazowa popularność przywódcy:
Shinjidai: 1,1 (A), 1,0 (B), modyfikator terytorialny (Płn/Zach/Wsch): -0,1, +0,1, brak
Mirai: 0,8 (A), 0,9 (B), 0,9 (C), modyfikator terytorialny (Płn/Zach/Wsch): -0,1, +0,1, brak
Sobieto: 1,1 (A), 1,0 (B), 1,0 (C), 1,3 (D), modyfikator terytorialny (Płn/Zach/Wsch): +0,2, +0,1, brak

Budżet militarny:
Shinjidai: 3,2-3,7 miliardów, modyfikator terytorialny (Płn/Zach/Wsch): brak, +0,3mld, +0,2mld
Mirai: 3,4 – 3,8 miliardów, , modyfikator terytorialny (Płn/Zach/Wsch): brak, +0,4mld, +0,3mld
Sobieto: 2,9-3,3 miliarda, modyfikator terytorialny (Płn/Zach/Wsch): +0,2mld, +0,2mld, brak

Szczególna cecha terenowa (zwiększa prawdopodobieństwo na jej wylosowanie):
Shinjidai – Niszczyciel fortec;
Mirai – Szybka Głowa;
Sobieto – Czarodziej logistyczny;

Początkowy dochód miesięczny (SEP ogólny - SEP przemysłowy - przedsiębiorstwa państwowe):
Wasureta Zachód:
Mirai: 33 mln - 23 mln - 11 mln
Shinjidai: 32 mln - 23 mln - 15 mln
Sobieto: 26 mln - 19 mln - 15 mln
Wasureta Wschód:
Mirai: 34 mln - 17 mln - 13 mln
Shinjidai: 32 mln - 18 mln - 21 mln
Sobieto: 19 mln - 17 mln - 20 mln
Wasureta Północ:
Mirai: 40 mln - 22 mln - 0 mln
Shinjidai: 39 mln - 17 mln - 13 mln
Sobieto: 20 mln - 16 mln - 17 mln

Do powyższego należy dodać prowincję Seibunoka dla tego państwa, któremu ona przypadnie. Seibunoka to 5 mln. dochodu.

Poziomy socjalu (minimalny - wystarczający - maksymalny):
Mirai: 6%-15%-19%
Shinjidai: 12%-18%-28%
Sobieto: 15%-25%-30%

Demografia:
Wasureta Północ – Ok. 78% Wasureta, ok. 25% mało zmieszanej ludności obaskiej, ok. 2% pozostałych;
Wasureta Zachód – Ok. 85% Wasureta, ok. 10% mieszkańców o rodowodzie z Ponte Nero (pochodzenia włoskiego, hiszpańskiego, portugalskiego), ok. 3% Żydów, ok. 2% mniejszości Karthago;
Wasureta Wschód – Ok. 84% Wasureta, ok. 6% mało zmieszanej ludności obaskiej, ok. 5% potomków niemieckich niewolników, ok. 3% pozostających tu Niemców (zwłaszcza na wybrzeżu i w Kashtami), ok. 2% Żydów;

Religia panująca:
Wśród Wasureta ciężko mówić jednoznacznie o religiach panujących w klasycznym ujęciu, gdyż duchowość ich społeczeństwa jest względnie drugorzędna. Dane podawane są w sposób uproszczony.
Jednakże:
Wasureta Północ – Buddyści ok. 50%, japońskie wierzenia pierwotne (Shinto) ok. 25%, wyznawcy Rel ok. 20% (przy czym rozkład jest równy wśród etnicznych Wasureta jak i stricte Obasów), katolicy ok. 10%, niewierzący oraz śladowe ilości protestantów ok. 5%;
Wasureta Zachód – Katolicy ok. 57%, buddyści ok. 28%, japońskie wierzenia pierwotne (Shinto) ok. 7%, wyznawcy kościoła Logos ok. 5%, niewierzący, Żydzi oraz śladowe ilości protestantów ok. 3%;
Wasureta Wschód – Buddyści ok. 60%, katolicy ok. 25%, wyznawcy kościoła Logos ok. 7%, protestanci ok. 4%, japońskie wierzenia pierwotne (Shinto) ok. 2%, Żydzi oraz niewierzący ok. 2%;

Język: W każdym przypadku Wasureta-gen jest absolutnie dominujący. Na Zachodzie większa znajomość łaciny i włoskiego, a Wschodzie niemieckiego oraz greki, zaś na Północy obaskiego klasycznego;

Bazowi partnerzy handlowi:
Shinjidai:
Włochy – partner silny;
Niemcy (jeśli są III Rzeszą) – partner średni;
Japonia – partner średni;
Szwecja – partner słaby;
Argentyna – partner słaby;

Mirai:
Niemcy (przed III Rzeszą lub gdy nią nie są) – partner silny;
USA – partner średni;
Japonia – partner średni;
Szwajcaria – partner średni;
Węgry – partner średni;
Chiny – partner słaby;

Sobieto:
ZSRR – partner silny;
Republika Hiszpanii (jeśli istnieje) – partner średni;
Czechosłowacja – partner słaby;

PKB na osobę: Bardzo wysoka różnica między bogatymi a biednymi, względnie wysokie PKB na u tzw. samurajów i rodzin handlowych, słabe położenie chłopów, nieco lepsze górników;

Sugerowana gazeta główna, stacja radiowa oraz telewizyjna (jeśli dotyczy):

Shinjidai: Shinjidai Joho („Krzyk Nowej Ery”), Hitobito Nokoe („Głos Ludu”)
Mirai: Nikkan-Shi („Gazeta Codzienna”), Musen Minshu („Radio Demokratyczne”)
Sobieto: Fukushinbun („Gazeta Dobrobytu”), Seitoga Kataru („Partia Mówi”)

Sugerowana nazwa sił zbrojnych:
Shinjidai: Shinjidai Guntai (Armia Nowej Ery), Shin Rikugun (Nowy Rodzaj Wojsk), Atarashi Kantai (Nowy Model Floty)
Mirai: Gundan (Armia), Rikugun (Lotnictwo Armii), Kantai (Flota)
Sobieto: Jinmin Sekigun (Ludowa Armia Czerwona), Jinmin Akakugun (Ludowe Lotnictwo Armii Czerwonej), Wasureta Noaka Kantai (Marynarka Czerwona Wasureta)

Zdolność transportowa:
Wasureta Shinjidai – niska (2 kompanie korpusu ekspedycyjnego na lądzie, a 1 kompania na morzu chyba, że GM zadecyduje inaczej);
Wasureta Mirai – średnia (3 kompanie korpusu ekspedycyjnego na lądzie, a 2 kompanie na morzu chyba, że GM zadecyduje inaczej);
Wasureta Sobieto – niska (2 kompanie korpusu ekspedycyjnego na lądzie, a 1 kompania na morzu chyba, że GM zadecyduje inaczej);
UWAGA: Wasureta Zachodni dostają +1 zdolności ekspedycyjnej ze względu na inftrastrukturę.

Inne:
Dwie z trzech frakcji Wasureta ze względu na swoją ideologię dysponują bojówkami partyjnymi:
Shinjidai:
Keibitai – powołuje jedną kompanię piechoty o wyszkoleniu partyjnym, a nadto 2-4 kompanie nieregularne. Sprzęt jest losowy z tym, że kompania piechoty broń repetierową oraz lekki karabin maszynowy, a spośród milicji połowa ma broń repetierową, a połowa jednostrzałową, zaokrąglane w dół.

Sobieto:
Fukuhosho – powołuje 1-2 kompanie piechoty o wyszkoleniu partyjnym, a nadto 2-5 kompanii nieregularnych. Sprzęt jest losowy z tym, że kompanie piechoty posiadają broń repetierową, a nieregularni zawsze broń jednostrzałową
Do tego Wasureta Wschodni zawsze mają w swoim posiadaniu twierdzę Aoiiro. Twierdza jest pozycją punktową, tzn. nie jest „linią” obrony i można ją formalnie obejść. Twierdza ma poziom 5 fortyfikacji i wyposażona jest w artylerię o zasięgu ok. jednego hexa operacyjnego. Twierdza działa jak bateria artylerii ochrony wybrzeża 120mm z przedziałem skuteczności 12 – 23. Uważa się, że armaty ulokowane są w kazamatach, a więc są względnie odporne na bombardowania. Twierdza nie ma wejściowej obrony plot.


SPIS PRZEDSIĘBIORSTW PAŃSTWOWYCH:

Wasureta mają sztywne standardy przedsiębiorstw państwowych, niezależnie od ogólnego SEPu, a te zależne są stricte od terytoriów zajmowanych:

ZACHÓD (Przedsiębiorstwo; Produkt; Lokalizacja):
Kopalnie Miedzi (udział); Miedź; Sabaku
Mirai: 5 mln
Shinjidai: 6 mln
Sobieto: 6 mln
Kopalnie Południowe; Cyna, cynk, ołów; Nakayama i Seiiki po 3 mln
Mirai: 6 mln
Shinjidai: 6 mln
Sobieto: 6 mln
Fabryka kabli; Kable miedziane; Chakuriku
Mirai: brak
Shinjidai: 3 mln
Sobieto: 3 mln

WSCHÓD (Przedsiębiorstwo; Produkt; Lokalizacja):
Kopalnie złota; Złoto; Doitsugogakko 5/6 mln, Eikonohibi 3 mln
Mirai: 8 mln
Shinjidai: 9 mln
Sobieto: 9 mln
Kopalnia Molibdenu; Ruda Molibdenu; Eikonohibi
Mirai: 5 mln
Shinjidai: 6 mln
Sobieto: 6 mln
Szwalnia Centralna; Tkaniny, ubrania; Noludtochi
Mirai: brak
Shinjidai: 3 mln
Sobieto: 3 mln
Fabryka Przetworów; Przetwory; Noludtochi
Mirai: brak
Shinjidai: 3 mln
Sobieto: brak
Państwowe Gospodarstwa Rolne; Płody rolne; Wiele prowincji
Mirai: brak
Shinjidai: brak
Sobieto: 2 mln

PÓŁNOC (Przedsiębiorstwo; Produkt; Lokalizacja):
Konglomerat Drzewny; Drewno; Północne prowincje
Mirai: brak
Shinjidai: 3 mln (licencje)
Sobieto: 5 mln
Fabryka Mebli; Meble; Domal-Umareta
Mirai: brak
Shinjidai: 3 mln
Sobieto: 3 mln
Fabryka Narzędzi Narzędzia
Mirai: brak
Shinjidai: 4 mln
Sobieto: 4 mln
Papiernia; Papier; Seidanyaku
Mirai: brak
Shinjidai: 3 mln
Sobieto: 3 mln
Państwowe Gospodarstwa Rolne; Płody rolne; Wiele prowincji
Mirai: brak
Shinjidai: brak
Sobieto: 2 mln


Przynależność traktatowa (Wiatry Czasu):
Shinjidai:
Liga Narodów: Nie
Pakt Brianda-Kelloga: Nie
Konwencja haska I-III (pokojowe rozstrzyganie sporów oraz zasady walki na lądzie): Nie
Konwencje haskie z 1907 roku: Tak
Konwencja genewska I-III (humanitarne traktowanie rannych oraz znak ochronny Czerwonego Krzyża wraz z wymianą informacji o rannych i zabitych): Nie
Konwencja genewska IV (ochrona jeńców wojennych): Tak
Protokół genewski roku 1925 (zakaz użycia gazów bojowych): Nie
Inne: Obserwator przy Pakcie Antykominternowskim (jeśli istnieje)

Mirai:
Liga Narodów: Obserwator
Pakt Brianda-Kelloga: Nie
Konwencja haska I-III (pokojowe rozstrzyganie sporów oraz zasady walki na lądzie): Tak
Konwencje haskie z 1907 roku: Tak
Konwencja genewska I-III (humanitarne traktowanie rannych oraz znak ochronny Czerwonego Krzyża wraz z wymianą informacji o rannych i zabitych): Nie
Konwencja genewska IV (ochrona jeńców wojennych): Nie
Protokół genewski roku 1925 (zakaz użycia gazów bojowych): Zbojkotowano
Inne: Jeden z inicjatorów Deklaracji Ligii Narodów z 1921 roku w przedmiocie uznania bandery państwa śródlądowego (pomimo statusu obserwatora)

Sobieto:
Liga Narodów: Nie
Pakt Brianda-Kelloga: Nie
Konwencja haska I-III (pokojowe rozstrzyganie sporów oraz zasady walki na lądzie): Nie
Konwencje haskie z 1907 roku: Nie
Konwencja genewska I-III (humanitarne traktowanie rannych oraz znak ochronny Czerwonego Krzyża wraz z wymianą informacji o rannych i zabitych): Nie
Konwencja genewska IV (ochrona jeńców wojennych): Podpisana, niezatwierdzona przez Plenum
Protokół genewski roku 1925 (zakaz użycia gazów bojowych): Nie
Inne: Komintern

Przynależność traktatowa (czasy dzisiejsze):

Kraj Shinjidai Mirai Sobieto
ONZ:
Dodatkowe organizacje ONZ:
Konwencja Wiedeńska o Prawie Traktatów:
Konwencja Wiedeńska o Stosunkach Dyplomatycznych i Konsularnych:
Konwencja o Prawie Morza z Montego Bay:
Konwencja Ottawska o Nieużywaniu Min Przeciwpiechotnych:
Commonwealth:
Dodatkowo:

Prowincje (do skopiowania i ew. edycji przez gracza):

ZACHÓD:
(Nazwa, % krajowego SEP ogólnego, początkowy SEP ogólny, % krajowego SEP przemysłowego, początkowy SEP przemysłowy)
Sabaku 8%, 2,640, 11%, 2,530, 5,170
Neru 10%, 3,300, 13%, 2,990, 6,290
Chuohirano 11%, 3,630, 10%, 2,300, 5,930
Chakuriki 18%, 5,940, 14%, 3,220, 9,160
Doronokuchi 12%, 3,960, 13%, 2,990, 6,950
Kohan 7%, 2,310, 8%, 1,840, 4,150
Nansho 8%, 2,640, 6%, 1,380, 4,020
Kataichikei 6%, 1,980, 5%, 1,150, 3,130
Nakayama 5%, 1,650, 6%, 1,380, 3,030
Yamanohitobito 7%, 2,310, 7%, 1,610, 3,920
Seiiki 6%, 1,980, 5%, 1,150, 3,130
Karutago-Tojiru 2%, 0,660, 2%, 0,460, 1,120

WSCHÓD:
(Nazwa, % krajowego SEP ogólnego, początkowy SEP ogólny, % krajowego SEP przemysłowego, początkowy SEP przemysłowy)
Veratikimizu 10%, 3,400, 8%, 1,360, 4,760
Noludtochi 16%, 5,440, 17%, 2,890, 8,330
Aoiiro 2%, 0,680, 2%, 0,340, 1,020
Nijunokawa 11%, 3,740, 14%, 2,380, 6,120
Kitanokozan 13%, 4,420, 13%, 2,210, 6,630
Tannimori 9%, 3,060, 9%, 1,530, 4,590
Doitsugogakko 21%, 7,140, 20%, 3,400, 10,540
Bargu-Wan 8%, 2,720, 8%, 1,360, 4,080
Eikonohibi 10%, 3,400, 9%, 1,530, 4,930

PÓŁNOC:
(Nazwa, % krajowego SEP ogólnego, początkowy SEP ogólny, % krajowego SEP przemysłowego, początkowy SEP przemysłowy)
Zujamori 12%, 4,680, 5%, 0,850, 5,530
Fotihashi 13%, 5,070, 6%, 1,020, 6,090
Zujadishi 11%, 4,290, 8%, 1,360, 5,650
Heiya 10%, 3,900, 13%, 2,210, 6,110
Domal-Umareta 18%, 7,020, 23%, 3,910, 10,930
Furuikokkyo 19%, 7,410, 20%, 3,400, 10,810
Seidanyaku 17%, 6,630, 25%, 4,250, 10,880
MISTRZ GRY
GAME MASTER
GM

Post Reply