SIGMINJI

Tutaj należy umieścić informacje o swoim państwie
Post Reply
User avatar
SaSTrooP
Site Admin
Posts: 926
Joined: Mon Aug 01, 2011 10:26 pm

SIGMINJI

Post by SaSTrooP » Thu Jul 29, 2021 7:30 pm

SIGMINJI
KRÓLESTWO SIGMINJI (SIGMINJI WANGGUG) (식민지 왕국) (ሲግሚንጂ)


„Wrzaski ludzi niosły się dziesięciokroć, gdy spadali stromymi ścianami jeziora ku swojej zgubie. Trzask karabinów nie zagłuszał dźwięku łamanych kości. Wtedy zawsze tylko cisza przez moment znaczyła uszy – to krzyk ludzki urywał się w półnucie.
Skały szumiały niczym grad nad głowami naszymi i kaleczyły wystające spod korkowych czapek uszy – a to znów armaty trzaskały i odłupywały skał wielkie kawały, które niczym szum wodospadu waliły się na ludzi w dole, zaś ci na których spadły ludzi już nie przypominali.”
~Won Mihae, „Przeżyłem trucht do piekła” (fragment, 1883)



RYS HISTORYCZNY:

Odległe Sigminji początki
Historia Sigminji startuje w całkowicie innym miejscu i w czasach – tak bardzo odległych. Za to niewątpliwie jest to historia ludzi wielkich duchem, podążających za nadzieją w świecie bez nadziei.

Nasza opowieść zaczyna się pod sam koniec XIV wieku. W Korei, która wtedy od niedawna, bo od 1375 roku nazywała się – od rządzącej dynastii – po prostu Joseon. Początki Joseon były jednak trudne, a trudności te ciągnęły się i ciągną za Sigminji do dnia dzisiejszego.

Dynastia Joseon przejęła ziemie dzisiejszej Korei po upadku wcześniejszej dynastii Goryeo, która znowuż zjednoczyła Koreę po tzw. okresie trzech królestw (Baekye, Silla oraz Gaya). Nie byłoby w tym nic dziwnego – dynastie upadają i powstają – gdyby nie to, że wraz z Joseon do Korei dotarł konflikt natury religijnej, a sama dynastia założona została w drodze przewrotu generalskiego
Dywersyfikacja religijna Joseonu
W tamtych czasach na półwyspie dominował buddyzm w lokalnym wydaniu koreańskim. Żył on we względnym spokoju i akceptacji z regionalnymi wierzeniami koreańskimi skupionymi głównie na kulcie totemicznym i kulcie przodków, podzielonym na liczne odłamy. Te zaś zbiorowo nazywamy zwykle Shindo (od „drogi ducha”), ewentualnie Muizmem – tu znów od Mu, a więc tradycyjnego określenia szamanów.

Jednocześnie do Korei przedostawał się także konfucjanizm jako ruch religijny oraz filozoficzny wprost z Chin. Tymczasem dynastia Joseon (w odróżnieniu od raczej liberalnych Goryeo) nie tylko była dewotycznie konfucjańska, ale też wyzwała jego skrajną koreańską odmianę (tzw. ruch neokonfucjański), który można porównywać przy chrześcijaństwie do najbardziej purytańskich ruchów protestanckich. Konfucjanizm koreański stanowi dziś bazę moralną całego narodu koreańskiego, lecz wtedy jeszcze było inaczej.

Nie można jeszcze zapomnieć, że od ok. XII wieku zaczęło się na północy Korei powolutku przyjmować chrześcijaństwo w jego ówczesnej formie.

W tych warunkach nie było ciężko o początki konfliktu religijnego. Szamani Mu zostali uciszeni przez konfucjanistów, którzy jednocześnie atakowali też samych Buddystów za rozwiązły i bogaty tryb życia oraz liczne nieprawidłowości istotnie występujące w państwowym buddyzmie Goryeo. Jednocześnie rzeczywiste zagrożenie – swoista, nieustępliwa jak się okazało plaga – przyszła także z zewnątrz.
Wokou
Mowa naturalnie o Wokou, a w samej Korei nazywanych Waka. Byli to japońscy piraci atakujący regularnie całe wybrzeża Korei oraz ówczesnych Chin, od Namgyeong (dzisiejszy Seul) aż po chińskie Ningbo na południu. Wojny z Wokou trwać będą ze zmiennym szczęściem aż do końca XVII wieku i obfitować będą w liczne historie stanowiące koreańskie dziedzictwo narodowe.

Na pewno tak romantycznie do tematu nie podchodzili jednak ludzie, których rodziny były regularnie mordowane, a włości palone przez Japończyków wracających co sezon na nowe łowy. W okresie średniowiecza życie na koreańskim wybrzeżu było generalnie rzecz ujmując wręcz zajęciem ekstremalnym, jako iż żadna inna nacja w całej historii nie budowała swojego bogactwa i dominacji na piractwie tak jak Japonia.
Poszukiwanie ucieczki od Wokou
W rezultacie nie wszyscy zamierzali czekać w nieskończoność na poprawę sytuacji, zwłaszcza że w 1419 roku nie powiodła się koreańska inwazja na Cuszimę, która to miała zakończyć działalność piracką Wokou raz na zawsze. W 1426 roku Koreańczycy na własną rękę zaczęli więc zbierać środki oraz zwracać się z wnioskami do chińskiego cesarza Xuande z dynastii Ming o możliwość udziału w morskich wyprawach Ming, prowadzonych przez słynnego nawigatora, dyplomatę i odkrywcę, Zheng He.

Zbiórka wywołała konflikt w samej Korei. Konfucjaniści usiłowali ją zatrzymać, choć nie wszyscy – część poparła podróż jako budowanie pozycji międzynarodowej Joseon. Kościół buddyjski wspierał ją wręcz wprost, a w skład osób zainteresowanych podróżą (o znaczeniu wprost kolonizacyjnym) byli głównie biedniejsi możni z wybrzeża, ograbiani regularnie przez piratów, a także wyznawcy Shindo uciekający przed prześladowaniami i często ukrywający swoją prawdziwą religię przed wszechobecną agenturą królewską.

Ówczesny przepływ informacji oraz większa niż dziś decentralizacja spowodowały, iż król Korei Sejong Wielki nie zdołał ostatecznie wyprawy koreańskiej zablokować (zresztą sam król nie był szczególnie zainteresowany jej zwalczaniem), a wyprawa w 1431 roku wyruszyła i połączyła się z flotą Zheng He, konkretniej szwadronem admirała Honga Bao, kierującego się w stronę niezbadanych jeszcze regionów dotychczasowych tras floty. Zespół koreański w ramach tej siódmej – i ostatniej zresztą – ekspedycji prowadzony był przez admirała Sina Chungho, późniejszego króla Sigminji Sinjeonga I.

Ekspedycja Hong Bao oderwała się zgodnie z planem w rejonie Półwyspu Arabskiego, a następnie odłączały się od niej dalsze mniejsze zespoły, mające za zadanie odszukać dalsze rynki handlowe. Za jednym z takich zespołów podążył i zespół Sina. Wkrótce jednak nawigacja oraz pogoda zawiodły i zespół zagubił się całkowicie, tracąc łączność z Hongiem Bao, przy czym koreańska i chińska część kontynuowała podróż zgodnie z oryginalnym rozkazem – w niezbadane.
Sin Chungho i waśń rodowa
Jednocześnie ciekawa jest historia samego Sina Chungho w tym okresie życia. Był on szlachcicem, osobą o powszechnym poważaniu i uczestnikiem karnej ekspedycji na Cuszimę w 1419 roku, podczas której najprawdopodobniej stał się krytyczny wobec koreańskiej bezradności z Wokou (w rajdach piratów stracił on między innymi dwóch braci). Sin pozbawiony został dowództwa jednej z jednostek podczas tej ekspedycji, gdy zmasakrował jedną z pirackich wiosek, mordując też syna oraz żonę jednego z piratów Wokou, który to nosił imię Hidei Sundayoki. Sundayoki, dowiedziawszy się o mordzie jego rodziny poprzysiągł przy świadkach zemstę, co zapoczątkowało znaną powszechnie w tych stronach waśń rodową, a która nieodwracalnie wpłynie na losy świata.

Waśń była tak istotna, że kilka miesięcy po wyjściu ostatniej ekspedycji Zheng He Sundayoki – dowiedziawszy się o udziale Sina w tej ekspedycji – zebrał dość poważną grupę wiernych mu piratów. Prawdopodobnie było to nie mniej niż dwadzieścia dużych jednostek. I pożeglował przez Ningbo na południe, gdzie zbliżył się do chińsko–koreańskiego zespołu w okolicy Malediwów, a tam informatorami w hinduskich portach poszukiwał konkretnie koreańskiej wyprawy, nim Sin Chungho zniknąłby na zawsze z jego zasięgu wraz ze swoimi kolonistami. Sundayokiemu udało się go odnaleźć właśnie na krótko przed rozłączeniem mieszanego zespołu z flotą Honga Bao. W rezultacie Japończycy napotkali znacznie słabszy zespół niż przewidywali i uprawiali tzw. shadowing, a więc podążali bezpośrednio poza zasięgiem ich wrogów, nie ustępując jednak im prędkości. Zespół Sundayokiego był słabszy od łączonych flot chińsko–koreańskich, lecz zręcznie unikał walki.
Ekspedycja na Morzu Zielonym
Zagubiona ekspedycja oraz jej pościg dotarli w istocie na nieznane dotąd Azjatom Morze Zielone. Wkrótce natrafiono na parny, zalesiony i wzgórzysty ląd, gdzie lądowanie zwiadowców lokalna, dzika populacja odebrała jako przybycie bogów – jest tu lekkie podobieństwo wobec późniejszego lądowania hiszpańskiego wśród Azteków. Flota piracka nie mogła zbliżyć się ku ekspedycji, więc pozostała w regionie, czekając na dogodny moment. Sundayoki złupił więc w tym czasie archipelag Sakuarno, na marginesie kładąc ręce na diamentach w tym regionie.

Decyzją chińską zespół chiński pozostał jednak na odkrytym przez siebie miejscu, które dziś nazywamy już Republiką Qilin. Ziemie te bowiem rokowały do dalszego zasiedlenia. Ze względu jednak na różnice kulturowe i językowe, Koreańczycy nie byli tam mile widziani jako wspólny partner – raczej postrzegano ich co najwyżej jako towarzyszy podróży. Do tego dla Chińczyków szybko stało się jasnym, że obecność Sina stwarza dla kolonii ryzyko ataku ze strony piratów Waka. Sundayoki dał do zrozumienia Chińczykom, że nie szuka ich zguby bądź bogactwa, a przybył konkretnie po Koreańczyków.

W rezultacie też koreańscy uchodźcy otrzymali swoiste ultimatum od Chińczyków – odejdźcie lub nie będziemy przeszkadzać Japończykom we wzięciu ich zemsty i sami zaprosimy ich do waszego obozu i ewentualnie podzielimy łupy.
Bitwa przy Cieśninie Wielu Narodów
Ostatecznie zespół Sina Chungho wyszedł z kolonii chińskiej zmierzając ku swojej zgubie – oczekującego go w pełnej formacji bitewnej Hidei Sundayokiego ze swoimi wyjętymi spod prawa samurajami. Wraz z Koreańczykami podążyły jednak ochotniczo cztery chińskie jednostki, złożone głównie z poszukiwaczy przygód oraz wyrzutków i przestępców okrętowych – ludzi tez niemile widzianych w nowej kolonii. Wybuchła wtedy tzw. bitwa przy Cieśninie Wielu Narodów, gdzie Sin Chungho poświęcił jeden ze swoich okrętów liniowych – dowodzony przez jego syna pierworodnego – by ten związał walką trzon sił Wokou, a następnie przebijał się skoncentrowanym konwojem na lewej flance w stronę samej cieśniny. Na koreańskich jednostkach walczyły nawet kobiety i dzieci – był to bój o być albo nie być samej kolonii, o życie wszystkich obecnych na okrętach. Ociężałe zapasami statki były jednak łatwym celem dla ascetycznych i nastawionych jednoznacznie militarnie Japończyków.

Wtedy jednak zdarzył się cud. Bitwę odkrył patrolowy zespół galer bojowych Kwintusa Galiwusa, prywatnie także Prefekta Spica Aureum. Widząc, że strona atakowana definitywnie posiada rodziny, nie sprawia wrażenia agresywnej i coś ewidentnie jest na rzeczy, Galiwus – tknięty przeczuciem – rozwinął pełną prędkość i włączył się do bitwy po stronie koreańskiej, zatrzymując japoński zespół w samej cieśninie na tyle długo, by konwój morski Sina zdołał przerzucić się na wąskie wody samej cieśniny. Dopiero wtedy rzymska eskorta wycofała się i sformowała ścianę okrętów w samej cieśninie, uniemożliwiając ponowne rozwinięcie się Wokou i skorzystanie z cieśniny.
W gościnie rzymskiej
Galiwus był człowiekiem ciekawym świata, a także prywatnie prowadził wiele wypraw handlowych do Platonii. Nie mógł odpuścić tak zaskakującego spotkania z nieznanym mu narodem, o którym słyszał jedynie ze starożytnych opowieści o Jedwabnym Szlaku. W rezultacie prowincja Spica Aureum – dziś jest to Tiboe–Kzori w niedawno powołanej Komunistycznej Republice Wielu Narodów – przyjęła chętnie przybyszy, zwłaszcza że wydawali się oni być inni aniżeli najeźdźcy Wolnej Ordy, którzy etapowo odbierali Rzymianom ich ziemie po północnej stronie cieśniny.

Konwój admirała Sina pozostawał gościem Galiwusa przez kilka miesięcy. Strony wymieniły się informacjami o swoich kulturach, a także znanym im otoczeniu. Doświadczeni erą Yuan w Chinach oraz okupacją Mandżurii Koreańczycy wyjaśnili specyfikę Mongołów (samemu będąc zaskoczeni, że Mongołowie dotarli i tutaj!). W zamian Rzymianie powiadomili Sina o ziemiach po drugiej stronie cieśniny, na drugim końcu Morza Karmazynowego, gdzie żyje lud oddający swych zmarłych zwierzętom, złoto płynie z gór, a południowy kraniec obsadzają uciekinierzy z niegdyś zniszczonej Kartaginy. Przed tymi ostatnimi Galiwus ostrzegł Sina – och, jakże okazał się być przy tym cyniczny!

Po ustaleniu, że ekspedycja koreańska nie może tu zostać, lecz także niebezpiecznie jest powrócić, uzupełniwszy zapasy u Rzymian Sin zadecydował pożeglować bezpieczniejszą trasą, czyli otwartym Morzem Karmazynowym, i tak dotrzeć do tej opisanej krainy.

Tak też rozpoczął się – do czasu – spokojny wojaż, która za sprawą świetnych nawigatorów (oraz chińskich towarzyszy) doprowadził Koreańczyków bezpiecznie w region.
Spotkanie pod Gorącymi Głowami
Lecz Hidei Sundayoki nie spał. W czasie gdy Koreańczycy zimowali w Spica Aureum, Japończycy szukali drogi wokół cieśniny by podjąć pościg. Ostatecznie odnaleźli ją daleko wśród ziem na południu i wyszli od tamtej strony na Morze Karmazynowe. Dalsze wydarzenia to właściwie kolejny już cud. Choć być może losy ludzi istotnie tkane są przez przeznaczenie?

Obydwie floty spotkały się ponownie w rejonie Gorących Głów – dwóch parnych, skalistych wysepek na południowym–wschodzie regionu. Wyspy te nazywane są tak ze względu na nagłą zmianę temperatury w ich okolicy. Wynika ona z różnicy prądów morskich oraz kierunków wiatrów – dalej na wschód oddziałują już zimne prądy z południa, które uderzają głównie w odmienną przyrodniczo Biełają i Pierwają. Gorące Głowy to także umowny i luźny punkt podziałowy pomiędzy wschodem a zachodem regionu.

Jest jeden problem, o którym nie wiedzieli zarówno Rzymianie (nie utrzymujący bliższych stosunków z Karthago), jak i Sin oraz ścigający go Japończycy: zderzenie prądów morskich wywołuje często ruchome wiry i anomalie pogodowe, zwłaszcza rzęsiste opady deszczu i poważne sztormy. W miarę jak flota Sina próbowała panicznie oderwać się od wściekłego pościgu Sundayokiego – który to wykrywając swych wrogów naturalnie przypuścił atak wprost z marszu – obydwa zespoły wpadły w tzw. Złączenie, a więc oko cyklonu na styku tektonicznym właśnie umownego wschodu i zachodu.
Bitwa w Oku Cyklonu
I tam też rozegrała się bitwa w Oku Cyklonu, czy też w japońskiej historiografii – Sesshoku Notatakai. Jest to rzadki przypadek, gdzie bitwa odbyła się bez względu na panujące warunki atmosferyczne, a okręty zderzały w rzęsistym deszczu oraz wśród wysokich fal. W toku walk obydwie strony (Koreańczycy dwukrotnie, Japończycy raz) przejmowali własne okręty i przerzucali się na ich obsługę, gdyż ich własne jednostki tonęły bądź przewracały się pod naporem fal. Wrzask spanikowanych ludzi niknął wraz z nimi w głębinach wirów cyklonu, gdzie ciśnienie miażdżyło schwytane okręty jakby były z papieru. Ludzie ginęli pośród wysokich fal, a ojcowie rodzin mordowali w wodzie własne dzieci i żony, by uniknąć im cierpienia przy zalanych słoną wodą płucach.

Ostatecznie jednak Koreańczycy przeważyli, a żyjący sto lat później admirał Yu Sunshin byłby dumny ze swojego odważnego przodka. Przewagę dały także masywniejsze koreańskie jednostki, będące da facto pływającymi domami i twierdzami, zdolnymi wytrzymać znacznie więcej (zarówno ataków, jak i wichrów) aniżeli rajdowe i żyjące z wybrzeża jednostki japońskie.

Ciężko jednak mówić o jakimkolwiek jednoznacznym zwycięstwie – sukcesem było co najwyżej to, że flota Sina Chungho drugi już raz uniknęła pewnego zniszczenia z rąk brutalnych piratów. Sztorm bowiem ostatecznie odrzucił obydwie floty od siebie i rozsypał po okolicy, rozbijając obydwie.
Floty rozłączone
Koreańczycy wylądowali – czy raczej utknęli na mieliznach – dzisiejszego Ponteu Seikeillon. Ich flota była mocno poniszczona, zginęło bądź wypadło za burtę wielu ludzi. A jednak ekspedycja Sina Chungho dotarła z nieco ponad połową jej wyjściowych członków na otwarty ląd. Jak się z początku też wydawało – nietknięty i nieodkryty ląd.

Flotę Sundayokiego wyrzuciło na zachód, a próbując odzyskać orientację w terenie i nadal walcząc z prądami wpłynął on pośród skaliste wysepki Tirisi. Tam – odnajdując osady ludzkie – przemocą i gwałtem uzupełniał zapasy i próbował ustalić swoje położenie wyciągając informacje od nieznanych mu ludzi o ciemnych włosach. Były to już ówczesne ziemie Karthago, a tam słowo niosło się szybko i precyzyjnie za sprawą zaawansowanej cywilizacji. Król Karthago, Hannideus II, o atakach skośnookich dowiedział się raptem w cztery dni i natychmiast wysłał przeciw nowemu zagrożeniu flotę Karthago, która starła się z Japończykami w boju o Tirisi kilkanaście dni po wydarzeniach z Gorących Głów. Starcie szybko przerodziło się w rzeczywiste ścieranie Japończyków z powierzchni ziemi, gdyż rozbita, zmęczona flota Sundayokiego postawiła jedynie nieznaczny opór i pierzchała wyrzucana jeszcze dalej na zachód, aż wreszcie minęła ostatkiem sił pustynne wybrzeża Mokati i wpadła do Zatoki Wyoskiej. Tak – na resztkach zasobów – jego piraci utknęli pośród krwawych i nieprzyjaznych bagien Zatoki Wysokiej, a w przyszłości podporządkowali sobie pobliskie obaskie osady, zaś na Klifie Iguarai wznieśli swoją pierwszą dużą osadę – dziś miasto Ishinosu – wykorzystując jaskinie jako zaczątki poważniejszego portu. Tam też Kartagińczycy nie mogli ich dosięgnąć. Taki też zawiły początek mają w regionie ludy Wasureta.
Pierwsze koreańskie osady i kontakt z Karthago
W międzyczasie Koreańczycy ewakuowali co mogli z resztek swych okrętów i skierowali się w głąb lądu. Tam po wielu dniach marszu pod przywództwem byłego już swojego admirała dotarli do dorzecza Huimang i jeziora Saeloun („Nowe”), otoczone ówcześnie przez dwie puszcze: Haennam na zachodzie i Taigu na północy. Jezioro Saeloun znane było jednak już pod nazwą Misiraki, czy też „Najwschodniejsze Jezioro”, a to za sprawą sezonowych obozów Karthago w tym rejonie wykorzystywanych jako tereny łowieckie na wschodnich krańcach ziem tego królestwa.

Nie trzeba było na efekty tego niezrozumienia długo czekać. Wkrótce po tym, gdy Sin założył obóz przy jeziorze Saeloun, który nazwany został Yong–Gamhan – „Ziemia Odważnych Ludzi” – napotkano wyprawy z Karthago. Ci ostatni natychmiast pomylili Koreańczyków z Japończykami i uznali, że mają do czynienia z kolejnymi zespołami brutalnych piratów. Po czym niezwłocznie Kartagińczycy zaczęli walczyć. Koreańczycy nie pozostali dłużni – zmobilizowali wszystkie swoje (wątłe) siły, by przeciwstawić się Kartagińczykom, przedstawionym przez Galiwusa – tradycją przodków naturalnie – jako dzikich i barbarzyńskich oraz mordujących własne dzieci.
Wojna o Nieporozumienie
I tak też wybuchła wojna o istnienie zaczątków Sigminji, a był to już rok 1436. Wojna ta zwana jest też u obydwu nacji Jalmosdoen Jeonjaeng lub Yetesasate Torineti – czy też Wojną o Nieporozumienie. Niezdolni do przyjęcia frontalnej walki z poważnym przeciwnikiem Koreańczycy manewrowali wokół jeziora Saeloun, a także używali puszczy Taigu na swoją korzyść. Sin skonstruował także pierwszą flotę Sigminji – ta oparta była o kanonierki o małej wyporności, które raziły ogniem armat rycerstwo i zbrojnych Karthago. Kartagińczycy – przyzwyczajeni głównie do wojen religijnych i podziału terytorialnego opartego o władzę poszczególnych Betesebochu cieszących się własnymi dalszymi wojnami rodowymi i walkami o niskiej śmiertelności – starli się właśnie z nową kulturą, tak odmienną od wszystkiego do czego byli przyzwyczajeni. Był to też pierwszy realny kontakt Karthago z prochem strzelniczym, zaś Koreańczycy szeroko korzystali z wymontowanych z wraków własnych okrętów armat różnych kalibrów, a także kusz z półautomatem ładującym, zwanych Czu–ko–nu.

W rezultacie wojna zaczęła się toczyć źle dla Kartagińczyków, a lud Sina Chungho zwyciężył w wielu mniejszych, partyzanckich starciach i zachował względną kontrolę nad jeziorem oraz rzekami Nalanhi (dosłownie: „obok siebie” – zwanymi w Karthago Menitiyochu, czyli Rzekami Bliźniaczymi). Walki toczyły się z przerwami cztery lata, aż do 1440 roku. Obydwie strony dramatycznie nie potrafiły się porozumieć, a jeńcy często zaprzęgani byli do niewolniczej pracy przez Koreańczyków, tudzież wywożeni do winnych plantacji w Karthago, gdzie dali zaczątek kaście Asigedai (dosłownie: „Skośni Ludzie”, zwani następnie w Karthago Dibilikochi).
Petrasztart i przełom w nieporozumieniu
Sytuacja uległa zmianie, gdy kartagiński fort drewniany przy jeziorze Saeloun został zaatakowany przez siły osobiście prowadzone przez Sina, a jednym z oszczędzonych jeńców po upadku tej placówki był rycerz rodziny Yetewededachihu, Petrasztart. Rycerz ten – a potem kartagiński oraz koreański ceniony lingwista – wykazywał się ponadprzeciętną zdolnością pojmowania języków. Towarzysząc obozowi Sina i jego partyzanckiej kolumnie w przeciągu kilkunastu dni nauczył się porozumiewać w podstawowym komunikatywnie stopniu językiem koreańskim, uczony przez własnych strażników i obozowe kobiety. Zaskoczony Sin zatrzymał go przy sobie, a wkrótce obaj panowie mogli już swobodnie konwersować, co było zresztą początkiem ich późniejszej przyjaźni.

Po niedługim czasie Petrasztart mówił w języku koreańskim na tyle, by szczegółowo opisać historię swojego ludu i zrozumieć przybyszów. Dopiero wtedy – i gdy Sin opowiedział historię jego sporu rodowego z Hidei Sundayokim oraz czas gościny u Galiwusa – Petrasztart doszedł do wniosku, że wojna jest jednym wielkim nieporozumieniem, a obydwie strony biorą się za kogoś innego aniżeli powinni. Petrasztart stanął następnie na czele koreańskiej misji pokojowej oraz jął uczyć punickiego chętnych studentów koreańskich. Niebywale zaskakujące jest jak szybko obydwie strony – zdolne już do porozumienia językowego – zdołały załagodzić konflikt. Zawieszenie broni zawarto niemal natychmiast po spotkaniu delegacji i wytłumaczeniu sporu, a wobec obopólnych strat zdecydowano się nie żądać i nie rościć od siebie odszkodowań, a nadto zwolnić natychmiast wszystkich jeńców. Było to zdecydowanie rozwiązanie na korzyść biedniejszych w tym sporze Koreańczyków, którzy zdołali zachować względną niepodległość, lecz cztery lata walk zniszczyły resztki kolonistów fizycznie i psychicznie. W tych warunkach powrót niewolników był być albo nie być definiendum przyszłości całego narodu. Koreańczycy szybko stali się jednak zależni od Karthago ze względu już choćby na początkowo znaczną dysproporcję populacyjną.

Tak czy inaczej, postanowienia zawieszenia broni zatwierdzono ostatecznie w formie pokoju w Misirakisus w 1441 roku, który – do dnia dzisiejszego! – stanowi jedną z baz wzajemnej współpracy pomiędzy obydwoma narodami, a ostatnio został powołany w toku Porozumienia Dwóch Królów z lat’ 20 XX wieku.
Wspólne życie obydwu narodów
Zależność koreańska stała się jednak wkrótce symbiotyczna, a dziś przyjmuje się, że ciężko w regionie szukać krajów o wzajemnym tak pokojowo–partnerskim nastawieniu. Jest to wszakże jedynie pewien topos – dalsza historia nieraz bywała bardzo turbulentna.

Koreańczycy okazali się bowiem oczytanymi ludźmi, z rozwiniętą filozofią i zdolnością do szybkiego rozwinięcia własnej administracji. Przede wszystkim jednak Koreańczycy już od dziesiątek lat używali w szerokim zakresie prochu uzyskanego od Chińczyków. Naturalnie Karthago miało już z prochem styczność, okazjonalnie nawet importowało go z Europy, ale nie potrafiono go samodzielnie wytwarzać oraz brakowało techników i specjalistów zdolnych dostosować technologię w jego wykorzystaniu. Tę niszę wypełnili szybko Koreańczycy nie tylko znający charakterystykę produkcji, ale też dysponujący metalurgami i chemikami adaptującymi broń do jego zastosowania. Zresztą w czasie Wojny o Nieporozumienie ludzie Sina używali prochu masowo przeciwko skonsternowanym Kartaginczykom i ku ich wielkim problemom w polu. Kathago szybko upowszechniło proch, wykorzystując go także do szybszego otwierania kolejnych pokładów surowców w górach Kefitenyavi czy do poszerzania zasięgu żeglugi przybrzeżnej w drodze wysadzania niebezpiecznych klifów w rejonie Tirisi. Sporo prochu sprzedawano także ich naturalnym partnerom z Kinsmudu, przez co m. in. Obasi dysponowali prochem i znali szczegółowo mechanikę jego działania gdy nawiedziła ich ekspedycja z Francesco Galeatto Maria Sforzą na czele, opierającą się już częściowo na prochu strzelniczym. W bitwie pod Blagikop formacje strzeleckie stały po obydwu stronach, a wbrew oczekiwaniom Europejczyków Obasi nie byli ani trochę zszokowani „nową”, głośną bronią.

Kartagińczycy dłużni w wymianie kulturowej nie pozostawali. Przede wszystkim zapewnili Koreańczykom mapy regionu oraz informacje w jaki sposób do niego dotrzeć. Dzięki temu ekspedycja Sina bardzo szybko przestała być zagubiona. Nadto stali bywalcy dali też przybyszom dostęp do europejskich dzieł oraz… alfabet.

Przypomnijmy, iż alfabet koreański – czy też Hangul – został opracowany w 1443 roku i do końca wieku rozpowszechniał się po samej Korei. W rezultacie większość pierwszej ery (generacji) kolonistów emigrujących bądź zaraz przed jego wprowadzeniem bo niedługo po jego powstaniu używała skomplikowanego alfabetu hieroglificznego chińskiego, podczas gdy świat Karthago oferował dwa równorzędnie użytkowane alfabety – proto oraz neopunicki, a także sam łaciński, sprowadzony wraz ze specyficzną chrystianizacją kraju. Co więcej, z braku innych możliwości Koreańczycy z Sigminji zaczęli adaptować słowa kartagińskie w stosunku do znaczeń, które nie miały swoich koreańskich odpowiedników. Tendencja ta ciągnie się do dnia dzisiejszego.
Powstanie Sigminji
Właśnie – Sigminji. Ostatecznie w 1450 roku proklamowano powstanie Królestwa Sigminji, co było kontynuacją porozumień z Misirakisus. Sin Chungho przyjął tytuł Sinjeong I i panował jedynie dwa lata, umierając w 1452 roku z przyczyn naturalnych (oraz wskutek chorobowych komplikacji ciężaru swojej podróży). Miał to być początek – stylem koreańskim – dynastii Chungho, jednakże przypomnijmy, iż najstarszy syn Sinjeonga I zginął w czasie bitwy w Cieśninie Wielu Narodów.

Ostatecznie następcą dzielnego admirała został jeden z jego cenionych oficerów, który jednakże poślubił córkę Sina, tak więc dynastia była zasadniczo kontynuowana w linii żeńskiej. Nowy władca – Hunyang I – założył po swojej linii dynastię Gbogho, która panowała w pierwszym okresie młodego królestwa.

Hunyang mianował osadę Yong–Gamhan założoną przez Sina stolicą Królestwa Sigminji. W 1452 roku (z częściową finansową pomocą Karthago) ruszyła ekspedycja zwrotna do Joseonu, by zawiadomić o nowych lądach i rozwoju wydarzeń w ostatnich latach.
Dalsze fale emigracji
Z czasem nowi osadnicy siłą rzeczy zaczęli napływać do Sigminji, a oryginalni mieszkańcy w sprzyjających warunkach, otoczeni zasobami naturalnymi, robili też bardzo wiele dzieci. Do procederu włączono nawet lokalną (acz bardzo nieliczną) obaską ludność. W rezultacie w ok. czterdzieści lat Sigminji podwoiło własną populację, zaś ok. 1500 roku osiągnęło ok. 1/3 populacji Karthago. Sigminji rozwijało się przede wszystkim w kierunku lasów na północy mocno je eksploatując, założono także pierwsze kolonie na wyspie zwanej dziś Pierwają, lecz te nigdy nie stały się duże i mocne ze względu na mniej sprzyjający klimat, choć utracone zostały dopiero w XIX wieku.
Widmo wojen nadciąga
W tym czasie jednak wzajemne relacje obydwu królestw zaczęły się komplikować. A to za sprawą narastającego konfliktu religijnego, czy też raczej rozszerzenia trwającego już konfliktu w Karthago na terytorium i strefę wpływów młodego państwa.

Na początku XVI wieku trwały już poważne konflikty religijne w samym Karthago pomiędzy tzw. kościołem Logos wyznającym bardzo kontrowersyjne i uważane za wprost heretyckie Zasady Maryjne z 1017 roku, Nestoriańskim Kościołem Południa, popieranym też przez powołany już wtedy Zakon z Ponte Nero (zwany też Zakonem Klifowym), a także przedstawicielami będącego w odwrocie tradycyjnego rytu punickiego, a więc czcicieli Baala i Tanit. Siłowy sposób rozwiązywania problemów między zwalczającymi się religiami wkrótce zdawał się być całkiem dobrym pomysłem dla jeszcze bardziej skomplikowanego systemu religijnego Sigminji. W końcu w młodym królestwie byli buddyści, neokonfucjanie, katolicy azjatyccy no i przedstawiciele ludowego Shindo. Wygenerowało to w rezultacie aż siedem bardzo odmiennych od siebie lecz silnych religii na całym południowym cyplu regionu. A to już jest przepis na nie lada kłopoty.
Wojny religijne w Sigminji – aspekt wewnętrzny
Wojny religijne w Sigminji miały aspekt wewnętrzny oraz zewnętrzny.

W aspekcie wewnętrznym konflikt religijny rozlał się i po Sigminji, choć w mniejszej skali. Przedstawiciele Shindo – najmniej scentralizowani – uciekali przede wszystkim w lasy Taigu oraz puszczę Haennam. Wkrótce wzorem swoich przodków wznieśli ufortyfikowane osady także w górach Supsai, które nazywane są powszechnie Yosae. Ścigali ich atakujący wieloteistów katolicy Koreańscy popierani przez kartagińskich nestorian, choć byli w tym raczej nieskuteczni. Osobny spór wykwitł już w nowym lądzie pomiędzy neokonfucjanistami – którzy przybywali coraz tłumniej w ramach kolonizacji II fazy – a oryginalnymi kolonistami–buddystami wznoszącymi swoje własne świątynie. Ten konflikt był jeszcze gorszy, zwłaszcza pomiędzy świątyniami Gwanhye oraz Myeongnyun (ta druga jest neokonfucjańska). Obydwie świątynie były ufortyfikowane, a rzesze wiernych ściągających do świątyni w czasie niebezpieczeństw potrafiła osiągnąć kilka tysięcy ludzi, z czego wielu z nich licznie rekrutowało się do milicji religijnych.

Skutkiem konfliktu między tymi świątyniami była wręcz walna, liniowa bitwa pod Huasou z 1512 roku, gdzie buddyści chwycili za broń poirytowani próbami odebrania im niezależności i przejęcia świątyni przez frakcję konfucjańską. Starcie to neokonfucjanie przegrali i zostali wypchnięci na południe, zaś buddyści względnie ustabilizowali swoją pozycję wokół jeziora Saeloun i w pobliżu samego Yong–Gamhan.

Wszystkiemu temu przyglądał się poniekąd bezradnie właśnie dwór. Większość wojen religijnych XVI wieku przebiegła w atmosferze zabiegania o względy królewskie oraz pierwszeństwo poboru podatkowego na rzecz poszczególnych świątyń lub komun religijnych, z którego można by sfinansować dalsze świątynie oraz wojny pomiędzy nimi. Napływająca z Joseon nieświadoma ludność wszelkich religii lądowała w środku tej walki, a w tych czasach starano się ograniczać liczbę osób opuszczających królestwo, by nie zrazić trudnymi czasami dalszych imigrantów z półwyspu koreańskiego. Armia królewska pozostawała rozdarta – nie dość, że rekrutowała się z różnych wiar (choć z silną przewaga buddystów), tak bezpośredni ruch królewski w obronie danego systemu religijnego automatycznie antagonizowałby pozostałe i uczynił Yong–Gamhan stroną w całym wielkim sporze.
Próba odzyskania kontroli nad sytuacją – Semyongseol
Przełom przyszedł po kilku latach. Król Youngchul zwany Pięścią sprzymierzył się w 1566 roku z Shindoistami i przy cichej akceptacji przydzielenia zdobytych na zachodzie ziem na rzecz parafii chrześcijańskich (czym zabezpieczył sobie milczące poparcie chrześcijan) uderzył zarówno na buddystów jak i neokonfucjanistów. Decyzja królewska nie wynikała z zaprzedania się interesom Shindo – po prostu obydwie religie były najsilniejsze, i w rezultacie najbardziej agresywne.

Armia królewska wraz z nieznacznymi posiłkami Shindo spotkała się z neokonfucjanami, a dzień później z buddystami – zmierzającymi akurat na bitwe z neokonfucjanami – w pobliżu skrzyżowania Semyongseol z 1567 roku. Jest to rzadki przypadek, że w jednej bitwie walczyły przeciwko sobie aż trzy strony. Ignorując bowiem obecnośc armii królewskiej buddyści i konfucjanie rzucili się sobie do gardeł w pobliżu skrzyżowania, a jedni i drudzy nawet wyzywali żołnierzy królewskich od nieoddanych boskiej sprawie. Wtedy – gdy spora część formacji obydwu religii była już związana walką, wojska królewskie ruszyły w dwóch kleszczach na głębokie flanki jednych i drugich.

Widząc wyższą karność armii Sigminji, złożonej jednak z profesjonalnych żołnierzy, w tym arkebuzerów oraz artylerzystów, w końcu buddyści i konfucjaniści zjednoczyli siły zabezpieczając wzajemnie swoje flanki, lecz było już za późno. Dwie pobite religie odstąpiły dalej na południe, a pierwszy raz od dawna Shindoiści byli w „natarciu”. Jeńców traktowano jednak dobrze – wielu zołnierzy Youngchula była bowiem buddystyczna, a bitwa miała mieć przede wszystkim charakter dyscyplinujący i przeciwdziałający dalszego ignorowania dworu.
Wyprawa Ferreiry i bitwa pod Sanhaye
Zmiażdżenie azjatyckich rytów tradycyjnych pod Semyongseol i nagły wzrost znaczenia Shindo wzburzył jednak chrześcijan (spodziewających się mniejszego zwycięstwa ze strony pogan przeciwko innym poganom), a diecezja katolicka w Nasu (pierwsza formalna diecezja na terenie Sigminji) poprosiła o interwencję Zakon z Ponte Nero, uzasadniając swe zagrożone położenie tym, że w ich mniemaniu będą następni. Wojujący Zakon długo nie dawał się prosić i w 1569 roku Zakon Klifowy pod przywództwem Kawalera Wielkiego Krzyża po Sprawiedliwości Ferdinando Ferreiry wylądował po wschodniej stronie Zatoki Głębokiej i pomaszerowała w głąb kraju, znacząc pierwszą w historii Sigminji zewnętrzną interwencję. Siły zakonne nie były duże – liczyły raptem kilkaset osób – lecz opierały się na poparciu lokalnych chrześcijan, nestoriańskich ochotników z Międzyrzecza, a przede wszystkim na świetnym wyszkoleniu i sprzęcie. Wielu jej żołnierzy walczyło już wcześniej w wojnach w Karthago.

Armia zakonna starła się z wojskami królewskimi Sigminji kilka dni po tym, gdy król Youngchul postanowił o całkowitym zniszczeniu świątyni neokonfucjańskiej w Myeongnyun. Był to uśmiech w stronę buddystów i sposób na appeasement trzonu jego armii po walkach pod Semyongseol. Jednocześnie przed zburzeniem umożliwiono ewakuację całej świątyni oraz jej bogactw pod warunkiem rozproszenia ich po innych świątyniach konfucjanistów na wschód od jeziora Saeloun. Mimo wszystko pewne nieprawidłowości miały miejsce – armia królewska była rozprężona, obłowiona bogactwami z wcześniejszych bitew oraz częściowej grabieży regionu, wyprawa przeciągała się i trwała już z przerwami dwa lata, zaś sprzęt był zużyty i etapowo przekierowany w rejon Międzyrzecza, gdzie król planował dalsze interwencje w walki.

I tak w bitwie pod Sanhaye w 1570 roku wojska króla Youngchul zostały jednak przez armię Ferreiry pokonane i musiały wycofać się do stolicy pozbawione wielu z tych łupów, które wcześniej zostały zagrabione. Wraz z nimi podążyli uchodźcy konfucjańscy – niedawni wrogowie! – bowiem katolicy bez zwłoki zaczeli łupić neokonfucjańskie dobytki na całym półwyspie Gaunde. W tym samym czasie napływ białych, europejskich zakonników do Międzyrzecza zaniepokoił koreańskich chrześcijan. Ich oryginalnych księży traktowano bowiem jako gorszych i mających skłonność do herezji (koreańskie chrześcijaństwo miało swoje kulturowe odmienności) i wymieniano na „sprawdzonych” ludzi Ponte Nero. Ci w rezultacie podnieśli rebelię nie tyle przeciwko Kościołowi, co samym siłom Ferreiry kręcącym się po okolicy, zmuszając je wreszcie przez obciążenie logistyczne i narastające straty w linczach do gradualnego odwrotu, który zakończył się wreszcie w 1574 roku – ale nie dalszego rozgrabienia Międzyrzecza i półwyspu Gaunde.
Podsumowanie aspektu wewnętrznego
Ostatecznie w wojnach religijnych najgorzej wyszki konfucjanie, którzy zostali niemalże zniszczeni, a których odbudowa musiała być w dalszych latach chroniona właściwymi królewskimi dekretami. Buddyści uniknęli zniszczenia – choć ponieśli znaczne straty, to właśnie konfucjanie nie byli już w pozycji, by uzurpować rolę religii dominującej. Twierdze Yosae wznoszone przez Shindoistów będą miały znaczenie już wkrótce potem, a w czasie panowania dynastii Gbogho cieszyli się oni największą niezależnością. Diecezje chrześcijan koreańskich podporządkowały się jednoznacznie Ponte Nero jako jedyne ośrodki chrześcijańskie na południu regionu, co generowało liczne konflikty oraz napięcia zarówno ze strony Karthago, jak i w samym Sigminji.
Wojny religijne w Sigminji – aspekt zewnętrzny
Choć król Youngchul nie zwyciężył w wojnach religijnych, a ustabilizowanie kraju nie powiodło mu się całkowicie aż do jego śmierci, to zyskał on przydomek za sprawą licznych zwycięstw w kampaniach na zachodzie, które właśnie są czynnikiem zewnętrznym wojen religijnych.

Wschodnie prowincje Karthago – zwane jednostkami administracyjnymi Abahageri – zdominowane były przez nestorian klasycznych, których Kościół Nestoriański Południa przyrzekł wierność Watykanowi z zachowaniem licznych odstępstw po rozmowach z kardynałem Antonim Cerda i Lloscos w toku szykowania inwazji na Modikfitil. Watykanowi nie podporządkował się jednak następnie dominujący Kościół Logos, a obydwa kościoły pozostawały raczej skonfliktowane. W tym wszystkim siedzieli silni na prowincji wyznawcy rytu punickiego, broniący się przed jednymi i drugimi. To właśnie głównie oni zamieszkiwali rejon rzeki Menitiyochu – czyli właśnie Nalanhi – i konstytuowali trzon Międzyrzecza.

Poza sporami religijnymi dochodziły jeszcze wewnętrzne konflikty rodzinne o miedzę. Oligarchowie noszący zbiorczą nazwę Betesebochu korzystali ze względnej decentralizacji władzy Karthago oraz tego, iż pozostają na peryferiach kraju – i sięgali nieraz po najemnicze armie oraz zajazdy szlacheckie, by spory swe rozstrzygać. Nestoriańscy Betesebochu szybko znaleźli sprzymierzeńców pośród koreańskich katolików i chrześcijan, zgromadzonych właśnie w rejonie Nasu oraz rozrzuconych dalej w stronę Yong–Gamhan.

Prywatne interwencje Betesebochu w koreańskie wojny religijne – będące luźnym odpowiednikiem dymitriadów, a zwane w Sigminji Sonnim – były głównym zmartwieniem władzy Youngchula, dla którego priorytetem było zachowanie względnej niezależności królestwa. Sonnim mogły polegać na militarnej paradzie po ziemiach chrześcijańskich i poszukiwaniu rekruta – a mogły tez polegać na opieraniu się na chrześcijańskich informatorach by najeżdżać, zabijać i grabić buddyjskie pielgrzymki czy miejsca rytuałów Shindo.
Wyprawy Yeoungchula i bitwa nad Nalanhi–Eul
Przydomek Pięść król Youngchul otrzymał od osobistego prowadzenia armii centralnej przeciwko Kartagińczykom uprawiającym Sonnim. Wielokrotnie wyprawił się on w Międzyrzecze i przekroczył luźną granicę z karthago – a następnie bezlitośnie palił bądź gnał za horyzont samych Kartagińczyków, pozostawiając z ich latyfundiów tylko gruzy. Naturalnie ludzie ci mieli pewien posłuch wśród królów twierdzy Karthago – a ci (jeśli akurat nie byli zajęci obserwowaniem wojen w centrum kraju) wysyłali swoich feudalnych poddanych, by stabilizowali sytuację na rzecz oligarchów.

W szczególności znana jest zwyciężona przez niego bitwa nad Nalanhi–Eul w 1572 roku, gdzie sforsowano atakiem mieczników i lekkiej piechoty – na łodziach zbudowanych z utwardzonego papieru ryżowego – rzekę i wdarto się na fortyfikacje prywatnej armii Księcia Matewosillesa z rodu Beritwali, rozgramiając ją doszczętnie. Była to ogólnie jedna z bardziej rewolucyjnych bitew ówczesnego świata – jeden z pierwszych poważnych desantów przez przeszkodę wodną pod ogniem broni palnej i artylerii, w ataku prowadzonym luźną formacją celem zmniejszenia skuteczności broni palnej. Jednocześnie sama broń palna została używa do osłony desantu, w tym w formie kanonierek rzecznych.

Co także ciekawe, na potrzeby zniszczenia fortyfikacji Matewosillesa – de facto głębokich, ziemnych okopów – odlano w kuźniach Yong–Gamhan haubicę o nazwie własnej Soeum. Teraz od tej broni nazwę nosi akademia wojskowa w tym mieście. Była to nie tylko jedna z pierwszych haubic, ale też ze względu na niezwykłą precyzję była ona odtylcowo ładowana ze specjalnym mechanizmem komory, co wyprzedziło swoje czasy o około czterysta lat! Broń była jednak droga w eksploatacji przez brak precyzyjnej maszynerii zdolnej wytworzyć zamek wytrzymujący wiele strzałów. W rezultacie należało wymieniać zamek – ręcznie wykonywany w manufakturach – co ok. 4–5 strzałów, a co czyniło tę broń ekstremalnie drogą w użytkowaniu. Mimo wszystko ziemne umocnienia Kartagińczyków nie wytrzymały tego kalibru i wybito w nich wyrwę wykorzystaną następnie przez piechotę.

Po tej wojnie haubica Soeum trafiła do Yong–Gamhan na mury miejskie przy głównym garnizonie i jej wystrzał obwieszczał jedynie jedno z trzech wydarzeń: śmierć króla, narodziny potomka lub królewskie małżeństwo. Haubica została jednak rozebrana na części i skradziona w czasie rebelii Lejeu w XIX wieku. Do dziś jej nie odnaleziono.

Bitwa nad Nalanhi–Eul była momentem przełomowym w historii Sigminji. Przełamała militarnie oraz fiskalnie chrześcijańskie rodziny ze wschodu Karthago i pogrążyła je w wewnętrznych sporach na dalsze lata. Rodziny te jednakże zostały przede wszystkim zmuszone do poddania swojej ziemi wśród Międzyrzecza, przez co Karthago utraciło znaczny procent swojego terytorium, a co potem wskutek koreanizacji tych ziem wpłynęło na rokowania pokojowe po Dobrych Wojnach z początku XVIII wieku. Kontrola nad Nalanhi–Hawi pozwoliła zaś na racjonalną politykę gospodarczą w erze masowo eksploatowanego żelaza. Mimo wszystko porażka z wyprawą Ferreiry z Ponte Nero uczyniła te ziemie na zawszę pewnego rodzaju kulturową twierdzą katolików pochodzących z samego Sigminji.

Co chyba najistotniejsze – zakończyła się tą bitwą formalna i praktyczna dominacja oraz kontrola polityczna nad Sigminji sprawowana przez Karthago. Od tego czasu mówimy wyraźnie o niepodległym Sigminji, i to mimo tego, że wojny religijne w obydwu krajach do pełnego wygaśnięcia potrzebowały jeszcze niemal dwóch dekad.
Koniec dynastii Gbogho, początek Sansaye
Względne uspokojenie się nastrojów religijnych z końcem XVI wieku pozwoliło Sigminji przejść stosowną modernizację. Wkrótce zakończyła się także dynastia Gbogho wraz ze śmiercią bezdzietnego Minjae Trędowatego w 1666 roku. Na tron wstąpił wówczas Chungnyeol II Stalowy z nowej dynastii Sansaye, choć swojego przydomka bynajmniej nie zawdzięcza rozwojowi przemysłu.
Spór z Hanzą o las Taigu
W latach przed jego panowaniem oraz w początkowej fazie władzy Chungnyeola II narastał nowy konflikt na północy. Jak bowiem się okazało, do eksploatacji puszczy Taigu od jej północnej strony przystąpili niedawni kolonizatorzy regionu – Niemcy – zrzeszeni w ramach tworu pod nazwą Hanzy Wschodniej (Osthanseverband). Sama eksploatacja nie była jeszcze wtedy niczym dziwnym, w tamtych czasach przemysłowe wydobycie jeszcze nie istniało i nikt nie głowił się nad ubytkiem drzew czy wytraceniem lasu. Sigminji funkcjonowało jednak w luźnym założeniu, że ich granice na północy nie są kontestowane i nie ma zasadniczo sporu co do stref wpływów. Taigu było koreańskie, bagna Gumeong były koreańskie, a za nimi rozciągały się góry Kefitenyavi, gdzie kręcili się japońscy bandyci, lecz poza tym prawa strona gór była koreańska, a lewa – kartagińska.

Tymczasem wkrótce przestało być jasne któremu z państw podlegają drwale wyrębujący Taigu, zwłaszcza ci po jej zachodniej i wschodniej stronie. Odwiedzali ich bowiem zarówno poborcy podatkowi króla Chungnyeola II, jak i przedstawiciele federacji kupieckich marchii Volcklamarkt z Hanzy Wschodniej. Obydwie strony podnosiły, że konkretny fragment lasu należy do właściwego państwa. Pojawiały się u obu stron głosy, żeby sprawę rozwiązać militarnie, lecz hanzeatyccy kupcy nie rwali się do walki, jako iż na ówczesne warunki dwie puszcze i mniejsze pasmo górskie były poważnymi przeszkodami dla wszelkich potencjalnych inwazji, zwłaszcza najemniczych, w których jak już hanzeatyckie miasta się lubowały. Zamiast tego zdecydowano się przeprowadzić – jakbyśmy to dziś nazwa – „wojnę zastępczą”.
Kontrakt niemiecki z Bikutą
Hanza Wschodnia zrekrutowała na swoje usługi jednego z poważniejszych watażków gór Kefitenyavi, po których to przez ostatnie dwieście lat rozlali się Japończycy, mniej lub bardziej bezpośredni następcy Sandoyokiego, a którzy nieraz napadali koreańskich górników w tychże górach czy łupili karawany kupieckie.

Watażka ten o pseudonimie Bikuta był przywódcą grupy o nazwie Chimamine Kami Sori, czy też Krwawe Ostrza. Trzeba przyznać, że w kulturze japońskiej nawet piraci potrafią być względnie poetyccy. Tak czy inaczej, Niemcy obiecali Bikucie górę pieniędzy oraz ziemię należącą do Sigminji, jeżeli ten zniszczy koreański przemysł drzewny stanowiący dla Niemców konkurencję w regionie. Innymi słowy, sięgnięto po siły najemnicze – lecz zagraniczne, a nie knechtów najemniczych służących zwykle na przemian poszczególnym niemieckim miastom. Japończykom polecono, by odcinali głowy zabitym Koreańczykom, preparowali je i przynosili do niemieckich łączników, którzy mieli wypłacać hanzeatyckie pieniądze.

Za środki z zaliczki Bikuta zebrał nie tylko swoich ludzi, lecz także innych bandytów z okolicy, z którymi nieraz zmuszony był zawierać rozejmy – a teraz zawarł sojusz i układy o podziale zysków. Łącznie watażka miał pod sobą – jak się szacuje – około trzy tysiące ludzi, o różnym stopniu wyposażenia, wyszkolenia i centralizacji.
Piu–gang
Latem roku 1680 armia Bikuty – podzielona na wiele małych kolumn – zeszła do puszczy Taigu i północnych prowincji Sigminji, wyłaniając się z bagien Gumeong. Rozpoczęła się brutalna rzeź koreańskich drwali, a sama wojna w Sigminji nazywa się Krwawym Najazdem (Piu–gang).

Setki koreańskich cywilów utraciło życie, a jeszcze więcej swoje domy i pognało na południe bądź w góry Supsai. Krwawe Ostrza wpadły także w Międzyrzecze, atakując brutalnie chrześcijan. Spalono pola i urządzenia melioracyjne, zniszczono nawet pierwsze prowizoryczne tamy na rzekach Nalanhi, ogniem zajęła się także sama puszcza Taigu, a lato było bezwzględnie suche tego roku, przez co miał miejsce pierwszy kataklizm przyrodniczy w regionie. Podobno snop dymu z pożarów lasu widoczny był nawet na Pierwajej.

Spanikowani ludzie osłaniani byli od południa przez naprędce zorganizowaną armię rządową i jej linię obrony działającą w ramach kontrrajdów kawaleryjskich przeciwko poszczególnym kolumnom, zaś od północy uchodźców i sieroty przyjęły shindoistyczne twierdze Yosae. Co ważne, ludzie ci przyjmowani byli niezależnie od wyzwanej przez siebie wiary, a sami shindoiści zorganizowali milicje ludowe złożone z górali, którzy atakowali ludzi Bikuty w górach Supsai zadając im wysokie straty.

Sam król Chungnyeol II nie pozostał dłużny najazdowi Wasureta. Poza wojskami liniowymi narodziła się jednostka o nazwie Geulimja, czy też „Zastępy Cieni”, którzy stanowili swoistą lokalną adaptację (raczej nieznanej Koreańczykom) koncepcji ninja. Jednostki te operowały z użyciem lekkiej broni palnej – głównie kilku pistoletów noszonych za pasem – oraz tasaków, działając w grupach po kilkadziesiąt osób i odpowiadały lekkiej, nieregularnej armii Krwawych Ostrzy pięknym za nadobne. Armia rządowa z czasem odbijała w licznych potyczkach Międzyrzecze i spalone połacie Taigu, a Geulimja wchodzili głęboko w bagna Gumeong, a nawet rajdowali włości pirackie na północ od jeziora Zikitenyakade, w tym nawet ich region umocniony wokół przyszłej twierdzy Aoiiro. Ludzie Bikuty wycofywali się zimą na zamarznięte bagna, a następnie wracali wczesną wiosną i kontynuowali – jak to nazywali – „zbiory” (Shukaku). Koreańczycy zastosowali nawet w armii rządowej pobór powszechny, który nie spotkał się z dużym oporem społecznym, a raczej wręcz przeciwnie.

Wszystko przez to, że po ponad dwóch setkach lat wrogowie ojca założyciela Sina Chungho wrócili w całej swej mocy. Wrócili, by ich pozabijać i zabrać im ziemię, podczas gdy w tym czasie Sin Chungho opiewany był jako Ojciec Założyciel (Geongug–ui abeoji) całego Sigminji. W bezprecedensowej mobilizacji społecznej tak natenczas zwaśnionego po wojnach religijnych kraju, własne jednostki powołali nawet neokonfucjanie i buddyści, a świątynie jednych i drugich zaczęły przyjmować katolickich uchodźców z międzyrzecza i wysyłać zapasy do twierdz Yosae.

Ostatecznie Bikuta odstąpił od walk, gdy poniósł wyraźną porażkę w jedynej liniowej bitwie tej wojny, tj. na torfowisku Wonson na bagnach Gumoeng, gdzie trzon jego kolumn został przechwycony w 1683 roku przez króla Chungnyeola II. Działania Geulimja także wywoływały coraz większe straty na zapleczu samego Bikuty, który po czterech sezonach rajdowania wreszcie odpuścił.
Pokłosie najazdu Bikuty
Bandyci stracili wielu ludzi, lecz Koreańczycy – bezprecedensowo wielu. Wymordowano ok. 15% populacji kraju (!), zniszczono sporo Międzyrzecza i Taigu. Istotnie na ok. dwadzieścia lat wyłączono Koreańczyków ze skutecznej eksploatacji tego surowca. Zwalczanie tak nieregularnych sił wymagało też utrzymania znacznej armii i jej licznych manewrów w skali operacyjnej, co w połączeniu z klęską gospodarczą i ekonomiczna nieomal doprowadziło do bankructwa Sigminji. Królestwo korzystało wprawdzie z pomocy Karthago na preferencyjnych warunkach, a pojedynczy wasale królewscy tego kraju mieli swój udział w pomocy Koreańczykom, jednakże Bikuta był mistrzem generowania rozgardiaszu i unikania rozwiązania ostatecznego – zresztą pod Wonson doszło do zasadzki na trzon jego sił, nie wydał on dobrowolnie walnej bitwy.

Lecz Niemcy nie wyszli z tej wojny zwycięsko. Hanza nie spodziewała się bowiem, że same bandy Bikuty – choćby przetrzebione – zdołają wycofać się z powrotem w góry i przybędą do Vocklamarktu rozliczyć się z każdej zebranej głowy. A trochę ich jednak było, jako iż watażka przyniósł ze sobą całe wozy gnijących czerepów.

Hanza nie wywiązała się ze swojej części umówionego kontraktu, co doprowadziło do rewolucyjnej zmiany biegu zdarzeń. Bikuta wysłał emisariuszy do Chungnyeola II, którzy w imieniu Krwawych Ostrz… przeprosili za masakrę, jaka miała miejsce ostatnie cztery lata oraz wskazali wprost, iż za sfinansowaniem armii Bikuty stali Niemcy. Co więcej, przedłożyli nawet oryginał kontraktu do wglądu, który został potwierdzony co do swojej prawdziwości przez biegłych dworskich kaligrafów. Na tych warunkach – oraz wobec zapewnienia, iż Bikuta idzie na Niemców – Chungnyeol II odstąpił od dalszych pościgów, co zakończyło Krwawy Najazd. Dalsze wydarzenia są znaaacznie bardziej krwawe dla samych Niemców – Bikuta zniszczył i wygnał cały Bargard demolując przy tym niemiecką marchię oraz wziął za mieszkańców złupionego miasta sowity okup.

Krwawy Najazd był także konfliktem definiującym stosunki międzynarodowe na długi czas. Niemcy utracili więcej niż Koreańczycy. Dwadzieścia lat względnej dominacji w eksporcie świetnego drewna z Taigu nie było warte całego miasta. Koreańczycy zaś przerzucili się na udoskonalenie wydobycia torfu z bagien Gumeong oraz próbując naprawić własną rozwaloną gospodarkę zwiększyli wydobycie z Kefitenyavi. Paradoksalnie rozszczepiło to gospodarkę Sigminji i pozwoliło uniezależnić się tylko od dwóch podstawowych gałęzi przemysłu (drewna i żelaza oraz w jakimś zakresie prochu). Przede wszystkim Sigminji weszło na rynek złota w Kefitenyavi w stopniu zauważalnym – obok Karthago i w jakimś zakresie Obaslanedu.

Nadto same zmiany społeczne były też istotne. Doszło do pierwszego od czasu wojen religijnych przemieszania obywateli przez plagę uchodźców oraz ponowne zasiedlanie, a co ochroniło Sigminji przed zacementowaniem i podziałem my–oni na szczeblu religijnym, podobnym do tego z Karthago, zwłaszcza w kontekście kastowości tego kraju, a później podatnego gruntu dla rasizmu chamberlainowskiego. Zniszczenia uderzyły jednak przede wszystkim we frakcję chrześcijan, poważnemu osłabieniu uległa diecezja w Nasu, choć została odbudowana już jako niezależna od Ponte Nero archidiecezja. Tym samym osłabła też ponad stuletnia kontrola Zakonu z Klifu nad częścią królestwa Koreańczyków. Zresztą ci konkretni mniej więcej od tego czasu mówią w książkach o sobie per Sigminji–Simin, czyli po prostu „obywatel Sigminji”, jako iż półwysep koreański pozostał daleko i dawno w przeszłości. Wreszcie wspólny wysiłek przeciwko odwiecznemu wrogowi pozwolił się względnie porozumieć przedstawicielom wielu religii. Dynastia Sansaye była zaś w większej części buddystyczna (a nie shindoistyczna jak wcześniejsza Gbogho), co pozwoliło też wysunąć się tej religii na prowadzenie jako dominującej, a co pozostaje aktualne w Sigminji do dnia dzisiejszego. W odróżnieniu jednakże od Lechistanu i jego porozumień z Kamiennego Kościoła, wieloreligijne społeczeństwo Sigminji nigdy nie zawarło umów multilateralnych regulujących kwestię religii państwowej.
Znaczenie chińskiej mniejszości
Poza tym wszystkim pozostawała jednak mniejszość chińska. Mniejszość ta, choć początkowo współpracowała przy budowie Yong–Gamhan, wkrótce ze względu na postępującą barierę kulturową – oraz językową – przeniosła się bliżej ku brzegom Zatoki Dwóch Wiar, gdzie w 1568 roku wzniosła własną osadę – nazwaną Longqing Chenjiang, na cześć cesarza Longqing, który świeżo objął tron w Chinach. Ruch ten podyktowany był przede wszystkim niepewnością inwestycyjną w środku wojen religijnych oraz ogólnym strachem o życie w czasach niepewnych. Bariera języka, zwłaszcza całkowita ignorancja chińskiego w systemie urzędniczym, czyniła tych ludzi poniekąd oderwanymi od otaczającej ich społeczności. Nie budzi jednak wątpliwości fakt, że sam wybór nazwy miasteczka był też sygnałem dla panującego wówczas Youngchula Pięści, iż serca jego obcojęzycznych poddanych leżą nie przy nim jako prawowitym władcy Sigminji, ale raczej przy osobie, która być może kiedyś weźmie potomków chińskich uciekinierów do siebie.

Niezależnie od wszystkiego, nigdy nie nastąpiła poważna migracja na przykład w stronę Qilinu. Longqing Chenjiang rozwijało się powoli, acz stabilnie. Nie dotknęły w końcu miasteczka wojny religijne, nie dotknęły też rajdy Bikuty. Wreszcie w pobliżu, głównie po prawej stronie jeziora Saeloun wyrosły też inne, zależne chińskie osady. Przez straty ludnościowe Sigminji w wojnie z Krwawymi Ostrzami mniejszość ta stała się także już istotniejsza. Nadal jednak zarówno Chungnyeol II jak i jego następcy nie godzili się na uwzględnienie przywilejów dla Chińczyków, a zwłaszcza wydzielenie im prowincji na zasadach zależności lennej, co przypominałoby ówcześnie stan autonomiczny, acz mogłoby też prowadzić do powołania własnego księstwa.
Wiek industrializacji
Wkrótce jednak konflikt narastał, bo dzięki kontaktom z Europą – zarówno bezpośrednich jak i pośrednich poprzez Karthago – Sigminji weszło w erę pierwszej industrializacji. Linia kolejowa łącząca Yong–Gamhan z miastem Karthago, a idąca przez międzyrzecze Nalanhi była pierwszą linią kolejową w całym regionie i wyprzedziła o ponad dwie dekady linię Neuerhafen–Sundevolt na Hufeissen (potocznie zwana Linią Morską/Havlinien). Co więcej, Wysokie doświadczenie metalurgiczne oraz ponownie dalszy chemiczny rozwój prochu strzelniczego dały Sigminji poważną pozycję producenta w regionie, a sam kraj etapowo przechodził z systemu manufaktur na zaczątki produkcji scentralizowanej.

Okres ten jest względnie pokojowy, choć obfituje w dwa konflikty, z czego jeden szczególnie interesujący – tzw. Dobre Wojny. Jest to trzeci i ostatni konflikt prowadzony przeciwko Karthago. Nazwa wzięła się z tego, iż prowadzony był on, gdy w walczących krajach rządzili bardzo rozważni i szanowani władcy – w Karthago był to Paweł I Mądry, a w Sigminji – Kwangjo IV Sprawiedliwy.
Dobre Wojny
Konflikt ten (toczący się w latach 1810–1816) uwzględniwszy generalny wzajemny szacunek między narodami przebiegał w sposób niezwykle dżentelmeński. W jego toku odbyły się dwie bitwy o most na rzece Diniberi, właśnie w celu uzyskania kontroli nad samą stacją przeładunkową, gdzie zresztą w przyszłości powstanie też most kolejowy dla wspomnianej linii.

Wojna ta była prowadzona mocno w stylu europejskim, gdzie wzajemny ostrzał prowadziły wobec siebie szeregi piechoty i toczyły się także walki na bagnety. Już wtedy było jasnym, że nie będzie to typowy konflikt – nie dość, że zarówno kartagińscy jak i koreańscy dowódcy zakazali wprost toczenia walk i manewrowania we wioskach oraz prowadzenia na nie ostrzału (i to niezależnie od siebie!), to skonsternowani ofiarami mieszkańcy z obydwu stron rzeki… sami zorganizowali improwizowane szpitale polowe, gdzie leczono rannych i grzebano zabitych niezależnie od ich narodowości. Sama wojna ostatecznie wzbudziła protesty także wśród obydwu nacji, jako iż przez sześć lat jeszcze większych napięć granicznych i próby poszukiwania inwazji przez Kartagińczyków znacznie wzrosły wydatki zbrojeniowe kosztem standardu życia i skądinąd skutecznych reform króla Pawła I z Karthago.
Pokój z Chimni–Ri
Konflikt zakończył się w 1816 roku – na przedpolu miasteczka Chimni–Ri przy Diniberi, gdy wobec zbliżającej się dużej bitwy... zaprotestowała lokalna ludność i ostrzegła, że jeśli znowu zniszczone zostaną walkami ich pola bądź gospodarstwa, to zaczną po prostu strzelać do wszystkich.

Według dość dobrze udokumentowanych historii, obydwie armie rozbiły swoje obozy, a władcy zastąpili swoich dowódców na stanowiskach szefów armii, następnie zaś spotkali się na przedpolu. Tam zagrać mieli wspólną partię w szachy, jako iż obaj znali się dobrze od czasów dzieciństwa i wzajemnie wizytowali własne dwory (!). Tam też na przedpolu zawarli właśnie pokój z Chimni–Ri, który utrzymał się – pomimo poważnych incydentów w toku Południowego Blitzu – do dnia dzisiejszego. Wojna ta była także źródłem romantycznego mitu o przyjaźni obydwu nacji, a postawa ludności cywilnej oraz samych władców była inspiracją dla wielu dzieł romantycznych o kochankach rozdzielonych wojującymi państwami.
Przyczyny Dobrych Wojen
Ale o co właściwie w tej wojnie chodziło i dlaczego wybuchła?

Chodziło o konkurencję na rynku stoczniowym, w którym obydwa państwa dominowały regionalnie, a ze stoczni jednostki nabywały często także takie twory jak Ponte Nero, Hanza Wschodnia czy Południowa Jakucja. Kartagińczycy sięgnęli po kartę chińską, tj. zażądali od Sigminji formalnego zatwierdzenia ich autonomii i włączenia Chińczyków pod oryginalny system podatkowy i prawny królestwa z zachowaniem pewnych odrębności (co zwiększyłoby konkurencję wewnętrzną). Uzasadnili to szczególnym niebezpieczeństwem mniejszości chińskiej dla kartagińskich rynków zbytu Nastąpiło to zresztą na formalną prośbę – de facto prowokację – samej mniejszości chińskiej, obkładanej coraz to wyższymi podatkami. Przyczyną Dobrych Wojen była zresztą wcześniejsza rebelia Bu Qixianga, która rozlała się na obszar jeziora Saeloun i nie została szybko zdławiona ze względu na mobilizację przeciwko Kartaginie.

Ostatecznie porozumienia z Chimni–Ri zakładały utworzenie dla Chińczyków prowincji autonomicznej, co nastąpiło poprzez nadanie szczególnego statusu prowincji Chenjiang oraz zrównanie podatkowe obydwu nacji. W zamian jednak Karthago potwierdzało oficjalnie kształt graniczny na rzece Diniberi, który nieformalnie utrzymywał się od wyparcia kartagińskich watażków w toku wojen religijnych. Zamknęło to w rezultacie pewną część sporów granicznych pomiędzy narodami.

Jak wyżej wskazano, porozumienia z Chimni–Ri zostały jednak zachwiane, a to wskutek ogólnoregionalnych wydarzeń znanych jako Południowy Blitz, którego Królestwo Sigminji było główną ofiarą.
Utrata resztek Pierwajej
Niedługo później sojusze się jednak odwróciły. Niepokoje narodowościowe w Sigminji oraz uwaga zwrócona ku Karthago pozwoliły wykorzystać sytuację ponadprzeciętnie silnej w tym czasie Karmazynowej Kompanii, która zakończyła akurat etap wojen z Hanzą. Podporządkowawszy sobie Weissenburg, Kompania zwróciła się ku pełnej stabilizacji Pierwajej, na której pozostawała nieustępliwie koreańska administracja zajmująca część wyspy.

Zasadniczo Rosjanie usiłowali „wykupić” tamtejsze ziemie od pierwszych lat ustabilizowania się kolonii. Koreańczykom oferowano pieniądze – często naprawdę poważne – ewentualnie też pośrednio im grożono, a nawet finansowano piratów, by uczynić życie Azjatów na wyspie naprawdę nieakceptowalnym. Nic jednak nie pomagało – Sigminji raz za razem słało pomoc, a kontrola Pierwajej była o tyle istotna, że dawała pełną kontrolę nad Cieśniną Białą, szalenie istotną z perspektywy kontroli handlu na północ. W odpowiedzi na rosyjskie rajdy wkrótce na wyspie zamieszkali też i koreańscy piraci (oraz w mniejszym stopniu chińscy), dający się we znaki już wszystkim.

W 1817 roku Rosjanie uderzyli jednak na wyspę i po krótkiej walce podporządkowali sobie ją całą. Sigminji zareagowało z furią na ten nieprowokowany atak mobilizując flotę liniowców admirała Rhee Mansinga. Rosjanie wprowadzili jednak na wyspę silny garnizon. Floty obydwu krajów spotkały się w Zatoce Białej i po całodziennej bitwie gorzej dowodzona i mniej doświadczona (niewalcząca bitew liniowych od niemal trzech stuleci) flota Sigminji ostatecznie się wycofała. Znamiennym jest, że pomimo wysokich strat w ludziach obydwie strony nie utraciły ani jednego okrętu. Sigminji szybko uzyskało jednakże poparcie Karthago, w tym ich obietnice pożyczek, a robotnicy chińscy oraz górnicy z Kefitenyavi widzieli szykujący się konflikt jako szansę na zarobek i zwiększenie produkcji. W rezultacie Sigminji zaczęło przygotowywać się do wojny na pełną skalę, pomimo ostrzeżeń płynących nawet z samego Petersburga. Do finansowania sił Sigminji włączyli się także sami Niemcy. Rosjanie przystąpili więc do deeskalacji, wskutek której zatwierdzono rosyjski stan posiadania wyspy (której odbicie byłoby bardzo krwawe), lecz w zamian za zabrane ziemie Kompania wypłacała przez ponad dekadę Koreańczykom sowite wynagrodzenie, a które przyspieszyło wejście Królestwa w złotą erę rozwoju. Ale tylko na krótko.

Wróćmy jednak samym do nieszczęsnego Południowego Blitzu.
Południowy Blitz – przedmowa
O postaci Oame Mau można powiedzieć wiele, zarówno dobrego jak i złego. Lecz chyba nikt nie zadał Sigminji bardziej poniżającego i bolesnego ciosu.

Południowy Blitz, czy też największy konflikt regionalny – Wojna Zjednoczonych Wojowników (Danketsu Senshi), jak nazwano konfederację watażków różnych frakcji i band okupujących centralny obszar regionu w rejonie północnej części gór Kefitenyavi i wzgórz Baldikbel (konkretniej Wasureta Danketsu) – wybuchł w 1863 roku. Poprzedzony był on szczególną aktywizacją w walkach watażków japońskich przez około dekadę, gdy Oame Mau dyplomacją lub siłą jednoczył co bardziej opornych gangusów i ich prywatne armie, ciesząc się względną niezależnością od interwencji zewnętrznych, zwłaszcza ze strony Kinsmudu jak i Karthago oraz Sigminji na południu. Spory udział w powstanie jego imperium Danketsu miała Lechia Mniejsza, która sfinansowała gross działań Oame Mau w zamian za zakup zachodniego wybrzeża Wasureta.

Wkrótce więc Oame Mau zaczął prowokować, będąc już gotowym do konfrontacji zbrojnej, a poza Armiami Regionalnymi zgromadził pod sobą najwierniejszych ludzi (w tym i duchowych kontynuatorów Krwawych Ostrz, długo już nieistniejących). Armia ta wyposażona była w broń ciężką, w tym rosyjskie i austriackie armaty, a także w znaczne ilości karabinów kapiszonowych obok muszkietów skałkowych, przez co sprzętowo nie odstawała szczególnie od wojsk regionu. Tam, gdzie braki sprzętowe były jednak ewidentne, wojska tzw. Władcy Demonów Wody i Deszczu nadrabiały poważną mobilnością małych zespołów przystosowanych do walki górskiej i w każdych warunkach. Stąd zresztą nazywano Oame Mau panem deszczu, jako iż perfekcyjnie potrafił on wykorzystywać jego maskujące właściwości. Siły najwierniejszych i najlepszych nazwane zostały Armią Przyboczną (Fukangun), przez wrogów czasem zaś złośliwie Bosą Armią, a to ze względu na niedobory poważnych butów i zdobywanie ich na przeciwniku. Armie regionalne rozpoczęły poważniejsze ataki na garnizony Sigminji w górach Kefitenyavi już na początku konfliktu, na które Sigminji odpowiedziało mobilizacją i przygotowaniem ekspedycji karnej przeciwko Japończykom.
Południowy Blitz – Bitwa nad Kładką
Ekspedycja ze względu na poważny dystans wyszła jednak – o zgrozo – wczesną jesienią i zaskoczona została szybko nadchodzącą, chłodną zimą. W tych warunkach armia Sigminji pod dowództwem generała Kwaka Myung–Ki wkroczyła z ekspedycją punitywną, przeszła bokami jeziora Zikitenyakade i uderzała w stronę głównego punktu centralizacji władzy Oame Mau, a więc twierdzy Aoiiro – rozbudowanej kilkadziesiąt lat wcześniej do układu pięcioramiennego w stylu europejskim. Do bitwy o twierdzę w ogóle jednak nie doszło.

Armia Kwaka została zaatakowana przez Fukangun na ścieżce jeziora Zikitenyakade. Stąd też bitwa nazywa się Bitwą nad Kładką (Indogyoeseoui Jeontu) w historiografii koreańskiej, zaś Japończycy preferują bardziej poetyckie (jak zawsze) nazewnictwo – Chimamire No Mizumi, czy też Bitwa nad Krwawym Jeziorem. Tak czy inaczej 28 września 1863 roku – po trwającej kilka godzin bitwie, czy też raczej rzezi – armia ekspedycyjna Sigminji została doszczętnie rozbita w około osiemdziesięciu procentach, a jedynie rozciągnięta ariergarda wymieszana z ciurami obozowymi zdołała uciec z powrotem na ziemie Sigminji. Sam generał poległ wraz ze swoimi dwoma tysiącami ludzi, zaś japońskie straty są nieznane, jednak szacowane na znacznie niższe.

Przebieg bitwy był krótki i brutalny, przypominał też w pewnym sensie późniejsze wydarzenia w Adwie w toku próby podbicia Etiopii przez Włochów. Ze względu na trudne warunki terenowe ludzie Sigminji maszerowali serią wąskich ścieżek, w tym też bezpośrednio opartych o ściany wulkanicznego jeziora. Każda z grup – które nie były w stanie szybko wspierać się wzajemnie – została zaatakowana przez zakamuflowanych Japończyków, często czekających karnie na tych pozycjach wiele dni do przodu. Ścieżki przy jeziorze nękane były ogniem snajperów, a rażeni żołnierze brocząc krwią spadali dziesiątki metrów w dół do jeziora albo roztrzaskiwali się na skałach. Ciała tych ostatnich do teraz w niektórych miejscach widać – nie ma jak do nich bezpiecznie dotrzeć, a siły przyrody nie wymyły ich jeszcze do górskich wód. Spanikowane konie i muły spadały w przepaście wraz z armatami i całymi taborami. Historie głoszą, że istotnie pod koniec dnia z zasady ciemne jezioro było tym razem czerwone od krwi i wnętrzności, o które drapieżne ryby i ptaki walczyły na oczach rybaków. Jego skaliste brzegi wypełniały się zaś wypływającymi masami ciał.
Południowy Blitz – ofensywa Oame Mau przeciwko twierdzom kopalnym
Armia Przyboczna zdołała następnie uzbroić się na przejętym sprzęcie i ruszyła na koreańskie placówki handlowe oraz lokalne forty w Kefitenyavi, będąc blisko własnych linii zaopatrzeniowych (oraz niosąc – także z użyciem niewolników – przejęte zapasy). Tym samym zadziwiająco dobra była pozycja Fukangun w warunkach prowadzenia oblężeń w zimę. Dzięki temu jeszcze do końca roku – ostrzeliwane własną, zdobytą przez wroga artylerią – padły obydwie kluczowe twierdze Geumdoljin i Gojidae, osłaniające gros nowoczesnych kopalń złota rozwijanych przez Sigminji od ponad stu pięćdziesięciu lat.

Rok 1863 był miażdżący dla Sigminji, a był to dopiero początek problemów, bo 1864 był już całkowicie katastrofalny.
Południowy Blitz – nowa ekspedycja oraz bitwa o Kefitenyavi
Przerażeni skalą porażki oraz utratą dwóch kluczowych punktów oporu (a oblężenia pozostałych były tylko formalnością), mieszkańcy Sigminji oraz król Sandaye III powołali naprędce nową armię sformowaną ze środków pozyskanych z pierwszego od dawna dodatkowego podatku, którego koszt ponieśli przede wszystkim robotnicy. Da to następnie przyczynę rebelii Lejeu. Robotnicy zapłacili najwięcej, jako iż byli oni zwolnieni ze służby wojskowej ze względu na wykonywaną pracę.

Powołana armia zachowywała jeszcze względny poziom, lecz oparła się o niemal wszystkie rezerwy Sigmninji, jakimi kraj ten dysponował. Nadano prerogatywy bliskie dyktaturze generałowi Kimowi Sanyouk, który objął nad nią dowodzenie.

Armia ta pomaszerowała w góry Kefitenyavi wraz z towarzyszącym jej korpusem ekspedycyjnym Karthago, a połączone wojska sojusznicze łącznie niemalże trzy i pół tysiąca ludzi – a więc więcej niż armia Kwaka rok wcześniej. Karthago włączyło się do walki widząc bezprecedensową siłę Wasureta, a także realizując zobowiązania sojusznicze luźno uregulowane w układach z Chimni–Ri.

Tam – na granicy gór, na drogach do Geumdoljin i Gojidae – przywitało ich półtorej tysiąca żołnierzy Armii Przybocznej pod osobistym dowództwem Oame Mau, a dalsza część tej armii manewrowała lekką piechotą po bagnach Gumeong. Po rozbiciu obozu i przygotowaniu planu, Koreańczycy przez cztery dni bombardowali pozycje Japończyków strzegące dostępu do górskich dróg. Jednakże te widoczne pozycje były zmyłką, a nawet zainstalowano w nich kukły dla lepszego efektu bądź obsadzano je przebranymi naprędce jeńcami, których mordowała własna, sojusznicza artyleria!

W końcu – przewidując zmiękczenie przeciwnika – generał Kim Sanyouk nakazał atak masą i frontalnie, zaś korpus ekspedycyjny Karthago pod dowództwem Adonijoniego Crespa, księcia Yesarimedy, zaatakował od boku, mając blokować wszelkie ataki flankujące właśnie nieprzyjaznymi bagnami. Tam Kartagińczycy napotkali jednak uciekinierów głodzonych i więzionych przez Wasureta przez całą zimę i wypuszczonych naprzeciw Kartagińczykom. Ku niewiedzy tych ostatnich, wraz z koreańskimi zakładnikami Oame Mau posadził wcześniej także chorych na tyfus – ówcześnie chorobę zwykle śmiertelną – skazańców ze swoich ziem. Trudne warunki zimy jeszcze pogorszyły epidemię.

Nim Kartagińczycy zorientowali się, że uchodźcy są tak naprawdę biologiczną pułapką specjalnie puszczoną przodem przez Wasureta, było już za późno. Kartagińską ekspedycję ogarnęła epidemia, osłabiając i zabijając wielu ludzi. Bagna i ich fatalne warunki sanitarne pomogły jeszcze w jej rozwoju.

Wtedy dopiero lekka piechota prawej ręki Oame Mau – Kurisaki Ameydy – zaatakowała wroga i zniszczyła go w kilka dni brutalnych rajdów pośrodku bagien (pogarszających jeszcze położenie południowców). W tym czasie odzywało się w górach Kefitenyavi coraz więcej pozycji samego Oame Mau, raz po raz zadających poważne straty frontalnie atakującym Koreańczykom. Zapasy tych ostatnich były już wkrótce na wyczerpaniu, a straty osiągnęły setki ludzi. Żeby było gorzej, ścigani ludzie Adonijoniego Crespy dotarł z tyfusem do obozu Kima prosząc o pomoc i nie wiedząc o porównywalnie złym położeniu logistycznym Sigminji. Sam Książę Crespa zmarł na bagnach Gumeong, zachorowawszy, a do tego wcześniej będąc ranionym.

Widząc co się wyprawia oraz możliwy przerzut choroby do obozu samych Koreańczyków, oddzielono Kartagińczyków od pozostałych niczym zwierzęta. Niedobory środków zużytych podczas szturmów na główną linię Demona (zwłaszcza leków) oraz nieporozumienia językowe i narodowe doprowadziły do tego, że Kartagińczycy byli przekonani, iż pozostawiono ich tu bez przywództwa by poumierali na tyfus. Wkrótce wybuchła więc strzelanina pomiędzy sojusznikami, którzy walczyli po prostu o jedzenie oraz leki. Tego już Kim Sanyouk opanować nie potrafił, patrząc bezradnie jak jego armia dezorganizuje się sama od tyłów.

Na to tylko czekał jednakże Oame Mau, który ruszył do kontrataku i po przegrupowaniu się ze skrzydłem z bagien Ameydy uderzył z dwóch stron na rozpadającą się linię sojuszniczą. W całodziennym szturmie na obóz zginął na szańcach Kim Sanyouk oraz kolejne setki sojuszników, a część rannych i chorych poddawała się bez walki, po czym – dla własnego bezpieczeństwa – Wasureta zwykle mordowali ich na miejscu. Zarówno armia Sigminji – jak i ekspedycja Karthago – poszły zasadniczo w całkowita rozsypkę. Do Międzyrzecza wróciło jedynie kilkuset podartych, zagłodzonych i chorych Koreańczyków, zaś do Karthago raptem kilkadziesiąt osób!
Południowy Blitz – Manewr Oame Mau na Hochtrakte
Spanikowany władca Sandaye III powołał pospolite ruszenie oraz zamówił w Hanzie Wschodniej kolejną już partię broni. Zaciągnięto także serię pożyczek w regionie, głównie tez zresztą w Hanzie i rozpoczęto przygotowania do odparcia inwazji Wasureta, której spodziewano się tym razem wzdłuż Międzyrzecza i przeciwko samemu Yong–Gamhan.

Ku zaskoczeniu jednak wszystkich, Oame Mau nie ścigał Koreańczyków przez bagna aż do ich ziem, lecz wykorzystał ponownie zdobyte na zniszczonych armiach zapasy i pomaszerował wprost na zachód, ku ziemiom Niemców zbierających siły i materiały na pomoc swoim sąsiadom (oraz ku uciesze zarobkowej Volcklamarktu żyjącym z tego konfliktu). W błyskawicznym ataku wzdłuż tzw. Hochtrakte przecięta została linia kolejowa łącząca Hanzę z Karthago, a wkrótce potem w lecie 1864 roku Armia Przyboczna przetoczyła się przez południową część Lechii Mniejszej (mimo, iż nie brała ona udziału w wojnie i wspierała wcześniej samego Demona!), a po bombardowaniu oraz krwawym szturmie zajęty został sam Volcklamarkt – a wraz z nim środki do prowadzenia walki oraz złoto, jakim z rezerw Królestwo Sigminji zapłaciło Niemcom za szybkie dozbrojenie. Po wojnach centralnych Hanza nigdy nie zwróciła Koreańczykom środków z rezerw zagrabionych przez Oame Mau.

Dopiero walki o Volcklamarkt zachwiały siłą Demona. Poniósłszy znaczne straty (bez uzupełnień) w trzech dużych operacjach, po krótkiej okupacji i grabieży Wasureta Danketsu porzucili miasto, zostawiwszy jednak garnizony na zajętych polsko–niemieckich ziemiach, zaś z łupami wycofali się z powrotem w góry w celu reorganizacji. Na szczęście tzw. Królestw Południa walki przeniosły się następnie na północ, przeciwko Kinsmudowi – Oame Mau przecenił swój sukces względem Karthago, co już wkrótce będzie zarzewiem poważnego problemu.
Południowy Blitz – podsumowanie
W rezultacie Południowego Blitzu Sigminji zostało bez dwóch armii polowych, dwóch generałów, środków na trzy armie polowe oraz de facto bez większości broni. Do tego ubyło Królestwu Sigminji około 1/3 terytorium zajętego przez Wasureta Danketsu, w tym dostęp do wszelkich kopalni złota w górach Kefitenyavi. Sprowadziło to kraj na granicę bankructwa i bez bliskich perspektyw, zaś głód poszukiwania winnych tego poniżenia z rąk zacofanych kulturowo Japończyków był w narodzie silny.

Sytuację pogorszyło następnie w 1865 roku – gdy Oame Mau pobiwszy południowych sąsiadów skierował się na północ w toku Kampanii Leśnych przeciwko Kinsmudowi – przeprowadzenie Operacji Menesati przez Karthago. W tamach tejże udał się ograniczony atak właściwej armii tego kraju na południu Kefitenyavi, zwłaszcza po wschodniej stronie tego pasma gór. Udało się odzyskać z rąk Wasureta kopalnie w rejonie Gojidae. Problem jednak zaistniał, gdy Karthago – widząc ponadprzeciętną słabość Sigminji (niepartycypującego zresztą w Minesati ze względu na brak armii) – zajęło większość Gumeong uzasadniając to konieczność stworzenia bezpiecznego przedpola przeciw Wasureta – oraz efektywnie odcięło Sigminji od Kefitenyavi poprzez zabezpieczenie regionu górnego Nalanhi. Porozumienia z Chimni–Ri nie dotyczyły bowiem ziem na północ od Diniberi, a jedynie samej tej rzeki oraz części Międzyrzecza.

Ruch ten wywołał w Sigminji wściekłość, jednakże osłabione państwo nie mogło nic z tym zrobić. Karthago – ich dotychczasowy sojusznik – po prostu ograbił Yong–Gamhan z dalekich ziem na zachodzie, okrajając Królestwo do swojego aktualnego kształtu granic.
Ruch robotniczy w Sigminji
Wysokie opodatkowanie oraz ponadprzeciętna mobilizacja ludności – a w końcu także haniebna wręcz porażka i poważne osłabienie gospodarcze kraju wraz z utratą sporych połaci terytoriów – wszystko to w końcu wywołało niepokoje społeczne. Ich pierwszorzędnego źródła upatrywać należy w tym, że Królestwo Sigminji cieszyło się jednym z większych społeczeństw robotniczych za sprawą trzech podstawowych grup społecznych: górników z Kefitenyavi, robotników z interioru własnego oraz robotników portowych, w tym i robotników chińskich.

Naturalnie w Sigminji działały tym samym ruchy robotnicze, niekoniecznie skrajne i niekoniecznie inspirujące się wczesnymi pracami chociażby Marksa. Manifest Komunistyczny znany był więc także i w Yong–Gamhan, jednakże poza incydentalnymi atakami, podpaleniami czy wandalizmem skrajność nie zakorzeniła się wśród ludności.

Znaczne obciążenia ruchu robotniczego w toku Blitzu oraz poczucie ciężaru państwa na swoich barkach przyspieszyły wzrost napięć, zwłaszcza że krótko po wojnie centralnej do Sigminji trafił także świeżutki Kapitał Marksa. Wtedy rzecz była już prędka, a słowa padały na podatny grunt. W 1869 roku ukonstytuowała się formalnie Partia Najciężej Pracujących – Yeolsimhi Ilhaneun Salamdeul Pati (YISP) – pod przewodnictwem Mana Chunyong, a sam ruch nazywano w skrócie Lejeu, w celu podkreślenia roli ludu pracującego. Motyw jest ostatnimi czasy problematyczny o tyle, że w ogólnoświatowym koreańskim nazwą tą jęto oznaczać… lesbijki.
Rebelia Lejeu – początek
Tak czy inaczej, królewska służba bezpieczeństwa nie zdołała spenetrować ruchu w czas, co było wynikiem ogólnego chaosu i powojennej biedy. Gdy w 1870 roku ogłoszono siedmioletni plan naprawczy, który zakładał m. in. zatrzymanie wzrostu płac królewskim dekretem samego Sandaye III, robotnicy podnieśli strajk generalny i latem pomaszerowali na Yong–Gamhan. Po drodze robotnicy rozbrajali policjantów, a także przejęli dostawy włoskiej broni nabytej w tym czasie przez królewską armię jako stop–gap po stratach rezerw w Hanzie. W tych warunkach robotnicy byli ponadprzeciętnie silni i podchodząc pod Yong–Gamhan, gdzie Sandaye III zgromadził wszystkie swoje co bardziej istotne siły, zagrozili podpaleniem miasta. W tych warunkach – zważywszy na jego historię oraz zabytkowy charakter – król uległ i tymczasowo wycofał się do zaprzyjaźnionej świątyni buddyjskiej o nazwie Gyeongchaek.

Powstańcy Lejeu przejęli stolicę i w sporym zakresie obrabowali ją, ładując co się da do własnych kieszeni albo wywożąc do domu. Zniszczono też część zabytków, włamano się także do jednego z królewskich skarbców, gdzie wykradziono m. in. mapy sporządzone jeszcze przez Singjoenga I. Trzeba mieć jednak na uwadze, że robotnicy byli po prostu upici nagłym znaczeniem i władzą – YISP zakazywał grabieży mieszkańców stolicy, jednakże zakazy te były ignorowane w miarę dziczenia strajkujących.

W tym czasie Sandaye III negocjował z Manem Chungyong, próbując zrealizować postulaty robotników i przeciwdziałać dalszemu niszczeniu stolicy. W strachu przed socjalizmem milicje ludowe powoływały też wszystkie główne religie kraju. Widząc jednak wahanie władzy królewskiej, Man ostatecznie (naciskany też zresztą przez własny zarząd) ogłosił powstanie Ludowej Republiki Sigminji. Królestwo przeżywało więc dokładnie co samo, co w tym samym czasie Paryż wraz ze swoją Komuną, a obydwa „twory” socjalistyczne w historiografii rywalizują o status drugiego po jakobińskiej Republice państwa o charakterze quasi–robotniczym. Lejeu – choć kontrolowali de facto tylko stolicę oraz południowe prowincje – jęli reformować państwo w drodze reformy rolnej, częściowego uspołecznienia środków produkcji, a także rozpisując wybory prezydenckie. Ewentualnym alternatywnym warunkiem postawionym przez Mana była abdykacja Sandaye III jako władcy – nazwanego wprost w jego przemówieniu – bezradnym i bezrozumnym.
Rebelia Lejeu – śmierć Sandaye III
Tego było już zbyt wiele. Poniżony, walczący o władzę oraz godność Sandaye III zmuszony był do marszu na stolicę wraz z armią królewską, która też nie była zadowolona z rozwoju wydarzeń. Sandaye III jednak nie dotarł – zginął w wypadku, gdy jego pociąg królewski wykoleił się na moście na Nalanhi–Eul. Król spadając złamał kręgosłup uderzywszy o przęsło, a następnie utopił się, wyłowiony zbyt późno przez rybaków. Sandaye III nie zdążył spłodzić potomka – a konkretnie jego pierwszy i jak dotychczas jedyny syn zmarł na tyfus w wieku jedenastu lat. W rezultacie dynastia Sansaye wymarła i co gorsza Sigminji znalazło się w warunkach bezkrólewia.

Powstały rozliczne pytania co w takiej sytuacji należy robić. Pomimo utraty króla władza centralna – czy też ruch rojalistyczny o dość szerokim poparciu w miastach oraz na wsiach poza kręgami robotniczymi – pozostawała nieruszona i dysponowała znacznymi siłami. Jednocześnie YISP trzymał w garści całą stolicę oraz sporo przemysłu. W rezultacie pojawił się pat.
Rebelia Lejeu – władza dyktatorska i stand–off pod Yong–Gamhan
Władzę przejął szef sztabu królewskiego, buddysta, generał Chom Jun–Ho. Ten mianował się dyktatorem tymczasowym i kontynuował koordynację ataku na stolicę z milicjami z całego kraju, choć socjaliści starali się ograniczać organizację rojalistów przecinając linie telegraficzne. Widząc jednak ewidentną niepewność rządową i starając się uratować królewski charakter Sigminji, Chom Jun–Ho zmuszony był poprosić o pomoc Kartagińczyków, którzy niezwłocznie zorganizowali rzeczną flotyllę monitorów, a także przygotowali zespół desantowy na południu. Zwłaszcza to ostatnie zaskoczyło rebeliantów, gdyż nie spodziewali się oni skutecznego desantu z morza. Widząc Kartagińczyków w Zatoce Dwóch Wiar, ludność chińska (popierająca w jakimś zakresie rebelię) zmieniła strony. W ten sposób do rojalistów wróciły częściowe ziemie na południu, a władza YISP ograniczyła się do regionów stołecznych. Pętla wokół rządu Mana zaczęła się zaciskać, a sytuacja przestawała wyglądać różowo.

Ostatecznie to Man Chungyong wyszedł z inicjatywą porozumienia jako pierwszy. Zaproponował generałowi Chom Jun–Ho, że skoro warunek braku rządów dynastii Sansaye jest spełniony, można by zaakceptować króla z nowej dynastii. Partia YISP chciałaby doczekać się poważnego uznania i reprezentować robotników, a także odwołaniu winien ulec Plan Siedmioletni. W tych warunkach socjaliści zgodziliby się zaprzestać rebelii i powrócić do pracy.

Chom przystał na warunki Mana, ale postawił dwa dodatkowe ze swojej strony. Po pierwsze, pełne rozbrojenie robotników, po drugie zaś – dożywotni zakaz piastowania funkcji publicznych i partyjnych przez Mana. Widząc słabnącą pozycję, partia przystała na taki układ, a robotnicy ostatecznie wycofali się z Yong–Gamhan po niemal półrocznej okupacji.

Man Chungyong został zamordowany w 1875 roku przez agenta policji królewskiej, gdyż nadal prowadził wykłady i cieszył się szacunkiem jako działacz robotniczy. Morderstwo wywołało protesty robotnicze w całym kraju i kilkutygodniowe strajki oraz odwetowe ataki na służby królewskie.
Kunhul I oraz dynastia Chomseul i konflikt z księciem Hanno
Jak można się domyślić, Chom Jun–Ho władzy nie oddał. Wobec braku dynastii panującej, uznany został ostatecznie za króla Kunhuna I z nowo założonej dynastii Chomseul. Nie nastąpiło to jednak bez incydentów – Kartagińczycy usiłowali koronować na króla księcia Hanno z mieszanej koreańsko–kartagińskiej rodziny Skiesni. Kandydat był jednak jednoznacznie interpretowany przez ludność jako raczej kartagiński (zresztą średnio nawet mówił po koreańsku), a także jako niesiony na wizji ewentualnej interwencji Karthago w Sigminji i jego dalszego uzależnienia. Ostatecznie Kartagińczycy oskarżali Choma o uzurpację, a o to samo Chom oskarżał księcia Hanno. W końcu widząc jednak opór społeczny wobec proponowanego przez Karthago władcy, kraj ten odpuścił i uznał koronację Choma na Kunhuna I. Gdyby jednak do tego nie doszło, możliwa byłaby wojna o sukcesję Sigminji.
Czas pokoju w Sigminji
Po blamażu Południowego Blitzu oraz rebelii Lejeu w Sigminji nastał pewien okres pokoju. Czas ten nazywa się powszechnie Jeongche, to znaczy – „zastój”. Cechują go jednak napięcia społecznie oraz skokowy wzrost bezrobocia. Sigminji dostrzegalnie zbiedniało – dawni górnicy żebrali na ulicach Yong–Gamhan bądź kradli i łupili w górach Supsai. Ruch robotniczy działał na zasadach samorządowych, podczas gdy rolnicy czy miejska klasa średnia organizowały się wokół świątyń odpowiednich religii. Wkrótce wypracowano od zera wewnętrzną zależność ekonomiczną, choć ruchu robotniczy do dziś pozostaje szczególnie silny, głównie na rynku stoczniowym, gdzie wszelkie państwowe zamówienia pozostają drogą przez mękę. Powstawała wtedy w całym Sigminji sztuka nakłaniająca do pracy u podstaw, lecz także opiewająca straceńcze poświęcenie w walkach z Wasureta niczym klasyczny polski motyw gloria victis.
Wojenne chmury na horyzoncie – układ Stieczkin–Seol
Jeśli mowa o konfliktach, to Sigminji zaktywizowało się ponownie w 1904 roku. Korzystając z pośrednictwa Południowej Jakucji Koreańczycy zdecydowali się walczyć za rosyjskie pieniądze, by wspomóc dalszy rozwój gospodarczy kraju. Konflikt był pokłosiem zawartego układu sojuszniczego z Południową Jakucją, zwanym układem Stieczkin–Seol, od ówczesnego Ministra Zewnętrzności (tak – zewnętrzności) Królestwa Sigminji oraz delegata spraw zagranicznych z Adinopola. W ramach tego układu Sigminji uzyskało spore dofinansowanie, a także system preferencyjnych pożyczek o bardzo niskim oprocentowaniu, gdzie gwarantem spłaty była obok samego Królestwa także Moskwa.
Wojna o Porachunki – ekspedycja Sona Ae
W ten sposób przeprowadzono ekspedycję prowadzoną przez pułkownika Sona Ae. Jej celem była próba odzyskania części pozycji w górach Kefitenyavi jako forma związania walką Japończyków Wasureta na tyle, by tamtejsze frakcje popierające swoich ziomków z samej Azji nie zdołały przysłać posiłków do Mandżurii. Ekspedycja ruszyła za zgodą Karthago z ich (nowej już) granicy obudowanej linią Azdeusa.

Ekspedycja Sona Ae – główny wysiłek ofensywny na podstawie układu z Jugiem – początkowo wszedł głęboko w Kefitenyavi i pokonał słabe siły Wasureta Wschodnich, odzyskując po czterdziestu latach kontrolę nad tymi ziemiami. Lecz widząc zagrożenie koreańskie wszyscy Wasureta zaczęli się w ograniczonym stopniu jednoczyć – zawarto zawieszenia broni, a Wschodni otrzymali od innych watażków także broń, amunicję oraz ochotników.

Walki w górskim terenie zaczęły się przeciągać. Ekspedycja sfinansowana z rosyjskich pieniędzy to było zbyt mało, by uzyskać jednoznaczną przewagę nad Wasureta. W tym czasie Sigminji realizowało sporo inwestycji gospodarczych o cywilnym charakterze – więc dwór królewski niechętnie przekierowywał środki na dalszych ochotników i zaopatrzenie.

W rezultacie Koreańczycy – działając niejako na łańcuchu Karthago idącym z Linii Azdeusa – obsadzili dawne, zniszczone twierdze Geumdoljin i Gojidae, które w tym czasie urosły do rangi niemalże odebranej stolicy czy koreańskiego jestestwa w regionie. Twierdze walczyły coraz bardziej odizolowane i w gorszych warunkach, aż wreszcie zrezygnowany Son Ae nakazał ich ewakuację (choć bez sprzeciwu Yong–Gamhan) po czterech latach koreańskiej obecności. Wtedy też doszło do bitwy o Geumdoljin – koreańska kolumna została zaatakowana przez nieregularne siły Wasureta, jednakże atak przerodził się w starcie z użyciem artylerii po obu stronach. Była to najpoważniejsza bitwa w regionie zaraz na początku wieku – po obu stronach zginęło około pięćset osób, a jeszcze „na do widzenia” obici Koreańczycy dotarli tak poharatani do linii Karthago. Wasureta Wschodni nie podołali jednakże w zniszczeniu kolumny Sona Ae, co niewątpliwie jest tu koreańskim sukcesem zważywszy na ograniczone siły i środki.

Na marginesie, sama ekspedycja była skuteczna – istotnie odciągnięto niemałą część sił watażków od rekrutacji w celu walki w Azji właściwej, a co było oryginalnym założeniem całej eskapady na podstawie układów Stieczkin–Seol. W Sigminji walki te jednak nie uchodzą za sukces, albowiem w opinii publicznej utarła się pewna wizja, że siły koreańskie wróciły jednak w region kopalń, podczas gdy po krótkim czasie zostały z niego wyparte.
Bitwa o Konwój nr 4
Walki z 1904 roku wiążą się też z największą bitwą morską – naturalnie po bitwie w Oku Cyklonu – w historii Sigminji (a więc bitwa w czasach nowoczesnych). Flota tego kraju zasadniczo co najwyżej zwalczała piractwo, a sama nacja stawała się raczej nacją przede wszystkim lądową. Jedyna nowoczesna bitwa morska miała miejsce niemal sto lat wcześniej przeciwko Jugowi – od tego czasu taktyka walki zmieniła się znacząco, podobnie jak i technologia wkroczyła na wyższy poziom.

A jednakże flota kontradmirała Kima Poumhi wyszła w 1904 roku z portów w Zatoce Dwóch Wiar i popłynęła w stronę Zatoki Wysokiej, gdzie podjęła się rajdów – nie do końca legalnych z perspektywy zwyczajowego prawa morza – przeciwko flocie handlowej i wojskowej watażków Wasureta. Co ciekawe, porozumienia Stieczkin–Seol nie nakładały obowiązku działań morskich przeciwko Japończykom, lecz skoro już wybuchły walki na lądzie, to opinia publiczna domagała się także działań morskich w celu ratowania honoru kraju.

Tak też rozegrała się w styczniu 1905 roku bitwa o Konwój nr 4, który sfinansowany został przede wszystkim przez ruch Shinjidai w Wasureta. Poza transportami z ludźmi oraz zasobami konwój był eskortowany – poza standardową eskortą flot Shinjidai – przez dwa niszczyciele importowane z Hiszpanii jako dar dla Cesarza. Jednostki te zostały zaatakowane przez silniejszą flotę Kima w zachodniej części Tirisi i wymanewrowane przez Koreańczyków walczących w kilku luźnych, małych zespołach. Bój był zacięty, a Japończycy wojowali aż do całkowitego zniszczenia ich obydwu eskortujących jednostek. Uzbrojone transportowce także otworzyły ogień utrudniając zadanie admirałowi Kimowi. Udało się jednak tego dnia zniszczyć aż trzy japońskie jednostki bojowe (w tym obydwa „dary”) oraz dwa transportowce wiozące ochotników, a reszta pobitej floty pierzchła na wody terytorialne Karthago. Rozbitkowie porzuceni zostali jednak przez zwycięzców na wysepkach lub tonęli w zimnym morzu dziesiątkami. Tymczasem Kim Puomhi po prostu odpłynął porzuciwszy ofiary na pastwę zimnych wód, a do dziś dnia jest on krytykowany przez niektórych za swoją niehumanitarną decyzję. Niektórych, choć raczej nielicznych rozbitków uratowała flota Karthago, innych zaś pobliskie jednostki Ponte Nero operujące z Ponte Tirisi. Była to zresztą podstawa pomniejszego skandalu międzynarodowego, bowiem część z rozbitków podobno miała być potem sprzedawana jako niewolnicy w Karthago...
Rola Sigminji w incydencie z Yahasani
Walki samego Sigminji to nie jedyne wydarzenia frontu anty–japońskiego w regionie. Niedługo później wykonujący podobne zadania zespół morski Południowej Jakucji w rejonie Zatoki Wysokiej zaatakował oraz zniszczył nieeskortowany konwój z ochotnikami płynącymi do Mandżurii. Rosjanie zrobili to strzelając do jednostek pod banderami krajów neutralnych oraz na wodach terytorialnych Karthago, następnie dobijając jeszcze brutalnie rannych i strzelając do rybaków kartagińskich usiłujących pomóc rozbitkom, by jak najwięcej ludzi się potopiło. Karthago uznało ten incydent za potwarz i zmobilizowało własna flotę, która weszła w tzw. stand–off z Rosjanami na krańcu pustyni Mokati, trwający kilka dni.

To Królestwo Sigminji jest przyczyną rozwiązania stand–offu na korzyść Rosjan, co w Karthago nazywa się Yedekamochi Keni, czy tez „Dzień Słabości”. Niezwiązany jakimikolwiek porozumieniami międzynarodowymi w tym zakresie, Kim Poumhi wyszedł w region stand–offu i zaczął śledzić obydwie strony w formacji bojowej, krążąc między nimi niczym sęp. Jednocześnie flota Sigminji nie odpowiadała ani na prymitywnych wtedy pasmach radiowych (które miał tylko okręt flagowy), ani też na standardową komunikację za pomocą flag. W rezultacie nie było jasne do samego końca kogo flota Sigminji zamierza poprzeć na wypadek, gdyby wybuchły walki – albo czy w ogóle nie będzie z jakiegoś powodu walczyć jako trzecia strona.

Do dziś nie jest do końca jasne jakie były motywacje admirała Kima – choć z wysokim prawdopodobieństwem nie uzgodniono ich z Yong–Gamhan, Kim w ogóle był znany z licznych samowolek oraz bardzo burzliwego charakteru. Najprawdopodobniej Sigminji wysyłało sygnał, że sojusz z Jugiem jest co najwyżej taktyczny i uzależniony od pieniędzy. Ważniejsze zdaje się jednak być to, że i Karthago dostało sygnał, że Sigminji pamięta zdradę podczas Minesati z lat 1865–66 i wobec tego nieszczególnie zamierza wywiązać się z sojuszniczych porozumień z dawnych lat w myśl zasady oko za oko.

Tak czy inaczej, gorzej wyszkolona i bardziej przestarzała flota Karthago zdecydowała się odpuścić zakładając, że Sigminji stanie przeciwko nim, a po stronie Adinopola. Yedekamochi Keni wywołał serię wstrząsów politycznych w kraju i powszechną krytykę wojsk Karthago, posypały się także zwolnienia i śledztwa. W pewnym więc sensie Sigminji pomściło wcześniejszą zdradę nie oddając nawet jednego wystrzału.

Jest także teoria, że flota Kima przyłączyłaby się do walki po stronie tej floty, która przegrywałaby starcie morskie – w ten sposób można by doprowadzić do osłabienia obydwu adwersarzy bardzo niskim kosztem własnym. Kim aż do swojej śmierci w 1928 roku nie odniósł się publicznie lub w swoich pamiętnikach do własnych motywów i pozostają one tajemnicą.
Skutki układów z Jugiem oraz czas Wielkiej Wojny
Zdecydowana postawa w latach 1904–1905 oraz rosyjskie pieniądze za wysiłek wojenny poprawiły położenie całego kraju. Jednocześnie ekspedycje punitywne przeciwko Japończykom w ramach Wojny o Porachunki nie były formalnie aktem sojuszu z Jugiem, wobec czego Sigminji nie wzięło udziału w Wielkiej Wojnie po którejkolwiek ze stron. Sprzedawało za to z powodzeniem broń Południowej Jakucji, gdy walki z Hanzą przedłużały się po 1916 roku.

Jednocześnie jednak na Królestwo spadł też blamaż, gdy Hanza Wschodnia wprowadziła Koreańczyków w błąd, podrzucając im fałszywe informacje co do planowanej przez siebie trasy inwazyjnej floty wojennej – a więc był to typowe false flag. Sigminji współpracując z Jugiem przekazało te informacje niezwłocznie do Adinopola nie identyfikując prawidłowo podstępu, a w rezultacie doprowadzając całą flotę Jugu do nieprawidłowego rozmieszczenia przeciwko Niemcom. W rezultacie rosyjska flota została zniszczona w serii bitew znanych jako Tunfischschlacht, a czego dalszym skutkiem był niemiecki desant na Biełajej.
Ofensywa Dwóch Narodów
Widząc kolejne przetasowania, do ostatecznej – jak na dzień dzisiejszy – ekspedycji punitywnej w Kefitenyavi przeciwko Wasureta doszło w 1925 roku. Jest to rok zwany Ofensywą Dwóch Narodów, jako iż Karthago opuściło wznoszoną nieustępliwie od końcówki XIX roku linię Azdeusa (po pierwszych atakach na tę linię przez walczących Wasureta, którzy zapoczątkowali ten konflikt). Karthago poprosiło Sigminji o udział w tych walkach, a w zamian zaoferowało oddanie na zasadzie eksterytorialności część uzyskanych terenów. Sigminji zażądało – a jakże! – kopalń Geumdoljin i Gojidae, a następnie wysłało dość poważne siły ekspedycyjne do Karthago by prowadzić atak właśnie na ten samej linii, co dwadzieścia lat wcześniej Son Ae.

Tym razem atak prowadzony był przez nowoczesne formacje – lotnictwo rozpoznawcze, myśliwce siekące działkami kolumny wycofujących się Japończyków po górskich traktach, a także samochody pancerne, które jednakże w trudnym terenie przydały się dość… średnio. Mimo wszystko japońscy harcownicy cofnęli się zaskoczeni impetem ataku oraz reakcją obydwu krajów. Trzeba mieć też na uwadze, że sojusznicy nieszczęgólnie zdecydowali się odróżniać w tej wojnie jakichkolwiek Wasureta. Atak na pozycje kartagińskie przeprowadzili Wasureta Zachodni, starając się ograbić przygraniczne kopalnie w celu sfinansowania swojej dalszej ofensywy w rejonie zwanym Pajęczyną, leżącym dalej na północy. Była to ofensywa przeciwko przde wszystkim Wasureta Wschodnim. A jednakże wojska koalicyjne uderzyły zarówno na Wasureta Zachodnich – tam atakowało Karthago – jak i Wschodnich, będących zasadniczo w defensywie. I to Wschodni byli jeszcze bardziej zaskoczeni atakiem od tyłu niż oryginalny agresor.

Tak czy inaczej, siły obydwu nacji zdołały wkroczyć w masyw Kefitenyavi, zabezpieczywszy w całości najniższe jezioro kaskadowe Betachinyavi. Zwycięska bitwa pod ruinami dawnej twierdzy Sarsa–Ye była także pierwszym od dłuższego czasu istotnym lądowym sukcesem Sigminji, w ramach którego jednoznacznie wyparto Wasureta z kontestowanego regionu.

Ostatecznie jednak to Karthago przede wszystkim przesunęło swoją granicę jeszcze dalej na północ, tworząc bezpieczny bufor dla Linii Azdeusa. Kartagińczycy wywiązali się jednak ze swego układu. Na podstawie porozumienia z Karthago z 1924 roku Sigminji uzyskało strefę eksterytorialną na nowych terytoriach bliżej bagien Gumeong, w tym odzyskawszy (jedną z mniejszych jednak) aktywnych kopalń złota Ghinmji, co po prawie sześćdziesięciu latach pozwoliło choćby w minimalnym stopniu powrócić Królestwu do rynku zbytu złota. Całość jednak odbywa się ewidentnie w zależności politycznej i geograficznej od Karthago, a to może spowodować problemy…
Czasy najnowsze
Mało kto w całej swej historii przewalczył tak wiele jak Koreańczycy z Sigminji. Mało kto także uzyskał państwo swoje w okolicznościach tak tragicznych i spektakularnych. Mało kto wreszcie czuł przez tyle czasu złowrogi oddech demonów przeszłości na własnej szyi. Wpłynęło to niewątpliwie na położenie politycznego tego państwa w ostatnich latach oraz ogólny panujący w nim klimat.

Z jednej strony władzę – stabilną i popartą zwycięstwem w kampanii 1925 roku – sprawuje sędziwy już król Myunghee IV z dynastii Chomseul – jest to prawnuk założyciela dynastii, czyli Kunhula I. Jego kraj cieszy się względnie stabilną sytuacją religijną pomimo bardzo wielu systemów wiary, w miarę pewnymi granicami oraz stabilnym systemem ekonomicznym o ponadprzeciętnym w stali regionu zabezpieczeniu socjalnym, w tym ochronie pracowniczej oraz pierwszym nowoczesnym kodeksem pracy datowanym na 1896 rok (jest to pokłosie działalności także partii YISP). Król gromadzi na swoim dworze przede wszystkim konserwatywnych liberałów oraz liberałów socjalnych, a także zwolenników dystrybucjonizmu kapitalistycznego. Co więcej, od kilku lat król przygotowuje się do promulgacji pierwszej konstytucji, a także utworzenia właściwego nowoczesnego parlamentu, którego nazwa robocza to Hyeonjaui. Parlament ten miałby także zagwarantowane 8% chińskich przedstawicieli, reprezentujących tę mniejszość.

Pytanie jednak – czy polityka króla utrzyma się? Przeszkodą może być jego syn, książę Nan Songhun, który wskazał kilkukrotnie, że po śmierci ojca koronuje się jako Cheolgwon I. Nie dość, że jego imię królewskie dosłownie oznacza Żelazną Pięść (co niektórzy uważają także za nieco clichee), to przede wszystkim obrazą wiary buddystycznej jest nadanie sobie przed dniem koronacji swego królewskiego imienia, jako iż tradycyjnie sugeruje to, że syn weźmie w ręce życie własnego ojca. Poza tym znany jest stosunek Nana do mniejszości chińskiej – nie ukrywa on, iż zmierza do ograniczenia ich praw i przystąpienia do ich systemowej koreanizacji. Idzie to w parze z incydentem z 1935 roku, gdy książę wpierw obraził chińskiego profesora uniwersytetu Chenjiang w Longqing, a następnie zastrzelił go w pojedynku na rewolwery. Książę znany jest też z dość swobodnego życia z kobietami (i podobno nie tylko). Nie przeszkadza mu w tym religia – książę jest shindoistą, co stoi zresztą u podstaw jego ponadprzeciętnego nacjonalizmu jak na monarchistyczne warunki. Tak czy inaczej, jest to także człowiek o ponadprzeciętnej wyobraźni, zdolnościach analitycznych i wysokim wykształceniu, a także piewca nieskrępowanej swobody gospodarczej, połączonej jednak z centralną, wskazującą kierunek rolą monarchy oraz naciskiem na solidaryzm społeczny wynikający z pracy u podstaw. Czy jego bojowy nastrój wkrótce pozwoli odegrać się na Wasureta, istnej marze z północy?

Przy boku króla Myunghee IV stoi jednak generał Kwon Uligisco. Ten spokojny nestorianin optujący za kompromisem religijnym, syn mieszanej kartagińsko–koreańskiej rodziny zaleca się niewątpliwie do córki króla, księżniczki Nan Soungkyoung. Ta nieszczególnie wydaje się być z tego powodu zadowolona, głównie dlatego że jest trzy dekady młodsza. Tak czy inaczej Kwon wielokrotnie podkreślał, że mądra polityka Myunghee IV prowadzona od początku wieku musi pozostać w mocy. Generał też nie wypowiada się najlepiej o księciu, a ewentualny spór wisi w powietrzu. Dziecko zrodzone z łona Soungkyoung miałoby jednak legitymację… i to zarówno w starej, jak i nowej dynastii…

Wreszcie spośród krajów regionu najsilniejszy jest tu ruch robotniczy. Partia YISP nadal istnieje i ma się dobrze, niecierpliwie oczekując powstania parlamentu, który mógłby dać tejże władzę. W ramach YISP działają nie tylko socjaldemokracji, ale także zwolennicy komunizmu samorządowego w stylu proponowanym przez Różę Luksemburg, co mogłoby jednak zachwiać podstawami kraju, zwłaszcza w kontekście sprzeciwu przywódców religijnych, a pierwszorzędnie biskupa Sigminji, Chwa Songmina. Spuścizna Mana Chungyong działa – prowadzi ją socjaldemokrata Su Kwangsu, choć bardziej radykalny, prokomunistyczny Kang Sunchul jest zaraz za nim…

RYS KULTUROWY:

Zmiany terytorialne Sigminji
Trzeba przede wszystkim pamiętać, że ze wszystkich krajów regionu Sigminji utraciło największe połacie terenu. W czasach świetności Królestwa granica obejmowała właściwie całą długość rzeki Nalanhi, a posterunki pograniczników opierały się o brzegi Zikitenyakade. Wcześniej też koreańskie było całe Międzyrzecze i ziemie nieco na zachód od Diniberi jak i – teoretycznie – cała powierzchnia lasu Taigu.

Wobec tego Koreańczycy utracili mniej więcej 50% terytoriów ze złotego wieku, a specjalna strefa ekonomiczna Ghinmji jest tylko wynikiem pewnego ustępstwa politycznego Karthago, które zachowało sporo koreańskich kopalń dla siebie, jak i całej infrastruktury rzeki Nalanhi. Nadto zwłaszcza Wasureta Wschodni korzystają z kopalń ulokowanych bardziej na północ od Geumdoljin i Gojidae, które to także zostały zbadane i otwarte właśnie przez Sigminji.
Epos o Maarze i Jahyun
Dobre Wojny były źródłem wielu mitów i eposów – jak już wyżej w części historycznej zaznaczono – a także romantycznych, pół–fikcyjnych historii. Najsłynniejsza z nich to historia Maara oraz Jahyun, gdzie on był kapłanem Baala, a wskutek represyjnego poboru wobec starowierców skierowany został do walki jako żołnierz piechoty przeciwko Sigminji, a ona była adeptką położnictwa, również skierowaną do szpitala polowego w Międzyrzeczu. Poznali się, gdy on nieomal utonął w czasie ataku przez Nalanhi, a ona uratowała go wypijając wodę z jego płuc (prawdopodobnie chodzi jednak o RKO). Następnie demobilizacja po wojnie rozdzieliła ich – on wrócił do tego, co pozostało ze świątyni Baala, lecz wkrótce porzucił stan kapłański, ona zaś do swojego zacofanego domu rodzinnego w górach Supsai. Pisali do siebie listy pomimo tak wielkiej odległości, które jednak wkrótce rodzina Jahyun (niesprzyjająca związkowi) zaczęła przejmować i ukrywać. Przejęto także list, gdzie para planuje ucieczkę i rozpoczęcie życia od nowa na wyspie Yedebubawi, z dala od wzajemnych prześladowców. Widząc to jednak zapłakała miłująca życie rodzinne Tanit, która w wizji miała przebudzić Maara i nakazać mu napisać list jeszcze raz. W tym samym czasie Jahyun obudzona została głosami swoich przodków, wołających ją ku groźby utraty swej prawdziwej miłości. Tanit przyniosła Jahyun list osobiście przyjmując postać gryfa, lecz ze względu na trudny teren górski nie mogła wylądować, a nadto została wzięta za potwora i atakowana przez rodzinę dziewczyny. Ta jednak poprosiła swych przodków po pomoc, a ręce duchów całego jej rodu wyniosły ją na oczach twierdzy Yosae ku Tanit, która podała jej list z miejscem spotkania wyznaczonym przez ukochanego. List ten następnie zamienił się w końskie juki oraz siodło uplecione z kwiatu wanilii (który jest symbolem Tanit). Jahyun osiodłała nimi konia i tej samej nocy uciekła z Yosae, spotkając się z Maarem w umówionym miejscu, a para istotnie odpłynęła na Yedebubawi, gdzie założyć miała swój własny ród.

Jest to najprawdopodobniej w całości zmyślona historia – na wyspie żyje bardzo niewiele osób o rodowodzie z Sigminji.

Historia Maara i Jahyun jest niewątpliwie regionalną wersją Wojny i Pokoju, a co kilka lat pojawiają się nowe aranżacje teatralne czy musicalowe, a nawet planowane są pierwsze filmy w temacie. Każdorazowo jednak historia pozostaje kontrowersyjna w kręgach nestoriańskich, gdzie książki inspirowane eposem nieraz publicznie palono jako świętokradcze.
Trauma Południowego Blitzu oraz koncept Królestw Południa
Południowy Blitz jest wydarzeniem dość traumatycznym dla mieszkańców Sigminji i traktowany jest zasadniczo jako rozbiór. Przede wszystkim tradycyjnie obwinia się jednak nieudolność własną, a nie Karthago o takie, a nie inne zakończenie konfliktu. Mimo wszystko licznie formułuje się zarzuty co do operacji Minesati, które stanowią trzon antykartagińskich ruchów w Sigminji, choć te jednak pozostają w zdecydowanej mniejszości względem zromatyzowanej wizji współpracy tzw. Królestw Południa.

Samo określenie Królestwa Południa jest o tyle istotne, że wykute zostało wiele wieków temu, jako iż zwykle Sigminji oraz Karthago prowadziło politykę w takim samym kierunku, bezkonfliktową oraz nastawioną na wzajemny rozwój.
Jeongche
Okres Jeongche (luźno datowany na lata 1865–1904) w sferach średnich i wyższych oraz w twórczości kulturowej można luźno przyrównać do praktykowanej mniej więcej od tego samego momentu duńskiej filozofii społecznej Hygge. To czas, gdzie w opinii Koreańczyków należało skupić się na sobie i posprzątaniu własnego podwórka, a także był to czas na zadanie sobie pytania – dokąd zmierzamy i gdzie właściwie chcemy dojść?
Son Ae
Son Ae nadal żyje – ma 77 lat. Jest oczywiście bohaterem narodowym, choć wielokrotnie dowódca prosił, by tak o sobie nie mówić – nie odzyskał bowiem twierdz, które przez kilka lat zajmował w imieniu króla.
Awersja do Hanzy
Koreańczycy z Sigminji mają do dziś dnia podlewaną awersję do Niemców ze względu na wojnę z XVII wieku. Nawet wśród Koreańczyków panuje powiedzenie „Volk yeonghon–i–obda”, co w luźnym tłumaczeniu znaczy „bezduszny jak Niemiec”. Mimo to Sigminji szeroko handluje z Hanzą – pieniądz w końcu nie śmierdzi. Jednakże w miastach portowych oraz stolicy policja utrzymuje dedykowane jednostki wyspecjalizowane w ochronie niemieckich wizytatorów, czy nawet po prostu turystów bądź czekających na kolejny statek. Nieraz bowiem „samotni” Niemcy są napadani bądź pobici, a w ogólnej kulturze Sigminji sprawcy takich ataków niekoniecznie są krytykowani – o ile w ogóle nie są chwaleni!
System religijny w Sigminji
Trzeba pamiętać o skomplikowaniu religijnym tego kraju. Funkcjonują tu aż trzy religie główne: shindoizm na północy, Buddyzm w centrum i na południowym–zachodzie, konfucjanizm na wschodzie i południowym–wschodzie, Za nimi kawałek tylko dalej trzyma sę twardo katolicyzm z lekkimi naleciałościami shindoistycznymi na zachodzie oraz wschodzie, a także sprowadzony z Karthago nestorianizm na zachodzie w Międzyrzeczu. Jest to niezła mieszanka i przede wszystkim wcześnie opracowany koncept narodu Sigminji trzyma ten kraj w jednym kawałku, po tym gdy już wszystko sobie wyjaśniono po wojnie religijnej. Mimo wszystko potencjalny konflikt religijny zawsze wisi na włosku i trzeba bardzo ostrożnie poruszać się w meandrach konotacji wiary.

Nestorianie i katolicy nie żyją ze sobą najlepiej – to oczywiste. Wszystkie religie mają znaczną niezależność i gdy się zaktywizują to mogą być swoistymi państwami w państwie.

Na marginesie – prawidłowa transkrypcja koreańskiego pogaństwa to właśnie „shindo” – przez „d”. Odróżnia to też ich od podobnie brzmiącego, ale stricte japońskiego „shinto”.
Stosunek do Obasów
Wątek ten nie jest szeroko opisany w historii (jako iż z perspektywy historycznej nie jest szczególnie istotny), ale Sigminji jest generalnie rasistowskie wobec Obasów. Ich kontakt z Obasami to głównie nieliczne wioski na wybrzeżu założone przez tychże, często odcięte od świata z północy. W rezultacie ludzie ci wyglądali na prymitywnych w stosunku do przywiezionej przez Sina Chungho kultury. Czysta obaska krew jednak w Sigminji – w odróżnieniu od takiego Karthago czy Jugu – nie bardzo się w ogóle ostała.
Autonomia chińska
Trzeba pamiętać o szczególnej, autonomicznej roli Chińczyków, narzuconej jednak rękami politycznej intrygi Karthago jako swoisty cierń. Chińczycy w granicach Sigminji nieraz mu pomogli i okazali się godnymi obywateli, a także ginęli za ten kraj. Jednakże są oni też ewidentną kulturową i językową odrębnością, a koncept narodu Sigminji średnio ułatwia ich prawidłową asymilację. Opinie co do Chińczyków są mieszane – idea narodowa i koncept vae victis uprawiany w Sigminji nakazują asymilację, z drugiej strony wielu obywateli uważa, że należy zostawić ich w spokoju i co najwyżej oczekiwać powszechnej znajomości koreańskiego.
Alfabet
Ważna kwestia, by tak rzec, alfabetyczna – W Sigminji funkcjonują trzy alfabety. Mniej więcej po równo dopuszczalne są zarówno amharski jak i hangul. Większość obywateli płynnie używa obydwu. Hangul – choć powszechnie z Koreańczykami kojarzony – powstał dopiero kilka dekad po założeniu Yong–Gamhan i naturalnie nie występował wśród pierwszych kolonistów, którzy używali chińskiego pisma hieroglificznego. Popularność hangul to dopiero II i III fala emigracji w czasie wojen z Wokou w samej Korei, podczas gdy Sigminji początkowo przyjęło amharski. Hangul jest niewątpliwie praktyczny – stąd i tak rozpowszechnił się, ale z opóźnieniem, jego szeroka popularność to też efekt reform spinających naród po wojnie z Krwawymi Ostrzami. Obok tego powszechnie zna się po prostu alfabet łaciński ze względu na fakt, iż Sigminji jest jednym z przystanków handlowych na tutejszym szlaku.
Twierdze Yosae
Ufortyfikowane osady shindoistów – zwane każdorazowo Yosae (oznaczono tak na mapie tylko pierwszą historycznie twierdzę) – funkcjonują do dziś i rozwijają się w górach Supsai i przy jeziorze Saeloun. Niektóre z nich – zwłaszcza te na zupełnych odludziach – przypominają swoim działaniem ufortyfikowane kibuce, gdzie mieszkańcy (de facto plemię) starają się pozostać w pełni zależni jedynie od siebie, a nie od ogólnego systemu ekonomicznego kraju.

WIATRY CZASU:
Królestwo Sigminji (Sigminji Wanggug) (식민지 왕국) (ሲግሚንጂ)


Ustrój:
Monarchia absolutna sprawowana w systemie dynastycznym opartym o primogeniturę agnatyczną oraz subsydiarnie primogeniturę matrylinearną – tak długo aż potomek pochodzi z krwi władcy, choćby jego córki, jest to legalny potomek. Po ojcu jednakże dziedziczona jest sama dynastia.
W Sigminji dynastie były następujące: Chungho (zasadniczo nieustabilizowana), Gbogho (dominuje shindoizm), Sansaye (dominuje buddyzm) oraz aktualnie panująca Chomseul (buddyzm z odchyleniem shindo). Każdy władca jednakże ma swobodę wiary, przy czym tradycyjnie jeszcze nie było istotnego króla chrześcijańskiego oraz neokonfucjańskiego.
Król sprawuje władzę od intronizacji aż do śmierci. Król powołać może ministrów, w tym Premiera, według swojego uznania.
Zdrowie miłościwie i długo – bo od 1899 roku – panującego króla Myunghee IV jednak słabnie. Co potoczy się dalej, czas pokaże…:
WARIANT A (0–55) – Król Myunghee IV trzyma się, jednakże wkrótce umrze. GM winien wylosować, kiedy Myunghee IV umrze, naturalnie nie zdradzając tego graczowi i zanotować w istotnym miejscu (gdzie tego nie zgubi). Król umrzeć może pomiędzy turami 5–30 (a więc jeśli sesja będzie z jakiegoś powodu krótsza to król może przeżyć ją całą – GM nie powinien ingerować w wynik rzutu). Myunghee IV to czasy przede wszystkim zdroworozsądkowego, raczej nastawionego na pokój rozwoju oraz modernizacji monarchii absolutnej do nowocześniejszych standardów monarchii konstytucyjnej lub demokratycznej. Król jednakże musi uwzględnić trudne zadanie przygotowania swojego następcy;
WARIANT B (56–75) – Myunghee IV nie daje jednak rady dłużej tego „ciągnąć” i umiera krótko przed rozpoczęciem sesji. Niedawno intronizowany został zgodnie z prawem primogenitury jego syn, Cheolgwon I. Król opiera się na szeroko pojętym popular support oraz podkreśla korzenie narodu. Wielu konserwatystów z dworu ojca widzi go jako nadpobudliwego i zbyt ambitnego, gotowego uderzyć w wypracowany przez poprzednika porządek. Cheolgwon I ma jednak swoich sojuszników – to głównie młodzi przedsiębiorcy oraz spora część rodzin burżuazyjnych, widzących słusznie zagrożenie rozwojem socjalizmu w warunkach demokratycznych, co może stanowić naturalny rezultat powołanie zgodnie z wolą ojca parlamentu i konstytucji. Ludzie ci zamiast tego stawiają na kult sukcesu oraz promują przed królem koncept oświeceniowej monarchii w nowoczesnym wolnorynkowym oraz medialnym wydaniu, zwłaszcza że Sigminji cieszy się solidną decentralizacją i absolutyzm w stylu francuskim jest trudny do osiągnięcia, co chroni interesy samej klasy średniej i wyższej. Ostatecznie większość dworu oraz wpływowych osób staje póki co za królem, co stawia generała Kwona Uligisco w trudnym położeniu…;
WARIANT C (76–90) – Cheolgwon I rządzi już chwilę i istotnie – jest on zbyt radykalny w stosunku do ojca, etapowo burząc jego porządek i nadzieję na demokratyzację. Kwon Uligisco nie może czekać i właśnie przeprowadził z poparciem możnych konserwatywnych zamach stanu. Należy przelosować, czy król Cheolgwon I w zamachu stanu zginął (0–50), czy też uciekł w góry Supsai i schronił się w jednej z twierdz Yosae (51–99). Wokół Kwona zbierają się poplecznicy zmarłego starego władcy i naciskają na księżniczkę Nan Soungkyoung, by zajęła stanowisko. Ta jednak jest enigmą, zaś jej najbliższe działania będą zależne od statusu króla oraz poparcia Kwona. Czy księżniczka ulegnie naciskom i poślubi Kwona, otwierając nową dynastię, jednakże z legitymacją dla Kwona, by ten stał się nowym królem? Czy też stanie po stronie brata bądź zrobi jeszcze coś innego? Czy w takiej sytuacji Kwon znajdzie dla księżniczki męża, samemu będąc regentem, czy też ogłosi własną dynastię tak jak generał Chom Jun–Ho dekady wcześniej, co jednak wiązać się będzie z trudnościami legalizacji tejże?
WARIANT D (91–100) – Myunghee IV skutecznie powołuje parlament, gdzie wybory zgodnie z przewidywaniami wygrywa głosami popularnymi partia YISP. Reakcja środowisk religijnych jest zbyt wolna – frekwencja na pierwszych wyborach głównie na prowincji była zbyt niska. Większość parlamentarna YISP pozwoliła im właśnie przegłosować konstytucję, która zakłada, iż po śmierci Myunghee IV Sigminji rozpocznie tranzycję ku systemowi republikańskiemu. Zmiana ta jest szokiem dla wielu – nie została bowiem uzgodniona z królem, co szybko wytykają mu poplecznicy jego syna Nan Songhuna (ew. przyszłego Cheolgwona I). Założeniem desygnowanego przez króla Premiera Su Kwangsu jest system wyborów powszechnych. Jednakże jego wewnętrzny rywal Kang Sunchul nie śpi w zmierzaniu do co bardziej ambitnych przekształceń państwowych, tak jak Pan Marks swego czasu zasugerował…
Na wszelkie losowania wewnętrzne nie przysługują punkty szczęścia.
Populacja: ok. 290 tysięcy, roczny przyrost ok. ~1900 osób;
Bazowa duma narodowa: 1,1 (A), 1,4 (B), 1,0 (C), 1,3 (D);
Bazowa popularność przywódcy: 1,5 (A), 1,2 (B), 0,8 (C), 0,9 (D);
Budżet militarny: 3,2–3,8 miliarda;
Szczególna cecha terenowa (zwiększa prawdopodobieństwo na jej wylosowanie): Komandos;
Początkowy dochód miesięczny:
SEP ogólny 39 mln, SEP przemysłowy 26 mln, przedsiębiorstwa państwowe 23 mln
Poziomy socjalu (minimalny-wystarczający-maksymalny):
11%-17%-25%
Demografia: ~67% „czyści” Koreańczycy, potomkowie wszystkich fal emigracyjnych, ~15% „zmieszani” Koreańczycy, głównie z ludnością kartagińską, ~12% mniejszość chińska, 4% Kartagińczycy, 2% inni, w tym nieco Żydów;
Religia panująca: W detalu opisano to w części kulturowej, rozkład wyznawców danych wiar jest mniej więcej następujący: Buddyzm ok. 30%, neokonfucjanizm oraz konfucjanizm chiński ok. 20% (w tym większość mniejszości chińskiej), shindoizm ok. 20%, chrześcijaństwo koreańskie ok. 15%, nestorianizm ok. 15%, w kraju jest niewielu ludzi stricte niewierzących, ci co bardziej oddaleni od religii z zasady są nominalnie buddystami bądź konfucjanistami;
Język: Powszechnie używany język koreański, choć w głównych urzędach zwykle dopuszcza się także chiński. Kartagiński jest powszechnie używany zwłaszcza przez ludność na zachodzie;
Bazowi partnerzy handlowi:
Francja – partner mocny;
USA – partner mocny;
Włochy – partner średni;
Rumunia – partner słaby;
Szwajcaria – partner słaby;
PKB na osobę: Dobre w miastach i sferach wyższych, średnie zwłaszcza na wsi, państwo uznawane powszechnie, szanowane, wzbudzające zainteresowanie w stopniu znacznym;
Sugerowana gazeta główna: Geoliui Mogsoli („Głos Ulic”);
Sugerowana stacja radiowa: Guggagido („Modły Narodowe”) (jest to stacja prowadzona z dekretu królewskiego w porozumieniu przez wszystkie główne religie z równo dzielonym czasem antenowym);
Sugerowana stacja telewizyjna (jeśli dotyczy): brak;
Sugerowana nazwa sił zbrojnych: Sigminji Wanglib Gun (식민지 왕립 군), Sigminji Wanglib Yuggun Hang–Gongdae (식민지 왕립 육군 항공대), Sigminji Wanglib Haegun (식민지 왕립 해군), skrótowo zaś po prostu: Gun, Yuggun lub Haegun (Armia, Korpus Powietrzny oraz Flota Wojenna);
Zdolność transportowa: średnia (4 kompanie korpusu ekspedycyjnego na lądzie, a 3 kompanie na morzu chyba, że GM zadecyduje inaczej)
Inne: Jak wskazywano wyżej, religie cieszą się dość znaczną niezależnością. Jest to jeszcze pozostałością wojen religijnych z XVI wieku, sporo obiektów religijnych budowano jednocześnie jako twierdze – coś jakby mieli na każdym rogu Jasną Górę.
Z tego względu dwie zasady terenowe:
– Wszystkie prowincje w górach Supsai zawsze rozpoczynają rozgrywkę z darmowym 2 poziomem fortyfikacji, przy czym nie jest to linia, a umocnione ośrodki;
– analogicznie z 1 poziomem fortyfikacji rozpoczyna grę prowincja Yong–Gamhan;
Następnie GM losuje i zostawia informację (nie musi w detalu rozpisywać, póki nie ma takiej potrzeby) w przedmiocie milicji religijnych. Te mobilizują się na wezwanie hierarchów kościelnych w przypadku zagrożenia, ale poważnego, czyli kiedy armia rządowa czy władze rządowe ostentacyjnie sobie nie radzą. Milicje z zasady nie podlegają władzy centralnej i są przejawem niezależności.
Siła milicji różni się w zależności od właściwego kościoła:
Buddyści: 3–5 kompanie milicji, jeżeli wynik jest poniżej 10, to jedna z kompanii jest regularna o wyszkoleniu partyjnym (co w tym przypadku oczywiście reprezentuje indoktrynację religijną);
Konfucjanizm: 2–4 kompanie milicji, jeżeli wynik jest poniżej 10, to jedna z kompanii jest regularna o wyszkoleniu partyjnym;
Shindoizm: 2–4 kompanie milicji, jeżeli wynik jest poniżej 10, to jedna z kompanii jest regularna o wyszkoleniu partyjnym;
Chrześcijanie: 1–3 kompanie milicji;
Nestorianie: 1–2 kompanie milicji;
Wyposażenie tych kompanii powinno być słabe, jest do swobodnej dyspozycji GMa.
W toku nazw własnych osób związanych z Sigminji korzystam z zapisu nazwiska oraz imienia w formie jednego wyrazu. Naturalnie można to swobodnie konwertować na zapis na ten z myślnikiem przy transkrypcji.


Opis gospodarki:
Gospodarka Sigminji opiera się przede wszystkim o średnich przedsiębiorców, zarówno w przemyśle, jak i w usługach oraz rolnictwie. Mimo istnienia całkiem rozwiniętego i zaawansowanego przemysłu jest też jeszcze wielu rzemieślników działających tradycyjnymi metodami. Istotny jest przemysł metalurgiczny, który obsługiwał powstawanie kolei w całym regionie. O ile oparcie w średnich przedsiębiorstwach stabilizuje gospodarkę, o tyle utrudnia uzyskanie efektu skali i masowej produkcji.
Rządy króla Myunghee IV wprowadziły pewne zabezpieczenia socjalne, takie jak darmowa wczesna edukacja czy dotowane przez państwo szpitale, wciąż jednak Sigminji nie jest państwem opiekuńczym w pełnym tego słowa znaczeniu.

SPIS PRZEDSIĘBIORSTW PAŃSTWOWYCH:
Przedsiębiorstwo; Produkt; Lokalizacja; Dochód; Bonus do utrzymania

Kopalnie Złota Ghimnji; Złoto; E. S. Ghinmji; 10 mln
Państwowe Przedsiębiorstwo Hutnicze; Stal i metale kolorowe; Gang-Byeon, Sudo i Chenjiang po 2 mln; 6 mln; U
Wytwórnia Materiałów Wybuchowych; Proch i inne materiały wybuchowe; Supsai-Jeong; 4 mln; U
Fabryka Kotłów Parowych; Kotły parowe; Sudo; 3 mln; U



Przynależność traktatowa (Wiatry Czasu):
Liga Narodów: Obserwator
Pakt Brianda–Kelloga: Nie
Konwencja haska I–III (pokojowe rozstrzyganie sporów oraz zasady walki na lądzie): Dwie z trzech
Konwencje haskie z 1907 roku: Brak
Konwencja genewska I–III (humanitarne traktowanie rannych oraz znak ochronny Czerwonego Krzyża wraz z wymianą informacji o rannych i zabitych): Jedna z trzech
Konwencja genewska IV (ochrona jeńców wojennych): Podpisano, nie ratyfikowano
Protokół genewski roku 1925 (zakaz użycia gazów bojowych): Nie


Przynależność traktatowa (czasy dzisiejsze):
ONZ: Tak
Dodatkowe organizacje ONZ: Siedziba Biura Regionalnego UNICEF
Konwencja Wiedeńska o Prawie Traktatów: Nie
Konwencja Wiedeńska o Stosunkach Dyplomatycznych i Konsularnych: Tak
Konwencja o Prawie Morza z Montego Bay: Tak, sygnatariusz oryginalny
Konwencja Ottawska o Nieużywaniu Min Przeciwpiechotnich: Tak
Commonwealth: Nie
Dodatkowo: Brak


Prowincje (do skopiowania i ew. edycji przez gracza):
(Nazwa, % krajowego SEP ogólnego, początkowy SEP ogólny, % krajowego SEP przemysłowego, początkowy SEP przemysłowy, fabryka wojskowa)
Supsai-san 3%, 1,170, 4%, 1,040, 2,210
Supsai-jeong 7%, 2,730, 9%, 2,340, 5,070
Chenjiang 12%, 4,680, 14%, 3,640, 8,320, F
Haennam-samnim 5%, 1,950, 5%, 1,300, 3,250
Taigu-samnim 5%, 1,950, 5%, 1,300, 3,250
Gang-byeon 11%, 4,290, 11%, 2,860, 7,150, F
Yugyo-ttang 9%, 3,510, 7%, 1,820, 5,330
Bulgyoui-ttang 10%, 3,900, 8%, 2,080, 5,980
Namjjog-oegwag 7%, 2,730, 5%, 1,300, 4,030
Dongbu-oegwag 8%, 3,120, 8%, 2,080, 5,200
Gin-haeanseon 7%, 2,730, 5%, 1,300, 4,030
Sudo 15%, 5,850, 17%, 4,420, 10,270, 2 F
E.S. Ghinmji 1%, 0,390, 2%, 0,520, 0,910
MISTRZ GRY
GAME MASTER
GM

User avatar
rince
Game Master
Posts: 729
Joined: Mon Aug 01, 2011 11:21 pm

Re: SIGMINJI

Post by rince » Tue Sep 14, 2021 2:06 am

SIŁY ZBROJNE KRÓLESTWA SIGMINJI

Służba wojskowa: Pobór powszechny 6-miesięczny
EXP -5, MOR +2, umożliwia skadrowane kompanie rezerwy

DOKTRYNY:
Lądowe ofensywne:
- Bitwa Metodyczna (EXP +2, MOR +10, koszt wszystkich formacji -10%, Rozkaz „Kontratak lub atak frontalny przy kontrataku” +10%, wyszkolenie poborowe -5mln)
-- Dominacja logistyki i artylerii (MOR +5, koszt utrzymania sprzętu -30% (przed nałożeniem zniżek), limit jednostek w baterii podniesiony o +2, modyfikator zaopatrzenia: 10%, Rozkaz „ostrzał przenoszony” +10%, Wozów rezerwy +5
-- Levee en Masse (Poborowi EXP +3, MOR +10, natychmiastowe uruchomienie dalszych 1,5% populacji)
Lądowe defensywne:
- Obrona Statyczna (EXP +2, MOR +7, [wszystko] obrona +0,05, koszt fortyfikacji -30% (także w turze 0))

Razem bonusy:
EXP -1
EXP pobór +2
MOR + 34
[wszystko] obrona +0,05
koszt wszystkich formacji -10%
koszt fortyfikacji -30%
wyszkolenie poborowe -5mln
koszt utrzymania sprzętu -30% (przed nałożeniem zniżek)
limit jednostek w baterii podniesiony o +2
modyfikator zaopatrzenia: 10%
Wozów rezerwy +5
możliwe skadrowane kompanie rezerwy
Rozkaz „Kontratak lub atak frontalny przy kontrataku” +10%
Rozkaz „ostrzał przenoszony” +10%
Dostępne dodatkowe 1,5% populacji
Lotnicze:
- Powietrzne skupienie lekkie (A-EXP +8, A-MOR +10, Cena myśliwców -5%, wszystkie rozkazy powietrzne +5%)

Razem bonusy:
A-EXP +8
A-MOR +10
Cena myśliwców -5%
wszystkie rozkazy powietrzne +5%
Morskie:
- Defence Coterie (M-EXP +3, M-MOR +5, Koszt lekkich i ciężkich krążowników +10%, Koszt kutrów torpedowych i fregat -10%, Cecha Artyleria Nadbrzeżna +1)

Razem bonusy:
M-EXP +3
M-MOR +5
Koszt lekkich i ciężkich krążowników +10%
Koszt kutrów torpedowych i fregat -10%
Cecha Artyleria Nadbrzeżna +1

Siły Lądowe:
Wyposażenie podstawowe:
Broń podstawowa: Berthier Fusil Mle 1907/15-M34 (2-8)
LKM: M1922 Hotchkiss (7-12 +1)
Ręczny ppanc: nie dla koreańczyka to
Podstawowa ciężarówka: Renault AGR (średnia)
Podstawowy koń: Średni

Razem skuteczność 4,5-10 +1
1. Batalion "Bugjjog" (Dowódca: Płk. Gyeong Moon)
11. Kompania Piechoty
(Piechota Poborowa)
Dowódca: Mjr. Sung Rhee
EXP: 44
MOR: 76
3x 85mm Canon de 85 modèle 1927 Schneider
3x Maschinengewehr 11
Skuteczność: 4,5-10 +1 (0,9-4,5/1,6-7,3*) (0,7-2,8)
*Jeśli działa nie zaangażowane jako ppanc


12. Kompania Piechoty
(Piechota Poborowa)
Dowódca: Kpt. Ji-Su Song
EXP: 44
MOR: 76
3x 85mm Canon de 85 modèle 1927 Schneider
3x Maschinengewehr 11
Skuteczność: 4,5-10 +1 (0,9-4,5/1,6-7,3*) (0,7-2,8)
*Jeśli działa nie zaangażowane jako ppanc

13. Kompania Piechoty
(Piechota Poborowa)
Dowódca: Kpt. Su-Bin Kim
EXP: 44
MOR: 76
3x 85mm Canon de 85 modèle 1927 Schneider
3x Maschinengewehr 11
Skuteczność: 4,5-10 +1 (0,9-4,5/1,6-7,3*) (0,7-2,8)
*Jeśli działa nie zaangażowane jako ppanc

19. Kompania Wsparcia
(CKM Poborowa)
Dowódca: Kpt. Hye Choi
EXP: 44
MOR: 76
3x 25mm Hotchkiss contre-aéroplanes
5x Hotchkiss M/98
Skuteczność: 2-13 (61%/42%/-)

110. Pluton Rozpoznania
(Recon konny)
EXP: 49
MOR: 84
Dowódca: Por. Yong Cho
Skuteczność: 4,5-10 +1
2. Batalion "Namjjog": (Dowódca: Płk. Seong-Hun Han)
21. Kompania Piechoty
(Piechota Poborowa)
Dowódca: Mjr. Ji-Soo Choe
EXP: 44
MOR: 76
3x 85mm Canon de 85 modèle 1927 Schneider
3x Maschinengewehr 11
Skuteczność: 4,5-10 +1 (0,9-4,5/1,6-7,3*) (0,7-2,8)
*Jeśli działa nie zaangażowane jako ppanc


22. Kompania Piechoty
(Piechota Poborowa)
Dowódca: Kpt. Jong Lee
EXP: 44
MOR: 76
3x 85mm Canon de 85 modèle 1927 Schneider
3x Maschinengewehr 11
Skuteczność: 4,5-10 +1 (0,9-4,5/1,6-7,3*) (0,7-2,8)
*Jeśli działa nie zaangażowane jako ppanc

23. Kompania Piechoty
(Piechota Poborowa)
Dowódca: Kpt. Seong Kim
EXP: 44
MOR: 76
3x 85mm Canon de 85 modèle 1927 Schneider
3x Maschinengewehr 11
Skuteczność: 4,5-10 +1 (0,9-4,5/1,6-7,3*) (0,7-2,8)
*Jeśli działa nie zaangażowane jako ppanc

29. Kompania Wsparcia
(CKM Poborowa)
Dowódca: Kpt. Hyeon-Ju Cho
EXP: 44
MOR: 76
3x 25mm Hotchkiss contre-aéroplanes
5x Hotchkiss M/98
Skuteczność: 2-13 (61%/42%/-)

210. Pluton Rozpoznania
(Recon konny)
EXP: 49
MOR: 84
Konie średnie
Dowódca: Por. Ji-Su Yi
Skuteczność: 4,5-10 +1
3. Batalion "Jeongjeom": (Dowódca: Płk. Ji-Young Cho)
31. Kompania Piechoty
(Piechota Górska)
Dowódca: Mjr. Young-Soo Jung
EXP: 57
MOR: 92
3x 75mm Pack Howitzer M1
3x Maschinengewehr 11
Skuteczność: 4,5-10 +1 (1,3-6,9)

32. Kompania Piechoty
(Piechota Górska)
Dowódca: Kpt. Eun-Jung Gim
EXP: 57
MOR: 92
3x 75mm Pack Howitzer M1
3x Maschinengewehr 11
Skuteczność: 4,5-10 +1 (1,3-6,9)

33. Kompania Piechoty
(Piechota Poborowa)
Dowódca: Kpt. Myeong Park
EXP: 44
MOR: 76
3x 85mm Canon de 85 modèle 1927 Schneider
3x Maschinengewehr 11
Skuteczność: 4,5-10 +1 (0,9-4,5/1,6-7,3*) (0,7-2,8)
*Jeśli działa nie zaangażowane jako ppanc

39. Kompania Wsparcia
(CKM Poborowa)
Dowódca: Kpt. Il-Seong I
EXP: 44
MOR: 76
3x 25mm Hotchkiss contre-aéroplanes
3x 75mm Pack Howitzer M1
5x Hotchkiss M/98
Skuteczność: 2-13 (0,4-2,4) (61%/42%/-)

310. Bateria Artylerii
(Bat. artylerii lekkiej)
1-4,8
8x 75mm Pack Howitzer M1
Batalion Geun-Widae: (Dowódca: Płk. Hyeon-U Mun)
Kompania "Gom"
(Pancerna)
Dowódca: Mjr. Hyun-Jung Mun
EXP: 49
MOR: 84
15 x AMC 35
Skuteczność: 8-10

Kompania "Neugdae"
(Zmot gwardyjski)
Dowódca: Kpt. Yeong Choe
EXP: 57
MOR: 92
Renault AGR
3x Maschinengewehr 11
Skuteczność: 4,5-10 +1 (0,9-4,5)

Kompania "Seulasoni"
(Zmot gwardyjski)
Dowódca: Kpt. Soo-Jin Gang
EXP: 57
MOR: 92
Renault AGR
3x Maschinengewehr 11
Skuteczność: 4,5-10 +1 (0,9-4,5)

910. Pluton Rozpoznania
(Recon zmot)
EXP: 49
MOR: 84
Renault AGR
Dowódca: Por. Suk Chung
Skuteczność: 4,5-10 +1
Kompania Wsparcia Ciężkiego:
1. Pluton Inżynieryjny
Dowódca: Por. Hye Jeong
EXP: 49
MOR: 84
2x Buldożer
1x Most pontonowy

2. Pluton Inżynieryjny
Dowódca: Por. Seung Park
EXP: 49
MOR: 84
2x Buldożer
1x Most pontonowy

1. Bateria Artylerii
3,6-12,16
4x 155mm Canon GPF
4x 105mm Canon de 105 modèle 1930 Schneider

2. Bateria Artylerii
3,6-12,16
4x 155mm Canon GPF
4x 105mm Canon de 105 modèle 1930 Schneider

1. Bateria Artylerii Przeciwlotniczej
5x 40mm Cannone contraero 40/60
3x 25mm Hotchkiss contre-aéroplanes

2. Bateria Artylerii Przeciwlotniczej
5x 40mm Cannone contraero 40/60
3x 25mm Hotchkiss contre-aéroplanes

1. Bateria artylerii przeciwpancernej
1,6-6,5
7x 85mm Canon de 85 modèle 1927 Schneider

Siły Powietrzne:

1. Dywizjon Myśliwski
Dowódca: Mjr. Eun-Jung Jung, Wybitny taktyk, 55
9x Dewoitine D.520 (1x 20 mm, 4x 7,5 mm)
EXP: 58, MOR: 60
LĄD: 84,00%
Zasięg: 1250
Vmax: 560
Airframe N: 6 – 15
Airframe Ś: 11– 17
Airframe W: 0 – 6
Unik: 42-67%
Przeżywalność: 55/45
Celność: 72%, 84%
Atak ląd: 0,32/02

2. Dywizjon Myśliwski
Dowódca: Kpt. Min Moon, Spotter, 8
10x Dewoitine D.520 (1x 20 mm, 4x 7,5 mm)
EXP: 58, MOR: 60
LĄD: 84,00%
Zasięg: 1250
Vmax: 560
Airframe N: 6 – 15
Airframe Ś: 11– 17
Airframe W: 0 – 6
Unik: 42-67%
Przeżywalność: 55/45
Celność: 72%, 84%
Atak ląd: 0,32/02

3. Dywizjon Myśliwski
Dowódca: Kpt. Seong Song, Starogwardzista, 15
15x Morane-Saulnier M.S.406 (1x 12,7 mm, 2x 7,5 mm)

1. Dywizjon Torpedowy
Dowódca: Kpt. Joon-Ho Mun, Chirurg, 33
4x Levasseur PL.7/PL.14
4x Toulon 26DA

1. Dywizjon Torpedowo-Bombowy
Dowódca: Kpt. Hyun-Jung Moon, Niszczyciel czołgów, 18
8x Latecoere 298 (2x 7,5 mm)
16x Bomba 250 kg
8x Bomba 50 kg

1. Dywizjon Rozpoznawczy
4x Liaison Aircraft

Flota:

KOSS "Sin Chungho"
Okręt flagowy
Lekki Krążownik La Galissonniere class
Dowódca: Kadm. Jun-Ho Jung
Toulon M24V

1. Dywizjon Niszczycieli
Dowódca: Kmdr. Soo-Jin Namgung
KOSS Chungnyeol II
KOSS Youngchul I
2x Vauqelin class (Toulon M24V, ASW średnie)
KOSS Hunyang I
1x Cannon class (ASW mocne)

2. Dywizjon Niszczycieli
Dowódca: Kmdr. Jun-Seo Kim
KOSS Kwangjo IV
KOSS Kunhun I
2x Aventurier class (Toulon M12D)

Dywizjon Torpedowców
Dowódca: Kmdr. Yeong-Hwan Jeong
KOSS Kim Poumhi
1x La Melpomene class (Toulon M24V)

3x PT Boat class (Bliss-Leavitt Mk8)


Dowódcy rezerwowi:

Wojska lądowe:
kpt. Haneul Mun
kpt. Dae-Jung Jo
kpt.

Wojska lotnicze:
kpt. Jong Yoon
kpt.

Flota:
kpt. Yeong-Ho Gim
kpt.
Cheolgwon I
Król Sigminji

Nie będzie litości dla wrogów wolności
gg 2745642

User avatar
rince
Game Master
Posts: 729
Joined: Mon Aug 01, 2011 11:21 pm

Re: SIGMINJI

Post by rince » Thu Sep 30, 2021 8:11 pm

Cechy państwa:

+Zwiększony budżet wojskowy
+Szczególnie rozbudowana infrastruktura
+Wydolna administracja
+Wysoka kultura pracy
-Polska szkoła gospodarcza
-Niechlubna przeszłość przedstawiciela władzy
-Istnienie handlu ludźmi
-Populistyczna opozycja

STRATEGICZNE ELEMENTY ROZWOJU BEZPIECZEŃSTWA PAŃSTWA
Technologia radarów 2
Służby graniczne i obrony wybrzeża 5
Podstawowa obrona przeciwlotnicza (działka plot. W prowincjach) 4
Artyleria nadbrzeżna 5
Zabezpieczenie medyczne 5
Centra logistyczne i magazyny uzbrojenia 5
Centra dowodzenia i łączności 5
Istotna militarnie infrastruktura transportowa 4
Zaplecze konwojowe 2


SPIS PRZEDSIĘBIORSTW PAŃSTWOWYCH:
Przedsiębiorstwo; Produkt; Lokalizacja; Dochód; Bonus do utrzymania

Kopalnie Złota Ghimnji; Złoto; E. S. Ghinmji; 10 mln
Państwowe Przedsiębiorstwo Hutnicze; Stal i metale kolorowe; Gang-Byeon, Sudo i Chenjiang po 2 mln; 6,075 mln; U
Wytwórnia Materiałów Wybuchowych; Proch i inne materiały wybuchowe; Supsai-Jeong; 4,16 mln; U
Fabryka Kotłów Parowych; Kotły parowe; Sudo; 3,34 mln; U
Królewskie Zakłady Mechaniki Precyzyjnej; Części Mechaniczne; Sudo; 3,19 mln; U
Cheolgwon I
Król Sigminji

Nie będzie litości dla wrogów wolności
gg 2745642

Post Reply