HANZA WSCHODNIA

Tutaj należy umieścić informacje o swoim państwie
Post Reply
User avatar
SaSTrooP
Site Admin
Posts: 918
Joined: Mon Aug 01, 2011 10:26 pm

HANZA WSCHODNIA

Post by SaSTrooP » Fri Jul 23, 2021 8:00 pm

HANZA WSCHODNIA (OSTHANSE)
FEDERACJA HANZY WSCHODNIEJ (OSTHANSEVERBAND)


„Jak długo znosić będziemy rosyjską morską dominację u granic naszych?! Jak długo miasta padać będą jedno za drugim, niczym wszy strząsane przez niedźwiedzia?! Jak długo będziemy w oczach naszych ojców znosić takie upokorzenia?!
Nasze statki mają pływać za horyzont daleki, monety mają brzęczeć w naszych sakwach, a wino lać ma się strumieniami! Żadna z tych rzeczy nie nastąpi, dopóki dziki niedźwiedź na naszych morzach sobie pozwala!”
~Mowa Burgermeistra Terkreis Martina Kleista z 1785 roku, fragment „Mów najznamienitszych Stadtsratu” autorstwa Thomasa Frudssana (1864)


RYS HISTORYCZNY:

Zaczątki Hanzy Wschodniej – czy też raczej jej finansowania – w pewnym sensie zdradza już sama nowoczesna nazwa tego państwa, przy czym nazwa właściwie nie zmieniła się przez setki lat. Hanza Wschodnia to nic innego jak jeden z ostatnich zrywów Hanzy właściwej, tej północnoeuropejskiej, by w desperacji utrzymać dotychczasowy porządek gospodarczy… lub zbudować go – gdzieś indziej – na nowo.

Europejskie początki
Na początku XVII wieku czasy dominacji Hanzy kończyły się. Królestwo Szwedów akurat wypływało na szerokie wody, nie tylko Bałtyku, ale też polityki europejskiej. Spór Szwedów z Hanzą o porty duńskie i cieśniny rozstrzygnął się ostatecznie na korzyść Gustawa Adolfa (i to głównie na ścieżce militarnej), przez co handel pomiędzy Morzem Bałtyckim, a Morzem Północnym stał się nierentowny. Jednocześnie zamknęły się placówki handlowe w Nowogrodzie rosyjskim oraz Bruges w Belgii, przez co zawęził się sam zasięg handlowy Hanzy. Finalnie, wewnętrzne walki samych miast oraz postępujący konflikt o niepodległość Holandii gasiły trwający wokół Hanzy pożar bardziej olejem, aniżeli wodą.

Sygnałem do próby ratowania sytuacji był rozwój państw kolonialnych na zachodzie – na tzw. Nowym Lądzie – a także realizacja koncepcji tzw. kompani handlowych na wschodzie. Właśnie tę drugą ścieżkę spróbowała realizować Hanza w kontekście Morza Karmazynowego.
Ekspedycja Westerlinga
W 1595 roku z Lubeki w dzisiejszych Niemczech wyruszyła ekspedycja osiedleńcza prowadzona przez hamburskiego poszukiwacza przygód oraz handlarza, Gunthera Westerlinga. Celem tej ekspedycji – a złożonej aż z dwudziestu okrętów i statków – było potwierdzenie, że w odległym rejonie Morza Karmazynowego istnieją rozsądne warunki zasiedleńcze. Informacje o tychże dość odległych i tajemniczych dla północy Europy ziemiach przywozili już jakiś czas włoscy kupcy odwiedzający Ponte Nero, Karthago oraz Kinsmud. Narzekano wprawdzie na problem piractwa skośnookich, jednakże zarzekano się, iż z regionu łatwo można wydobyć węgiel, a także uzyskać mocne, świetnej jakości drewno, zdolne konkurować z tym eksportowanym do Hanzy przez Moskwę.

Jak okazało się po czasie, Niemcy byli pierwszymi z zachodnich kolonistów – nie licząc może zakonników i konkwistadorów z Ponte Nero, acz nimi kierowały nieco inne motywacje – a którzy podjęli się próby osiedlenia w stylu europejskim na tych ziemiach. Po hanzeatyckich Niemcach próby podejmą się dopiero Rosjanie sto pięćdziesiąt lat później.
Miasta hanzeatyckie powstają
Pierwszym z założonych miast było paradoksalnie to najbardziej w wirze historii od Hanzy „właściwej” oderwane, a więc Vocklamarkt. Zarówno ono jak i Bargard powstały na terytoriach na północ od ziem Kathago i Sigminji, przy lasach Taigu, w oparciu o ówczesne mapy oraz informacje nabyte za sowite środki od kupców tzw. Królewskiego Południa. Ówcześnie nie wiedziano jeszcze, że to te same lasy, do których roszczą sobie prawa Koreańczycy, co w przyszłości stanie się zarzewiem konfliktu ekonomicznego.

Tak czy inaczej, Volckamarkt lokowano formalnie jako wieś w 1598 roku (miasto od 1608) i wykorzystywano jako bezcłową dla Hanzy bazę dalszych wypraw. W ten sposób lokowano wkrótce dalsze miasta: nieistniejący dziś Bargard (zniszczony w 1684), Sundevolt z duńsko-holenderskim zarządem w 1611 roku, Grunbeck w 1612, Terkreis w 1615, Knittelhausen w 1622 oraz niewchodzący już dziś w skład Hanzy Neuerhafen (dziś – Maryja Nasza) w 1630 roku.

Na uwagę zasługuje fakt, iż założony oryginalnie został przez Hanzę także dzisiejszy Nowy Aleksandrgrad i ówcześnie nosił miasto Weissenburg, z datą lokacyjną 1623.

Efektywnie więc niemieckie ekspedycje założyły miasta po całej południowej oraz wschodniej stronie wyspy niemal niezamieszkałej (poza pomniejszymi wioskami Obasów). Ze względu na narysowane mapy oraz ogólny kształt wyspy nazwano ją Huffeisen, czy też po prostu – Podkowa. Największa zatoka wyspy, a więc Zatoka Weissschaum (WeiBschaum – od 2015 roku niemieckie Scharfess S jest wymienne z „ss”, niezależnie od ilości S postępujących po sobie) wkrótce stała się najdalej wysuniętym na wschód centrum handlowym regionu.

Wzorem swojego europejskiego odpowiednika, miasta na prawie niemieckim zawarły luźną federację handlową, którą nazwano po prostu Hanzą Wschodnią (Osthanse).

Powstanie Hanzy Wschodniej – jak wyżej wskazano – zbiegło się w czasie z upadkiem europejskiej Hanzy właściwej. W rezultacie doszło do tzw. Wielkiej Relokacji (Grosse Umzug) w latach 1640-1663, która to była jedną z większych ruchów niemieckojęzycznej ludności, a mieszkańcy Hanzy Wschodniej „przemnożyli się” niemal dwukrotnie.

Należy mieć jednak na uwadze, że Hanzę współtworzyli nie tylko Niemcy. Nie brakowało także emigracyjnej ludności z Danii, Holandii, Belgii, Pomorza (a więc specyficznej mieszanki), samych Prus, w tym Bałtów, a wreszcie także Rosjan oraz Anglików. Jakkolwiek Niemcy dominowali narodowościowo, tak do dziś dnia pewne nazwiska mieszkańców Hanzy noszą znamiona obcego pochodzenia.
Okres Złotego Południa i walka o wpływy
Wraz z Niemcami w regionie powiało dotykiem Europy. Na takim układzie zyskiwali też dotychczasowi mieszkańcy, przede wszystkim Karthago i Sigminji, które stanowiły porty przystankowe na linii Europa-Hanza. Zapoczątkowało to okres tzw. Złotego Południa, gdzie właśnie państwa oraz miasta południa znacznie poprawiły swoją sytuację gospodarczą. Jednocześnie biedniał Obaslaned na północy, który głównie w zakresie eksportu drewna (jeden z głównych towarów Hanzy) szybko znalazł przeciwnika dokonującego konkurencyjnego wyrębu w Taigu i utracił część rynków zbytu. Był to zresztą początek generalnie niekorzystnych relacji późniejszego Kinsmudu z Hanzą, a który znajdzie swój punkt kulminacyjny w 1866 roku.
Gelber Betrug
Szybko rosnąca kolonizacja przyniosła także szybko pierwsze porażki. Niemcy walcząc bowiem o dominację w regionie nie jeden raz chwytali się brudnych zagrywek, a także mało kiedy cofali się nawet przed najbardziej paskudnymi działaniami w stronę innych państw. Nie zawsze jednak wszystko szło dobrze – europejska pomysłowość w niszczeniu konkurencji mogła bowiem w kontakcie z obcymi kulturami także wypalić w twarz samego strzelca.

I tak też te wydarzenia są w historii Hanzy nazywane tzw. Złotym Oszustwem (Gelber Betrug).

Przez dekady po lokacji miast narastał konflikt ekonomiczny z Sigminji. Jak wyżej zasugerowano, chodziło o prawa do wycinki terenów dzisiejszej puszczy Taigu, który była eksploatowana przede wszystkim przez Sigminji. Niemcy szybko zaczęli ją wycinać od północnej strony, a niemieckie drewno popłynęło do Europy. Królestwo Sigminji jednakże szybko zorientowało się, że drewno niemieckie jest tożsame z ich własnym. Następnie – korzystając z dobrych relacji Karthago i własnych wpływów – utrudniali Niemcom handel na południe. Niemcy podnieśli wobec tego roszczenia terytorialne.

Chodziło więc formalnie o przebieg granic pomiędzy marchią Volckamarktu – naturalnie popieraną przez gross miast hanzeatyckich – a państwem Koreańczyków. Osią sporu było mapowanie lasu Taigu i wskazywanie, że konkretne wycinki prowadzone przez jednych i drugich w istocie dotyczą nieswojego terytorium. Gorzej jednak z tym, że często i jedni i drudzy próbowali opodatkować obozy drwali, niezależnie od ich przynależności etnicznej. Koreańczycy twierdzi, że drwale, skoro wycinają na ziemiach Królestwa, podlegają opłatom ustalonym przez Yong-Gamhan, zaś marchia Voclkamarktu – odwrotnie. Czasem drwale płacili dla świętego spokoju (zwłaszcza jak poborca miał zbrojną eskortę), ale wkrótce zaczęli walczyć – zresztą te czasy nazywa się okazjonalnie wojnami drwali (Holzfällerkriege/Beolmog-jeonjaeng). Konflikt ten przebiegał w ten sposób, że jedni i drudzy wynajmowali najemników, którzy grabili – a okazjonalnie zabijali – drwali drugiej strony, przez co drwale szybko musieli zainwestować we własną ochronę. Na marginesie warto dodać, że największa z band była prowadzona przez kobietę – Berthę Jednoręką i siała postrach na całym zachodnim Taigu. Jednocześnie formalnie stosunki między obydwoma narodami pozostawały pokojowe oraz poprawne, a do band nikt się nie przyznawał. Gdyby doszło do walnych starć, Koreańczycy zmietliby Volcklamarkt siłami lądowymi, lecz nie wytrzymaliby hanzeatyckiej blokady morskiej.

Na początku lat ’80 Niemcy zdecydowali się konflikt zaognić, a najlepiej ostatecznie go rozstrzygnąć wobec nieskuteczności podjazdów najemniczych. W góry Kefitenyavi oraz bagna Gumeong wysłano znanego ówcześnie kupca, Wilhelma Graffa w celu nawiązania kontaktu z problematycznymi i znanymi już Niemcom japońskimi sąsiadami. Niemcy wiedzieli z kim rozmawiać – część bandytów i piratów była opłacana przez nich już wcześniej, choć głównie po to, by w w środku wojen drwali zostawiali w spokoju karawany oznaczane konkretnymi (hanzeatyckimi) symbolami.

Wilhelm Graff odnalazł ówczesnego lidera jednej z większych watażkowych armii ludów Wasureta, to jest Bikutę Wielkiego oraz jego Krwawe Ostrza (Chimamine Kami Sori), Niemcy złożyli im propozycję, którą następnie inspirować mógłby się z opowieści Jakub Szela. Otóż bandziory Bikuty mieli najechać północne prowincje Sigminji i zneutralizować cały koreański przemysł wydobywczy, a także wzniecić panikę na tyle istotną, by Król Chungnyeol II zrezygnował w ogóle z czerpania zysków z nieszczęsnego lasu Taigu. Japończykom polecono, by odcinali głowy zabitym Koreańczykom, preparowali je i przynosili do niemieckich łączników, a ci w zamian mieli wypłacać hanzeatyckie pieniądze. Hanza liczyła, że wojna Sigminji z Bikutą pozwoli im ostatecznie zdominować lokalny handel.

I tak też Hanza wywołała efektywnie coś, co w historii Sigminji nazywa się Krwawym Najazdem (Piu-gang) – jeden z gorszych i bardziej traumatyzujących konfliktów dla tego narodu i krwawszych w całym regionie. Wojna ta trwała w latach 1680-1683 i zabiła około trzydzieści tysięcy Koreańczyków, rzeczywiście wstrząsając całym handlem w Sigminji i wprowadzając je w długi. Zresztą wojna ta kwalifikuje się do całej serii konfliktów Koreańczyków ze swoim japońskim nemezis ścigającym ich przez pół ziemi, choć była jednym z bardziej brutalnych epizodów.

Ofiarami padali głównie cywile, atakowani przez małe oddziały Bikuty operujące na ścieżkach bagien Gumeong. Wkrótce zespołem konstrukcji fortecznych oraz bezprecedensowym pospolitym ruszeniem najazdy zatrzymano i efektywnie odcięto Chimamine Kami Sori od ziem Sigminji, tak Bikuta zachował własne siły we względnym porządku. Wojska Ostrzy zostały ostatecznie pobite w bitwie pod Wonson w 1683 roku, lecz watażka nie został złamany – po prostu nie miał już warunków by dalej prowadzić tzw. zbiory (Shukaku – a więc masowe mordy koreańskiego chłopstwa).

Jest tylko jeden problem. Hanza przewidziała, że ostatecznie Bikuta zostanie zniszczony zdecydowaną koreańską reakcją.

Zgodnie z zawartą umową Japończycy skontaktowali się z niemieckimi łącznikami, przynosząc ze sobą niemal trzydzieści tysięcy odciętych i spreparowanych (lepiej bądź gorzej) głów swoich ofiar. Niemcy opisali oweż trofea jako barbarzyństwo i odmówili ich przyjęcia, zaskoczeni skalą mordów przeprowadzonych przez Wasureta. Rzeczywisty powód odmowy przyjęcia trofeów był jednak zgoła inny i całkowicie banalny – Niemcy tak przewidzieli rozwój wydarzeń, źe spodziewając się ostatecznej porażki Bikuty założyli, że w ogóle nie trzeba będzie mu zapłacić. Nadto przewidywano w najgorszym razie kilka tysięcy ofiar, a nie aż około 20% ówczesnej populacji Sigminji.

A Bikuta po prostu przyszedł po wynagrodzenie. Jak gdyby nigdy nic. W całej swej głupocie Hanza Wschodnia ostatecznie nie wywiązała się z kontraktu.
Upadek Bargardu
Bikuta był człowiekiem praktycznym. Nie tylko łaskawie wysłał posłańców z przeprosinami do króla Sigminji Chungnyeola II i całego jego dworu – efektywnie odkrywając intrygę Hanzy (posłańcy przedłożyli nawet kopię umowy!) – ale także sam wszczął działania militarne przeciwko hanzeatyckim terytoriom Volckamarkt oraz leżącego wyżej na północ przy rzece Suiro Bargardu celem osobistej egzekucji zadłużenia. Zaciekłość oraz organizacja japońskiego ataku zaskoczyła kupców obydwu „lądowych” marchii, którzy utrzymywali szczątkową stałą armię i opierali się na najemnikach. Ci nie chcieli walczyć porażeni brutalnością Krwawych Ostrz i pierzchli do lasów i na tereny wiejskie.

Na wiosnę 1684 Bikuta podszedł pod Bargard i postawił miastu ultimatum – zapłata za kontrakt oraz odszkodowanie (wyliczone notabene z pomocą niemieckiego kantoru) – albo ludzie Bikuty sami wyegzekwują ów kontrakt. Gdy Bargard nie zapłacił (jedno miasto nie miało z czego, a także liczono, że mury wytrzymają). Bikuta ostrzegawczo nakazał Ostrzom przystąpienie do drugiego wariantu. Wasureta zaczęli więc gwałcić i plądrować całą okolicę. Bargard liczył jednak, że samo miasto wytrzyma aż do przybycia posiłków z Huffeisen.

Otóż nie wytrzymał. Miasto najpierw zbombardowano trebuszami, które strzelały także odciętymi koreańskimi głowami, a potem przyłączyły się nabyte na wolnym rynku (w tym i w Hanzie) armaty ładowane odprzodowo. Za nimi postąpiły zastępy arkebuzerów, a następnie ludzie Bikuty dali pokaz szturmów w stylu japońskim – nocnych, z użyciem lekkiej piechoty i z minimalnym wykorzystaniem urządzeń oblężniczych. Ubrani w plecione z krzewów lekkie buty, żołnierze wspinali się na linach po murach, a następnie atakowali i mordowali strażników. W jednym z takich ataków udało się zdobyć bramę oraz ją podpalić od wewnątrz, a w innym – zdetonować fragment baszty za pomocą zdobytego prochu. Niemcy wyraźnie przeszacowali czas przygotowania oblężenia – w standardzie europejskim atak na Bargard był szturmem z marszu. Miasto padło po pięciu dniach krwawych walk, gdzie po obu stronach zginęło ponad tysiąc ludzi.

Następnie ludzie Bikuty przez kilka dni Bargard plądrowali i gwałcili, aż wreszcie zachowali dla siebie najlepsze kobiety i najsilniejszych mężczyzn i popędzili ich w góry Kefitenyavi. Resztę – w tym ciężarne już kobiety – pozostawili pod strażą na brzegu Zatoki Płaskiej, gdzie reszta Hanzy mogła odebrać swoich obywateli – naturalnie za stosownym wynagrodzeniem.
Skutki zemsty Bikuty
W tych dniach wzięto niemalże pięć tysięcy niewolników. Hanza wykupiła pozostałych mieszkańców Bargardu, płacąc za nich odpowiednikiem dzisiejszych dwóch ton czystego złota – sumą jak na ówczesne czasy niebotyczną (dziś jest to ok. 100 milionów dolarów). Po mieszkańcach zabranych w góry na lata słuch zaginął.

Wydarzenia Gelber Betrug odbiły się szerokim echem w regionie. Wyniesione bogactwo miasta oraz okup za mieszkańców pozwoliły Wasureta na dalszy rozwój ich regionu, co najprawdopodobniej wpłynęło także na zachowanie przez nich względnej niezależności w tym czasie, a także umożliwiło w części budowę twierdzy Aoiiro. Niemieckie kobiety poddane rozpłodowi wpłynęły do dziś na częściowe „rozpłynięcie” się oryginalnej japońskiej linii z okresu Sundayokiego w Wasureta. Prawdopodobnie też czynnik eugeniczny był jednym z tych, które przekonały Ponte Nero do podjęcia w części udanych prób chrystianizacyjnych tej ludności. Pośród niewolników znalazło się także wielu architektów i budowniczych oraz uczonych – ci dali Wasureta podwaliny wiedzy w konstrukcji nowoczesnych fortów, co skutkowało właśnie wzniesieniem w oparciu o niemieckie rozwiązania technologiczne największej do dziś twierdzy regionu, czyli właśnie Aoiiro nad jeziorem Zikitenyakade.

Na marginesie – część z tych niewolników została następnie uratowana w ramach starań Misji Biskupa Boridellego z lat 1690-96 i albo osiadła w Ponte Nero albo powróciła do Europy, próbując ułożyć sobie życie na nowo, jako iż raczej mile nie widziano ich już w Hanzie Wschodniej. Znana jest jednak taka praktyka, iż misje Ponte Nero wyrabiały fałszywe dokumenty tożsamości dla tych osób, by mogły powrócić w swoje rodzinne hanzeatyckie rejony jako nowi osadnicy, bez czucia na plecach spojrzeń przechodniów.

Koreańczycy z Sigminji do dziś dnia odczuwają awersję do Niemców za krwawą wojnę, jaką Hanza na nich sprowadziła. Wśród Koreańczyków tutejszych panuje powiedzenie „Volk yeonghon-i-obda”, co w luźnym tłumaczeniu znaczy „bezduszny jak Niemiec” (Volk jest nawiązaniem do niemieckiego słowa, że chodzi o „nich”, a także naturalnie skrótowcem nazwy Vocklamarkt). Wiedza o kontrakcie z Bikutą dotarła naturalnie także do Karthago, gdzie doszło do załamania długotrwałej współpracy i nadszarpnięcia zbudowanego zaufania. Wreszcie Niemcy utracili też jedno ze swoich głównych hanzeatyckich miast – wychodząc na całym swoim układzie chyba gorzej niż zmasakrowani Koreańczycy.

Widok zabranych statkami mieszkańców Bargardu – zwanych po prostu Bargarder – uwieczniony został na licznych obrazach epoki i stał się symbolem hańby. Kobiety rodzące „skośne” dzieci plugawiono określeniem Gestort (w luźnym przekładzie – splamione) i kierowano do przymusowych mariaży z najbiedniejszą osiadłą nie-niemiecką ludnością oraz lokalnych Obasów, w stosunku do których prowadzono raczej politykę jak dla obywateli drugiej kategorii. Dzieci tych kobiet – naturalnie po kilku liniach – staną się następnie też partnerami napływającej ludności polskiej w Neuerhafen.

W rezultacie Hanza Wschodnia weszła w wiek XVIII w nienajlepszym stanie. Odbudowa relacji i niektórych szlaków handlowych kosztowała Hanzę chude lata. W tym czasie sąsiadom niewątpliwie wiodło się lepiej, choć główna późniejsza przeciwwaga dla Hanzy – a więc Karmazynowa Kompania – nie rozłożyła się jeszcze jakoś ambitniej w regionie.
Zależność od Europy i tożsamość Hanzy
Przez kilka dekad niemieckie kolonie cieszyły się pokojem. Problem dotyczył co najwyżej własnej odpowiedzialności w stosunku do władców europejskich, którzy wykazywali – choćby ograniczone, ale jednak – zainteresowanie regionem. Odpowiedni władcy niemieccy nie nadali nigdy miastom Hanzy Wschodniej tytułu swoich odpowiedników w Europie, a więc miast wolnych i hanzeatyckich (Freie und Hansestadt), co oznacza, że formalnie zależne były od finansjery umożliwiającej ich założenie. Wkrótce doprowadziło to do sporu nazywanego lokalnie Hansegeld. Spór polegał na tym, że część miast – zwłaszcza Vocklamarkt oraz Grunbeck – założone zostały w linii prostej od Lubeki i to w stosunku do niej powinny prowadzić ewentualne rozliczenia lenne. Analogicznie głównie miasta Knittelheusen i Weissenburg zakładano za środki Hamburga, więc polityka celna prowadzona była zgodnie z zasadami hamburskimi. Sundevolt w ogóle nie wiedział z kim się rozliczać, bo z jednej strony funkcjonowała nadal (rozbierana etapowo) Dania, a z drugiej zmieniało się terytorium Holandii i Flandrii, przez co właściwi dziedzice byli w sporze czy rozliczać się z Duńczykami, Holendrami, czy może w ogóle z Hiszpanami.
Stadtsaussage i rozwój Hanzy
W rezultacie ostatecznie w 1738 roku (mając też na względzie rosnącą pozycję Prus), i po kilku pomniejszych i krótkich wojenkach handlowych, Hanza Wschodnia proklamowała tzw. Deklarację Miejską (Stadtsaussage), w której wszystkie miasta Hanzy Wschodniej zadeklarowały swoje posłuszeństwo i zależność konkretnie Cesarzowi Niemiec, którym był wtedy Karol VI, ostatni z dynastii Habsburgów w linii prostej na tronie niemieckim (dalsi Habsburgowie byli z tzw. Linii Lotaryńskiej).

Jest to więc okres postępującego zbliżenia z samą Austrią, w tym i gospodarczego za sprawą austriackich portów nad Morzem Śródziemnym. Zbiegło się to w czasie z początkiem rosyjskiej kolonizacji za pomocą tzw. Promyszleników, czyli rosyjskich odpowiedników traperów. Ci zaczęli napływać i osiadać na wyspie, którą dziś nazywamy po prostu Biełaja (Byelaya), a Niemcy luźno nazywali ją Weissenland – od Weissenburgu na niej położonego. W okresie XVIII wieku Austria opowiadała się w większości przypadków za Rosją w sporach z rosnącymi w siłę Prusami, co uczyniło deklarację Stadaussage problematyczną już niedługo po jej ogłoszeniu.

Jednocześnie Hanza Wschodnia nie ustawała w próbach poszerzania swoich wpływów. W tym czasie należała do niej większość wyspy Huffeisen oraz coraz więcej miasteczek i wiosek i na tej wyspie, odpowiadających właściwym miastom względem położenia w poszczególnych marchiach. Terytorium Hanzy Wschodniej rozrosło się więc z punktowych miast i okolicznych ziem na właściwą i znaczną powierzchnię, miejscami przekraczającą nawet terytorialnie możliwości sąsiadów. Jednocześnie wyspiarskie w sporej części położenie poprawiało pozycję hanzeatycką w ewentualnych sporach.
Początki konkurencji w regionie
Spór wykwitł jednak już wkrótce z Karmazynową Kompanią, która rozłożyła się ze swoimi pierwszymi osadami na wyspie Białej, którą w sporej części wzgardzili niemieccy kupcy jakiś czas wcześniej, ograniczając się jedynie do latarni morskich i posterunków obserwacyjnych. Wyspa jest niebywale wietrzna za sprawą prądów morskich, a w sporej części pozostaje odsłonięta, przez co warunki lokowania miast były znacznie gorsze od Huffeisen. Nie można tego jednak powiedzieć o jej położeniu, a z Wyspy Białej znacznie łatwiej było przechwytywać ewentualny handel. Osadnicy rosyjscy Kompanii radzili sobie jednak na tych terenach lepiej, przyzwyczajeni do trudnych warunków, zwłaszcza jeśli wcześniej doświadczeni byli w akcjach kolonizacyjnych Syberii, przy której Biełaja i Pierwaja to wręcz raje równikowe.
Weissenburg
Co więcej, metodą przekupstwa oraz szantażu rosyjscy osadnicy przejmowali etapową kontrolę nad hanzeatyckim Weissenburgiem. Korzystając z bliskości komunikacyjnej, Rosjanie organizowali korsarzy – głównie koreańskich – do organizowania zaplanowanych ataków na statki handlowe Weissenburgu, który wkrótce zaczął ponosić poważne straty i zalegać za pozostałymi miastami hanzeatyckimi. Nadto rosyjskiej ednostki zatrzymywały czasami statki handlowe Weissenburga i żądały wysokich opłat celnych, zwłaszcza w wojażach na południe.

Prowadziło to do tego, że niemieccy kupcy – niezadowoleni zresztą z braku solidnej reakcji pozostałych miast – zaczęli się do nich przenosić, a Weissenburg etapowo wyludniał się z kapitału. Za niemiecki kapitał emigracyjny płacili jednak (nawet i sowicie) Rosjanie i w ten sposób etapowo osiadali w mieście. Po około dwóch dekadach takiej praktyki Weissenburg został praktycznie zrujnowany, a ówczesna słabość decyzyjna Stadtsratu, niegotowego pójść z Karmazynową Kompanią na wojnę uchodzi za poważny błąd polityczny.

Ostatecznie w 1781 roku zdominowane finansowo i populacyjnie miasto wyszło z Hanzy Wschodniej. Ustały wszystkie płatności na projekty współfinansowane w ramach związku. Nadto oznaczało to utratę już drugiego miasta hanzeatyckiego na przestrzeni stu lat. Jednocześnie skuteczne zwalczanie przez Rosjan interesów Turcji zablokowało większe protesty po stronie Wiednia, który bardziej dbał o relację ze swoim pobliskim sąsiadem (i planował już choćby możliwość rozbiorów dogorywającej I Rzeczypospolitej) aniżeli swoją odległą kolonią niemalże na innym kontynencie, pozostającą jakimś innym światem.

Ostatecznie jednak widząc nagły deficyt gotówkowy miasta zaczęły wreszcie działać.
Wojna o Weissenburg
Wojna o „ratunek” Weissenburgu wybuchła właśnie w 1781 roku i trwała z krótkimi przerwami aż do 1787 roku. Konflikt obfitował głównie w trzy duże bitwy morskie, to jest: Bitwę w Cieśninie Białej w 1781 (wyraźnie przegraną przez Hanzę), Rajd na Punkt Bering w 1782 roku (zasadniczo też przegrany przez Niemców) oraz bitwę przy Terkreis z 1785 roku – ta została wyraźnie wygrana przez Hanzę i prowadziła ostatecznie do pokoju w Terkreis właśnie rok później.

Bitwa w Cieśninie Białej wybuchła, gdy hanzeatycka flota skierowała się najkrótszą drogą w stronę Adinopola, czyli ówczesnej stolicy Karmazynowej Kompanii w celu wysadzenia tam desantu. Ten wątek powróci zresztą po stu pięćdziesięciu latach. Tak czy inaczej, flota była atakowana przez koreańskich kaprów działających na zlecenie Rosjan, a następnie zgubiła się w prądach i utraciła częściowo sterowność. W rejonie właśnie Cieśniny Białej została przechwycona przez flotę Kompanii dowodzoną przez Hirama Maksimowa. Trzon floty hanzeatyckiej zdołał się oderwać, lecz koniecznym było poświęcenie niemieckiej ariergardy, która w tym starciu została zniszczona.

Poniósłszy straty, Hanza Wschodnia próbowała zadać Rosjanom zniszczenia w formie wojny podjazdowej. W tym właśnie celu przeprowadzono rajd morski na Punkt Bering rok później, czyli placówkę handlową niedaleko wciąż aktywnego wulkanu Goreja (znanego notabene w Hanzie jako Roterfleck). Flota hanzeatycka wdarła się w strzelaninę z garnizonem i mocno uszkodziła osadę, choć walka bardzo się przeciągała, gdyż Niemcy prowadzili walkę pod niekorzystnymi kątami. Sytuacja skomplikowała się, gdy jeden z czołowych liniowców hanzeatyckich o nazwie własnej „Mastodont” nie otrzymał bezpośredniego trafienia w skład prochu od słabego rosyjskiego ognia z osady. Wybuch był potężny i wyrwał dziurę w kadłubie jednostki, choć opanowano pożary i ostatecznie utrzymano „Mastodonta” na powierzchni wody. Nad ranem jednak do niemieckiej linii zbliżyła się flota Maksimowa, przez co Niemcy musieli się wycofać, samemu generalnie przegrywając starcie.

Po tych stratach Hanza Wschodnia została zepchnięta do jednoznacznej defensywy. Panicznie wodowano nowe jednostki, lecz wymagało to czasu i pieniędzy. Inwestowano więc jednocześnie w tańsze baterie nadbrzeżne, by osłonić niemieckie miasta przed bombardowaniami takimi jak w Punkt Bering.

Rosjanie jednocześnie chwycili przynętę i po czasie reorganizacji i mniejszych rajdów uderzyli wprost na najważniejsze ich zdaniem miasto, czyli Terkreis. Tam jednak flota Karmazynowej Kompanii wpadła w zasadzkę – ogień baterii nadbrzeżnych rozmieszczonych nie w mieście Terkreis, lecz na wejściu Zatoki Weissschaum. Gdy Rosjanie zostali zdezorganizowani tym ogniem, z samego portu w Terkreis wyszła sama flota hanzeatycka i zaatakowała od północy. W toku walk trzon floty Kompanii uległ rozbiciu, a od szczęśliwego (bądź pechowego – zależy z której strony patrzeć) pociski baterii nadbrzeżnej zginął sam Maksimow, przez co flota w kluczowym momencie pozostała bez dowódcy.
Traktat w Terkreis
Bitwa o Terkreis odwróciła bieg wojny i na powrót postawiła Rosjan w defensywie. Konflikt jednak przeciągał się, a rynek nie zna próżni – gdzie nie zarabiali walczący, tam czanały zarabiać siły trzecie, głównie Sigminji i Karthago. W rezultacie w 1786 roku zawarto będący zawieszeniem broni Traktat w Terkreis, gdzie Karmazynowa Kompania (działając jako pełnomocnik Imperium Rosyjskiego) obowiązała się zrezygnować z utrzymywania floty w rejonie Cieśniny Białej oraz nałożono na nią limity wyporności, a hanzeatyckie statki utrzymywały immunitet handlowy. W zamian Niemcy uznawali przynależność Weissenburga do Karmazynowej Kompanii, godząc się z utratą miasta. To zaś wkrótce potem, po objęciu tronu przez Aleksandra I w roku 1820 zmieniło nazwę na Nowy Aleksandrgrad, która obowiązuje do dziś.

Traktat z Terkreis nie został jednakże zatwierdzony przez Cesarza Austrii, co już wkrótce uczyniło go problematycznym.

Rosja porzuciła czasowo swoich sojuszników z Czwartej Koalicji podczas krótkiej Wojny Piątej Koalicji z 1809 roku, samemu zagarniając część Mołdawii i Rumunii. Zbiegło się to w czasie z którymś już z kolei pobiciem Austrii przez Napoleona. Przewidując upadek Austrii jako niechybny, Rosja autoryzowała Karmazynową Kompanię do podjęcia działań przeciwko swoim sąsiadom. Główną podstawą wznowienia wojny było to, że traktat z Terkreis nie został podpisany przez Franciszka I. Tymczasem Hanza podnosiła, iż tytuł Cesarza Niemieckiego uległ zakończeniu w 1806 roku, a więc tytulatura austriacka nie aplikuje się zgodnie z deklaracją Stadaussage, a w rezultacie Hanza może w takim przypadku samodzielnie zatwierdzić traktat jako byt niezależny, co zresztą uczyniła. Na marginesie z perspektywy prawa międzynarodowego zdaje się, że Stadtsrat mógł mieć wtedy rację. Problem w tym, że traktat z Terkreis był mocno niekorzystny dla Karmazynowej Kompanii, jako iż w istocie zatwierdzał on stan posiadana osiągnięty przez Rosjan zbrojnie, lecz jednocześnie kazał im ponosić z tego tytułu ograniczenia. Stąd rewizja traktatu z perspektywy Adinopola była raczej tylko kwestią czasu.
Wojna o Traktat
W trwającej w latach 1810-1811 roku wojnie ponownie ucierpiał głównie handel obydwu państw – ponownie małe jednostki uderzały na jednostki kupieckie i paraliżowały lokalny handel.

Jednakże Hanza Wschodnie zwyciężyła zdecydowanie w starciu o Zwischeninselschnitt właśnie w 1811 roku, gdzie po obydwu stronach walczyło łącznie dwanaście okrętów liniowych oraz liczne okręty pomocnicze. Była to zasadniczo największa flota „punktowo” powołana przez Hanzę. Admirał Hanzy Heinz Gottlieb – mający notabene w czasie bitwy raptem 21 lat (uchodził jednak za oficera genialnego, uczęszczającego do szkoły morskiej już w wieku 11 lat) – zdołał postawić po czterech godzinach twardej walki poprzeczkę nad T nad formacją rosyjskiego kapitana Wiktora Ildjamowa. Salwy łańcuchowe zerwały maszty części rosyjskiej formacji, a według nie do końca potwierdzonych historii sam maszt miał przygnieść Ildjamowa, który wtedy właśnie poległ. Spowolniona atakami łańcuchowymi rosyjska flota dostała się następnie pod morderczy ogień, podczas którego udało się zniszczyć i zatopić dwa czołowe okręty liniowe Kompanii, a nadto uszkodzić wiele innych jednostek, w tym zdobyć dwie mniejsze - pomocnicze. Tym razem zwycięstwo było zdecydowane.

Admirał Gottlieb dowodził jeszcze potem po pięćdziesięciu latach, u schyłku życia – podczas ekspedycji do Kinsmudu, gdzie odpowiadał za zajęcie wyspy Reinisul. Zmarł w 1871 roku, na jeden dzień przed proklamacją II Rzeszy.

Wskutek walk ostatecznie zatwierdzono aneksowany układ z Terkreis, który potwierdzał jego regulacje oraz dodawał zapis, iż Karmazynowa Kompania nie może utrzymywać jednocześnie więcej niż trzech okrętów liniowych. Tym razem porozumienia podpisywano bezpośrednio pomiędzy samą Kompanią, a Stadtsratem.

Traktatu ponownie nie aneksowała zajęta wojną w Europie Austria, a jako iż traktat był niekorzystny dla ziem zależnych Moskwy – nie uczynił tego także Car odmawiając stosownych pełnomocnictw. W rezultacie traktat był wykonywany przez jakiś czas, jako iż dominacja Hanzy Wschodniej gwarantowała jego moc, ale w miarę jak Stadtsrat nie aprobował dalszych planów zbrojeniowych na rzecz odbudowy handlowej, to pozycja stałej floty wojennej Hanzy słabła, a w rezultacie już po około piętnastu latach Rosjanie przestali respektować postanowienia traktatowe.
Zwrot polityczny Hanzy
Po Kongresie Wiedeńskim Hanza Wschodnia zaczęła zwrot ponownie w stronę północnych Niemiec, zwłaszcza rosnącej potęgi Prus, formalnie pozostając jednak pod wpływami Austrii. Oddalenie Hanzy od Wiednia nie pozostało jednak niezauważone, acz Franciszek I nie zdecydował się na żadne poważniejsze reperkusje, nadal skupiając się na sprawach europejskich. Taki stan rzeczy będzie się utrzymywać do 1864 roku. Jest to też okres czterech dekad rosnącej niezależności Hanzy, zwłaszcza w miarę utraty rzeczywistych wpływów przez hanzeatyckie miasta w Europie i ich etapowe przyłączanie do większych europejskich potęg. Początkowo Hanza kierowała do Wiednia zarzuty, iż pozostawiona została sama sobie, bez należnego wsparcia jako „lennika”. Z czasem jednak niezależność pozwoliła też zaprzestać jej regulowania zobowiązań na rzecz swych „nadzorców”, przez co skupić się można było na rozwoju regionalnym. Innymi słowy protekcja Wiednia stawała się bardziej ciężarem.
Hanza a sprawa polska i emigracja w Neuerhafen
W tym czasie – pomimo ogólnego pokoju – narastał jednak konflikt z napływającą w region mniejszością polską. Napływ ten był wynikiem powstania listopadowego w Polsce i zwiększonej emigracji wywołanej ucieczką przed rosyjską zemstą. Polacy przystąpili do osadnictwa na terenach niemieckich, zwłaszcza w rejonie miasta Neuerhafen, które przechodziło akurat kryzys i załamanie koniunktury. W rezultacie tego załamania Neuerhafen zawiesiło w części swoje uczestnictwo w strukturach Hanzy Wschodnie w 1822 roku w ramach programu naprawczego.

Organizację napływu mniejszości polskiej wzięła na siebie spółka Bisons Expedicion Zulawski Kowalik S.a.r.l. - spółka francuska, choć w istocie była to spółka założona przez Polaków i za polskie pieniądze, a zmierzająca do zorganizowania (w kontekście długofalowym) alternatywnego terytorium do zasiedlenia przez Polaków zamiast podejmowania prób politycznego odzyskiwania porozbiorowej ojczyzny zgodnie z doktryną tzw. Hotelu Lambert. Organizowała ona tak naprawdę etapową, odgórnie wyliczoną rekolonizację ziem niemieckich.

Napływ polski nie wiązał się jednocześnie z napływem niemieckim z Europy, który nie równoważył względnie niskiego przyrostu naturalnego w rodzinach kupieckich, starających się zachować ciągłość swoich biznesów rodzinnych. Niemcy europejscy preferowali bowiem osiedlanie się w Związku Niemieckim, zwłaszcza widząc stabilizującą rolę Prus oraz definitywny koniec wojen napoleońskich, które wcześniej brutalnie przetoczyły się przez Niemcy. Co więcej, z miast Hanzy Wschodniej zaobserwowano nawet odpływ mieszkańców z powrotem do Niemiec północnych, a następnie także do powstających powoli kolonii niemieckich w Afryce.

W rezultacie już po kilku latach wybuchła specyficzna wojna rynkowa z gwałtownie rosnącą mniejszością polską. Zaczęła się ona gdy polska dzielnica w Neuerhafen – nazwana przez imigrantów Maryja Nasza – uzyskała na tyle dużo głosów w Neuerhafener Rathaus, że była zdolna zablokować w części uchwały miejskie limitujące wpływ imigrantów na politykę miasta, a także stawki podatkowe ludności innej niż niemiecka. Zbiegło się to w czasie ze sfinansowaniem na obrzeżach miasta drugiego portu wyładunkowego przez Bisons Expedicion Zulawski Kowalik S.a.r.l. (częściowo także za łapówki dawane co biedniejszym niemieckim urzędnikom – każdy ma bowiem swoją cenę). Leseferystyczne, szkieletowe regulacje rynkowe Hanzy nie były przygotowane na tego typu sabotaż – i to pomimo wcześniejszej utraty Weissenburga w podobnej mechanice (choć Polacy bardzo rzadko posuwali się do przemocy) - oraz wykorzystanie wolności gospodarczej i osobistej przez zorganizowaną akcję emigracyjną. wkrótce utracono rzeczywistą kontrolę nad tym miastem Hanzy. Do tego Polacy wprowadzili do tego stopnia nieformalny protekcjonizm własnego środowiska, że całe nowe ustawy całego związku miast nie były w stanie wyeliminować polskiej konkurencji, choć mocno ograniczały polskie możliwości w skali regionu. Nadto z Polakami chętnie handlowały podmioty, którym konkurencja hanzeatycka była nie na rękę, na przykład Kinsmud.
Przeklęty Pogrom
Niemcy z Neuerhafen znaleźli się więc wkrótce na pozycji obcego we własnym kraju. Apogeum wzajemnej rywalizacji i nienawiści osiągnięto w 1859 roku, gdy doszło do tzw. Przeklętego Pogromu. Przeklęty Pogrom był trwającym dwa dni mordem niemieckich kupców i rzemieślników na polskiej oraz towarzyszącej jej ludności (głównie żydowskiej).

Uzbrojeni Niemcy wkroczyli do dzielnicy Maryja Nasza i zaczęli strzelać do Polaków oraz podpalać ich warsztaty jak również sklepy. Polacy byli początkowo zaskoczeni takim obrotem spraw i dziesiątki zginęły wprost na ulicach, zadźgane lub zatłuczone tępymi narzędziami. Polacy nie pozostali jedna dłużni – po paśmie porażek w pierwszych godzinach tych dramatycznych wydarzeń, większość polskich osadników zdołała wycofać się do co bardziej umocnionych naprędce zespołów budynków i stamtąd odpowiedzieli ogniem oraz wszelkimi twardymi przedmiotami w swoim posiadaniu. Wypełniono także butelki alkoholem, podpalano je i zrzucano na ulicę, gdzie koczowali oblegający Polaków Niemcy.

Podobnie zaczęła walczyć ze sobą policja miejska – złożona zarówno z Polaków, jak i Niemców. Wreszcie polska część tej policji zwyciężyła, a po stronie Polaków opowiedziała się także ta część Niemców, która konsekwentnie od początku była przeciwko brutalnemu rozlewowi krwi.

Ostatecznie trupem padło ponad tysiąc osób, wśród nich wielu szanowanych mieszkańców obydwu społeczności. Zginął między innymi były burmistrz Neuerhafen, Gunther Heinz, jak również jedyna córka Kowalika – jednego z założycieli Bison Expedicion.

Trzeciego dnia Polacy zdobyli magazyn broni garnizonu miejskiego i użyli go do ostrzelania i odepchnięcia z granic miasta interweniujących w celu przywrócenia porządku wojsk Hanzy, oświadczając jednocześnie, że pogrom rozwiążą samodzielnie. Było to inteligentne, jako iż wojska Hanzy niewątpliwie opowiedziałyby się po stronie niemieckiej części mieszkańców. Same zniszczenia miejskie były jednak poważne, a pełna odbudowa zajęła kilka lat, zwłaszcza jej spowolnieniu następnie poprzez transfer środków do powstającej Panny Maryji (dziś Al-Maryam) na lądzie właściwym.

Ostatecznie Hanza Wschodnia zawarła z Neuerhafener Rathaus układ w tym samym roku, w ramach którego Neuerhafen utraciło możliwość rozszerzania swoich terytoriów na wyspie Huffeisen ponad ostatnio ustalone granice marchii, a następnie na wszelkich innych terytoriach oraz zobowiązało się do ograniczenia minimalnej powierzchni parceli rolnych, co efektywnie utrudniło nowoczesne reformy rolne ze schyłku XIX wieku będące rezultatem początków mechanizacji rolnictwa. W zamian Hanza Wschodnia zaakceptowała dominację polską w mieście i dopuściła – choć na ograniczonych zasadach – miasto do hanzeatyckich rynków. Co ciekawe, Maryja Nasza (bo taką nazwę nosi to miasto teraz) nigdy formalnie nie wystąpiła z Hanzy, ale nieprzerwanie od 1852 roku pozostaje zawieszona w części praw członków, a od 1858 roku – zawieszona we wszystkich prawach.

Pogrom wywołał także już kolejny części exodus Niemców z miasta, po czym osiedli oni głównie w pobliskich Sundevolt oraz Terkreis.
Hanza a Południowy Blitz
W toku konfliktu z Polakami o Neuerhafen Hanza Wschodnia zaangażowała się także w konflikt w centrum regionu, który okazał się w ostateczności nie mniej opłakany w skutkach. W tzw. problematycznym centrum bowiem rozpoczynała się akurat tzw. Wielka Wojna Centralna, a więc seria poważnych napięć na polu ideologicznym pomiędzy ludnością lokalnych Japończyków oraz zmieszanej z nimi populacji Obasów i byłej niewolniczej populacji Karthago, zbiorczo nazywających się Wasureta. Niemcy poparli w tym konflikcie początkowo właśnie watażkę Wasureta, którego nazywano Oame Mau, czy też Władcą Demonów Deszczu i Wody, węsząc konflikt na którym można zarobić. Wkrótce jednak widząc wzrost władzy oraz unifikację Wasureta (w tym za polskie pieniądze ze sprzedaży wybrzeża w celu utworzenia Lechii Mniejszej), Niemcy rozpoczęli zbrojenia Sigminji oraz w części także Karthago. Zbrojenia w szczególności przybrały na sile, gdy armia Sigminji została zmiażdżona w bitwie nad kładką w 1863 roku, a rok później armia sprzymierzonych Królestw Południa została doszczętnie rozbita w bitwie o Kefitenytavi w rejonie kopalń Geumdoljin i Gojidae. Zwłaszcza Sigminji było w tragicznym położeniu i desperacko potrzebowało broni, by wyszkolić trzecią już armię zdolną przeciwstawić się Demonowi.

Dostrzegając zawczasu zagrożenie acłkowitej już mobilizacji koreańskiej, Oame Mau pozostawił w rezerwie w rejonie gór Kefitenyavi nieregularne siły tyłowe by nękały swoich przeciwników, a sam zabrał najlepiej uzbrojoną i doświadczoną w walkach Armię Przyboczną do kampanii na wschodzie. To właśnie ta kampania nada potem tym wydarzeniom miano Południowego Blizu. Spodziewano się bowiem, że Demon kuć będzie żelazo póki gorące i uderzy przez bagna Gumeong na Sigminji tak jak niegdyś Bikuta i jego Krwawe Ostrza, tym razem jednak rozbijając całą monarchię króla Sandaye III.

Oame Mau zrobił coś diametralnie innego: miast ścigać nieprzyjaciela lub powrócić do Kefitenyavi na przegrupowanie, bez zwłoki uderzył na wschód, w stronę Zatoki Płaskiej z użyciem drogi wybudowanej kilkanaście lat wcześniej o nazwie Hochtrakte. Hochtrakte była drogą konstruowaną wespół z Karthago i Sigminji, której celem było połączenie Vocklamarktu z Karthago i w przyszłości być może otworzenie także linii kolejowej o strategicznym dla regionu znaczeniu.

Zmiana kierunku ataku była całkowitym zaskoczeniem, i to nie tylko dla Hanzy, ale także Lechii Mniejszej, która od niedawna kolonizowała te tereny i miała udział zarówno w imporcie dóbr z Hanzy, jak i ograniczonego wsparcia dla przeciwników Oame Mau, który dla każdego partnera szybko stawał się podmiotem impulsywnym i niebezpiecznym. Dla Lechii zaskoczenie było tym bardziej problematyczne, że nabyli oni od Wasureta część terenów na południowy-zachód, po czym Wasureta Danketsu (tak Oame Mau nazwał swoją konfederację wojowników) po prostu pogwałcili wszelkie porozumienia i przetoczyli się przez szczątkowy polski opór, rozcinając przy tym ówczesną lądową granicę Lechii oraz Hanzy.

Co ważniejsze, Japończycy zaatakowali trasą, jaką dwieście lat wcześniej uderzyły Krwawe Ostrza i ponownie skierowali się na Volckamarkt, naturalnie po drodze zajmując jeszcze ruiny Bargardu, które same w sobie nie miały jednak znaczenia strategicznego, za to ich zdobycie stanowiło swoistą potwarz „ponownego” pobicia. Landwehra Volckamarktu mobilizowała się i oferowała opór, broni było sporo, jako iż w mieście zalegały całe skrzynie setek karabinów i ładunków wybuchowych dla Sigminji, jednakże atak Armii Przybocznej prowadzony był centralnie drogą, a jej flanki osłaniała lekka kawaleria utrudniająca wszelką koncentrację sił obrońców.

Szturm na Volcklamarkt – miasto z murami jeszcze z XVII wieku – trwał dwa tygodnie. Artyleria strzelała bezlitośnie po mieście i samym porcie, wywołując pożary i niosąc pożogę. Obrońcy jednak, pamiętając skutki przegranej z Bikutą, walczyli do upadłego. Niemcy w toku obrony użyli także dwóch (i jedynych w regionie) karabinów maszynowych Gatlinga, które zadały spore straty Japończykom, dopóki nie wyłączyła ich artyleria. Na jednych z pierwszych fotografii wykonanych w regionie uwieczniono złamany w pół i przewrócony na kilka statków handlowych tzw. Volcklamarkter Kran – największy w regionie żuraw dźwigowy sprowadzony z Newcastle kilka lat wcześniej i ułatwiający rozładunek największych jednostek handlowych.

Po dwóch tygodniach obrońcy zostali jednakże wypchnięci z pierścieni obronnych. Niemcy utracili około tysiąca zabitych, z czego ponad połowa to cywile w bezlitosnych ostrzałach. Niemiecka obrona zabolała jednakże i Armię Przyboczną. Władca Demonów Deszczu i Wody utracił w szybkich atakach kilkuset ludzi, zwykle doświadczonych ludzi, a co było także szokiem przy uwzględnieniu ogólnego procenta ofiar.

Cel Wasureta został jednak osiągnięto. Przechwycono – choć w sumie to głównie zniszczono w toku walk – broń przewidzianą dla Sigminji. Zadano Niemcom potężny cios – okupowano bowiem jedno z ich kluczowych miast hanzeatyckich i jedyne pozostające poza Huffeisen. Ponownie poniżono hanzeatyckie siły zbrojne tak jak dwieście lat wcześniej. Miasto ograbiono z wielu wartościowych przedmiotów, zaś w dobrym, średniowiecznym stylu część mieszkańców pognano w niewolę do Kefitenyavi. Ostatecznie jednak po miesiącu okupacji rozpoczęto odwrót, choć sam garnizon opuścił miasto dopiero zimą 1864 roku, przy czym ruiny Bargardu zostały obsadzone przez Wasureta do dziś dnia. Hanza ponownie wykazała się słabością – ich kredyt przepadł, Stadtsrat nie potrafił się dogadać co do jednoznacznego wejścia w wojnę przeciwko Demonowi, a zniszczenia Volckamarktu i tak w końcu Hanzę zadłużyły na kilka lat.

Stadtsrat – na wyraźną zresztą prośbę samego Volcklamarktu – skupił się jednakże na jego odbudowie zamiast wejściu w otwarty i całkowity konflikt zbrojny z niesfornymi sąsiadami o pirackich korzeniach.

Tak czy inaczej, Południowy Blitz był potwarzą – i to poniekąd już „drugą” – dla Hanzy i skutecznie wyłączył ją z procesu finansowania militarnego i politycznego przeciwników Oame Mau. Niemcy liczyli na coś, co dziś nazwalibyśmy proxy war – zamiast tego dostali odwrotność kolonializmu w czystej, nieprzetworzonej postaci: agresywny najazd, który postawił ich do pionu i jednoznacznie pokazał, że lud pochodzenia azjatyckiego może walczyć na równych warunkach z Europejczykami, a nawet rzucić ich na kolana.
Graf Ferdinand von Ziegler i jego ekspedycja
Hanza po katastrofie Wielkiej Wojny Centralnej i Południowego Blitzu potrzebowała pieniędzy. Oferta – ale znów o podłożu militarnym – pojawiła się krótko po opisywanych wydarzeniach.

Ustabilizowawszy swoją sytuację w Europie, o Hanzie przypomniała sobie Austria. Właściwie to Hanza sama przypomniała Wiedniowi, prosząc o nisko oprocentowane pożyczki w celu szybkiej odbudowy Volcklamarktu. W tym czasie Austria była krajem silnym i szukającym dalszych miejsc do rozwoju. Rozpoczynał się także czas kolonializmu. W rezultacie Wiedeń podjął się próby przyporządkowania sobie Kinsmudu, jednej z nielicznych (i nieafrykańskich) nacji nietkniętych jeszcze skutecznie ręką kolonizacji, a której złamanie byłoby wyczynem godnym prawdziwego Europejczyka. Wiedeń zaproponował Hanzie spłatę zadłużenia w zamian za przygotowanie ekspedycji i przeprowadzenie austro-węgierskiego wojska przez dorzecze Nedeto w Zatoce Zielonej.

Oh, jakież to były kolorowe czasy w Hanzie Wschodniej! Dowództwo nad całością ekspedycji miał objąć Graf Ferdinand von Ziegler, znany austriacki mala… podróżnik i autor książek opisujących wyprawy między innymi do Brazylii czy Indonezji. Wyprawa do Kinsmudu miała być jednak czymś większym – medialną jak na ówczesne czasy kolonizacją i pokazem siły Austrii jako lidera świata niemieckiego. Do niemieckich miast – Terkreis, Sundavoltu, i Knittelhausen przybywali austriaccy żołnierze, a także podlegli im Węgrzy, Chorwaci czy Polacy. Jednocześnie zastrzyk gotówki umożliwił Hanzie inwestycje we flotę oraz podniesienie gotowości własnych sił zbrojnych oraz odbudowę swojego lądowego miasta. Wprawne oczy dostrzegały jednak, że potęga Wiednia jest iluzoryczna, a często żołnierze hanzeatyccy byli lepiej uzbrojeni niż ich odpowiednicy z Europy. Austriacy w ogóle także nie kryli się w ówczesnych mediach w jakim celu przybyli do Hanzy. Von Ziegler był na tyle ufny w swoją przewagę, że nawet nie krył się z wizją, iż oczekuje od Kinsmudu kapitulacji na jego ręce bezpośrednio po austriackim lądowaniu.

Na wczesną wiosnę 1866 roku ekspedycja wyruszyła. Za jej zabezpieczenie morskie odpowiadał teraz już sędziwy admirał Hanzy Heinz Gottlieb, zwycięzca spod Zwischeninselschnitt sprzed pół wieku. Niemalże bez oporu (Kinsmud utrzymywał znacznie mniejszą flotę wojenną, która wycofała się w ujcie Nedeto) zajęty wyspę torfową Reinisul. Kinsmud niemal w ogóle nie stawiał oporu, jako iż wyspa uważana jest tam do dziś za bramę do świata umarłych, rzadko jest odwiedzana przez lokalnych, oraz byłoby to walka zasadniczo w miejscu sakralnym, co było względnie w Fotstanad niepożądane.

Następnie niemiecki i austriacki desant wylądował w rejonie Lansmudu w dorzeczu Nedeto. Germanie wybrali dobry moment – Kinsmud również odniósł spektakularne porażki w walce przeciwko Oame Mau w toku tzw. Kampanii Leśnych roku 1865 i akurat próbował pozbierać się po kryzysie uchodźczym (zwanym Xilon) wywołanym utratą południowej części puszczy Zujadonfotil. Opór początkowo był słaby, lecz gęsty las oraz liczne zasadzki, pułapki i sabotaże infrastruktury ze strony lekkiej piechoty Kinsmudu skutecznie opóźniały maszerujących w górę Nedeto zdobywców. Plan Grafa von Ziegler był następujący: pierwszy rzut wojsk niemiecko-austriackich miał zabezpieczyć dorzecze (zwane Lansmudem) i uchwycić jedno z czołowych miast Kinsmudu, jakim był i jest Nulikspel. Drugi rzut miał następnie dotrzeć i wykorzystać już przygotowaną infrastrukturę, by uderzyć w serce Kinsmudu i zająć Fotstanad, proklamując jednocześnie powstanie terytorium zależnego od Wiednia.
Bitwa pod Kudzul
Pierwszy rzut – po długim leśnym marszu i stratach w zasadzkach – dotarł w rejon Nulikspel i miasteczko Kudzul. Okazało się jednak, że Kinsmud prowadził świetną akcję opóźniającą, a kupiony czas umożliwił mobilizację sił w rejonie Nulikspel i ich przerzut z rejonu Veratik wraz z reorganizacją po zniszczeniach zadanych przez Wasureta.

Pod Kudzul rozegrała się jedna z ważniejszych bitew w historii regionu, jako iż wpłynęła ona na zasadzie być albo nie być na istnienie Kinsmudu. Wojska hanzeatyckie, doświadczone walkami we własnym regionie, atakowały po wzgórzystych lasach, zsuwając się na dywanach liści pod ogniem karabinów i lekkich, niskokalibrowych armat. Wtórowali im austriaccy Strzelcy Śląscy, ale pomimo świetnego wyszkolenia – bez rezultatu, choć trup każdej ze stron ścielił się gęsto. W centrum uderzali grenadierzy węgierscy i niemieccy. Choć ostatecznie straty Kinsmudu były niemalże dwukrotnie wyższe, to liczebność zgromadzonej przez nich armii niemal trzykrotnie większa. Graf von Ziegler chciał zbyt wiele i zbyt szybko, popełniając błąd, jaki trzy dekady później zgubi Włochów w Etiopii. Nie był to też pierwszy raz, kiedy Obasów potraktowano jako dzicz w sytuacji, gdy na to nie zasługiwali. Jak pokazała praktyka, byli to świetni, lekcy żołnierze, którzy prowadzeni przez właściwych ludzi – w tym przypadku był to Guzdal Flaisk, zawodowy żołnierz – potrafili mierzyć się nawet z dedykowaną armią europejską, tak jak setki lat wcześniej pod Blagikop.

W czerwcu 1866 łączone siły cofnęły się do ust Nedeto, by zabezpieczyć przyczółki na drugą falę lądowań austriackich, w tym posiadających ciężką artylerię. Druga fala nigdy jednak nie nadeszła – za to nadpłynęło pojedyncze austriackie awizo (typ okrętu – nie kartka), iż efektywnie od kilku tygodni Austria znajduje się w stanie wojny z Prusami. Do tego Ziegler został także powiadomiony o druzgoczącej klęsce Austriaków w bitwie pod Sadową (Koenigsgratz), oraz że Wiedeń szuka z Berlinem porozumienia. Powstała w obozie germańskim, by tak rzec, nerwowa atmosfera. Hanza Wschodnia uznawana była od dłuższego czasu za cichego sojusznika Prus (jest to tylko połowiczna prawda) pomimo formalnej zwierzchności Wiednia. W rezultacie von Ziegler rozważał nawet atak na siły hanzeatyckie podejrzewając, że cała wyprawa była jedynie przykrywką, by odciągnąć potrzebne Austrii siły z Europy. Pruskie misje dyplomatyczne w Stadtsrat naciskały zaś na otwarte wypowiedzenie wojny Austrii wraz z otwartą rebelią przeciwko niej.

Ostatecznie jednak telegraficznie porozumiano się, że sytuacja była nieprzewidziana, a porzucona ekspedycja powinna jednak wycofać się, nim ewentualny kontratak Kinsmudu zniszczy ją doszczętnie (przy czym co ciekawe Kinsmud o zwycięstwie Prus pod Sadową wiedział wcześniej, zawiadomiony przez dyplomację szwedzką i prawdopodobnie dlatego wstrzymał działania zbrojne unikając drugiej, krwawej bitwy).
Okupacja Reinisul i kryzys forteczny
Pozostawała jednak kwestia wyspy Reinisul. Ta obsadzona była hanzeatycką flotą i garnizonem. Korzystając z faktu, iż porozumienia z Wiedniem nic o niej nie mówiły, Hanza Wschodnia pozostawiła istniejący do dziś na wyspie garnizon. Gdzie wojsko, tam i pieniądze. W następnych latach Hanza zbudowała serię placówek handlowych na Reinisul, które specjalizowały się w wydobyciu i sprzedaży torfu. Jednocześnie bezczeszczono kaplice i świątynie Obasów, często wyprzedając je na Zachód (skąd Obasi za bezcen następnie sprowadzali, ratując własny kult). Jednocześnie brak silnego przemysłu stoczniowego oraz de facto blokada Zatoki Zielonej pozbawiły Obasów szansy na postawienie poważniejszego oporu Niemcom. W 1872 roku wybuchł zresztą tzw. kryzys forteczny, gdy Hanza ogłosiła, iż rozważała umieszczenie na wyspie wysokokalibrowych armat, które mogłyby kontrolować większość zatoki. Kinsmud odpowiedział ostrzeżeniem, że w takim przypadku rozważy prowadzenie działań zbrojnych przez terytoria japońskie, by za wszelką cenę sięgnąć nieszczęsnego Volcklamarktu.

Ostatecznie do montażu armat nie doszło – ale nie z powodu ultimatum Fotstanad, tylko z przyczyn technicznych. Bagnista ziemia Reinisul utrudniała lokowanie jakichkolwiek ciężkich obiektów, a same armaty (przy próbie instalacji) grzęzły w grząskim błocie. Z tego samego względu na wyspie nigdy nie powstało żadne większe niemieckie miasto, a raczej tylko obozy wydobywcze. Sam klimat uniemożliwiał zresztą typowym Europejczykom dłuższy pobyt – sprzyjał rozwojowi malarii, grzybicy płuc, problemów z ciśnieniem i chorób skórnych, takich jak świerzb. Do tego nad wyspą regularnie unosi się mgła i targają nią spontaniczne wyrzuty torfu – co raczej przypomina piekło, a ponad dwieście osób w ostatnich niemal stu latach odebrało sobie tam życie. Do dziś służba w garnizonie Reinisul uchodzi w Hanzie raczej za zsyłkę, a garnizony są zwykle rotowane co kilka miesięcy, żeby przeciwdziałać rebeliom i samobójstwom.
Neuestadtsaussage
Nierozwiązana pozostała za to kwestia ziem okupowanych przez Wasureta po Południowym Blitzu, w tym rejon Bargardu. Do tematu wrócono po ponad dekadzie, pod koniec lat ’70 XIX wieku.

W 1871 roku zakończyła się wojna prusko-francuska i proklamowano powstanie II Rzeszy. W skład tejże weszły także miasta hanzeatyckie w Europie. Hanza Wschodnia przyjęła te wieści z wielką radością – oto po długim okresie niepewności i osamotnienia Niemcy nareszcie są zjednoczeni. W 1876 roku zmodyfikowano więc deklarację Stadtaussage, która i tak zdezaktualizowała się w zakresie niezależności hanzy europejskiej. W ramach tzw. Neueaussage (Nowej Deklaracji) Hanza Wschodnia poddała się protektoratowi cesarza Wilhelma I i weszła w skład Rzeszy jako terytorium zależne od Berlina. Wraz z deklaracją popłynął na nowo do Hanzy handel zabezpieczony niemiecką polityką protekcjonistyczną, pierwszy raz od dekad pojawili się stali, nowi osadnicy (większość nadwyżek austriackich uciekła wraz z Grafem von Ziegler).
Misja von Karlinga i relacje z Wasureta
Pojawiła się też obecność wojsk pruskich, głównie o charakterze lekkim i kolonialnym. Na prośbę Stadtsratu do Vocklamarktu przypłynęła kolejna już ekspedycja niemiecka – tym razem prowadzona przez barona von Karling, który sprowadził ze sobą niemalże dwa tysiące ludzi, w tym zdobywających powoli sławę askarysów (co jednocześnie było wszakże lekką sugestią jak traktuje się Hanzę Wschodnią – askarysi służyli bowiem z zasady tylko w koloniach). Niespełna rok później – po podreperowaniu gospodarki Volcklamarktu i całej marchii – von Karling ruszył do ataku na Wasureta w celu odbicia zagadniętego piętnaście lat wcześniej terytorium, a co zostało nazwane ekspedycją punitywną.

Ku jego zaskoczeniu, opór japoński był znikomy, a delegacje japońskie szybko zasugerowały Niemcom, że wcale nie są zainteresowane utrzymaniem kontroli nad częścią marchii hanzeatyckiej, a raczej zaprosiły wręcz niemiecką misję do siebie z prośbą o szkolenia. W zamian Wasureta zaproponowali, iż podejmą się próby eliminacji wrogich niemieckim interesom przyczółków na zachodzie i otworzą handel i z tej strony regionu, a także zawrą z Rzeszą intratne kontrakty na sprzedaż złota wydobywanego z okolic gór Kefitenyavi i jeziora Zikitenyakade.

I tak rozpoczęła się trwająca cztery lata misja von Karlinga. W jej toku Hanza uzyskała istotnie bezprecedensowy i prosty dostęp do złota, a sama jednocześnie silnie inwestowała w Wasureta. Przede wszystkim rozbudowano górnicze miasteczko Kashtami w centralnym paśmie Kefitenyavi, gdzie wkrótce otworzono też pierwszy z nowoczesnych uniwersytetów w centrum regionu. Kashtami stało się nie tylko politechniką górniczą zdolną rywalizować ze szkołą w Perjeszce w Południowej Jakucji, ale też kuźnią elit wśród Wasureta o bezprecedensowym znaczeniu – właściwie wszystkie czołowe i istotne po Wielkiej Wojnie postaci ruchów Wasureta, a więc Mirai, Shinjidai oraz nawet Sowietu w którymś momencie życia uczęszczały do tej szkoły i czerpały wzorce europejskie w niej wykładane. Kilka lat von Karlinga zrobiło dla Wasureta właściwie więcej, aniżeli setki lat obcowania z Karthago czy nawet Ponte Nero. To się nazywa niemiecka wydajność nauki!

Ceną takich inwestycji była realizacja niemieckich interesów po drugiej stronie regionu. Niemcy wykorzystywali Wasureta głównie do walki przeciwko dotychczas im sprzyjającym zakonnikom z Ponte Nero, kontrolującym przede wszystkim handel oraz biznes w rejonie Ishinosu oraz Zatoki Wysokiej – a które nieraz służyły też jako bazy wypadowe piratów nękających transport towarów na zachód.

Ostatecznym więc pokłosiem – wreszcie nieudanym – odblokowania handlu zachodniego była tzw. Ofensywa Stu Kompanii prowadzona przez Wasureta Wschodnich, jednakże wewnętrzne frakcje wojujące w centrum regionu okazały się być zbyt ustabilizowane, a także wspierane przez podmioty trzecie (a zwłaszcza akurat jednoczące się i szukające dalekich wpływów Włochy oraz właśnie Ponte Nery). Pomimo początkowych sukcesów, ofensywa została wreszcie zatrzymana w 1893 roku w bitwie na Przedpolach Skał, gdy zagrożone było samo Ishinosu.

Von Karling odchodził jednakże ze skutecznie przeprowadzonym szkoleniem oraz górą złota, na której zarobił przede wszystkim Berlin… oraz sam baron, który podobno w czasie przerw w światowych eskapadach topił majątek w kartach i bardzo chętnie zabezpieczał swoje kieszenie w toku podróży.

Co najbardziej istotne – Rzesza w ramach „dobrej woli” nie powierzyła kopalni Zikitenyakade w zarządzie Hanzy Wschodniej. W rezultacie Hanza istotnie zarobiła na obligacjach oraz prowizjach handlowych. Kupcy podłączali się pod wymiany. Silna flota z ironcladem „Sieger” jako okrętem flagowym strzegła morza. Lecz stały, trwały dochód mogący zarabiać latami odszedł wraz z Niemcami europejskimi. Jak można się domyślać, co poniektórzy widzieli co się podziało i prześmiewali Stadtsrat, nazywając własnych ziomków die Purpurotte Nigger.
Przełom wieków
W XX wiek Hanza Wschodnia weszła raczej spokojnie. Ponownie jednak odżyły stare animozje z Sigminji, gdy Niemcy zwiększyli finansowanie piratów zwalczających interesy tego kraju w czasie karnych ekspedycji pułkownika Sona Ae w góry Kefitenyavi. Pozostawało to w zgodzie z linią niemiecką, teoretycznie utrzymującą luźny sojusz z cywilizującymi się Wasureta. Sigminji ponownie znalazł się w roli pionka w wojnie pośredniej, realizując interesy Południowej Jakucji w toku wojny Rosji z Japonią.
Hanza w czasie Wielkiej Wojny
Inaczej rzecz wygląda na tych ziemiach jednak w czasie I wojny światowej – o, tu się działo!
Incydent z Reinisul
Właściwie ta część historii rozpoczyna się już przed wybuchem Wielkiej Wojny. Wtedy na podstawie porozumień między Londynem, Berlinem a Hanzą na wyspie Reinisul wylądowała licząca około tysiąc osób ekspedycja mieszana Legii Cudzoziemskiej oraz brytyjskich Highlanderów. Prowadził ich Baron William Theery, weteran wojen burskich. Była to jeszcze jedna próba podporządkowania sobie nadal niepodległego Kinsmudu – po nieudanych niedawnych próbach Austro-Węgier, a potem Rosji rękoma Południowej Jakucji.

W zamian za logistyczne utrzymanie ekspedycji Brytyjczycy zaoferowali Stadtsratowi znaczne środki oraz koncesje wydobywcze na terenie Kinsmudu. Problem w tym, że wyspa Reinisul nie wybaczała. Już krótko po przybyciu nowych Europejczyków wybuchła pomniejsza epidemia tyfusu. To spowolniło całą wyprawę i ograniczono się tylko do lądowań zwiadowczych – co pozwoliło jednocześnie Kinsmudowi się zmobilizować, choć Brytyjczycy przysłali nawet dwa krążowniki jako pokaz siły. Następnie przyszły wieści o zastrzeleniu Arcyksięcia Ferdynanda oraz o brytyjskich wątpliwościach co do bezpieczeństwa belgijskiej granicy. A potem było już z górki, choć rzecz rozwiązano dżentelmeńsko.

Cztery dni po ataku II Rzeszy na Belgię Baron Theery porozumiał się z Stadtsratem w celu bezkrwawego odwrotu wojsk Ententy. Brytyjczycy i Francuzi spakowali się pomimo formalnego stanu wojny z Hanzą Wschodnią i zaczęli opuszczać rejon Reinisul. Co ciekawe, brak oporu niebywale poirytował Berlin, który nakazał podjęcie działań przeciwko Entencie w liście samego Ericha von Falkenheyna, który obsadził akurat stanowisko niemieckiego szefa sztabu. W końcu naciskani Hanzeatyccy zaczęli strzelać niemrawo do Brytyjczyków, a ci odpowiadać ogniem – była to tak zwana „bitwa” o Reinisul (częściej używa się określenia incydent), choć w istocie raczej miało to charakter chaotycznych i luźnych salw na wiwat z bardzo niską ilością ofiar.

Co ciekawe – mało kto w historii regionu miał powrócić w tak spektakularny sposób jak Baron Theery.
Działania niemieckie z 1915 roku
Gdy Wielka Wojna rozkręciła się już na dobre, Morze Karmazynowe stało się jeszcze jednym, odległym frontem starcia mocarstw, prowadzonym za pomocą swoich terytoriów zależnych. Jakkolwiek początek tak wielkiego konfliktu w Europie zaskoczył zarówno Stadtsrat jak i Gubernatora Południowej Jakucji, to możliwości militarne tych państw były raczej ograniczone. Przystąpiono więc do dramatycznej mobilizacji. Poważniejsze walki ostatecznie wybuchły na tym froncie dopiero na wiosnę 1915 roku.

Hanza Wschodnia nie zamierzała popełnić błędu z czasów wypraw von Karlinga i tym razem wzięła sprawy w swoje ręce. Naturalnie wypowiedziano formalnie wojnę Południowej Jakucji, ale podjęto także działania zbrojne przeciwko Lechistanowi, widząc szansę na zdobycze terytorialne i zwiększenie dominacji handlowej w regionie. Lechistan zaś próbował desperacko pozostać neutralnym.
Wojna z Lechistanem
Kampania przeciwko Polakom zakończyła się z perspektywy militarnej pewnym patem. Z jednej strony siły lądowe Hanzy Wschodniej przekroczyły granicę na samej wyspie Huffeisen i po krótkim oblężeniu i szturmie zajęły w kwietniu 1915 roku Maryję Naszą (dawne Neuerhafen) i podjęły przygotowania ponownego włączenia miasta w struktury Hanzy. Naturalnie po jego prawidłowym odpolszczeniu. Celem tej wojny było jednak także zablokowanie i wyłączenie polskich portów, co mogło całkowicie uzależnić Lechistan od Hanzy – i usunąć cierń w boku tego lokalnego handlowego gracza. Tak też doszło do bitwy w dorzeczu rzeki Reisen w maju tego roku.

Niemcy weszły do walki nadal aktywnym, starym (acz modernizowanym) ironcladem „Sieger” – postrachem sprzed pół wieku – a także kilka lat wcześniej sprowadzonym z Wilhelmshaven w Rzeszy krążownikiem opancerzonym „Wilhelm II”. Zespołem, osłanianym przez mniejsze jednostki, dowodził kapitan Rudolf Grenberg, naturalnie płynący na „Wilhelmie II”. Przeciwko nim stała polska flota z lekkim krążownikiem „Hadissa” na czele. I kutrami torpedowymi, których Niemcy ewidentnie do tego dnia nie docenili.

W pierwszych minutach walki – pierwszą z kilku licznych szarż torpedowych – zatopiony został ironclad „Sieger”. Z jego załogi osiemdziesięciu dwóch osób przeżyło tylko sześciu i byli to ci, których trafienie w magazyn amunicji wyrzucił z dala od jednostki i zostali podjęci przez własne siły. Wyrwą wywołaną trafieniem torpedy buchnęła ściana ognia, która rozlała się we wnętrzu stalowego potwora, gotując ludzi żywcem. Pożar na poszczególnych pokładach gaszony był przez wodę morską, którą „Sieger” nabierał w zastraszającym tempie. Ci, którzy wtedy się wtedy nie usmażyli, wkrótce utonęli w kakofonii krzyków i uderzeń w pancerz, przy czym zwykle ofiary dotknięte były przez obydwa żywioły. W toku bitwy bądź po niej wyławiano ludzi niemających skóry na większości ciała, ze stopioną stalą przyklejoną do zmasakrowanych tkanek, które woda połączyła w obrzydliwy, człekokształtny zlepek. Część z nich nie żyła już po wyłowieniu, a część „stalowych ludzi” umierała jeszcze godzinami i dniami po tych wydarzeniach.

Zniszczenie „Siegera” nie złamało jednak woli walki Niemców. Raczej wręcz przeciwnie, teraz to była kwestia honoru. W rezultacie w dorzeczu Reisen doszło do jednej z dłuższych wymian ognia między małymi flotami w historii wojen morskich. Starcie między „Hadissą” a „Wilhelmem II” trwało z przerwami niemal okrągłą dobę, w toku której obie jednostki uzupełniały amunicję w boju (przesuwając ją na improwizowanych wysięgnikach między jednostkami), a także załogę. Do trafień doszło wielokrotnie, ale niebywałym cudem żadne nie były decydujące. W nocy było od rozbłysków dział jasno jak w dzień – do tego płonące i nadal walczące jednostki świeciły się na horyzoncie jak choinki.

A jednak ostatecznie – czy to cudem, czy to desperacją, a może łutem szczęścia? – Polacy przeważyli. „Wilhelm II” trafiony został dwadzieścia dwa razy i zapłonął dwanaście, a wreszcie pożar rozprzestrzenił się na prawy podpokład silnikowy i zaczął etapowo wyłączać koksownie. Cała jednostka przechylała się już na bok, a kotły groziły detonacją. W tym czasie kapitan Grenberg nakazał odwrót flocie Hanzy, samemu utraciwszy w tej bitwie oko, prawie cały nos oraz dłoń. Jego policzek był nadto przebity odłamkiem. Według świadków, Grenberg miał przeklinać do samego końca i zażądać czystej wódki mówiąc, że „za niedługo wszyscy będziemy ją pić, bo Polacy tylko taką potrafią zrobić”. Następnie pociągnął łyk z butelki sprawną ręką, a połowa zawartości wypłynąć miała bokiem wraz z resztkami policzka. Ostatecznie poza „Siegerem” Niemcy utracili także jeden z niszczycieli osłony, a reszta floty była mniej lub bardziej uszkodzona.

Porażka w bitwie w dorzeczu Reisen przekreśliła plany Hanzy dominacji wschodniego wybrzeża regionu. Nadal jednak pozostawał problem głównego oponenta w regionie, a więc Południowej Jakucji, która czekała na niemiecki ruch, naturalnie aktywnie rajdując żeglugę cywilną.
Front regionalny Wielkiej Wojny
„Wilhelm II” wrócił do służby pod koniec 1916 roku, po ponad roku spędzonym w suchym doku. Warte odnotowania jest, iż w tym czasie Południowa Jakucja podjęła się próby jego zniszczenia prawdopodobnie jednym z pierwszych nalotów na port w historii (i na pewno pierwszym w regionie), ale naloty te były nieskuteczne, a nieosłonięte bombowce poniosły znaczne straty.

Tak czy inaczej, Hanza przeniosła swój wysiłek wojenny na południe, przeciwko rzeczywistemu oponentowi Berlina.

Gdy pogoda uległa nieznacznej poprawie wczesną wiosną 1917 roku, Niemieccy marynarze przeprowadzili udany desant na Biełają, zajmując także przyczółki mniejszej wyspy Pierwajej, która jednakże była właściwie niebroniona. Było to możliwe dzięki wcześniejszemu przerzuceniu większości sił Cieśniną Białą i neutralizacji jużnej floty. W tym zakresie gambit kapitana Grenberga był świetny, lecz poprzedziły go serie innych wydarzeń.

Kapitan ten – przejąwszy ponownie dowodzenie flotą niemiecką pomimo porażki w dorzeczu Reisen (i po tym kiedy sam wyzdrowiał po tej bitwie) – słusznie przewidział, iż raczej nieprzyjazna Niemcom postawa Sigminji nakaże im przekazać Rosjanom pocztą dyplomatyczną, iż w rejonie Cieśniny Białej operuje niemiecka jednostka inwazyjna. Z tego względu Grenberg utworzył z trzonu całej floty – w tym flagowego „Wilhelma II” – dość ostentacyjny konwój, który kręcił się niedaleko wybrzeża Volcklamarktu. Sigminji nie zawiodło – patrole morskie tego kraju prezkazały informoacje do Yong-Gamhan, a Yong-Gamhan – do Adinopolu. Rosjanie odpowiedzi na ostrzeżenie, przerzucając w stronę Pierwajej swoje rajdujące niszczyciele, żeby zmierzały w rejon ześrodkowania w Cieśninie i podjęły się blokady, a następnie bitwy morskiej z konwojem.

Krótko po uznaniu, że konwój narobił jednak sporo szumu, jego eskorta – porzuciwszy konwój jedynie bardzo lekko bronionym – oderwała się na wschód i zaczęła poruszać w stronę Zakola Zimy oraz północnych części Pierwajej, skąd spodziewano się rychłego nadejścia lżejszej, lecz liczniejszej floty Południowej Jakucji.
Der Tunfischschlacht
W bitwę morskiej o Pierwaję, która była następstwem tych wydarzeń, Rosjanie weszli całkowicie nieprzygotowani. Ich zespoły były nieprzegrupowane i nieuzupełnione po wcześniejszych atakach na floty handlowe, a nadto nie były ześrodkowane – w końcu zmierzały do regionu ześrodkowania przekonane, że informacje przekazane z Sigminji nie są pułapką. W rezultacie dwa niemieckie zespoły, w tym jeden prowadzony przez „Wilhelma II”, brały rosyjskie jednostki jedna po drugiej, gdy te nawigowały się najszybszymi trasami na Cieśninę Białą. Rosyjskie jednostki nie miały także na wszystkich pokładach radia, które umożliwiłoby szybką koordynację.

Jednocześnie nad regionem krążyły niemieckie samoloty rozpoznawczo-myśliwskie, które wkrótce podjęły walkę z rosyjskimi odpowiednikami.

Bitwa ta w Hanzie nazywa się der Tunfischschlacht („Rzeź Tuńczykowa”) – od podłużnego kształtu małych rosyjskich niszczycieli produkcji portów w Petersburgu oraz Yarwick czy Brestu. W dwa dni w serii niezależnych starć zatopiono łącznie aż pięć niszczycieli, co stanowiło absolutną większość floty Południowej Jakucji. W tym samym czasie Niemcy nie utracili ani jednej jednostki! Jednocześnie jednak Hanza przegrała ostatecznie powietrzną część der Tunfischschlacht – będącą też zresztą największą bitwą powietrzną w regionie – utraciwszy ponad tuzin samolotów. Wśród ofiar śmiertelnych wciągniętych po zestrzeleniu przez zimne, brutalne morze był między innymi as Sven Friggts (pół-duńczyk z Sundevoltu), który złożył kilka lat wcześniej we własnym warsztacie pierwszy samolot na terenie całej Hanzy. Wsławił się on także bohaterską obroną „Wilhelma II” w toku nalotu na suchy dok rok wcześniej, po których to wydarzeniach został nieformalnym dowódcą młodych sił powietrznych Hanzy.

Der Tunfischschlacht umożliwił jednak na absolutnie szokujący rozwój wydarzeń – w marcu 1917 roku desant niemiecki pod osłoną ognia własnej artylerii wylądował na Biełajej, rozpoczynając inwazję Hanzy na Południową Jakucję.
Inwazja na Biełają
Desant na Biełają stał się zarzewiem poważnych bitew. Rosjanie – zaniepokojeni bezpośrednim niebezpieczeństwem ich stolicy, Adinopola – ogłosili totalną mobilizację oraz wypuszczali kontrataki na niemiecki przyczółek pod Perjeszkiem w Zakolu Zimy. Kontrataki brutalnie rozbijały karabiny maszynowe oraz zmasowany, huraganowy ogień artylerii okrętowej. Niemiecki przyczółek nigdy jednak nie odpoczywał – dzień i noc po pozycjach Hanzy strzelała z głębi lądu dobrze zakamuflowana artyleria Jugu, nieprzechwytywalna dla ognia okrętów. Rekordowo armaty te prowadziły ogień nękający osiem dni z rzędu. Po tych wydarzeniach część żołnierzy Hanzy wychodziła z płytkich okopów i rzucając broń w szoku próbowała topić się w Zakolu Zimy.

Walki na Biełajej w ogóle pozwoliły Niemcom posmakować całej specyfiki tej wyspy, z którą poradzili sobie Rosjanie. Wulkaniczny, zimny piasek nie pozwalał na budowę głębokich okopów, a przyczółek atakowały też szaleńcze, porywiste wiatry, które potrafiły zrywać płachty przeciwdeszczowe ze schronów bądź nawet odrywać dachy z nielicznych drewnianych umocnień. Oczywiście deszcz ciął regularnie podtapiając pozycje jednych i drugich, przy czym Niemców zacinało nawet od boku, od strony morza.

Jużni też nie mieli dobrych dni. Początkowo korzystali z osłony własnego portu w Małej Syberii oraz samego Adinopola, lecz flota Grenberga szybko przystąpiła do bombardowań terrorystycznych, masakrując zachodnie dzielnice stolicy oraz sam port. U Rosjan zmobilizowano wszystkich – walczyły nawet kobiety, a dzieci pomagały reperować mizerne fortyfikacje.

Po trzech miesiącach walk i dwóch tysiącach zabitych po obydwu stronach, Hanza Wschodnia podchodziła jednak pod zabudowę stolicy tzw. Karmazynowych. Podchodziła w paskudnym błocie późnej wiosny, depcząc po zwłokach swoich przyjaciół, wśród wietrznych roztopów.

Do szturmu na stolicę jednak nie doszło. Do dziś nie jest też jasne kto by ten szturm wygrał, zważywszy na wymęczenie obydwu stron.
Zawieszenie broni z Jakucją
Wydarzenia w samej Rosji, upadek Cara i wyłączenie władzy centralnej zachwiały także terytoriami zamorskimi Moskwy. Jakucki gubernator, a potem jej pierwszy prezydent, Anton Wariagowyj, poprosił o zawieszenie broni wskutek niejasności co do ustalenia kto tak naprawdę jest przeciwnikiem dla Południowej Jakucji. Jakkolwiek w Jakucji niemal nie było komunistów, to konsternacja zapadła czy właściwie walczyć dalej, czy poczekać na rozwój wydarzeń u swojego protektora. Zamęczeni walkami Niemcy zaakceptowali tzw. zawieszenie z Adinopola. Czas ten spędzano na przerzucaniu uzupełnień i odbudowie zapasów. Atmosfera nadal pozostawała napięta, choć po ekstremalnych walkach na przyczółku żołnierze Hanzy niewątpliwie liczyli na koniec awantury.
Baron Theery wraca
Sytuacja zaogniła się jednakże poważnie kilka tygodni później, gdy na południu Biełajej wylądował łączony korpus brytyjsko-francuski, poproszony o asystę jeszcze przez rosyjską metropolię wobec zniszczenia floty Jugu.

Kto go prowadził? Naturalnie Baron Theery! Jakkolwiek dotychczas kontakt Ententy Zachodniej z Hanzą (w kontekście wojennym naturalnie) był od incydentu przy Reinisul incydentalny, tak teraz pojawiło się zagrożenie prowadzenia wzajemnej walki pomiędzy tymi adwersarzami. Niemcy stanęli na północ od stolicy Jugu i przygotowywali się do długiej bitwy, gdy flota odpierała zaciekłe ataki brytyjskiego lotnictwa przy brzegu. Na południu na wyspę wlewało się coraz więcej żołnierzy Ententy również szykujących się do walki.

Przerażony rozwojem wydarzeń (i wizją walki dookoła jego stolicy przez mocarstwa trzecie), Gubernator Anton Wariagowyj zdecydował się na… samodzielną mediację pomiędzy Hanzą a Ententą. Rozmowy szły nieźle – Theery uchodził powszechnie za germanofila – lecz rozkazy z góry były nieprzejednane, należało zniszczyć siły hanzeatyckie.

Tym bardziej skonsternowani Rosjanie poprosili w końcu o pomoc w walce z niemal nieobecnymi komunistami wszystkie trzy podmioty (Hanzę, Francję i Wielką Brytanię), pozwalając Niemcom pozostać po północnej stronie pod warunkiem utrzymywania porządku i ograniczania ruchów robotniczych. Tak też w kilka tygodni ciężko już było powiedzieć kto z kim i po co walczył. Theery przystał jednak na taką propozycję i wojska Ententy ograniczały się do patroli i kontroli lokalnej populacji pod kątem elementu wywrotowego. Sytuacja na Biełajej przypominała swoistą zimną wojnę, gdzie najmniejsza iskra mogła wywołać piekło i dla żołnierzy, i dla cywilów.

Pomimo serii mniejszych incydentów i strzelanin, o dziwo rozejm zawarła przede wszystkim Hanza z Ententą, a nie Hanza z Rosjanami. Jednak dzięki gambitowi Wariagowyja Biełaja uniknęła dalszych makabrycznych bitew, prawdopodobnego zniszczenia Adinopola oraz okupacji przez którąś ze stron, jako iż administracja rosyjska działała nieprzerwanie na całej wyspie, po prostu we współpracy ze wszystkimi siłami.
Niemiecki odwrót
W tych warunkach zastało wszystkich zawieszenie broni z Compiegne z listopada 1918 roku. Niemcy pozostali (ponownie) bez zwierzchnika europejskiego i raczej na przegranej pozycji, a Rosjanie z Jakucji to w ogóle w ogóle byli już bez kraju. Brytyjczycy i Francuzi kontynuowali zaś działania w Lewancie przeciwko Turkom Osmańskim, stąd ich obecność na Biełajej zaczynała być niepotrzebnym ciężarem i odwróceniem uwagi.

Na podstawie porozumień z Adinopola z grudniu 1918 roku Hanza Wschodnia uzyskała możliwość wycofania się bez walki z terytorium Południowej Jakucji. Walka groziła im raczej nie ze strony Rosjan, a coraz silniejszych zespołów okrętów Ententy osłaniających ewakuację ze swojej części wyspy. Stadtsrat skorzystał z tej możliwości, dzięki czemu nie doszło do bezpośrednich walk małej Hanzy z mocarstwami.

Pozostawała jednak kwestia Maryi Naszej. Ta wygenerowała kryzys polityczny w skali regionu.
Kryzys dyplomatyczny w Neuerhafen
Hanzę pominięto w ustaleniach wersalskich. Wynikało to z faktu, iż dniem 9 listopada 1918 roku wygasła co do ważności deklaracja Neueaussage. Zakończył się bowiem byt prawny II Rzeszy, a w jej miejsce powołano nowe państwo, które nie było kontynuatorem historycznym i prawnym Cesarstwa Niemieckiego, a więc Republikę Weimarską. Nadto ostatni Kaiser abdykował bez rzeczywistego następcy, stąd nikt po nim formalnie nie przywrócił zwierzchnictwa Niemiec nad tymi ziemiami.

Ponownie więc Hanza Wschodnia stała się wolna. Miasta hanzeatyckie regionu nie poniosły też nigdy żadnych kosztów wojny pod postacią reparacji nałożonych na Niemcy, a także w żaden sposób nie ograniczono ich sił zbrojnych lub w inny sposób nie poniżono. Jest to szczególnie zabawne w istocie wielkich zniszczeń na Biełajej, widocznych jeszcze dwie dekady po tych wydarzeniach.

Szybko problematyczna stała się jednak kwestia Maryi Naszej – czy też Neuerhafen – niezmiennie od 1915 roku okupowanego przez Hanzę terytorium Lechistanu. Stadtsrat odmówił opuszczenia tego terytorium na żądanie Al-Mariam, jako iż uważał je za legalnie zdobyte i uzyskane prawem wojny. Jednocześnie jednak Hanza Wschodnia nigdy formalnie Lechistanowi wojny nie wypowiedziała. Miasta liczyły jednak na swoistą izolację Lechistanu na regionalnej arenie ze względu na specyfikę religijną tego kraju, a w rezultacie na utrzymanie wojennej zdobyczy samą przewagą polityczną.

Po stronie Lechistanu opowiedziała się jednak Południowa Jakucja wyraźnie wspierana przez stałą już misję brytyjsko-francuską. Sama Jakucja mściła się na brakach w odszkodowaniach. Poparcie Brytyjczyków dla Polaków wynikało z jednej strony z polskiego zwycięstwa w Wersalu w zakresie granic II Rzeczypospolitej, ale także stanowiło gest dla ludności muzułmańskiej pod panowaniem brytyjskim, znacznie bardziej wszechobecnej niż proniemiecka wtedy ludność żydowska. Na marginesie gest był dość beznadziejny, bo ludność natywnie muzułmańska nigdy za Polakami jednoznacznie nie stała, uważając ich odłam religijny Amhadiji za częściowo bluźnierczy.

Tak czy inaczej, brytyjsko-jakucka flota przedstawiła ultimatum Niemcom, po którego upływie dojść miało do osłanianego przez tą flotę desantu polskiego celem odzyskania miasta.

Odwrót Hanza rozpoczęła dopiero, gdy widać było, że tamci nie żartują, a flota Lechistanu zbliżyła się do miasta, a z siłami desantowymi wysadzanymi w porcie zaczęły ścierać się niemrawo wojska okupacyjne, czekające nerwowo rozkazów Stadsratu. Szczęśliwie dla mieszkańców flota osłonowa wstrzymała się od ognia ostrzegawczego po mieście.

Ostatecznie – po długim, kosztownym w nerwy wahaniu – padł rozkaz oddania Neuerhafen Polakom. Wraz z garnizonem odeszła jednakże około 1/3 populacji miasta – w absolutnej większości Niemców i Holendrów, dotychczas sąsiadów Polaków, ale w toku okupacji aktywnych kolaboratorów. Odchodząc Niemcy pozostawiali licznie dobytek, obawiając się (propagandowo podkreślanych) potencjalnych gwałtów i rabunków w wykonaniu „polskich janczarów”. Ucieczka z Maryi Naszej do Sundevoltu nazywa się powszechnie die Mariaflucht i słusznie budzi skojarzenia z odwrotami spod Bargardu wiele wieków wcześniej. Trzeba jednak podkreślić, że pomimo poważnych animozji z Niemcami odeszła też nieznaczna część Polaków niewyobrażających sobie rzeczywistej obecności muzułmańskiej na Huffeisen.
Czasy powojenne
Ostatecznie więc pomimo wielkich wysiłków Hanza Wschodnia Wielką Wojną nic nie ugrała, choć utraciła bez porównania mniej aniżeli europejscy Niemcy. Wzbudziło to jednak nie bez powodu koncepcje rewizjonistyczne wcale nieodległe od tych z Europy.

Okres międzywojnia to dla Hanzy Wschodniej okres wyborów, jako iż wiele spraw pozostaje nierozwiązanych.

Sukcesy i porażki to w Hanzie istna sinusoida. Niemcy wszczepili się w historię regionu i choć nieraz region pragnie ich wyrzucić, ci trzymają się tak, że aż kostki bieleją.

Nierozwiązana pozostaje kwestia zajmowanego nadal Reinisul. Liczne głosy proponują odwrót w zamian za koncesje gospodarcze, jednakże Baldik Feajafon dotychczas pozostawał głuchy na niemieckie prośby – Reinisul to ziemia święta, ziemia zmarłych i na rozwój gospodarki nie ma tam miejsca. Polacy nadal korzystają z dawnego Neuerhafen, a od wydarzeń z 1919 roku po raz pierwszy pojawili się tam w większej liczbie muzułmanie, co stawia polskich chrześcijan w położeniu trudnym – odzywają się też głosy jednoznacznie separatystyczne. Jakucja na południu nadal rywalizuje aktywnie z niemieckimi wpływami, do tego umiejętnie reformuje się politycznie. Nieustannie od wielu, wielu dekad za miedzą Volcklamarktu trwa wojna, która zaowocować może kolejnym Południowym Blitzem w każdej chwili. Jednocześnie Hanza zdaje się potrzebować lechistańskiego handlu dla zwiększenia własnych możliwości eksportowych, a Wasureta rozcięły lądowe połączenie Volcklamarktu i Al-Mariam już dłuższy czas temu. Tylko czy zwrot przeciwko nim jest rozsądny, patrząc na kulturową rywalizację Wasureta z raczej niezbyt przyjaznym Sigminji?

Na te wszystkie pytania i wątpliwości różni Niemcy odpowiadają… bardzo odmiennie.

Z jednej strony Stadtsrat pozostaje organem szanowanym i uznawanym od początku istnienia Hanzy, swoistą emanacją handlowego, leseferystycznego i rywalizacyjnego ducha kolonistów Gunthera Westerlinga. Radni delegowani ze wszystkich miast słyną jednak nie tylko z żyłki handlowej, ale też ponadprzeciętnego makiawelizmu i bezwzględnego wykorzystywania wszelkich okazji dla dobra własnego Związku. Wśród tychże delegatów najpopularniejszym jest przewodniczący Stadtsratu (tzw. Verbandsmeister), Waldemar Flagst. Choć uprawnienia przewodniczącego nawet nie zbliżają się do prerogatyw kanclerskich z Europy, Flagst cieszy się posłuchem. Pojawiają się wszakże głosy, iż polityka protekcjonistyczno-narodowa kupców niemieckich powinna ustąpić bezprecedensowej globalizacji handlu, który wkrótce stracić może oparcie o złoto. Tezy te głosi ekonomista i udziałowiec spółki Ostlich Farben G.m.b.h., Gustaw von Harnstar, powiązanej odlegle w drodze wymiany technologicznej z europejskim IG Farben G.m.b.h.

Ludzie nadal pamiętają jednak porażki Stadsratu – nieudane ekspedycje austriackie i niemieckie von Zieglera i von Karlinga. Od Mariaflucht minęły raptem nieco ponad dwie dekady, a potomkowie uciekinierów zaczynają swoje życie z gorszej stopy wśród przepełnionych ulic malejącej Hanzy. Malejącej mimo najlepszych starań Stadtsratu – żadne miasto bowiem w ostatnich wiekach nie przybyło, za to ubyło już kilka. Na te problemy i nieudolności powołuje się Georg Fieseler i jego zwolennicy w ugrupowaniu Frischerwind („Wiatr Zmian”), czerpiący garściami z odbudowy schleicherzystów oraz austrofaszyzmu Dollfussa. Czy koncepcja faszyzmu prokapitalistycznego Fieselera mogłaby przyjąć się w Hanzie, skoro frakcją w ramach Frischerwind jest także skrajniejszy ruch Hansavolk prowadzony przez Walthera Naua?

No cóż – hossa i bessa. Jak to w handlu. Jak to w Hanzie.
Lecz wiatry powiały dalej…



RYS KULTUROWY:

Struktura społeczna
Mieszkańcy Hanzy Wschodniej przede wszystkim dzielą się niejako na trzy „standardy”. Pierwszy to tradycyjni, z dziada pradziada, niemieccy osadnicy. Wiele rodzin niemieckich jest mocno majętnych, przy czym Hanza raczej nie praktykowała szlachectwa, a to dlatego, że by zostać szlachcicem na prawie niemieckim należało uzyskać tzw. Briefadel, czyli list mianujący. I trochę ciężko było go dostać tak daleko od Niemiec, a szlachcice nie mogli wzajemnie się tak po prostu elewować.

Po drugie, Hanza Wschodnia nie ma za bardzo szlacheckich korzeni. Przypomnijmy, że w okresie renesansowym handel był nadal uważany w Europie za zajęcie niegodne szlachcica, a otwarcie przez „vona” przedsiębiorstwa – nawet w hanzeatyckim mieście – mogło wiązać się z usunięciem ze stanu!

Dlatego też niemieccy osadnicy przywieźli przede wszystkim: żyłkę handlową, osobliwie pojmowany solidaryzm społeczny w prostej mechanice nasi-wasi, umiłowanie do walki wewnętrznej, jeżeli akurat nie ma zewnętrznego wroga i szybką mobilizację w razie takiego zagrożenia. Do tego dochodzi średnio kupiecka szczerość i raczej typowo rycerskich (Ritter) postaw nie doszuka się w tej Hanzie w skali, w jakiej do dziś cechy te uchodzą za pożądane w Europie.

Innymi słowy – to Niemcy, z wieloma niemieckimi cechami, ale jednak inni.

Drugi rzut to kupcy holenderscy, belgijscy, duńscy i norwescy – a raczej już od dawna ich dziedzice. Naturalnie krew się rozmyła, rodziny wchodziły we wzajemną żeniaczkę, a firmy poddawane były fuzjom lub podziałom. Tutejsi mieszkańcy raczej nie praktykują przesadnej dbałości o krew, wszakże jak wyżej powiedziano – mocna niemieckość jest czymś pożądanym, bo daje niejako gwarancję, że jest się w stu procentach „swój”.

Trzecia grupa to kupcy (zwykle mniejsi) i robotnicy innego pochodzenia, których los tu przywiózł. Są to w części natywni Obasi, trochę Polaków, którzy nie zdzierżyli wydarzeń z Lechistanu, ogólnie pojęci chrześcijanie, którzy tu osiedli wskutek wcześniejszej kolonizacji Ponte Nero. Do tego uciekinierzy spod carskiego buta i ludzie ściągani szansą od zera do milionera przez liberalny niemiecki rynek. Zwykle ci pracują, a zakres imigracji jest dość ściśle limitowany, by zachować narodowy charakter miast.
Zasady społeczne
Dużą dbałość przykłada się do zasad pacta sund servanda (umów należy dotrzymywać) i volenti non fit iniuria (chcącemu nie dzieje się krzywda). Z tego względu gorzej traktuje się ludzi z upadłych miast hanzeatyckich (lub ich dziedziców) – a to oni tworzą trzeci standard – jako iż przyjmuje się luźno, że to przede wszystkim seria ich wadliwych decyzji ściągnęła na nich katastrofę. Jak jednak wyżej podkreślono, nie ma twardej kastowości i jeżeli ci zbiedniali przez exodus – jak ofiary Mariaflucht na przykład – zdołają odbudować swój majątek i pozycję to droga wolna. Taka postawa wynika też z tego, że Huffeisen nie stało się nigdy celem rzeczywistego ataku, a Hanzą trzęsą przede wszystkim miasta wyspiarskie (i głównie tylko one zostały), których obywatele są nieraz oderwani od rzeczywistych trudów regionu. To czyni ich jednakże podatnymi też na populistyczne, niestworzone opowieści o szansie, zarobku czy przygodzie.
Poglądy gospodarcze
Ta ideologia słusznie kojarzy się z postawami okołolibertariańskimi w klimatach darwinistycznych. Niewątpliwie liberalizm i libertarianizm kupiecki są na swój sposób istotne. Hanza Wschodnia to najbardziej wolnorynkowe państwo regionu. Z drugiej strony kilka poważnych porażek i utrata trzech hanzeatyckich miast (Bargard, Weissenburg oraz Neuerhafen) w ostatnich około trzystu latach każą się zastanawiać, czy solidaryzm nie powinien wyjść poza aspekt kupiecki, a sami zainteresowani wykazać więcej chęci porozumienia i współpracy.
System Hanzy
Właśnie – miasta. Hanza to miasta, i przede wszystkim jest się obywatelem i patriotą swojego miasta lub terytorium do niego należnego (to się tyczy głównie środka wyspy Hufeisen, podzielonego między poszczególne ośrodki handlowe i zaopatrujące je w bieżące potrzeby). Jest się więc na przykład najpierw Knittelhausener, następnie Deutsche, a w końcu Verbander (członek związku hanzeatyckiego).

Pewne rzeczy są niezmienne – Niemcy tutejsi mają pewne poczucie wyższości nad otoczeniem.

Hanza też do dnia dzisiejszego nie jest per se państwem – jest de facto umową pomiędzy społecznościami, coś jak związki międzygminne, a Stadtsaussage regulują relację między nimi niczym wielki kontrakt pomiędzy potężnymi wspólnikami.
Dziedziczenie i status kobiet
Ciekawostka na temat dziedziczenia – pomimo przyjęcia Burgerlisches Gesetzbuch w latach ’90 XIX wieku w ramach pruskiego zwierzchnictwa, Hanza ma swoje odmienności. Głównie spadkowe, które pozostają częściowo archaiczne, acz praktyczne. I tak też działa instytucja Hergevet und Gerada, mająca swe źródło w prawie średniowiecznym Niemiec, czyli poszczególne przedmioty majątkowe dziedziczone są względem płci oraz zawodu. Kupcy dziedziczą po ojcach przedsiębiorstwa, żołnierze mają pierwszeństwo do broni, a kapitanowie statków do swoich jednostek (choćby przedsiębiorstwo operujące dziedziczył ktoś inny!). Kobiety dziedziczą wyposażenie domowe, a czasem same domy. Mają też pierwszeństwo trzody i koni.

Kobiety generalnie mogą prowadzić przedsiębiorstwa raczej tylko wskutek dziedziczenia i oczekuje się od nich, że zostaną w domu i zajmą się dziećmi. Z różną skutecznością promuje się dzietność w Hanzie, która w różnych momentach miewała problemy. W Hanzie działa szkieletowy ruch suffrage, a okazjonalnie kobiety protestują przed ograniczeniami w dostępie do handlu.
Nobilitacja
W odróżnieniu od Weimaru, Hanza Wschodnia nie zniosła szlachectwa. Nadal można zostać nobilitowanym. Jest to wszakże bardzo trudne, a także wcale nie jest postrzeganie szczególnie pozytywnie.
Marchie
Prowincje hanzeatyckie noszą też starodawna nazwę marchii, przy czym marchie przynależą wprost pod Rathaus poszczególnych miast.

WIATRY CZASU:
Federacja Hanzy Wschodniej (Osthanseverband)


Ustrój:
Jak nazwa wskazuje, jest to Federacja (Verband) składająca się z pięciu miast i ich terytoriów administracyjnych: Volcklamarkt, Sundevolt, Grunbeck, Terkreis oraz Knittelhausen. Największe jest Knittelhausen, jako iż rozwijało się z najmniejszą liczbą przeszkód. Sundevolt zawiera dodatkowe, specjalne regulacje poprawiające pozycję mniejszości belgijsko-holendersko-duńskiej. Terytoria tych miast dzielą się na tzw. marchie (markia). Miasta najczęściej zarządzane są przez Radę (Rathaus). Stadtsrat ma równo 100 miejsc – po 20 reprezentantów na każde miasto. Jest to organ stały, ale obraduje w zapowiedzianych sesjach.
Stadtsrat – luźno tłumacząc Zarząd Miast, jest instytucją odpowiadającą parlamentowi. Występują tu delegaci z poszczególnych Rathausen i podejmują decyzje wymagające koordynacji całej federacji. Na czele Stadtsrat stoi Verbandsmeister – Szefa Związku. To luźny odpowiednik prezydenta pełniącego funkcję głowy państwa. Do tego każde miasto ma naturalnie Burgermeistra, czyli swojego burmistrza/zarządcę, który pełni też funkcję zbliżoną do wojewody i cieszy się dość znaczną swobodą decyzyjną.
Następnie rozwój wydarzeń zależny jest od wariantu:
WARIANT A (0-57) – Na czele Stadsratu stoi popularny Verbandsmeister Waldemar Flagst. Hanza przeżywa czasy próby, jako iż sytuacja w Europie ponownie się zaognia, a w końcu Hanza dbać musi o rynek. Flagst ma posłuch i piastuje swoje stanowisko już 5-15 (do przelosowania) lat. Hanza cechuje się polityką makiaweliczną, germanocentryczną, gdzie wewnątrz drzeć można pasy, ale wspólnie stać przeciwko zagrożeniom zewnętrznym. Większość pracy Hanzy to szukanie nowych rynków zbytu, nowej technologii i kopalin. Zwolennikiem zwiększenia swobody gospodarczej i konkurencyjności jest jednak obrzydliwie bogaty Burgermeister Terkreis, Gustaw von Harnstar, prezes Ostlich farben G.m.b.h. Libertarianin oraz gospodarczy liberał (w opozycji do luterańsko-konserwatywnego Flagsta) rozbija się łokciami i proponuje, by Hanza Wschodnia uwolniła rynki i skorzystała na światowej zawierusze warunkami bez konkurencji. Jednocześnie Flagst odpierać musi rosnącą popularność ruchu Frischerwind Georg Fieselera, który zasadniczo jest wprost faszystowski, acz w nurcie kapitalistycznym. Co ważne, Frischerwind działa z zasady poza Stadtsratem (gdzie ma niewielu reprezentantów) – na ulicach, wiecach, demonstracjach i protestach. Fieseler twierdzi, że Stadtsrat to generalnie „klika”, a do tego aktywizuje wokół siebie ruch robotniczy oraz przedstawicieli tzw. trzeciego standardu (i to nie tylko niemieckich). Czy Flagst dowiedzie, że niemiecki stoicyzm gospodarczy jest niezmiennie gwarancją siły Hanzy, a Związek wcale nie potrzebuje zmian?
WARIANT B (58-99) – Flagst nie daje rady. Po miesiącach ulicznych protestów i starć z policją, w bezkrwawym zamachu stanu w 1940 roku zostaje obalony przez Frischerwind i tymczasowo ulokowany w areszcie domowym, gdzie interesami zarządzać może przez delegatów. Verbandsmeistrem staje się naturalnie Georg Fieseler, gdzie przystępuje on do szeregu reform unifikujących federację w bardziej jednolity twór, zdolny zneutralizować zagrożenia nim te ostatecznie się ukształtują. Frischerwind inspiruje się schleicherzystami (czyli kliką autorytarnej generalicji Weimaru) oraz zwolennikami austrofaszyzmu Dollfussa, choć z naciskiem na bardziej kapitalistyczne, znane w Hanzie rozwiązania. Symbolika jedności narodowej i siły narodu łączona jest więc umiejętnie z koniecznością dążenia do doskonałości względem otoczenia, ale z jednoczesną odpowiedzialnością pionierów tak, by nie była to droga po trupach. Przy każdym pseudo-faszyzmie rodzi się jednak coś jeszcze. Ok 10-20% (do wylosowania) frakcji Fieselera skręca znacznie głębiej w klimaty nazistowskie i optuje za etapową tranzycją w korporacjonizm gospodarczy z częściową nacjonalizacją wysiłku gospodarczego. Ruch ten ma poparcie przede wszystkim wśród najbiedniejszych przez narastająco socjalistyczne postulaty. Jest to tzw. Hansavolk, a prowadzi go wieloletni działacz społeczny Walther Nau. Czy etapowa zmiana koncepcji państwowych zainicjowana przez Fieselera wytrzyma nacisk wewnętrzny ze strony Hansavolk? Jeśli nie, Hanza Wschodnia może ruszyć w podróż bez trzymanki. Tymczasem osłabione siły demokratów organizują się wokół von Harnstara, który zdeterminowany jest nie dopuścić do jakiejkolwiek gospodarczej centralizacji.
Populacja: ok. 250 tysięcy, roczny przyrost to ok. 500 ludzi;
Bazowa duma narodowa: 1,0 (A), 1,4 (B);
Bazowa popularność przywódcy: 0,8 (A), 1,3 (B);
Budżet militarny: 4,0-4,6 miliarda;
Szczególna cecha terenowa (zwiększa prawdopodobieństwo na jej wylosowanie): Spotter (morski);
Początkowy dochód miesięczny:
SEP ogólny 75 mln, SEP przemysłowy 41 mln
Poziomy socjalu (minimalny-wystarczający-maksymalny):
8%-13%-20%
Demografia: ~75% Niemcy, ~16% Duńczycy/Norwegowie/Holendrzy/Belgowie (acz osiadli tu od dawna), 3% Anglicy/Szkoci/Rosjanie/Polacy, 4% Obasi, 2% inni, w tym Żydzi;
Religia panująca: W kraju dominuje luteranizm i jest on dość istotny w życiach mieszkańców, acz Niemcy hanzeatyccy nie są przesadnie dewotyczni – religię uważają za ogólny wyznacznik. Swobodnie religię swoją mogą wyznawać Obasi, acz oczywiście społecznie podlega ona ostracyzmowi. Część ludności pochodzenia duńsko-norweskiego wyznaje politeizm nordycki, często bardziej w formie kultywowania tradycji aniżeli rzeczywistej wiary.
Język: Język niemiecki jest językiem dominującym i urzędowym. Języki duńskie i holenderskie są także urzędowe, ale poza Sundavolt ciężko jest je poważnie skutecznie wykorzystać.
Bazowi partnerzy handlowi:
Niemcy (do 1918 roku) – partner dobry;
Niemcy (od 1919 roku) – partner średni;
Austria – partner średni;
Wielka Brytania – partner słaby;
USA – partner słaby (i tylko w wariancie A);
PKB na osobę: Wysokie, państwo uznawane powszechnie, szanowane, wzbudzające zainteresowanie w stopniu znacznym;
Sugerowana gazeta główna: Die Hansastimme („Głos Hanzy”);
Sugerowana stacja radiowa: Die Inseln Nachrichten („Wiadomości z Wyspy”)
Sugerowana stacja telewizyjna (jeśli dotyczy): Hanse Wochenschau
Sugerowana nazwa sił zbrojnych: Das Hansaheer, Der Hansaluftwachter, Die Hansamilitarmarine
Zdolność transportowa: wysoka (5 kompanii korpusu ekspedycyjnego na lądzie lub morzu chyba, że GM zadecyduje inaczej)
Inne: Wskutek licznych mniejszości, dziś dawno już wżenionych w populację względnie homogeniczną, nadal kontynuowane są rody (nazwiska) pochodzenia obcego. Niemcy o nazwiskach w rodzaju Simonow, Gunnarsdottir, Van Haek czy Simpson nie powinny nikogo dziwić.
Burgermeistrzy poszczególnych miast na początku sesji:
Volcklamarkt: Mathis Spitz
Sundevolt: Biff Heymans
Grunbeck: Gert Heppenheimer
Terkreis: Gustaw von Harnstar
Knittelhausen: Gottschalk von Reuter

Opis gospodarki:
Większość dochodów Hanzy pochodzi z handlu i pośrednictwa. Hanzeatyckie przedsiębiorstwa działają w całym regionie, skupując i odsprzedając wszelkie możliwe towary. To zapewnia dostęp do surowców, więc przemysł w Hanzie rozwinął się całkiem dobrze i mimo bycia mniejszą częścią gospodarki jest jednym z największych i najbardziej zaawansowanych w regionie. Problemem jest rozbicie na poszczególne, rywalizujące ze sobą miasta co zmniejsza efekt skali i utrudnia konkurencję na rynku międzynarodowym.
Hanza jest jednym z krajów gdzie panują stosunki rodem z XIX wieku. Wszystkie usługi są prywatne, jeśli cię nie stać, masz pecha, czy to w chorobie, czy przy zapewnianiu edukacji swoim dzieciom. Szczęśliwie spora wydajność gospodarki i niskie bezrobocie sprawiają że na internistę czy podstawówkę dla dzieci stać jest większą część populacji, ale w mniejszej części narasta frustracja.
Poziomy socjalu: 8%-13%-20%

SPIS PRZEDSIĘBIORSTW PAŃSTWOWYCH:
-BRAK-

Przynależność traktatowa (Wiatry Czasu):
Liga Narodów: Nie
Pakt Brianda-Kelloga: Nie
Konwencja haska I-III (pokojowe rozstrzyganie sporów oraz zasady walki na lądzie): Jedna z trzech
Konwencje haskie z 1907 roku: Nie
Konwencja genewska I-III (humanitarne traktowanie rannych oraz znak ochronny Czerwonego Krzyża wraz z wymianą informacji o rannych i zabitych): Tak
Konwencja genewska IV (ochrona jeńców wojennych): Nie
Protokół genewski roku 1925 (zakaz użycia gazów bojowych): Nie ratyfikowano

Przynależność traktatowa (czasy dzisiejsze):
ONZ: Tak
Dodatkowe organizacje ONZ: Nie
Konwencja Wiedeńska o Prawie Traktatów: Tak
Konwencja Wiedeńska o Stosunkach Dyplomatycznych i Konsularnych: Nie
Konwencja o Prawie Morza z Montego Bay: Nie ratyfikowano
Konwencja Ottawska o Nieużywaniu Min Przeciwpiechotnich: Tak, sygnatariusz oryginalny
Commonwealth: Nie
Dodatkowo: Ruch Państw Nie

Prowincje (do skopiowania i ew. edycji przez gracza):
(Nazwa, % krajowego SEP ogólnego, początkowy SEP ogólny, % krajowego SEP przemysłowego, początkowy SEP przemysłowy, fabryka wojskowa)
Sundevoltmark 16%, 12,000, 18%, 7,380, 19,380
Knittelhausenmark 17%, 12,750, 18%, 7,380, 20,130, F
Grunbergmark 15%, 11,250, 14%, 5,740, 16,990
Terkreismark 18%, 13,500, 19%, 7,790, 21,290
Nordenpunkt 4%, 3,000, 2%, 0,820, 3,820
Mark Volcklamarkt 18%, 13,500, 19%, 7,790, 21,290, F
Taiguwald 5%, 3,750, 2%, 0,820, 4,570
Sudbahnweg 4%, 3,000, 6%, 2,460, 5,460
Westlich Randgebiet 3%, 2,250, 2%, 0,820, 3,070
MISTRZ GRY
GAME MASTER
GM

User avatar
Marin
Gracz
Posts: 188
Joined: Wed May 24, 2017 8:13 pm

Re: HANZA WSCHODNIA

Post by Marin » Sat Aug 28, 2021 8:04 pm

Flaga Hanzy:

Image

Marynarka Hanzy:

Image

Lotnictwo Hanzy:

Image

User avatar
Marin
Gracz
Posts: 188
Joined: Wed May 24, 2017 8:13 pm

Re: HANZA WSCHODNIA

Post by Marin » Fri Sep 10, 2021 7:36 pm

Element Roleplayowy:

Formacje Hanzy zorganizowane są w bataliony, które są bardziej instytucjami organizacyjmi niż rzeczywistymi formacjami bojowymi. W większości nie posiadają one długiej historii i heraldyki, sztandary czy symbole tych jednostek składają się z elementów podległych im formacji, odpowiednio zszytymi czy połączonymi rękami zręcznego artysty.

Podstawową jednostką której historię, przeszłe osiągnięcia i heraldykę się kultywuje to kompanie, nazywane w Hanzie Fähnlein, podobnie jak dawne formacje najemnicze. Kiedyś stanowiły one trzon sił zbrojnych Federacji, po reformach XVIII wieku stając się bliższe regularnym siłom zbrojnym. Formacje piechoty odwołują się do tych dawnych kompanii najemniczych, nabierając w ten sposób poczucia odrębności i swojej kultury i tradycji.

Dla dowódcy batalionu ważniejszym zadaniem od kierowania podległymi mu formacjami jest dbanie o heraldykę i kultywowanie tradycji podległych kompanii. Buduje to niejako podległość, gdyż to właśnie wyżsi rangą oficerowie wiedzą i dbają o ważne dla podległych im symbole i tradycje, a niższy rangą dowódcy skupiają się na wojaczce. W Hanzie przyjmuje się, że rolą dowódcy batalionu jest organizowanie i zarządzanie podległymi mu jednostkami tak, aby to one współpracowały lepiej, niż dosłowne kierowanie nimi na polu bitwy.

Każda kompania Hanzy swoją nazwę bierze od nazwiska hanzeatyckiego szlachcica który opłacił powołanie/przybycie tej formacji na tereny Morza Karmazynowego. Hansaheer posiada osobną komórkę heraldyczną, która służy badaniu przeszłości kompanii najemniczych i ustalania, która z rodzin posiada prawo do tytułowania się jako ci którzy byli tymi opłacającymi. Z zasady unika się obecnych, wpływowych rodzin w Hanzie, preferując nazewnictwo rodów wymarłych.

Tradycja nakazuje, aby oficer dowodzący daną formacją był przedstawiany dwoma nazwiskami (na przykład zapraszając dowódcę 101 Fähnlein należy się do niego zwrócić jako „Ruprecht Helmuth Chantal“). Większość kompanii ma jakąś formę symbolicznego chrztu jako element przekazania dowodzenia, niejako nadając rodowe nazwisko formacji nowemu dowódcy.

Mundur polowy szeregowego żołnierza Hanzy jest szary, z miedzianymi guzikami i czarnymi butami. Hełmem jest niemiecki Stahlhelm. Zaledwie układ guzików, noszone ładownice oraz krój spodni odróżnia szeregowego z Volcklamartu od jego odpowiednika z Hamburga. Oficerów można rozpoznać po pagonach, a tych wyższą rangą również po nakryciu głowy, gdzie hełm ustępuje austro-węgierskiemu kapeluszowi z rondem. Mundur galowy jest prawie kropka w kropkę podobny do niemieckiego, jednak oficerowie noszą kapelusze typu rozgwiazda, podobne do tych noszonych przez Landsknechtów.

Każda kompania piechoty, poza sztandarem, nazwą oraz pamiątkami wyróżnia się również naszywką, która przedstawia klasycznego Landsknechta w pozycji szermierczej, różniącej się w zależności od formacji. Wyjątkiem są kompanie „Doppelsöldner“ oraz „von Mecklenbug“, gdzie symbolem pierwszej jest kotwica owinięta drutem kolczastym, a drugiej najemnik uzbrojony w pikę.

Doppelsöldner są wyjątkową formacją, ponieważ o ile są jednostką lądową, to organizacyjnie należą oni do marynarki. Jest to kompania przeszkolona w desantach, a nazwę swoją biorą od najemników którzy brali podwójny żołd w zamian za wykonywanie specjalnie ryzykownych zadań. Doppelsöldner zasłynęli po raz pierwszy podczas desantu na Jakucję, gdy przebili się przez rosyjską obronę na plaży i ustanowili przyczółek. Bez ich wysiłku tak naprawdę desant okazałby się nieskuteczny i lądowa inwazja załamałaby się zanim jeszcze się dobrze zaczęła.

Pobór w Hanzie trwa 12 miesięcy, podczas pierwszych 3 szeregowiec jest brany na podstawowe szkolenie w najbliższej bazie wojskowej, bez nakierowywania go na służbę w określonej kompanii. Po upływie podstawowego szkolenia, polegającego głównie na intensywnej musztrze i oswajaniu nowego rekruta z odgłosami wystrzałów, zostają oni rozdysponowani po poszczególnych kompaniach, w zależności od potrzeb które wskazują dowódcy. Kolejne 3 miesiące zazwyczaj potem służą wtłoczeniu rekruta w struktury kompanii i jej tradycje, poprzetykane szkoleniami bojowymi. Ostatnie 6 miesięcy jest spędzone na szlifowaniu zdobytych przez rekruta umiejętności i wciąganie go dalej w tradycje kompanii. Każdy żołnierz przechodzi takie szkolenie, wyjątkiem jest studiowanie na Akademii Wojskowej które liczy się jako odbycie obowiązkowej służby wojskowej. Hansaheer ma również na tyle dużo zasobów, aby kierować obiecujących kandydatów na studia na prywatnych uniwersytetach, w celu poprawienia ich umiejętności. Student który studiuje „na wojskowej pensji” jest traktowany jako student którego szkolenie wojskowe jest zawieszone i ma on wrócić do armii po otrzymaniu dyplomu.

Artyleria swoją tradycją sięga XVIII wieku, jednak w początkowych latach Hansaheer była ona stworzona z przejętych z okrętów marynarzami którzy znali się na obsłudze dział, dlatego też w tych formacjach powszechne jest korzystanie z marynarskich określeń, na przykład jedną z funkcji jaką może pełnić żołnierz w baterii jest „bootsman” (pol. bosman).

Formacje kawalerii nie posiadają aż tak bogatej historii, głównie z racji tego że te formacje były mało popularne w Hanzie i nie sięgają do przeszłości najemniczej, zamiast tego sięgając po etos szlachecki, który ma też odróżniać ich od „zwykłych” żołnierzy. Wyjątkiem są kompanie zwiadu, o dość specyficznej historii, gdyż pochodzą oni od prywatnych myśliwych, którzy zostali poproszeni o obronę Volckamartu podczas Południowego Blitzu przez hrabinę Biankę von Meier. Zainspirowani jej patriotyzmem myśliwi podczas walk z Japończykami nazwali swoją formację na jej cześć. Tak przynajmniej głosi historia opowiadana przez zwiadowców, rzeczywistość jest nieco bardziej uproszczona. Bianka von Meier była bardzo bogatą szlachcianką której zyski pochodziły właśnie z Volckamartu i zainwestowała sporą kwotę w dozbrojenie obrońców kontynentalnego miasta, w tym również wysłanie myśliwych z jej dworu do pomocy. Tak naprawdę nie wiadomo czemu żołnierze zaczęli się nazywać imieniem szlachcianki, ale złośliwi mówią że Bernhard Adrian, dowódca tych formacji był zakochany w hrabinie i chciał w ten sposób zdobyć jej względy. Nie wiadomo na ile dużo jest w tym prawdy (Adrian nie miał udokumentowanych żadnych spotkań z hrabiną) jednakże w Hanzie istnieje precedens, że formacje rozpoznania nazywają się od kobiet.

Kawalerzystów w Hanzie można rozpoznać po krótkich ponczo w kolorze zielonym. Do tego zwiadowcy korzystają również z roślinnej estetyki w swoich guzikach czy przypinkach, a do tego sztucer jest ich bronią honorową.

Fähnlein inżynieryjny jest najmłodszym ze wszystkich formacji Hanzy, sięgający historią zaledwie do XIX wieku. W owym czasie w miarę coraz intensywniejszej profesjonalizacji armii Hanzy wzrosło zapotrzebowanie na dedykowaną formację inżynieryjną, która będzie wspierać pozostałe siły. Hannes Westerling był ostatnim dziedzicem bogatego rodu szlacheckiego, który postanowił tak zapisać się w kartach historii, przepisując w swoim testamencie wszystko na rzecz stworzenia Hanzeatyckiego Instytutu Inżynierii Wojskowej (Hanseatisches Institut für Militärtechnik), a w pokojach jego pałacu prowadzone są wykłady dla nowych saperów, a dawne ogrody stały się polem ćwiczebnym dla podkładania min. Inżynierowie zyskali sobie zaufanie pozostałych formacji, zwłaszcza kompanii piechoty podczas działań w Jakucji, gdzie w czarnym piasku bohatersko kopali umocnienia dla piechurów.

Bojowe skrzydła lotnicze nazywa się w Hanzie od zasłużonych męskich postaci dla historii miasta, starając się celować w postacie które działały na rzecz rozbudowy strefy lotniczej w państwie. Dla przykładu Hugo Helmuth zbudował pierwsze lotnisko na terenie Hanzy.

Okręty Hanzy mają dwa sposoby nazywania ich. Cięższe jednostki nazywane są od miast składających się na Federację, a mniejsze niszczyciele swoją nazwę otrzymują od przymiotników, które maja uosabiać. Marynarka Hanzy jest najstarszą formacją Federacji, o najbogatszej przeszłości i nierzadko zdarza się, że żandarmeria musi rozdzielać pijanych żołnierzy i marynarzy, którzy wdali się w bójkę o to czyja formacja ma większe zasługi na rzecz Hanzy. Złośliwi mówią, że walki zaczynają zawsze piechurzy, którzy pragną dołożyć „Zwycięstwo pod Wesołym Mnichem” do kolekcji zwycięstw swojej kompanii, gdyż nie mogą zrównać się z przechwałami marynarzy. Mundury są granatowe, również mocno inspirowane niemiecką Kriegsmarine.

Marynarze stanowią największy element sił zbrojnych Hanzy i dlatego też otrzymują największą uwagę od polityków, praktycznie każdy Burgermeister przynajmniej raz w miesiącu widuje się z dowództwem floty na schnaps i rozmowy o sytuacji w Hanzie.

User avatar
Marin
Gracz
Posts: 188
Joined: Wed May 24, 2017 8:13 pm

Re: HANZA WSCHODNIA

Post by Marin » Sat Sep 11, 2021 1:56 am

Cechy Państwa:

Pozytywne:
- Zwiększony budżet wojskowy
- Zwiększona szansa na odkrycie zasobów naturalnych
- Wydolna administracja


Negatywne:
- Katastrofy Naturalne
- Bardzo słaba edukacja
- Polska szkoła gospodarcza
- Włoska szkoła wojskowa
- Francuska szkoła polityczna


Strategiczne elementy rozwoju państwa:

Technologia radarów: 5
Służby graniczne i obrony wybrzeża: 5
Podstawowa obrona p.lot : 6
Artyleria nadbrzeżna: 4
Zabezpieczenie medyczne: 5
Centra logistyczne i magazyny uzbrojenia: 5
Centra dowodzenia i łączności: 7
Istotna militarnie infrastruktura transportowa: 5
Zaplecze konwojowe: 4

User avatar
Marin
Gracz
Posts: 188
Joined: Wed May 24, 2017 8:13 pm

Re: HANZA WSCHODNIA

Post by Marin » Sun Sep 12, 2021 3:04 am

Siły zbrojne Hanzy:
Pobór: 12-miesięczny
Służba kobiet: wyłączona
Modyfikatory: EXP -6, umożliwia pełne kompanie rezerwy
Rezerwy + ludzie w polu: 8000
Rezerwy: 431 ludzi

Doktryny:

Lądowe:
- Wielka Bitwa
- Wojna w okopach
Suma bonusów:
  • EXP +10,
  • MOR +5,
  • [wszystko] obrona +0,05,
  • Koszt wszystkich formacji +15% (poza artylerią),
  • Koszt powołania baterii każdego rodzaju artylerii artylerii -5mln,
  • Pluton saperski koszt -10%,
  • Rozkaz „Atak frontalny” +15%,
  • Rozkaz „Okopanie” +10%,
  • Rozkaz „Ufortyfikowanie” +5%.
Lotnicze:
- Skupienie High Side
- Przechywcenie pola walki
Suma bonusów:
  • A-EXP +10,
  • A-MOR +10,
  • Samoloty CAS oraz bombowce lekkie dalszy A-EXP +3,
  • Cena myśliwców ciężkich +5%,
  • Cena bomb konwencjonalnych do 1000kg włącznie -20%,
  • Rozkaz „High Side Gun Pass” +5%,
  • Rozkaz „Bombardowanie taktyczne” +5%.
Morskie:
- Fleet-in-being
Suma bonusów:
  • M-EXP +5,
  • Koszt wszystkich okrętów -5%,
  • Rozkaz „Dyslokacja” +5%.

Das Hansaheer

Image

Batalion „Söhne des Krieges“
Dowódca: Lucas Arend


101 Fähnlein „Chantal“
Regularna kompania piechoty
Dowódca: Ruprecht Helmuth
Stacjonowanie:
EXP: 54
MOR: 55
Skuteczność:
W walce: 4 – 9 (0-1,65)+(1,2-5.2)
Plutony: 4 (30 ludzi na pluton + 10 ludzi w HQ)
Ilość ludzi: 150 (W linii: 120; W obsłudze sprzętu: 20)
Wyposażenie:
• Gewehr 98,
• M.08/15,
• Mauser 1918 T-Gewehr,
• 4x Maschinengewehr 08
• 1x 4.7 cm Böhler
102 Fähnlein „von Mecklenbug“
Regularna kompania piechoty
Dowódca: Lennart Gert
Stacjonowanie:
EXP: 54
MOR: 55
Skuteczność:
W walce: 4 – 9 (0-1,65)+(1,2-5.2)
Plutony: 4 (30 ludzi na pluton + 10 ludzi w HQ)
Ilość ludzi: 150 (W linii: 120; W obsłudze sprzętu: 20)
Wyposażenie:
• Gewehr 98,
• M.08/15,
• Mauser 1918 T-Gewehr,
• 4x Maschinengewehr 08
• 1x 4.7 cm Böhler
103 Fähnlein „von Denisov“
Regularna kompania piechoty
Dowódca: Bram Nicolaas
Stacjonowanie:
EXP: 54
MOR: 55
Skuteczność:
W walce: 4 – 9 (0-1,65)+(1,2-5.2)
Plutony: 4 (30 ludzi na pluton + 10 ludzi w HQ)
Ilość ludzi: 150 (W linii: 120; W obsłudze sprzętu: 20)
Wyposażenie:
• Gewehr 98,
• M.08/15,
• Mauser 1918 T-Gewehr,
• 4x Maschinengewehr 08
• 1x 4.7 cm Böhler
104 Fähnlein „von Bargad“
Regularna kompania wsparcia
Dowódca: Ulli Halldor
Stacjonowanie:
EXP: 54
MOR: 55
Skuteczność:
• W walce: 2,5 – 11,5 (0-0,65)(0,08 – 0,84)
• Wspierając: 3,08 – 15,84
Plutony: 3 + HQ
Ilość ludzi: 170 (W linii: 90; W obsłudze sprzętu: 68)
Wyposażenie:
• Gewehr 98,
• 10x Maschinengewehr 08
• 4x 8cm GrW34
• 1x 4.7 cm Böhler
Rozpiska plutonów:
HQ: 12 osób + 4x 8cm GrW34 + 1x 4.7 cm Böhler +1Maschinengewehr 08
Pluton 1: 30 ludzi + 3x Maschinengewehr 08 [2,5 – 11,5][Wsparcie: 0,9-4,5]
Pluton 2: 30 ludzi + 3x Maschinengewehr 08 [2,5 – 11,5][Wsparcie: 0,9-4,5]
Pluton 3: 30 ludzi + 3x Maschinengewehr 08 [2,5 – 11,5][Wsparcie: 0,9-4,5]
Batalion „Volcklamartverteidiger“
Dowódca: Elmar Abe


201 Fähnlein „van der Beek“
Poborowa kompania piechoty
Dowódca: Koert Dennis
Stacjonowanie:
EXP: 44
MOR: 45
Skuteczność:
W walce: 4 – 9 (0-1)+(1,2-5.2)
Plutony: 4 (30 ludzi na pluton + 10 ludzi w HQ)
Ilość ludzi: 150 (W linii: 120; W obsłudze sprzętu: 20)
Wyposażenie:
• Gewehr 98,
• M.08/15,
• Mauser 1918 T-Gewehr,
• 4x Maschinengewehr 08
202 Fähnlein „van der Vennen“
Poborowa kompania piechoty
Dowódca: Arthur Adelbert
Stacjonowanie:
EXP: 44
MOR: 45
Skuteczność:
W walce: 4 – 9 (0-1)+(1,2-5.2)
Plutony: 4 (30 ludzi na pluton + 10 ludzi w HQ)
Ilość ludzi: 150 (W linii: 120; W obsłudze sprzętu: 20)
Wyposażenie:
• Gewehr 98,
• M.08/15,
• Mauser 1918 T-Gewehr,
• 4x Maschinengewehr 08
203 Fähnlein „van den Alden“
Poborowa kompania piechoty
Dowódca: Werner Ståle
Stacjonowanie:
EXP: 44
MOR: 45
Skuteczność:
W walce: 4 – 9 (0-1)+(1,2-5.2)
Plutony: 4 (30 ludzi na pluton + 10 ludzi w HQ)
Ilość ludzi: 150 (W linii: 120; W obsłudze sprzętu: 20)
Wyposażenie:
• Gewehr 98,
• M.08/15,
• Mauser 1918 T-Gewehr,
• 4x Maschinengewehr 08
204 Fähnlein „van Aggelen“
Poborowa kompania wsparcia
Dowódca: Willibald Gerolt
Stacjonowanie:
EXP: 44
MOR: 45
Skuteczność:
• W walce: 2,5 – 11,5 (0,08 – 0,84)
• Wspierając: 3,08 – 15,84
Plutony: 3 + HQ
Ilość ludzi: 170 (W linii: 90; W obsłudze sprzętu: 68)
Wyposażenie:
• Gewehr 98,
• 10x Maschinengewehr 08
• 4x 8cm GrW34
• 1x 4.7 cm Böhler
Rozpiska plutonów:
HQ: 12 osób + 4x 8cm GrW34 +1Maschinengewehr 08
Pluton 1: 30 ludzi + 3x Maschinengewehr 08 [2,5 – 11,5][Wsparcie: 0,9-4,5]
Pluton 2: 30 ludzi + 3x Maschinengewehr 08 [2,5 – 11,5][Wsparcie: 0,9-4,5]
Pluton 3: 30 ludzi + 3x Maschinengewehr 08 [2,5 – 11,5][Wsparcie: 0,9-4,5]
Spezialbataillon „Hanseatischesturmtruppen“
Dowódca: Enok Walther


301 Fähnlein „Doppelsöldner“
Regularna kompania marines
Dowódca: Bernard Cees
Stacjonowanie:
EXP: 64
MOR: 65
Skuteczność:
• W walce: 4 – 9 (0-2,3)+(1,2-5.2)
Plutony: 4 + HQ (Pluton ma 29 ludzi, HQ ma 10 ludzi)
Ilość ludzi: 150 (W linii: 116; W obsłudze sprzętu: 24)
Wyposażenie:
• Gewehr 98,
• M.08/15,
• Mauser 1918 T-Gewehr,
• 4x Maschinengewehr 08
• 2x 4.7cm Bohler
302 Fähnlein „Hanseatischehuzaren“
Regularna kompania kawalerii
Dowódca: Alban Mikael
Stacjonowanie:
EXP: 57
MOR: 58
Skuteczność w walce: 4 – 9 (0-1)+(1,2-5.2) 105%
Plutony: 4 (30 ludzi na pluton + 10 ludzi w HQ)
Ilość ludzi: 150 (W linii: 120; W obsłudze sprzętu: 20)
Wyposażenie:
• Gewehr 98,
• M.08/15,
• Mauser 1918 T-Gewehr,
• 4x Maschinengewehr 08
• Hanzeatyckie konie dobre
303 Fähnlein „Hanseatischekürassieren“
Regularna kompania pancerna
Dowódca: Felix Eberhard
Stacjonowanie:
EXP: 54
MOR: 55
Skuteczność: 7,5 - 11
Plutony: 4 + HQ
Ilość ludzi: 40
Wyposażenie:
• Matilda I x18
• Marder II x3
Rozpiska plutonów:
HQ: 3x Matilda I
Pluton 1: 5x Matilda I
Pluton 2: 5x Matilda I
Pluton 3: 5x Matilda I
Pluton 4: 3x Marder II
1 Artilleriebatalion

1. Bateria artylerii ciężkiej:
Skuteczność: 3,72 – 9,54
Sprzęt: 6x 15cm kanone 16, Henschel 33 (średnia ciężarówka)
Ludzie: 60

2 Bateria artylerii ciężkiej:
Skuteczność: 3,72 – 9,54
Sprzęt: 6x 15cm kanone 16, Henschel 33 (średnia ciężarówka)
Ludzie: 60

2 Artilleriebatalion

1. Bateria artylerii średniej
Skuteczność: 1,9 - 3,2
Sprzęt: 5x 10 cm M. 14 Feldhaubitze (H), Henschel 33 (średnia ciężarówka)
Ludzie: 35

2 Bateria artylerii średniej
Skuteczność: 1,9 - 3,2
Sprzęt: 5x 10 cm M. 14 Feldhaubitze (H), Henschel 33 (średnia ciężarówka)
Ludzie: 35

1 Spezielleartilleriebatalion

1. Bateria artylerii p-lot
Skuteczność: 5x (57%/57%/33%)
Sprzęt: 5x 40mm Ordnance QF Mk. 1, Henschel 33 (średnia ciężarówka)
Ludzie: 35

2 Bateria artylerii p-lot
Skuteczność: 5x (57%/57%/33%)
Sprzęt: 5x 40mm Ordnance QF Mk. 1, Henschel 33 (średnia ciężarówka)
Ludzie: 35

2 Spezielleartilleriebatalion

1. Bateria artylerii p-panc
Skuteczność: 1,8 – 8,4 2x(-/35%/60%)
Sprzęt: 4x 7.5 cm PaK 40*+ 2x Flak18/36, Henschel 33 (średnia ciężarówka)
Ludzie: 50

2 Bateria artylerii p-panc
Skuteczność: 0,4 – 6,6 2x(-/35%/60%)
Sprzęt: 4x 4.7cm Bohler + 2x Flak18/36, Henschel 33 (średnia ciężarówka)
Ludzie: 50

1 Sturmpioniere Fähnlein „Westerling“

1 Sturmpioniere Rotten
Regularny pluton inżynierów
Dowódca: Joschka Loek
Stacjonowanie:
EXP: 54
MOR: 55
Skuteczność: 2-4 (Bonus 0,09)
Wyposażenie:
MP-18
3x Buldożer
2 Sturmpioniere Rotten
Regularny pluton inżynierów
Dowódca: Reidar Svend
Stacjonowanie:
EXP: 54
MOR: 55
Skuteczność: 2-4 (Bonus 0,09)
Wyposażenie:
MP-18
3x Buldożer
3 Sturmpioniere Rotten
Regularny pluton inżynierów
Dowódca: Pascal Gerald
Stacjonowanie:
EXP: 54
MOR: 55
Skuteczność: 2-4 (Bonus 0,09)
Wyposażenie:
MP-18
3x Buldożer
Formacje samodzielne

1 Jäger Rotten
Regularny pluton rozpoznania zmotoryzowanego
Dowódca: Gerrit Marwin
Stacjonowanie:
EXP: 54
MOR: 55
Skuteczność: 2-4
Wyposażenie:
MP-18
Henschel 33 (średnia ciężarówka)
2 Jäger Rotten
Regularny pluton rozpoznania zmotoryzowanego
Dowódca: Andreas Peer
Stacjonowanie:
EXP: 54
MOR: 55
Skuteczność: 2-4
Wyposażenie:
MP-18
Henschel 33 (średnia ciężarówka)
400 Fähnlein „van Daal“
Regularna kompania piechoty
Dowódca: Lukas Aage
Stacjonowanie:
EXP: 54
MOR: 55
Skuteczność:
• W walce: 3,6 – 11 (0-1)
• Wspierając: 1,2 - 6
• P-panc: 0-1
Plutony: 4 + HQ
Ilość ludzi: 120 (W linii: 104; W obsłudze sprzętu: 16)
Wyposażenie:
• Gewehr 98,
• M.08/15,
• Mauser 1918 T-Gewehr,
• 4x Maschinengewehr 08
Der Hansaluftwachter Image

1 Aufklärungsgeschwader „Lara Meike“
Samolot: Zaadaptowany myśliwiec zwiadowczy (Seversky P-35)
Ilość: 2
Dowódca: Bartholomeus Beau
A-EXP: 60
A-MOR: 60
Stacjonuje:
Statystyki:
Zasięg operacyjny: 1530 Km
Prędkość maksymalna: 467 Km/h
Airframe (N): 8 - 18
Airframe (Ś): 12 - 19
Airframe (W): 4 - 10
Unik: 51,00% - 71,00%
Przeżywalność: 55/45
2 Aufklärungsgeschwader „Lilli Anton“
Samolot: Zaadaptowany myśliwiec zwiadowczy (Seversky P-35)
Ilość: 2
Dowódca: Oscar Lothar
A-EXP: 60
A-MOR: 60
Stacjonuje:
Statystyki:
Zasięg operacyjny: 1530 Km
Prędkość maksymalna: 467 Km/h
Airframe (N): 8 - 18
Airframe (Ś): 12 - 19
Airframe (W): 4 - 10
Unik: 51,00% - 71,00%
Przeżywalność: 55/45
1 Jagdflügel „Sven Friggts“
Samolot: Curtiss P-36 Hawk
Ilość: 6
Dowódca: Elias Didi
A-EXP: 60
A-MOR: 60
Stacjonuje:
Statystyki:
Zasięg operacyjny: 1006 Km
Prędkość maksymalna: 504Km/h
Broń pokładowa: 2xM2 (średni) + 2x Browning M1919 (lekki)
Celność: 80,00% 75,00%
Airframe (N): 9 - 18
Airframe (Ś): 13 - 20
Airframe (W): 4 - 10
Unik: 55,00% - 77,00%
Przeżywalność: 55/45
Skuteczność maszyny (lek): 0,3
Skuteczność maszyny (cięż): 0,1
Skuteczność skrzydła (lek): 1,5
Skuteczność skrzydła (cięż): 0,4

2 Jagdflügel „Ingolf Eric“
Samolot: Curtiss P-36 Hawk
Ilość: 6
Dowódca: Arthur Bernhard
A-EXP: 60
A-MOR: 60
Stacjonuje:
Statystyki:
Zasięg operacyjny: 1006 Km
Prędkość maksymalna: 504Km/h
Broń pokładowa: 2xM2 (średni) + 2x Browning M1919 (lekki)
Celność: 80,00% 75,00%
Airframe (N): 9 - 18
Airframe (Ś): 13 - 20
Airframe (W): 4 - 10
Unik: 55,00% - 77,00%
Przeżywalność: 55/45
Skuteczność maszyny (lek): 0,3
Skuteczność maszyny (cięż): 0,1
Skuteczność skrzydła (lek): 1,5
Skuteczność skrzydła (cięż): 0,4


3 Jagdflügel „Wulf Koloman“
Samolot: Curtiss P-36 Hawk
Ilość: 6
Dowódca: Eilert André
A-EXP: 60
A-MOR: 60
Stacjonuje:
Statystyki:
Zasięg operacyjny: 1006 Km
Prędkość maksymalna: 504Km/h
Broń pokładowa: 2xM2 (średni) + 2x Browning M1919 (lekki)
Celność: 80,00% 75,00%
Airframe (N): 9 - 18
Airframe (Ś): 13 - 20
Airframe (W): 4 - 10
Unik: 55,00% - 77,00%
Przeżywalność: 55/45
Skuteczność maszyny (lek): 0,3
Skuteczność maszyny (cięż): 0,1
Skuteczność skrzydła (lek): 1,5
Skuteczność skrzydła (cięż): 0,4
4 Jagdflügel „Niklas Edgar“
Samolot: Curtiss P-36 Hawk
Ilość: 6
Dowódca: Siemen Ivar
A-EXP: 60
A-MOR: 60
Stacjonuje:
Statystyki:
Zasięg operacyjny: 1006 Km
Prędkość maksymalna: 504Km/h
Broń pokładowa: 2xM2 (średni) + 2x Browning M1919 (lekki)
Celność: 80,00% 75,00%
Airframe (N): 9 - 18
Airframe (Ś): 13 - 20
Airframe (W): 4 - 10
Unik: 55,00% - 77,00%
Przeżywalność: 55/45
Skuteczność maszyny (lek): 0,3
Skuteczność maszyny (cięż): 0,1
Skuteczność skrzydła (lek): 1,5
Skuteczność skrzydła (cięż): 0,4


5 Jagdflügel „Sören Gernot“
Samolot: Curtiss P-36 Hawk
Ilość: 6
Dowódca: Sjef Vetle
A-EXP: 60
A-MOR: 60
Stacjonuje:
Statystyki:
Zasięg operacyjny: 1006 Km
Prędkość maksymalna: 504Km/h
Broń pokładowa: 2xM2 (średni) + 2x Browning M1919 (lekki)
Celność: 80,00% 75,00%
Airframe (N): 9 - 18
Airframe (Ś): 13 - 20
Airframe (W): 4 - 10
Unik: 55,00% - 77,00%
Przeżywalność: 55/45
Skuteczność maszyny (lek): 0,3
Skuteczność maszyny (cięż): 0,1
Skuteczność skrzydła (lek): 1,5
Skuteczność skrzydła (cięż): 0,4


1 Angriffsflügel „Hugo Helmuth“
Samolot: Ju-87 Stuka
Ilość: 5
Dowódca: Antoon Tue
A-EXP: 63
A-MOR: 60
Stacjonuje:
Statystyki:
Zasięg operacyjny: 596Km
Prędkość maksymalna: 383Km/h
Broń na hardpointy: 2x 250kg bomby
Airframe (N): 0 - 5
Airframe (Ś): 0 - 4
Airframe (W): 0 - 3
Unik: 16,00% - 40,00%
Przeżywalność: 45/55
Skuteczność maszyny (lek): 2,5
Skuteczność maszyny (cięż): 2,2
Skuteczność skrzydła (lek): 12,7
Skuteczność skrzydła (cięż): 11,0
Bazowa celność nalotu): 25,00%


2 Angriffsflügel „Wilfried Gunther“
Samolot: Ju-87 Stuka
Ilość: 5
Dowódca: Thijmen Fredrik
A-EXP: 63
A-MOR: 60
Stacjonuje:
Statystyki:
Zasięg operacyjny: 596Km
Prędkość maksymalna: 383Km/h
Broń na hardpointy: 2x 250kg bomby
Airframe (N): 0 - 5
Airframe (Ś): 0 - 4
Airframe (W): 0 - 3
Unik: 16,00% - 40,00%
Przeżywalność: 45/55
Skuteczność maszyny (lek): 2,5
Skuteczność maszyny (cięż): 2,2
Skuteczność skrzydła (lek): 12,7
Skuteczność skrzydła (cięż): 11,0
Bazowa celność nalotu): 25,00%


1 Seepatrouillenflügel „Renata Beat“
Samolot: Consolidated PBY Catalina
Ilość: 2
Dowódca: Arno Edvin
A-EXP: 60
A-MOR: 60
Stacjonuje:
Statystyki:
Zasięg operacyjny: 4060 (W)Km
Prędkość maksymalna: 315 Km/h
Airframe (N): 3 - 7
Airframe (Ś): 3 - 9
Airframe (W): 5 - 11
Unik: 37,00% - 44,00%
Przeżywalność: 50/50
2 Seepatrouillenflügel „Karina Angelika“
Samolot: Consolidated PBY Catalina
Dowódca: Torben Florian
Ilość: 2
A-EXP: 60
A-MOR: 60
Stacjonuje:
Statystyki:
Zasięg operacyjny: 4060 (W)Km
Prędkość maksymalna: 315 Km/h
Airframe (N): 3 - 7
Airframe (Ś): 3 - 9
Airframe (W): 5 - 11
Unik: 37,00% - 44,00%
Przeżywalność: 50/50
Die Hansamilitarmarine Image

1 Kreuzerflotte
„Volcklamarkt“ - okręt flagowy
Dowódca: David Ivan
Klasa: Trento class
M-EXP: 65
M-MOR: 60
Szybkość: 66
Skuteczność: 37 – 72 (53cm - British Mk IV)
Zasięg bojowy: 31
Rozmiar: Ogromny
Obrona: 6 – 16 (4x 44%/38%/-) (2x 42%/24%/-)
Obserwacja: 93,00%
Kamuflaż: 26,00%
Unik: 28,00%
Szansa Z/U/N 12/45/43
+2 Hydroplany
„Sundevolt“
Dowódca: Fredrik Valentin
Klasa: Condottieri class
M-EXP: 55
M-MOR: 50
Szybkość: 68
Skuteczność: 25 – 49 (53cm - British Mk IV)
Zasięg bojowy: 28
Rozmiar: Ogromny
Obrona: 7 – 17 (4x 64%/60%/34%) (3x 40%/23%/-)
Obserwacja: 115,00%
Kamuflaż: 32,00%
Unik: 32,00%
Szansa Z/U/N 21/50/29
+3 Hydroplany
„Knittelhausen“
Dowódca: Xander Silvester
Klasa: Trento class
M-EXP: 55
M-MOR: 50
Szybkość: 66
Skuteczność: 37 – 72 (53cm - British Mk IV)
Zasięg bojowy: 31
Rozmiar: Ogromny
Obrona: 6 – 16 (4x 44%/38%/-) (2x 42%/24%/-)
Obserwacja: 93,00%
Kamuflaż: 26,00%
Unik: 28,00%
Szansa Z/U/N 12/45/43
+2 Hydroplany
2 Kreuzerflotte

„Terkreis“
Dowódca: Vegard Daniel
Klasa: Trento class
M-EXP: 55
M-MOR: 50
Szybkość: 66
Skuteczność: 37 – 72 (53cm - British Mk IV)
Zasięg bojowy: 31
Rozmiar: Ogromny
Obrona: 6 – 16 (4x 44%/38%/-) (2x 42%/24%/-)
Obserwacja: 93,00%
Kamuflaż: 26,00%
Unik: 28,00%
Szansa Z/U/N 12/45/43
+2 Hydroplany
„Grunbeck“
Dowódca: Gerald Runar
Klasa: Condottieri class
M-EXP: 55
M-MOR: 50
Szybkość: 68
Skuteczność: 25 – 49 (53cm - British Mk IV)
Zasięg bojowy: 28
Rozmiar: Ogromny
Obrona: 7 – 17 (4x 64%/60%/34%) (3x 40%/23%/-)
Obserwacja: 115,00%
Kamuflaż: 32,00%
Unik: 32,00%
Szansa Z/U/N 21/50/29
+3 Hydroplany
1 Zerstörerflotte
4 jednostki Gridley Class
„Unbesiegbar“ - Adi Wenzeslaus
„Behende“ - Dennis Tiede
„Treffend“ - Dagfinn Oliver
„Rachsüchtig“ - Konrad Alex
M-EXP: 55
M-MOR: 50
Klasa: Gridley class
Szybkość: 71
Skuteczność: 10 – 20 (53cm - British Mk IV [S: 10-19; ZB: 8]) ASW Średnie (LP: 5; S: 4-9; ZB: 2)
Zasięg bojowy: 16
Rozmiar: Średni
Obrona: 7 – 13 (4x -/28%/66%) (7x 60%/41%/-)
Obserwacja: 82,00%
Kamuflaż: 45,00%
Unik: 35,00%
Szansa Z/U/N 27/36/37
2 Zerstörerflotte
4 jednostki Gridley Class
„Wirtschaftlich“ - Gerhard Gustav
„Glatt“ - Gerlof Carel
„Tapfer“ - Anders Ortwin
„Unnachgiebig“ - Ebbe Terje
M-EXP: 55
M-MOR: 50
Klasa: Gridley class
Szybkość: 71
Skuteczność: 10 – 20 (53cm - British Mk IV [S: 10-19; ZB: 8]) ASW Średnie (LP: 5; S: 4-9; ZB: 2)
Zasięg bojowy: 16
Rozmiar: Średni
Obrona: 7 – 13 (4x -/28%/66%) (7x 60%/41%/-)
Obserwacja: 82,00%
Kamuflaż: 45,00%
Unik: 35,00%
Szansa Z/U/N 27/36/37
3 Zerstörerflotte
2 jednostki V-25 Class
„Hertzhaft“ - Friedhelm Søren
„Ehrenamtlich“ - Ingo Karlmann
M-EXP: 55
M-MOR: 50
Klasa: V-25 class
Szybkość: 62
Skuteczność: 3 – 9 (50cm - G/6 [S: 5-18; ZB: 4])
Zasięg bojowy: 14
Rozmiar: Średni
Obrona: 3 – 8
Obserwacja: 79,00%
Kamuflaż: 45,00%
Unik: 27,00%
Szansa Z/U/N 36/35/29
4 Zerstörerflotte
2 jednostki V-25 Class
„Opferbereit“ - Kaspar Fynn
„Stolz“ - Casper Ivan
M-EXP: 55
M-MOR: 50
Klasa: V-25 class
Szybkość: 62
Skuteczność: 3 – 9 (50cm - G/6 [S: 5-18; ZB: 4])
Zasięg bojowy: 14
Rozmiar: Średni
Obrona: 3 – 8
Obserwacja: 79,00%
Kamuflaż: 45,00%
Unik: 27,00%
Szansa Z/U/N 36/35/29
5 Zerstörerflotte
2 jednostki V-25 Class
„Furchtlos“ - Fritjof Stef
„Profitabel“ - Wubbe Gijs
M-EXP: 55
M-MOR: 50
Klasa: V-25 class
Szybkość: 62
Skuteczność: 3 – 9 (50cm - G/6 [S: 5-18; ZB: 4])
Zasięg bojowy: 14
Rozmiar: Średni
Obrona: 3 – 8
Obserwacja: 79,00%
Kamuflaż: 45,00%
Unik: 27,00%
Szansa Z/U/N 36/35/29
Użytkowane torpedy:
British Mk IV
Rozmiar:53cm
Skuteczność: 10 – 19
Zasięg bojowy: 8
G/6
Rozmiar: 50cm
Skuteczność: 5 – 18
Zasięg bojowy: 4
Rezerwy sprzętowe:
3x SturmGeschutz III F
I tyle XD
Zapasowi dowódcy:

Lądowi:
Meinrad Berthold
Hilbert Sven

Powietrzni:
Dirk Eckehard

Morscy:
Stephan Cornelius

Post Reply